RSS

Archiwa tagu: holocaust

Iskra Życia – Erich Maria Remarque

Szkielet nr 509 powoli uniósł głowę i otworzył oczy. Nie wiedział, czy był nieprzytomny, czy tylko spał. Między jednym a drugim nie było już zresztą prawie żadnej różnicy; dbały o to od dawna głód i wyczerpanie. Obydwa stany przypominały za każdym razem zapadanie się w głębokie grzęzawisko, z którego, jak się wydawało, nie można już było się wynurzyć.

Mocnym wstępem zaczyna się „Iskra życia”. Czytelnikowi podobnie jak głównemu bohaterowi dopiero po dłuższej chwili udaje się ustalić gdzie się znajduje. To hitlerowski obóz zagłady.

Pięćset dziewięć pozostaje numerem niemalże do końca książki. Bezimienny bohater jest symbolem milionów ofiar – jednocześnie unikalną osobą i bytem określonym w masie dusz.

Pięćset dziewięć prowadzi czytelnika po piekle (fikcyjnego) obozu Mellern. W katabazie na wzór Dantego odwiedza obozowe zakamarki – od krematoryjnych piwnic po wypielęgnowane domki nazistowskich urzędników.

Więzień o bardzo starym numerze już dawno zszedł do czeluści piekielnych. Według lokalnej hierarchii jest na samym dnie, w przedsionku komory gazowej.

Obnosili po polu duży papierowy worek z popiołem z krematorium, który sypali w bruzdy. Pracowali właśnie na grządkach przeznaczonych pod uprawę szparagów i truskawek, w których Neubauer szczególnie zasmakował. Mógłby je jeść bez przerwy. Papierowy worek zawierał popioły szesnastu osób, w tym dwanaściorga dzieci.

Tytułowa „iskra życia” tli się w bohaterze powieści do końca, ale nadrzędną ideą książki nie jest przetrwanie. To studium ludzkiej psychiki, która w odpowiednich warunkach zmienia człowieka w bestię.

W 1939 roku Erich Maria Remarque zdołał uniknąć faszystowskiemu reżimowi. Gdyby nie emigracja, spotkałby go niechybnie los bohaterów „Iskry Życia”.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 grudnia 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , ,

27 śmierci Toby’ego Obeda – Joanna Gierak-Onoszko

Nie da się nie wiedzieć, więc przez te wszystkie lata Kanadyjczycy wiedzieli. Nie wiedziała tylko Kanada.

Nowoczesna Kanada to liście klonu, niedźwiedzie, hokej, dzikie piękno naturalnych krajobrazów. To Ameryka pozbawiona amerykańskiej drapieżności a udrapowana w europejską wrażliwość. Ten kulturowy patchwork tkwi głęboko w światowej świadomości tworząc wyidealizowany obraz raju na Ziemi (no, może pominąwszy średnią temperatur i opadów śniegu).

W 2015 roku na idealnym obrazku pojawiły się pierwsze rysy.

Wkrótce po raporcie Komisji Prawdy i Pojednania na światło dzienne wyszły metody działania systemu przymusowych szkół dla „indiańskich” dzieci * .

Trudno opisać szok, jakim były docierające do opinii publicznej kolejne informacje o procederze, którego nie można nazwać inaczej niż masową eksterminacją rdzennych mieszkańców. Kolejne masowe groby przy katolickich internatach obnażyły ludobójstwo starannie skrywane przez 150 lat.

W drugiej połowie XIX wieku rząd kanadyjski stworzył system placówek „residential shool”, czyli przymusowych szkół z internatem. Umieszczano w nich dzieci autochtonów a sam proces odbierania potomstwa z domów rodzinnych miał więcej wspólnego z metodami totalitarnymi niż z systemem pomocy społecznej.

Szkoły te były prowadzone przez kościoły katolicki i protestancki. Małe dzieci prowadzone twardą ręką kościelnych sadystów, oderwane od rodzin i wrzucone w nieznający litości dryl często nie dożywały wieku dojrzałego.

Ci, których nie zabiły warunki szkolne i zdołali opuścić placówki, najczęściej kończyli w szponach społecznego wykluczenia, niedostosowani do życia.

Historia Toby’ego Obeda to symbol zmian i promyk nadziei dla wszystkich tych, którzy są ofiarami bezwzględnej metody niszczenia rdzennych mieszkańców przez białych ludzi skrywających się pod maską demokratycznych ojców narodu.

