RSS

Archiwa tagu: historia

Przy stole z królem. Jak ucztowano na królewskim dworze – Wika Filipowicz

Przyjemna i prosta w obsłudze lista koronowanych głów i ich żywieniowych zwyczajów. Od córki Nagy’ego Lajosa (Ludwika Węgierskiego) Jadwigi i jej nieokrzesanego męża po królową Elżbietę II jedzącą banana widelczykiem.

Kilkanaście portretów władców nie ogranicza się na szczęście do pseudonaukowego powielania faktów. Do każdej postaci autorka dodaje krótkie wprowadzenie historyczne a kończy zwięzłym podsumowaniem. Poczet królów otwierają Jadwiga i Jagiełło. Później pojawiają się królowa Bona i Zygmunt Stary, Zygmunt August, Stanisław August Poniatowski, Ludwik XIV, Ludwik XVI, cesarz Franc Josef, cesarzowa Sisi, królowa Wiktoria i jej małżonek Albert, Jerzy VII i wreszcie panująca od siedemdziesięciu lat Elżbieta II.

Opowieści o zwyczajach epoki i władców utykane są smakowitymi faktami, jakie rzadko można napotkać w tradycyjnych dziełach historycznych.

Drugim niezbędnym produktem na średniowiecznym stole było pieczywo. Jadwiga, w przeciwieństwie do męża, zwolennika razowca, preferowała luksusowe białe wypieki.

Pierwszym znanym z imienia i nazwiska Europejczykiem, który zetknął się z bulwami ziemniaka, był Juan de Castellanos, hiszpański żołnierz, konkwistador, duchowny i kronikarz, który w 1537 roku napotkał je u Indian żyjących w kolumbijskich Andach.

(…) vin Mariani. Był to napój alkoholowy opracowany w 1863 roku przez francuskiego chemika Angela Marianiego, wyrabiany z wina z apelacji bordeaux z dodatkiem liści koki, które pod wpływem etanolu uwalniały kokainę – w 100 mililitrach wina było jej około 6–7 miligramów.

Ludwik XVI był żywo zainteresowany pracą Parmentiera. Także dostrzegł potencjał ziemniaka – rośliny, której kwiaty służyły dotąd królewskiemu otoczeniu do ozdoby pomieszczeń i sukien.

Grecy uważali za pomocne w schudnięciu unikanie seksu i zwracanie zjedzonego posiłku. Pierwsi chrześcijanie preferowali modlitwę, a później walkę z pokusami.

Przeżuwanie i wypluwanie – Tę metodę odchudzania wymyślił Horace Fletcher (1849–1919). Według niego każdy kęs pożywienia powinien być przeżuty przynajmniej 32 razy, a im więcej, tym lepiej. Potem należało pozwolić jedzeniu spłynąć przełykiem do żołądka, a co pozostało w ustach – wypluć. Entuzjastami tej metody byli Franz Kafka

Papierosy – znany już za czasów lorda Byrona pogląd, że palenie dużej liczby papierosów pomaga zrzucić zbędne kilogramy, spopularyzował się bardzo w latach 20. XX wieku. Producenci papierosów umieszczali nawet taką informację w reklamach.

W przerwach między „posiłkami” pił herbatę zmieszaną z surowym jajkiem i sięgał po kolejne cygara. Byron był jednym z pierwszych celebrytów popularyzujących dietę

Wika Filipowicz wyłuskała wiele ciekawostek, które rzucają światło na powszechnie uznawane a nieprawdziwe fakty o obyczajach dawnych epok.

Wśród nich jest legenda widelca, który pojawił się m.in. na dworze Henryka III w Polsce znanego jako Walezjusz (który uważał, że ten wynalazek tylko utrudnia jedzenie), popularności warzyw w szlacheckiej Polsce, stanie zdrowia Króla Słońce, genezie kuchni, którą dziś bez zająknienia nazywamy „staropolską” czy genezie kurczaka tikka-masala.

