RSS

Archiwa tagu: reportaż

Prostytutki. Tajemnice płatnej miłości – Magda Mieśnik, Piotr Mieśnik

Kompleksowa analiza „najstarszego zawodu świata”. Autorzy starali się zajrzeć do wszystkich ciemnych zakamarków, w których ciało jest towarem jak każdy inny a bliskość i marną namiastkę intymności można kupić za niewygórowaną cenę.

„Tajemnice płatnej miłości” fachowo katalogują prostytutki począwszy od tych najbardziej luksusowych po te, których profesja jest formą nowoczesnego niewolnictwa. Każdy rozdział to wywiad z przedstawicielką „kasty” – od przydrożnych imigrantek ze Wschodu po luksusowe „modelki” do wynajęcia.

Państwo Mieśnik stawiają tezy moralnie jednoznaczne – prostytucja to „zawód” wybierany z przymusu lub wymuszany siłowo.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 października 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,

Gad. Spowiedź klawisza – Paweł Kapusta

Brud, smród i ścisk, to pierwsze co pozostaje w pamięci po wsłuchaniu się w opowieści klawiszy. Rytuały codzienności przykryte rozpaczą chorej urzędowej biurokracji i nieustanna walka o psychiczną dominację to kolejne spostrzeżenie z opowieści o krainie więzień.

Paweł Kapusta oddaje głos „gadom”: oddziałowym, wychowawcom, dyrektorom i dowódcom zmian. Wspomnienia pracowników służby więziennej nie napawają optymizmem. Spod sensacyjnych historyjek o osobliwych kuracjuszach zakładów karnych wyziera szara i smutna lichość polskiego systemu penitencjarnego.

Truizmem byłoby wyliczanie czym więzienie być powinno. „Gad” dobitnie przypomina, czym jest w rzeczywistości – patologią dla tych za i tych przed kratami. Smutne. Porażające.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 października 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , ,

Włosi – John Hooper

Gdyby Włochy miały pępek, byłby nim plac Wenecki w Rzymie. Po jednej stronie wznosi się
tam okazała budowla. Cudzoziemcy znają ją jako pomnik Wiktora Emanuela II,
w rzeczywistości jednak nosi ona nazwę Ołtarz Ojczyzny (Altare della Patria).

***

W całych Włoszech znajdziemy także miejsca, o których nie słyszał prawie żaden turysta —
miasteczka takie jak Trani, Macerata, Vercelli czy Cosenza, gdzie jest więcej zabytków
niż na całym terytorium niektórych stanów Ameryki Północnej.

***

To właśnie takie Włochy musiał mieć na myśli Mussolini, kiedy siedząc w gabinecie przylegającym do słynnego balkonu, odpowiadał na pytanie pewnego Niemca, czy trudno jest rządzić Włochami. „Zupełnie nie” — odparł. „To po prostu całkowicie bezcelowe”.

 

Na mapie świata nie brakuje miejsc, które chciałby zobaczyć każdy, ale powszechnie wiadomo, że „wszystkie drogi prowadzą do Rzymu”. Zapytany o Italię prawie każdy wymieni jednym tchem znane włoskie marki, kawę, Colloseum i oczywiście Watykan. Książka Johna Hoopera poszerza włoski horyzont do granic nieznanych Italofilom – od czasów, gdy Rzym utożsamiano z papiestwem po współczesność, korzeniami wciąż tkwiącą w przeszłości.

Jeszcze w 1973 roku w Neapolu wybuchła epidemia cholery — choroby, której przyczyną są
złe warunki sanitarne i która jest charakterystyczna dla krajów Trzeciego Świata

***

W 1555 roku papież Paweł IV stworzył kolejne getto, tym razem w Rzymie, nakazał Żydom
noszenie opasek umożliwiających identyfikację i zmuszał ich do nieodpłatnej pracy przy
budowie umocnień.

John Hooper, stały korespondent „The Economist” z Rzymu od lat obserwuje Włochów i zdaje się nieźle ich rozumieć. W swojej książce z 2015 roku nie tylko opisuje miejsca nieoczywiste i mało znane włoskie zwyczaje, ale wnika w głąb włoskiego umysłu. Podział na „fessi” i „furbi”, historia nieistniejącego Terzo Corpo designato d’Armata, dlaczego w Rzymie na księży woła się „bacherozzi” (karaluchy, robale) i co to jest „garbo”* i „sprezzatura”.

Badanie opublikowane przez Istat w 2007 roku wykazało, że czystym językiem włoskim na co
dzień posługuje się 46 procent osób.