 * – Zanim przybyli tu Europejczycy (w tym portugalski władca ziemski, czyli lavrador), na tych ziemiach mieszkały rdzenne społeczności, takie jak Inuici oraz Innu. Jedni drugich przezywali „Eskimosami”: Eskimo to zjadacz surowego mięsa. Termin ten przejęli biali antropolodzy i archeolodzy, dla których Eskimosi to zbiorcza, pojemna nazwa ludzi Północy

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 9 grudnia 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , , ,

Hipnoza – Hanna Krall

W jednym z opowiadań tego zbioru człowiek ocalały z Holocaustu bezskutecznie próbuje zrobić karierę w Hollywood. Jego krzyk i lament nad straszliwym losem odbija się od pustych ścian. To jego historia najbardziej zasługuje na literackie i kinowe laury. Świat pozostaje niewzruszony, choć w międzynarodowej świadomości zagłada Żydów pozostaje największą zbrodnią ludzkości.

„Hipnoza” zbiera w jeden wątły tomik opowieści jednostek. Wspomnienia łączą się w nieistniejący już świat cadyków i ich małych ubłoconych miasteczek. Zlewają w jeden potok historii o odejściach i powrotach, przodkach i ludziach którym przyszło żyć z piętnem ocalałych.

Mądra i niełatwa lektura.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 sierpnia 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , ,

Płuczki – Paweł Reszka

„Piach tam był i nieraz, jak się dół wykopało, taki jak do sufitu, to się obsunął. Tak się robi, jak ziemia wcześniej jest ruszona. Obsypuje się, pęka. Trzeba było szybko uciekać. A pod spodem, dwa, nieraz trzy metry niżej, to właśnie był ten żużel. No kości spalone. Szufelką się go wyciągało i przebierało. Żydzi byli bogate.”

***

„To kopanie, to i tak nie pomogło ani nie zaszkodziło temu umarłemu. Nic złego nikt nie robił. To, com znalazł, to by i tak przepadło. Chociaż Żydzi też byli ludźmi. Każdy na drzwiach miał przybite przykazania.”

Polska historia wciąż wstydliwie milczy o przeszłości innej niż ta wykuta w brązie i złocie. Wśród peanów o żołnierzach wyklętych, męstwie i poświęceniu nie brakuje i takich o szlachetności ludu znad Wisły. Opowieści o szmelcownikach, donosicielach i kolaborantach wsadzamy pomiędzy te kilka niechlubnych wyjątków, które nie mogą zasłonić narodowego honoru.

Co zatem zrobić z faktami, które nie mieszczą się w polskiej ikonografii i ukształtowanej przez pół wieku propagandy fałszywej moralności?

Przez czterdzieści lat od wyzwolenia obozów zagłady w Sobiborze i Bełżcu Polacy chodzili „na wykopki”. Pierwsi śmiałkowie pojawili się na obozowych zgliszczach tuż po odejściu niemieckiej administracji. Ostatni przyjeżdżali z dalekich stron jeszcze w latach 80-ych. Szukali tego samego – żydowskiego złota. Wokół procederu wyrosły kolejne pokolenia milczących świadków i eufemizmy leksykalnie banalizujące okradanie grobów. No bo czy można nazwać grobem jakiś „żużel” zalegający dwa metry pod ziemią na leśnej polanie?

Paweł Piotr Reszka dotknął tematu wstydliwego na miarę odsądzonej od czci i wiary publikacji Jana Tomasza Grossa.

„Płuczki” to lektura wstrząsająca. Nie tylko ze względu na ohydny proceder bezczeszczenia ludzkich szczątków ale z powodu stanu świadomości ludzi o głęboko zakorzenionym antysemityzmie.

Człowiek, który kopał na cmentarzu, by obrabować zamordowanych w obozie zagłady, nie grzebał w spalonych zwłokach, on przeszukiwał żużel albo węgiel, nie kawałkował łopatą ciał, tylko ciął rąbankę. Ten język chronił kopaczy przed nimi samymi. Pomagał podtrzymać iluzję, jesteśmy dobrzy, jesteśmy uczciwi, to nic takiego.

***

Żeby tych Żydów Niemiec nie wydusił, toby Polaki nie mieli co robić w Polsce. Byłaby żydownia.