„Przy stole z królem” to lektura pełna fascynujących ciekawostek, których nie sposób spamiętać 🙂

 

Zaopatrzenie spiżarni Bony oparte było w dużej mierze na produktach importowanych: włoskich serach, w tym parmezanie, o który w 1543 roku wybuchła słynna w całej Europie awantura,

O menu na wesele młodego króla z Elżbietą Habsburżanką można powiedzieć, że widać w nim znaczny wpływ Bony. Obok grzbietu żubra, o którym Piotr Roizjusz, poeta i profesor Akademii Krakowskiej, pisał: „na królewskich przyjęciach zawsze przysmak to stołowy”, oraz mięsa jeleni i kozic były też kury „tuczone długo delikatną mąką”, łabędź oraz ciasto cynamonowe z cukrem, ciasto marcepanowe, młode orzechy, cytryny i pomarańcze.

***

[ Ludwik XIV ]Podczas gdy zdejmował dzienne szaty, a zakładał nocne – z myciem nie przesadzał, ograniczając się rano i wieczorem do przemycia rąk spirytusem winnym oraz przetarcia twarzy wilgotną szmatką nasączoną pachnidłem i przepłukania ust – służba wnosiła do sypialni dwie butelki wina, karafkę wody i bułeczki lub inne pieczywo, na wypadek gdyby w nocy poczuł głód. Bywało też, zwłaszcza gdy planował spędzić noc z którąś z licznych kochanek.

(…) cierpiał na tym jego system trawienny, na który kolejny z nadwornych lekarzy zalecał miksturę przeczyszczającą zwaną bouillon purgatif oraz lewatywy. Z raportów lekarskich wynika, że zrobiono ich królowi w sumie ponad 2 tys.

(…) Mimo licznych chorób – bo prócz katorgi z zębami, wiecznych migren i niestrawności, których powodem mógł być tasiemiec – cierpiał jeszcze na przetokę odbytu, którą dwukrotnie trzeba było operować, co przy ówczesnym stanie wiedzy i technik medycznych było istną drogą przez mękę – Ludwik do późnych lat życia trzymał się dobrze.

***

W późniejszych latach życia Stanisław August zaczął tracić węch, co jednocześnie upośledzało smak i odebrało mu wiele przyjemności z obcowania ze sztuką kulinarną.

***

[Wiktoria i jej koniuszy ] przez całe dnie, zawiadywał wszystkimi jej sprawami z doborem strojów włącznie i jako jedyny na pytanie: „Czy znowu utyłam?” miał odwagę bez ceregieli odpowiadać: „Tak, myślę, że tak”, to jeszcze zwracał się do niej per „kobito”. A wieczorami zasiadał sobie wraz z tą „kobitą” przy kominku, by wychylić szklaneczkę, często nawet kilka szklaneczek whisky. Koniuszy – jak na rodowitego Szkota przystało – wlewał w siebie czysty trunek, królowa zaś lubiła eksperymentować, mieszając go na przykład z… bordeaux.

***

Europejczyk dałby sobie rękę uciąć, że pochodzą z Indii, jak choćby popularny kurczak tikka masala[93]. Tymczasem przepis nań został stworzony w szalonych latach 70. XX wieku w… Glasgow.

***

[ cesarzowa Elżbieta Bawarska „Sisi” ] Paliła także papierosy, z czym kryła się przede wszystkim przed mężem i teściową. Zwykle miała też w zasięgu ręki flaszeczkę z morfiną oraz pudełeczko z kokainą stosowaną wtedy powszechnie jako środek przeciwbólowy, pobudzający i dający poczucie wewnętrznej „mocy”.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 11 sierpnia 2022 w literatura 2022

 

Tagi: , , , , , , , ,

Trzecia Rzesza na Haju – Norman Ohler

„Chemik doktor Fritz Hauschild dowiedział się, że na igrzyskach olimpijskich w 1936 roku wielką rolę odegrała substancja zwana benzedryną, skuteczna amfetamina z USA – w tamtych czasach był to jeszcze legalny środek dopingowy.