„Włosi” to kopalnia wiedzy o mieszkańcach Półwyspu Apenińskiego – książka równie smakowita jak espresso corto w barze przy Piazza Navona 🙂

 

 

 

* Pierwsze to garbo, które w słownikach tłumaczy się jako delikatność lub uprzejmość, choć nie wyczerpuje to jego znaczenia. Z pewnością osoba obdarzona garbo zachowuje się elegancko, ale garbo to również właściwość niezbędna każdemu, kto decyduje we Włoszech o jakiejkolwiek sprawie. Jest to cecha potrzebna, jeśli ktoś woli mieć wszystkie drzwi otwarte, a przy tym nie chce wyjść na niezdecydowanego;

** Innym typowo włoskim słowem jest sprezzatura. Po raz pierwszy użył go Baldassare Castiglione w swoim „Dworzaninie”.

Od renesansowych dworzan oczekiwano elokwencji, logicznego rozumowania, wszechstronnej wiedzy, ale również tężyzny fizycznej i umiejętności typowych dla żołnierza. Sprezzatura to odpowiedź na pytanie, w jaki sposób zaprezentować to wszystko światu z wystudiowaną beztroską, zupełnie jakby przychodziło naturalnie, chociaż w istocie jest efektem długich nocy spędzonych na czytaniu przy świecy i wyczerpujących dni wypełnionych ćwiczeniem sztuki władania bronią.

 

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 Maj 2020 w literatura 2018

 

Tagi: , , , , ,

Niebo jest nasze – Brendan I. Koerner

Był kiedyś taki czas, w którym przejście przez lotnisko do samolotu zajmowało dokładnie tyle, ile kroków należało wykonać od wejścia do kabiny. Zero skanerów bagaży. Zero rewizji osobistych. Zero weryfikacji tożsamości.

Gwałtowny rozwój lotnictwa zmienił oblicze Ameryki. Podróże samolotem stały się oczywistym wyborem – były krótkie, wygodne a w kabinie można było sobie zapalić. Słodkie lata sześćdziesiąte przyniosły ze sobą coś więcej: ruchy społeczne, protesty i rosnącą miłość do radykalizmów. Kontestatorzy amerykańskiego systemu coraz śmielej zgłaszali swoje zastrzeżenia. Za wzór często stawiali socjalizm, który dopiero co ogarnął wyspę odległą zaledwie 100 km od Florydy.

Wśród snujących utopijne myśli o życiu w idealnym świecie Fidela Castro byli i tacy, którzy nie poprzestali na marzeniach. Porwanie samolotu i skierowanie go na lotnisko w Hawanie stało się zjawiskiem powszechnym na tyle, że każdy pilot niezależnie od celu wylotu otrzymywał mapę Kuby i  mini rozmówki hiszpańskie. Stało się modne.

Zgarniający krociowe zyski przemysł lotniczy przez wiele lat wzbraniał się przed wprowadzeniem restrykcyjnych zasad kontroli. Za wszystkim jak zawsze stały pieniądze – płacenie okupów porywaczom było tańsze niż sprawdzanie bagażu na lotniskach.

Brendan Koerner przedstawia fascynującą opowieść o złotych latach piractwa lotniczego w czasach, gdy porywaczami byli sfrustrowani hipisi i zwariowani seniorzy. Kolejne zdumiewające historyjki o porwaniach przeplata historia Rogera Holdena i Cathy Kerkow. Weteran wojenny i hipiska uwikłali się w piractwo powietrzne tak bardzo, że stali się jego ikonami a ich przypadek to klucz do zrozumienia mentalności porywaczy w latach 60-ych i 70-ych.

W czasach, zanim samolotami zainteresowali się prawdziwi terroryści niestroniący od przelewania krwi.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 kwietnia 2020 w literatura 2019

 

Tagi: , , ,

Dreamland. Opiatowa epidemia w USA – Sam Quinones

Historia opioidowej epidemii w Ameryce zaczyna się w latach dziewięćdziesiątych. Jak na ironię popyt na twarde narkotyki wypromowała branża farmaceutyczna a sygnał do wymarszu wydały organizacje walczące o dobro pacjenta.

W „Dreamland” Sam Quinones kreśli szerokie spektrum zjawiska, którego efektem jest lawinowy wzrost zgonów na skutek przedawkowania narkotyków. Od 8 tysięcy ofiar śmiertelnych w 1999 roku do 48 tysięcy zgonów w 2017, tylko z powodu pochodnych heroiny. 400 milionów ofiar w ciągu 17 lat.

130 osób dziennie umiera z tego powodu w USA. Imponujący wynik.