***

Jako łepek słuchałem, jak gospodarze gadali. Żydzi zniszczyliby wszystkich, pieniądze mieli, pożyczki dawali, a jak chłop nie oddawał, zabierali świnię i już. Krew innych im wyszła, spotkała ich kara. Jakby nie było, sprawiedliwość jakaś musi być. Com słyszał, to mówię. Ale według mnie nie powinno być jednak morderstwa żyjących.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 5 lutego 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , ,

Gestapo – Frank McDonough

Gestapo to słowo, którego Polakom tłumaczyć nie trzeba. Odmienione przez wszystkie przypadki było głównym bohaterem wielu filmów i książek, przygody Hansa Klossa w to wliczając na honorowym, pierwszym miejscu.

Najwyraźniej inaczej jest w Wielkiej Brytanii, która choć udręczona wojną, nigdy nie miała do czynienia z tą uroczą nazistowską organizacją.
Choć okładka straszy czytelnika demonicznymi twarzami Adolfa i Heinricha Himmlera, zawartość zdumiewa pobłażliwą oceną.

Frank McDonough szczegółowo opisuje hitlerowską tajną policję od genezy jej powstania po zakres działań, strukturę i metody. Książka stara się obiektywnie ocenić Gestapo i demitologizuje mity o wszechobecności gestapowców we wszystkich sferach życia. Co jednak bardzo istotne – angielski historyk opiera się wyłącznie na działaniach Gestapo w Niemczech.

Na terenie III Rzeszy działania te choć opresyjne, są zdecydowanie bliższe metodom „tradycyjnej” policji obyczajowej niż owianej legendami bezwzględnej organizacji rasistowskiej. Samo Gestapo rozwija się zresztą tak, jak rozwijają się umysły jej szefów – od werbalnych ataków na politycznych oponentów po przemoc fizyczną. Na masowe zabijanie cyklonem B przyjdzie czas w 1942 roku.

Jest zatem obiektywnie i z angielską flegmą. Opisy represji na znienawidzonych przez Hitlera grupach – od politycznej opozycji i homoseksualistów po Żydów, Cyganów i pospolitych nierobach wspominają o więzieniu i obozach koncentracyjnych w duchu kary niesprawiedliwej, ale nie ostatecznej. Ani słowa o Reinhardzie Heydrichu, Klausie Barbie czy uroczych lekarzach badających więźniów w obozach zagłady.

W drugiej połowie książki McDonough opisuje kluczową rolę Gestapo w powstaniu i wdrożeniu „Ostatecznego rozwiązania”. To jednak nie wybrzmiewa mocno na tle całego dokumentu. Najwyraźniej panowie z runami SS na kołnierzykach nie byli tacy straszni.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 1 lutego 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,

Zarządca do spraw śmierci – Johannes Sachslehner

„Archetypiczny nazistowski oprawca i korsarz” – takim mianem określił go Arno J. Mayer, a biograf Hitlera, Joachim C. Fest, mówił o nim „z zawodu morderca”.

Odilo Lotario Globocnik. Urodzony w Trieście uznał się za Austriaka, choć w jego żyłach płynęła krew słoweńsko – węgierska a w szkole posługiwał się językiem włoskim. Wstępując do austriackiego NSDAP i później do SS szybko piął się po szczeblach nazistowskiej kariery.  Jako Gaulaiter Wiednia wsławił się zaciekłym zwalczaniem żydowstwa. Odwołany za finansowe machlojki w 1939 roku Globocnik trafił do Polski.

Heinrich Himmler także rusza na Wschód. Już 17 lipca, po obiedzie z Rosenbergiem, Lammersem i Bräutigamem w „pociągu specjalnym Heinrich”, mianował Globocnika „pełnomocnikiem reichsführera SS do spraw utworzenia baz policji i SS na nowym obszarze wschodnim”.

Bezwzględnością w Lublinie zaimponował Himmlerowi. Po konferencji w Wannsee Otto Globocnik miał pełne ręce roboty.

Akceptując propozycje przedstawione mu przez Krügera i Globocnika, Himmler podejmuje niewątpliwie przełomową decyzję w „kwestii żydowskiej”. Pozostaje pytanie, czy reichsführer SS reasekurował się wcześniej u Hitlera i czy przedstawił mu plany ludobójstwa, czy też może zdecydował sam? Historyk Bogdan Musiał jest zdeklarowanym orędownikiem tezy, że Hitler po referacie Himmlera osobiście rozkazał eksterminację całej ludności żydowskiej w Generalnym Gubernatorstwie.