Hauschild udoskonalił produkt i jesienią 1937 roku wynalazł nową metodę syntetyzowania metamfetaminy. Niedługo później, 31 października 1937 roku, zakłady Temmlera zgłosiły w berlińskim urzędzie patentowym pierwszą niemiecką metyloamfetaminę, będącą ich własną wersją środka witalizującego, która zdecydowanie usunęła w cień amerykańską benzedrynę. Nazwa handlowa: Pervitin.”

Historia III Rzeszy w ujęciu jakiego wcześniej nie było. Naziści bardzo szybko zrozumieli jaki potencjał tkwi w środkach pobudzających. Cudowny środek na wydajność rozrywającego Europę Wermachtu, magiczne pastylki szczęścia dla społeczeństwa borykającego się z niedoborami wojennego wysiłku. W III Rzeszy Perivin został cichym bohaterem pierwszych lat II wojny światowej.

Pervitin miał liczne nazwy potoczne, wskazujące na jego zastosowanie: „sól lotnika”, „Stuka” lub „pigułki Göringa” (…)

Poza tym był tani. Przeciętna wojskowa dawka, jak kalkulował Ranke, wynosiła cztery tabletki na dzień, co kosztowało w aptekach 16 fenigów, podczas gdy za kawę na jedną noc należałoby zapłacić 50 fenigów: „Środek pobudzający był zatem bardziej ekonomiczny”.

„Wezwałem was, abyście nie spali przez 48 godzin. Zdołaliście wytrzymać 17 dni” – Heinz Guderian

 

Norman Ohler wysunął śmiałą tezę o użyteczności Pervitinu w trakcie Blitzkriegu. Swoje twierdzenia oparł na graniczącej z fizycznymi możliwościami wydajności wojennej machiny Hitlera oraz skrupulatnie dokumentowanej produkcji i użyciu metamfetaminy w wojsku.

Ciasno jeden za drugim, zderzak przy zderzaku stały pojazdy Grupy Pancernej Kleista, największej jednostki zmotoryzowanej, jaką kiedykolwiek w historii wojskowości wprowadzono do akcji, liczącej w sumie 41 140 pojazdów, w tym 1222 czołgi. Lawina stali i blachy utknęła na odcinku dwustu pięćdziesięciu kilometrów, tworząc korek, który ciągnął się aż po Ren. Był to do dzisiaj najdłuższy zator komunikacyjny w historii Europy (…)

Ranke, w drodze z Guderianem, pokonawszy w niecałe trzy dni ponad pięćset kilometrów, uzyskał o pewnego oficera sanitarnego grupy pancernej potwierdzenie, że podczas operacji każdy kierowca zużywał od dwóch do pięciu tabletek pervitinu dziennie.

Niemcy nie byli gorsi od Pablo Escobara. Kokainę wykorzystali w stylu kolumbijskich karteli, traktując ją jako dodatkowy zastrzyk gotówki.

Niemcy wiedli prym także w produkcji innej substancji: firmy Merck, Boehringer i Knoll opanowały 80 procent światowego rynku kokainy. Zwłaszcza kokaina Mercka z Darmstadt na całym świecie uchodziła za produkt najwyższej jakości, a piraci przemysłowi w Chinach w milionowych nakładach kopiowali etykietki tej firmy (…)

***

W roku 1943 wielka apteka Wehrmachtu dostarczyła krętymi drogami Urzędowi Zagranicznemu/Abwehrze (Amt Ausland/Abwehr) 568 kilogramów czystej kokainy i 60 kilogramów czystej heroiny 326. To wielkie ilości, wielokrotnie przekraczające medyczne zapotrzebowanie roczne całej Rzeszy Niemieckiej.

W drugiej części swojego dzieła Ohler kończy opowieść o triumfie Pervitinu i skupia się całkowicie na postępującym uzależnieniu największego lekomana III Rzeszy i jego przybocznego doktora Theo Morella. Cwany doktor uzależnił Furhera całkowicie nie tylko od pobudzających zastrzyków, ale i od siebie. Hitler otrzymywał dożylnie kolejne podejrzane „koktaile”. Częstotliwość ich podawania i objawy przed/po wg Ohlera są dowodem na to, że Adolf Hitler był uzależnionym heroinistą.