Zaczęło się niewinnie, od badań stwierdzających, że około 100 milionów Amerykanów – jedna trzecia populacji – może cierpieć na chroniczny ból. Organizacje pokroju „Joint Commission” szybko przekonały lekarzy do zmiany priorytetów. Troska o walkę z bólem szybko przerodziła się w swobodne przepisywanie mocnych środków przeciwbólowych na wszelkie dolegliwości. Od 1991 do 2011 roku liczba recept na opioidy wzrosła o 300%.

Gwiazdą rynku stał się OxyContin, pochodna heroiny, sprzedawany i spożywany jak dropsy niemalże na każdym rogu. Produkująca go Purdue Pharma to poważny konkurent karteli z Sinaloa i Pablo Escobara. Groźniejszy niż inni, bo działający legalnie pod skrzydłami światowej służby zdrowia i posiadający dziesiątki tysięcy dealerów – amerykańskich doktorków, wypisujących recepty  częstotliwością drukarki laserowej.

Ale OxyContin to zaledwie początek. Sam Quinones spojrzał na temat szerzej, ze zdumieniem odkrywając mechanizmy prowadzące do zatrważających statystyk.

Chciwość branży medycznej otworzyło szeroko drzwi do dużo tańszego kopa. Produkowana w Meksyku „czarna smoła” to tani ekstrakt heroiny pichcony przez rolników. Śledząc mapy uzależnień autor ze zdumieniem odkrył, że popularność meksykańskiej smoły nie kończy się na slumsach wielkich miast, ale dotyczy najbardziej konserwatywnych, najbardziej amerykańskich skupisk „WASP”-ów na prowincji i w małych miasteczkach. Znudzone i bezrobotne „serce robotniczej Ameryki” znalazło nową rozrywkę. A to dzięki nowoczesnej korporacji rodem z Meksyku, bliższej uprzejmej usłudze dowozu pizzy na telefon, niż ryzykownego kupowania działki od dealera gdzieś w obskurnych uliczkach downtown.

Bariera od recepty do wbicia heroinowej igły stała się łatwiejsza do przełamania dzięki młodym Latynosom, marzącym o nowych Levisach 501. Przedawkowanie heroiny przestało być przywilejem Janis Joplin i Kurta Cobaina. Ale zanim gospodyni domowa z Columbus w Ohio sięgnie po strzykawkę z brunatnym płynem, jest niegroźny „mother’s little helper”, mała tabletka przepisana przez lekarza.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 19 marca 2020 w literatura 2018

 

Tagi: , , , , , ,

Ameryka nie istnieje – Wojciech Orliński

Subiektywna podróż przez Amerykę. Orliński ma dużą wiedzę o Stanach Zjednoczonych i umiejętnie wplata ją w relacje z kolejnych miejsc.

Absurdalnie odrealniony Disneyland jako miejsce robiące wodę z mózgu. Los Angeles w istocie będące rozległymi przedmieściami a nie żadnym „miastem”. Las Vegas mieniące się światłami pożerającymi megawaty energii i czarna pustka wokół. Route 66 i jego prawdziwe, prowincjonale oblicze.

To tylko część obserwacji autora. Jest też sporo o amerykańskiej mentalności i predyspozycji do spiskowych teorii dziejów.

Całość wywodów spięta główną tezą autora – Ameryka, jaką znamy z kultury popularnej nie istnieje.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 lutego 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , ,

Zabijemy albo pokochamy, Opowieści z Rosji – Anna Wojtacha

Cykl opowieści dziennikarki Anny Wojtachy o Rosji.

Spotkania niebanalne z żołnierzem specnazu, moskiewską prostytutką, bezrobotnym z Ułan Ude czy pokiereszowanym Czeczenią byłym żołnierzem.

Opowieści Wojtachy są specyficzne do tego stopnia, że nazywanie ich reportażami może być ryzykowne. To bardziej nieliniowa podróż przez Rosję i barometr umysłu poddanych Putina.

Ciekawe, ale dalekie od maestrii Kapuścińskiego czy Wojciecha Jagielskiego. Annie W. trudno odmówić tak wychwalanych przez nią samą „jaj”. Mankamentem jej twórczości jest zbyt nachalna autokreacja i zbędne w reportażu wycieczki w stronę własnej fajności, podkreślanej chociażby hektolitrami wódy pitej z gwinta.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 listopada 2019 w literatura 2019

 

Tagi: ,

Shitshow! – Charlie LaDuff

Ameryka w ruinie. Taki tytuł mogłaby mieć ta książka.