Mianowany dowodzącym akcją „(Einsatz) Reinhardt” Grupperfurher Globocnik zaczyna zakrojoną na wysoką skalę eksterminację Żydów.  Jego sztab będzie liczyć 453 oficerów i podoficerów SS – 453 osoby, które zorganizują mord prawie dwóch milionów ludzi.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 lipca 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , , ,

Strefa Interesów – Martin Amis

Paul Doll jest budzącym grozę komendantem obozu koncentracyjnego Auschwitz. Pijak i sadysta po powrocie do domu wchodzi w buty poukładanego Niemca. Pod cienką otoczką małżeńskiej poprawności Hannah Doll, żona komendanta, ledwie skrywa pogardę.

Szarmancki oficer SS „Golo” Thomsen jest pod coraz większym wrażeniem niedostępnej Hannah. „Golo” z czasem zdobywa zainteresowanie kobiety, ale i prowokuje wzmożoną czujność komendanta. Przed zemstą zwierzchnika i końcem w komorze gazowej chroni Thomsena jedynie wysoko postawiony wuj, Martin Bormann.

Osadzona w oparach holocaustu „Strefa Interesów” reklamowana jest jako romans w ciężkich czasach. Niedopowiedziany i niespełniony romans pomiędzy Hannah a oficerem SS to ledwie jeden z wątków, jakie Martin Amis porusza w swojej książce.

Ważniejsze są te rozdziały, w których własnymi myślami dzielą się z czytelnikiem dwie najważniejsze postacie dramatu – Paul Doll i członek obozowego sonderkommando, Żyd Szmul zwany „trupiarzem”. Ich spojrzenie na przytłaczającą rzeczywistość, co oczywiste skrajnie odmienne, to najbardziej przejmujące momenty powieści Amisa.

Dla mnie honor nie jest kwestią życia czy śmierci: jest czymś znacznie ważniejszym. Trupiarze bezsprzecznie uważają, że jest zupełnie na odwrót. Że nie ma czegoś takiego jak honor; na podobieństwo zwierząt czy choćby minerałów pragną jedynie trwać. Bycie to nawyk, nawyk, którego oni nie potrafią się wyzbyć. Ach, gdyby to byli prawdziwi ludzie – ja na ich miejscu …Ale zaraz. Człowiek nigdy nie jest na czyimś miejscu. I to prawda, co mówią tu, w KL: nikt nie zna siebie samego. Kim jesteś? Nie wiesz. A potem przybywasz do strefy interesów i ona ci mówi kim jesteś.

Powieść Martina Amisa momentami zagmatwana i wypełniona niemieckimi ozdobnikami układa się w przejmującą opowieść o holokauście i Niemcach. Mistrzowska!

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 grudnia 2018 w literatura 2018

 

Tagi: , , ,

Żydzi – Piotr Zychowicz

Zychowicz nie ustaje w przysłowiowym wkładaniu „kija w szprychy”. Po odważnej tezie paktu między Ribbentropem a Beckiem i najbardziej kontrowersyjnym „Obłędzie ’44” autor podjął się napisania tryptyku historycznego. Trylogii o nacjach, które odcisnęły swój znak na naszej narodowej historii.

„Żydzi” otwierają serię, którą uzupełniają tomy „Niemcy” i „Sowieci” Każda z książek ma formę zbioru publikacji prasowych i wywiadów jakie autor przeprowadził z różnej maści autorytetami historycznymi. Nierzadko są to osoby wyciągnięte „z kapelusza”, o poglądach radykalnych lub mocno odbiegających od przyjętego kanonu.

Konstrukcja tomu ma swoją logikę, poukładaną w formę rozdziałów. Są więc „Rozmowy z Żydami”, „Rozmowy o Żydach”, „Komuniści, syjoniści, kolaboranci”, „Izrael kontra PRL” i oklepany w dyskusjach „Żydzi a 17 września”.

Historyk stara się pozostać w cieniu faktów. Jeśli dochodzi do manipulacji, to wyłącznie poprzez ich dobór. Zychowicz wyciąga z annałów przeszłości fakty zarówno znane doskonale, jak i te o których świat zapomniał (lub zapomnieć próbuje). Autor nie zamyka się w przestrzeni jednostronnej tezy, pozornie więc jest obiektywnie.