W prawej dolnej ćwiartce fiszki „pacjenta A” na drugi kwartał 1943 roku została zapisana i wielokrotnie podkreślona nazwa środka: eukodal. Był to środek odurzający firmy Merck z Darmstadt. Pojawił się na rynku w 1917 roku jako środek przeciwbólowy oraz uśmierzający kaszel i w latach dwudziestych cieszył się tak wielką popularnością, że w obiegu pojawiło się hasło o eukodalizmie. Jego nadzwyczaj silną substancją czynną jest opioid o nazwie oksykodon, syntetyzowany z naturalnego surowca opium.

***

Wraz z wprowadzeniem nowego narkotyku Morell, nazwany przez Göringa złośliwie „Panem zastrzykarzem Rzeszy”

***

Kokaina i eukodal – mieszanka Führera, koktajl krążący we krwi Hitlera przekształcił się w tych tygodniach w klasyczny speedball: uspokajające działanie opioidu łagodziło pobudzający efekt zażycia kokainy. W opisach działania tego podwójnego farmakologicznego uderzenia wymienia się niezwykłą euforię i odczuwaną po same koniuszki włókien nerwowych błogość, przy czym dwie silne, biochemicznie przeciwstawne molekuły walczą w ciele o dominację.

„Trzecia Rzesza na haju” nie jest publikacją naukową, co autor mocno podkreślił we wstępie. Ohler powołuje się jednak na liczne materiały źródłowe, których dotychczas nie interpretowano pod kątem substancji narkotycznych. Jednym ze źródeł są protokoły z procesu w Norymberdze.

Dzieło Normana Ohlera w dużej mierze stawia na sensację a materiały źródłowe interpretuje tendencyjnie. Naukowcy wciąż spierają się o stan psychiczny i fizyczny Hitlera. Teza o jego uzależnieniu od narkotyków pozostaje domniemaniem bez jednoznacznych dowodów na to, że Fuhrer świadomie czy nieświadomie był szprycowany narkotykami. Podobnie jest z tezą o perivinie i jego kluczowej roli w trakcie niemieckich kampanii lat 1939-1940. Tu jednak wiedza o nagminnym wykorzystywaniu amfetaminy przez Wermacht i Luftwaffe jest faktem powszechnie znanym.

Książkę Ohlera należy traktować jako indywidualną interpretację autora. Nie zmienia to faktu, że „Trzecia Rzesza na haju” zawiera wiele ciekawostek historycznych. Na przykład takich jak nieoczywisty fakt wykorzystywania amfetaminy w Sachsenhausen podczas bestialskich „badań”:

Urząd Gospodarczy Rzeszy centralnie kierował testami materiałów i dopuszczał do produkcji tylko materiały zastępujące skórę, które z powodzeniem przeszły egzamin w Sachsenhausen (…)

Więźniowie przez długotrwałe, wyczerpujące marsze testowali dla niemieckiego przemysłu obuwniczego zużywanie się podeszew butów. Firmy takie jak Salamander, Bata, Leiser wysyłały swoje najnowsze wytwory do obozu koncentracyjnego: szukano materiału zastępczego dla racjonowanej w czasie wojny skóry (…)

Według szacunków na torze testowym konało do dwudziestu osób dziennie. W SS mówiło się na to „eksterminacja poprzez pracę”.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 marca 2022 w literatura 2021

 

Tagi: , , , , , , ,

Jutro przypłynie królowa – Maciej Wasilewski

Wielka Brytania posiada czternaście terytoriów zamorskich rozsianych po świecie. Najodleglejszym jest wyspa Pitcairn na Oceanie Spokojnym, piętnaście tysięcy kilometrów na południowy wschód od Londynu. Została odkryta w 1767 roku przez załogę królewskiego statku Swallow, lecz przez kolejne dwadzieścia trzy lata pozostawała bezludna. W 1790 roku na wyspę zawinął brytyjski okręt Bounty z dziewięcioma angielskimi buntownikami i osiemnaściorgiem pojmanych Tahitańczyków. Obecnie na Pitcairn żyje sześćdziesiąt osób. Wybierają władze lokalne, które działają na podstawie odrębnej konstytucji i angielskiej Karty praw. Mieszkańcy wyspy mają obywatelstwo Wielkiej Brytanii, mogą korzystać z praw przysługujących obywatelom Unii Europejskiej.