Charlie LeDuff zyskał sławę mocnym reportażem z pogrążonego w katastroficznym upadku Detroit. Obraz „Motor City” w stanie agonalnym był szokującym dowodem na to, że prawdziwa Ameryka to nie Universal Studios na Florydzie. Za fasadą sztucznych uśmiechów bogatej klasy średniej ukrywa się brud i znój, jakiego na próżno szukać w kinowych produkcjach.

Pięć lat po wywleczeniu amerykańskiego trupa z szafy „Shitshow!” jest równie silnym uderzeniem. LeDuff nie przebiera w środkach. Jego język jest twardy i dosadny w opisie tego, czego doświadcza.

Pracujący za grosze biali, zalewająca południe meksykańska emigracja, zgliszcza po dumnych fabrykach w Michigan, które wyniosły się do Meksyku, ubogie czarne przedmieścia, w których nikt nie interesuje się ludźmi koczującymi na granicy ubóstwa. W „Shithow!” dostaje się wszystkim – od Obamacare i pustych przechwałek polityków, po pomarańczowego Trumpa i burmistrzów łapówkarzy sprzedających biedocie zatrutą wodę z rzeki. LeDuff nie szczędzi nawet własnych mocodawców z telewizji Fox i kolegów „po fachu” wyszydzając plastikową mentalność gwiazdorów ogólnokrajowych kablówek.

Pięć lat po rewelacyjnym „Detroit.  An American Autopsy” LeDuff wygląda na jeszcze bardziej sfrustrowanego i wkurzonego. Trudno się temu dziwić po przeczytaniu „Shitshow!”

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 9 listopada 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , , , ,

Człowiek w przystępnej cenie – Urszula Jabłońska

Tajlandia od lat uchodzi za bezpieczny i atrakcyjny kierunek na turystycznej mapie świata a jej mieszkańcy za łagodnych i pogodnych ludzi.

Państwo, którego nazwa oznacza „Kraj Wolnych Ludzi” ma swoje drugie oblicze skrywane za cienkim parawanem azjatyckiego raju. Mroczne i wyrachowane.

Opowieści o nielegalnej prostytucji i seks-turystyce ocierającej się o pedofilię są mocne, ale potwierdzają fakty znane od dawna. Ale wśród reportaży Urszuli Jabłońskiej są i takie, które wprawiają w zdumienie. Współczesne niewolnictwo nie kończy się na stręczycielstwie młodych dziewczyn. Lepkie ręce handlarzy niewolników sięgają po uchodźców i naiwnych Tajów, porywanych na statki rybackie niczym w opowieściach z XVIII wieku.

W intrygującym wstępie autorka przelicza ile kosztował człowiek na przełomie kilku wieków. W przeliczeniu na ryż, człowiek zdecydowanie staniał. Dziś można go kupić w naprawdę przystępnej cenie.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 czerwca 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , ,

Depesze – Michael Herr

Dziwne  to  i niespotykane czasy,  w których magazyn  Esquire  wysyłał  korespondentów wojennych  na  pierwszą  linię  frontu. Dziś wysyła się ich przeważnie na bezrobocie. W latach 1967-69 Michael Herr przesyłał swoje depesze do redakcji w Nowym Jorku. W latach sześćdziesiątych setki dziennikarzy karmiło własne ego krótszymi czy dłuższymi wizytami w miejscach ogarniętych szaleństwem wojny. Dla Herra pobyt w Azji stał się czymś dużo większym, niż popijawą w wojskowej kantynie.

W Wietnamie nie ograniczył się do męskiej zabawy w drugim, hotelowo-barowym kręgu. Zamiast oddawać się bezpiecznej obserwacji z daleka, wolał łapać „na stopa” wielkie Hanook’i krążące pomiędzy bazami a wysuniętymi przyczółkami w dżungli. Przez dwa lata szwendania się po okopach od podszewki poznał nie tylko życie szeregowego Marine ale i zwierzęcy strach oblężonego oddziału. Nieufni „pismakom” szeregowcy uznali kolesia z gazety za swojaka.

Po dwóch latach publikowania w męskim magazynie Michael Herr zamilkł na wiele lat, aby w 1977 roku opublikować swoje „Depesze” („Dispatches”), jeden z autentyczniejszych dokumentów w dziejach dziennikarstwa wojennego.

Maestria reportażu podbiła serca czytelników – w tym Francisa Forda Coppoli i Stanleya Kubricka, którzy poprosili autora „Depeszy” o pomoc w scenariuszach swoich wybitnych filmach: „Czasie Apokalipsy” i „Full Metal Jacket”.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 marca 2019 w literatura 2018

 

Tagi: , , , ,