Dlaczego zatem książka jest kontrowersyjna? Paradoksalnie dzieje się tak z powodu próby owej autorskiej obiektywności. Antysemici liczyli zapewne na ostrą kanonadę faktów. Druga strona – nazwijmy ich filosemitami – nie będzie zadowolona z rozdziałów przypominających Żydów w szeregach Wermachtu czy żydowskim terroryzmie. To fakty, o których Izrael stara się zapomnieć.

Słowem – Zychowicz nie uzyska poklasku z żadnej ze stron. I to stanowi w gruncie rzeczy największą wartość, bowiem lektura „Żydów” odsączona z emocji i odarta ze świętoszkowatego bycia „political correct” to po prostu kawał wiedzy o historii współczesnej*.

 

* kilka mało znanych lub nieznanych historii godnych zapamiętania:

O Żydach w Wermachcie:

Ilu Żydów służyło w armii Hitlera? Około 150 tysięcy. Co to byli za ludzie? Używając terminologii niemieckiej: 60 tysięcy pół-Żydów, 90 tysięcy ćwierć-Żydów. Do tego od 5 do 10 tysięcy pełnych Żydów

**

O narodzeniu się koncepcji Holocaustu:

Jaką rolę w państwie Izrael odgrywa Holokaust? Po wojnie nie odgrywał żadnej roli. Wszystko zmieniło się w latach sześćdziesiątych wraz z procesem Eichmanna. Dawid Ben Gurion, ówczesny premier Izraela, dostrzegł w Holokauście potencjał do stworzenia wspólnej izraelskiej tożsamości.

**

O bezczynności amerykańskich Żydów:

(…) mimo to nie kiwnęli palcem. Choćby statek St. Louis z 900 niemieckimi Żydami na pokładzie, który w 1939 roku został zawrócony z Ameryki do Europy.

**

O Katolikach w Izraelu:

Katolicka społeczność w Izraelu liczy obecnie około czterystu osób. Część z nich to członkowie mieszanych, katolicko-żydowskich małżeństw, część to ocalali z Holokaustu, których ochrzczono podczas wojny, inni po prostu sami się nawrócili.

**

O zapomnianej historii statku Struma i jego tysiącu żydowskich uchodźców, zatopionych przez Aliantów

David Stoliar ma obecnie osiemdziesiąt dziewięć lat. Mieszka w Bend, stolicy amerykańskiego stanu Oregon. Jest jedynym pasażerem statku Struma, który przeżył katastrofę na Morzu Czarnym. 24 lutego 1942 roku jednostka ta wyleciała w powietrze w pobliżu cieśniny Bosfor.

Struma została odholowana i porzucona około piętnastu kilometrów od brzegu. Z popsutym silnikiem, bez zapasów wody i pożywienia, nawet bez działającego radia, zaczęła dryfować na pełne morze. Pasażerowie wywiesili na burcie wielki napis „Pomocy!”. Działo się to 23 lutego 1942 roku.

**

O Bielskim, watażce – partyzancie, który stał się ucieleśnieniem walki z bronią w ręku:

Bielski to żydowski bohater. Takich jak on było naprawdę niewielu. Ludzi, którzy z bronią w ręku wystąpili przeciwko nazistom. Proszę zrozumieć, jak wielkie znaczenie ma dla nas ta postać. Musimy rozliczać go z efektów działań. Najważniejsze jest to, że uratował 1200 Żydów.

Tewje Bielski zaraz po wojnie wyjechał do Palestyny. Tam w 1948 roku walczył z Arabami o niepodległość Izraela. Szybko jednak przeprowadził się do Nowego Jorku, gdzie do końca życia pracował jako taksówkarz na Brooklynie. Zmarł niemal zupełnie zapomniany w tamtejszym szpitalu Brookdale, w 1987 roku. Miał osiemdziesiąt jeden lat.

**

O mordzie w lesie Skierzyńskim w 1944 roku

Kim byli mordercy? Żołnierzami oddziału „Barwy Białe” wchodzącego w skład 2. Pułku Piechoty Legionów Armii Krajowej. Gdy doszło do zbrodni, oddział ten wykonywał rozkaz generała Tadeusza Bora-Komorowskiego i szedł na odsiecz powstaniu warszawskiemu.

**

O bezwzględnym wysiedleniu Palestyńczyków w 1948 roku:

(…) dokonywanych przez izraelskie organizacje zbrojne. W sumie przepędzono wówczas 700 tysięcy osób. Palestyńczycy nazywają te wydarzenia Nakba, co znaczy „Dzień Katastrofy”.