Król Anglii sfinansował budowę statku i opłacił ekspedycję, której zadaniem było pobranie sadzonek z Tahiti. Statek nazwano Bounty, co oznacza „dobrodziejstwo”. Wypłynął z portu Spithead w południowej Anglii 23 grudnia 1787 roku. Załogę stanowiło czterdziestu sześciu mężczyzn: sześciu oficerów, lekarz, dwóch botaników i marynarze, a wśród nich analfabeci i kryminaliści.

W efekcie sławnego „buntu na Bounty” na Pitcairn żyje dziś angielska mikrospołeczność. Angielska z nazwy i panującego oficjalnie prawa.  Geny wyspiarzy pochodzą od sześciu angielskich mężczyzn, jednego Celta, jednego Amerykanina i dwunastu tahitańskich kobiet.

Obyczaje zamorskich obywateli brytyjskich dalekie są jednak od standardów europejskich. Tak dalekie, że na Pitcairn goście są niemile widziani a ci, którzy zostali wpuszczeni na ląd są pod kontrolą kilku mężczyzn autorytarnie rządzących swoim mikro królestwem. Pogłoski o stosunkach społecznych na wyspie wielokrotnie dochodziły do władz w Wielkiej Brytanii ale odległość Pitcairn od stolicy i wrogość w stosunku do obcych przez kolejne dziesięciolecia udaremniała jakiekolwiek interwencje zewnętrzne.

Maciej Wasilewski ukrywając swoją prawdziwą profesję reportera wkradł się w łaski mieszkańców, aby pod przykrywką socjologa sprawdzić co dzieje się na wyspie. Jego barwna relacja dowodzi, że w wieku satelitów i internetu istnieją na Ziemi miejsca oderwane od „globalnej wioski”. Zdumiewające historie z wyspy, o której pisał Juliusz Verne zaskoczą większość czytelników.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 3 lutego 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , ,

Krótka historia Opium – Thomas Dormandy

Od prehistorycznych upraw w Persji po afgańskie uprawy wspierające współczesny terroryzm, historia opium nie jest taka krótka, jak przewrotnie wskazuje tytuł książki Thomasa Dormandy.
Ludzkość pożąda cudownego soku z główek maku lekarskiego od tysięcy lat. Najstarszy narkotyk świata zaczynał karierę w postaci naturalnej. Dociekliwość i inwencja człowieka szybko przerobiła lepką brązową maź w poręczną nalewkę o niewinnej nazwie „laudanum”. Oszałamiająca kariera opium w Europie i Ameryce napędziła produkcję narkotyku w Indiach Brytyjskich a przy okazji stworzyła niejedną fortunę w Zjednoczonym Królestwie.

Absurdalnie do popularyzacji opium przyczyniła się herbata. To od wielkiej namiętności Anglików do ich „narodowego” naparu zrodziła się potrzeba handlu z Chinami i wynikłe z tego dwie wojny „opiumowe”. Anglicy dostali swoją herbatę a pokonane militarnie Chiny stały się największym konsumentem narkotyku na świecie, w krótkim czasie stając się też najbardziej zdegenerowanym państwem pełnym apatycznych, upadłych heroinistów.

W 1804 roku niemiecki farmaceuta wyodrębnił z opium alkaloid, który stał się kolejnym lekarstwem na wszelkie dolegliwości XIX wieku – morfinę. W 1874 roku, podczas eksperymentów z morfiną angielski chemik zsyntetyzował substancję 3-5 krotnie mocniejszą. Eksperymentem z Londynu zainteresował się pracownik niemieckiego koncernu Bayer, wynalazca aspiryny.

W 1897 roku laboratorium Bayera po raz pierwszy „ugotowano” substancję, którą twórcy zgodnie z wywoływanym stanem euforii nazwali heroiną. Wprowadzając „lek” do powszechnego użycia koncern Bayer zachwalał swój środek jako nieuzależniający, za to doskonały do leczenia schorzeń. Świat wciąż zmagał się z gruźlicą i wieloma chorobami, na które wciąż brakowało skutecznego antidotum. Nowe lekarstwo Bayera wydawało się kolejnym przełomem w medycynie.

Minęło wiele lat zanim dostrzeżono mroczną stronę „medykamentu”. Do tego czasu sprzedano tony białego proszku w postaci syropów, tabletek czy eliksirów. Lata dwudzieste przyniosły pierwsze zakazy prawne i powszechną świadomość, że heroina nie jest cudownym lekiem, tak jak bezkarne nie było używanie morfiny a wcześniej laudanum.

„Heroina wraca w wielkim stylu” zachwycał się jeden z bohaterów „Pulp Fiction”. Minęło kolejne sto lat, w których sok z makówek wciąż cieszy się powodzeniem. W najnowszym wydaniu produkcją „czarnej smoły” zajęły się meksykańskie kartele, znajdując ogromny rynek zbytu w najbogatszym kraju świata, Ameryce.

Krótka historia opium pisze się dalej.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 Maj 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , , , ,

Sześć miesięcy w 1945. Od wojny światowej do zimnej wojny – Michael Dobbs

Nie minęło nawet sto dni od chwili, gdy żołnierze amerykańscy i sowieccy klepali się nad Łabą po plecach i przysięgali sobie przyjaźń do grobowej deski, a zdawało się, jakby minęła cała epoka. W Berlinie przedstawiciele armii okupacyjnych strzelali do siebie nawet wtedy, gdy zaledwie 25 kilometrów dalej, w Poczdamie, ich wodzowie naczelni pozowali do zdjęć i ogłaszali triumfalne komunikaty.

Historia polityczna świata u kresu największej w dziejach świata zawieruchy wojennej. Michael Dobbs z kronikarską dokładnością opisuje rozmowy na szczycie pomiędzy rozdającym karty Związkiem Radzieckim, umocnioną w swej potędze Ameryką i asystującą starą lady Brytanią. Od Jałty do Hiroszimy to sześć miesięcy, które zdecydowały o kształcie świata na dekady.

Szczególnie wnikliwie opisane sylwetki Stalina, Churchilla i F.D. Roosevelta (a po nim Trumana) udowadniają jak wielkie znaczenie dla dziejów świata miały personalne cechy tych osób.

Oprócz postaci najważniejszych w procesie postępującej „Zimnej Wojny” Dobbs przedstawia polityków drugiego, choć nie mniej znaczącego szeregu. Wśród nich

Wiaczesław Michajłowicz Skriabin, dziewiąte z dziesięciorga dzieci subiekta sklepowego. Przed rewolucją, jako zesłaniec polityczny, zarabiał rubla na godzinę, grając na mandolinie po restauracjach i kinach.

Na kartach historii bardziej znany jako Wiaczesław Mołotow.

Uwaga. Jest dwóch Michaeli Dobbsów 🙂 Pierwszy to autor poważnych opracowań historycznych. Drugi Michael Dobbs znany jest z powieści sensacyjnych, w tym cyklu „House of Cards”.

 

 

Urodził się w 1890 roku jako

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 grudnia 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , , , ,

Syn – Philipp Meyer

Epicka saga rodziny McCullough od czasów podboju Dzikiego Zachodu po naftowy boom w połowie XX wieku i czasy współczesne. Pochód przez czas i przestrzeń rozpoczyna się od młodego Eli – chłopca porwanego przez Comanczów. To jednak nie papierowy western, ale soczysta opowieść o trzech pokoleniach rodu nierozerwalnie związanych z Teksasem.

Trójka narratorów i trzy pokolenia – Eli, Pete i Jeanne – dzieli czas i poglądy, łączy jeden wspólny mianownik: ziemia, z której pochodzą. Opowieści bohaterów spina urastający do rangi legendy protoplasta rodu Pułkownik.