**

O operacji „Magiczny Dywan”

Na przełomie 1949 i 1950 roku z Jemenu do właśnie powstałego Izraela przetransportowano 49 tysięcy jemeńskich Żydów. Była to jedna z największych tego rodzaju operacji w historii świata. Samoloty ponad 380 razy pokonały dystans między Półwyspem Arabskim a telawiwskim lotniskiem Lod. Operacja nosząca kryptonimy „Magiczny Dywan” i „Na Skrzydłach Orłów” jest uznawana za niezwykle ważne wydarzenie w dziejach Izraela. Upamiętniają ją nazwy ulic i placów na terenie całego kraju.

**

O animozjach i rasizmie w społeczeństwie Izraela

Nie jest tajemnicą, że pochodzący z Europy Żydzi aszkenazyjscy nie darzyli wówczas sympatią pochodzących z Bliskiego Wschodu ciemnoskórych Żydów sefardyjskich.

**

akcji „Beniamin”

Historia „Beniamin” bardziej niż filmy o przygodach Jamesa Bonda przypomina ich parodie z Jasiem Fasolą w roli głównej.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 października 2018 w literatura 2018

 

Tagi: , , ,

Akta Odessy – Frederick Forsyth

Niemiecka Republika Federalna, rok 1963. Niemiecki dziennikarz Peter Miller otrzymuje dziennik byłego więźnia obozu zagłady. Wyznania Żyda, który przeżył obóz w Rydze robią na dziennikarzu piorunujące wrażenie i motywują do podjęcia tropu kata z Rygi. Tropy prowadzą do organizacji „Odessa”, powojennej tajnej organizacji byłych SS-manów. Intryga zatacza szerokie kręgi, zachodząc o światowe ognisko zapalne – Bliski Wschód z rodzącą się państwowością Izraela i konfliktem z krajami arabskimi.

Eduard Roschmann istniał naprawdę. Był komendantem KL Kaiserwald  – obozu niemieckiego koncentracyjnego w Rydze. Forsyth konsultował aspekt historyczny swojej powieści ze sławnym żydowskim „łowcą nazistów” Szymonem Wiesenthalem, który zresztą pojawia się na kartach książki jako jedna z postaci tropiących „Odessę”. W roku 1972, kiedy powieść została opublikowana, wiele z opisanych osób żyło i uczestniczyło aktywnie w politycznej rozgrywce.

Powieść Forsytha pomimo upływu lat nadal robi wrażenie i nie daje się odłożyć na półkę, dopóki nie zostanie przeczytana od deski do deski.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 listopada 2017 w literatura 2017

 

Tagi: , , , ,

Holokaust. Prawdziwe historie ocalonych – Lyn Smith

Ta książka ma budzić niepokój, na tym polega jej rola. Ma budzić niepokój tak wielki, aby czytelnik nigdy nie zapomniał przeczytanych historii.

Chronologicznie ułożone historie ludzi, którzy przeżyli. Nie tylko ofiar, ale też tych, którzy nie będąc Żydami otarli się o niewyobrażalny dramat holokaustu.

Od pierwszych przejawów zbiorowego szaleństwa nacjonalizmu w III Rzeszy po przekraczające wszelkie wyobrażenia o bestialstwie sceny z obozów śmierci.

Zbiór krótkich wspomnień to dobre uzupełnienie wiedzy. Lyn Smith dokonała doboru historii bardzo osobistych, obrazujących holokaust inaczej niż robią to zazwyczaj historycy. Wspomnienia jednostek są sugestywne poprzez swój ludzki wymiar – często banalny, małostkowy i wyrażający obawy niewspółmierne do tego, co stało się z ludzkością w trakcie najokrutniejszej z wojen.

 

Pamiętam słowa Tojwiego Blatta, ocalonego z obozu w Sobiborze, który powiedział mi, że „nikt nie zna siebie samego” — to jedyna nauka, jaką wyciągnął z własnych przerażających doświadczeń. Był przekonany i po prostu wiedział, że nie można przewidzieć, jak zachowa się człowiek w warunkach ekstremalnych. Nie wiemy, jak byśmy się zachowali, to znaczy nie wiemy, dopóki nie zostaniemy postawieni w takiej sytuacji.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 kwietnia 2017 w literatura 2017

 

Tagi: , , ,