Trzy pokolenia i trzy różne rzeczywistości. Życie Eliego naznacza pełen okrucieństwa naturalizm czasów walk z Indianami. W czasach wrażliwego i pokojowo nastawionego Pete’a prym wiedzie brutalna rozprawa z Meksykanami. Jeanne – pierwsza kobieta na czele teksańskiego rodu – skupia się na podboju ekonomicznym, momentami równie brutalnym jak eksterminacja Indian czy Latynosów.

Phillip Meyer stworzył fascynującą powieść. Momentami okrutną i twardą, wywlekającą na światło dzienne patriarchat i rasizm, jaki przez wieki napędzał mieszkańców „Lone Star”. „Syn” koncentruje się na losach ludzi, ale głównym bohaterem pozostaje zawsze ta sama i niezmienna, spieczona słońcem ziemia. Teksas.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29 października 2019 w literatura 2018

 

Tagi: , , , ,

Sołdat – Nikołaj Nikulin

Mówi się, że temat wojny został wyczerpany w naszej literaturze. W rzeczywistości nawet nie zaczęto pisać jej prawdziwej historii. Za chwilę nie będzie już wśród żywych świadków i czarne plamy na jasnym obliczu Zwycięstwa pozostaną na zawsze. Wojny zawsze zamieniały ludzi w nawóz, który użyźniał glebę przyszłości. Poległych zapominano natychmiast, zawsze byli tylko zbędnym balastem dla pamięci.

Większość pamiętników opiewa samą ideę wojny, stwarzając tym samym przesłanki dla nowych planów wojennych. Zaś płacą za to wszystko ci, co giną od kuli, realizując plany generałów. Ci, którym wojna jest absolutnie niepotrzebna – pamiętników nie piszą.

Podczas wojny człowiek traci wszystko, czym żył dotąd – rodziców, żonę, dzieci, majątek, książki, przyjaciół, swoje środowisko. Otrzymuje odzierający go z indywidualności mundur i broń, aby czynić zło. Jest bezbronny wobec dowódcy, prawie zawsze niesprawiedliwego i pijanego, który zmusza go do wybryków, gwałtów i zabójstw. Innymi słowy, człowiek traci na wojnie ludzkie oblicze i staje się dzikim zwierzem: żre, śpi i zabija. Tymczasem dana człowiekowi przez Boga dusza na wszelkie sposoby sprzeciwia się tej metamorfozie. Niewielu udaje się zwyciężyć w tym pojedynku słabego człowieka z ogromną i bezlitosną wojną.

Nikołaj Nikulin został wcielony do armii w 1941 roku. Jako jeden z nielicznych przeszedł cały szlak od Leningradu do Berlina. W Armii Czerwonej, w której człowiek był jedynym zasobem bez ograniczeń to wyjątkowy łut szczęścia. Weterani Związku Radzieckiego to przede wszystkim obwieszeni medalami generałowie i dowódcy drugiej linii frontu. Zwykli żołnierze wszak pamiętników nie piszą. Wspomnieniem po nich zostały bezimienne kości rozrzucone wzdłuż linii frontu.

Prawdziwa do bólu, pozbawiona radzieckiej propagandy biografia mogła ukazać się za czasów Związku Radzieckiego. Nawet dziś jest unikatem wśród wojennych wspomnień. Wstrząsające świadectwo sowieckiej bezwzględności i zdziczenia.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 października 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , , , ,

First Man

Misja Apollo 11 od lat pobudza ludzką wyobraźnię. Telewizyjną transmisję z lądowania na Księżycu obejrzało 530 milionów widzów. Dziś, w epoce superszybkich mikrokomputerów i sztucznej inteligencji lądowanie trzech astronautów w analogowej metalowej puszce wydaje się wyczynem wręcz fantastycznym. Tym bardziej, że ludzka stopa nie dotknęła srebrnego globu od 76 lat.

„First Man” jest historią nie tylko dowódcy misji, ale historią całego programu Apollo. Największą gwiazdą jest naturalnie Neil Armstrong, którego słowa o „małym kroku człowieka” stały się legendą światowej popkultury. Sukces misji Apollo 11, leżący w ostatnich chwilach w pewnej ręce pilota Neila był efektem ciężkiej pracy ogromnego zespołu i poświęceniem wielu odważnych ludzi, z których tylko garstce udało się zobaczyć Ziemię z perspektywy kosmosu. „First Man” podkreśla to dobitnie, ekranizując karierę pierwszego człowieka na Księżycu.

W tle kreacji Ryana Goslinga znana z serialu „The Crown” Claire Foy w roli pani Armstrong.

 

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 marca 2019 w kino 2018

 

Tagi: , , , ,

The Siege of Jadotville

Niemalże od chwili wyzwolenia belgijskie Kongo zanurzyło się w permanentnej wojnie domowej. W podsycanym Zimną Wojną politycznym tyglu watażków wspierały kraje Zachodu i walczący o polityczne wpływy Związek Radziecki. Kongo stało się szybko wzorcem afrykańskiego chaosu.

W 1961 roku ONZ zainterweniował w Kongo-Leopoldville po samowolnej secesji „Stanu Katanga”, ogłoszonej przez lokalnego polityka Moise Tshombe. Naiwni politycy ONZ nie dowartościowali przeciwnika licząc na skuteczność rozmów pokojowych.

Jedna z nieumocnionych placówek terenowych w regionie została obsadzona przez niedoświadczoną i słabo uzbrojoną kompanię „A” 35 batalionu Irlandzkiego.

To co wydarzyło się w położonej o ponad 100 kilometrów od najbliższej militarnej bazy ONZ placówce, przeszło do historii jako „Bitwa pod Jadotville”.

Produkcja Netflixa przedstawia twardą walkę 155 irlandzkich żołnierzy z kontyngentu ONZ, którzy przez sześć dni odpierali zmasowane ataki 3-5 tysięcy kongijskich bojowników, wspieranych przez ciężki sprzęt i doświadczenie najemników z frankońskiej Europy a nawet wsparcie z powietrza.

Przez wiele lat świat nie znał szczegółów walki Irlandczyków w Kongo a określenie „Jadotville Jack” miało mocno pejoratywne znaczenie. Dopiero XXI wiek przyniósł wiedzę o męstwie garstki żołnierzy pozostawionych bez wsparcia, wody i amunicji.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 listopada 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , , , , ,

Churchill

Ostatnie dni przed lądowaniem w Normandii. Winston Churchill waha się. Polityk powraca w myślach do swojej największej porażki militarnej pod Gallipoli. Jedna błędna decyzja kosztowała wtedy Anglię 44 tysiące istnień.

Stoi w opozycji do twardogłowych generałów Eisenhowera i Montgomerego, dla których wypracowany plan inwazji jest planem słusznym i jedynym.

Churchill modli się o deszcz, który odwlecze moment ataku na nazistowskie umocnienia. Wypłakuje się w poduszkę i toczy emocjonalne rozmowy z najbliższym otoczeniem. Wyładowuje się na stenotypistce, która nie dość zręcznie przelewa jego przemówienia na papier. Ale czy to wszystko prawda?

Znając historię można mieć mieszane uczucia. Przygotowania do operacji Overlord trwały miesiącami, angażując ogromne ilości zasobów i ludzi. Już tylko starania kontrwywiadu i utworzenie fikcyjnej armii FUSAG i operacja „Fortitude” musiała poprzedzić głęboka wiara w poczynione decyzje i absolutna pewność planowanych działań.

Czasy wojny wymagają od polityków i wojskowych podejmowania decyzji, których konsekwencje przerastają empatię zwykłego człowieka. Churchill, Montgomery czy Eisenhower byli ludźmi wielkiego kalibru. Za kulisami suchych faktów z historii świata kryją się emocje, których z pewnością nie brakowało.

Film przedstawia je w sposób wiarygodny, choć momentami zbyt ckliwy. To główna wada produkcji „Churchill”, poza tym doskonale zagranego i sfilmowanego.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 listopada 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , , ,