RSS

Archiwa tagu: wojna

Limbo – Melania Mazzucco

Sierżant Manuela Paris z dywizji strzelców wraca do rodzinnego Ladispoli pod Rzymem. W domu czeka ją długa rehabilitacja po ranach jakich doznała w trakcie wybuchu miny pułapki w trakcie służby. Rany fizyczne to nie jedyna pamiątka po Afganistanie. Równie groźne co pogruchotane kości nóg są rany na psychice i nieuleczony żal po utraconych żołnierzach.

W Ladispoli czeka na Manuelę zwykłe życie rodzinne – tak inne od codziennych patroli w pustynnej okolicy. Ale prócz matki, siostry i nowej rodziny ojca włoska pani sierżant spotka jeszcze kogoś. Tajemniczego mężczyznę w pustym o tej porze roku hotelu.

Portret współczesnej kobiety jakże dalece obiegającej od tradycyjnej włoskiej roli żony i matki. Wnikliwy i  rozbudowany.

Dzieląc opowieść na „Live” i „Homework” Melania Mazzucco nadaje historii rytm dwóch równoległych światów – spokojnej choć gorzkiej egzystencji w Ladispoli i stresującej ale i podniecającej służby w wojskowej bazie.

Świetnie napisana, jak zawsze u Mazzucco.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 października 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , , , ,

Depesze – Michael Herr

Dziwne  to  i niespotykane czasy,  w których magazyn  Esquire  wysyłał  korespondentów wojennych  na  pierwszą  linię  frontu. Dziś wysyła się ich przeważnie na bezrobocie. W latach 1967-69 Michael Herr przesyłał swoje depesze do redakcji w Nowym Jorku. W latach sześćdziesiątych setki dziennikarzy karmiło własne ego krótszymi czy dłuższymi wizytami w miejscach ogarniętych szaleństwem wojny. Dla Herra pobyt w Azji stał się czymś dużo większym, niż popijawą w wojskowej kantynie.

W Wietnamie nie ograniczył się do męskiej zabawy w drugim, hotelowo-barowym kręgu. Zamiast oddawać się bezpiecznej obserwacji z daleka, wolał łapać „na stopa” wielkie Hanook’i krążące pomiędzy bazami a wysuniętymi przyczółkami w dżungli. Przez dwa lata szwendania się po okopach od podszewki poznał nie tylko życie szeregowego Marine ale i zwierzęcy strach oblężonego oddziału. Nieufni „pismakom” szeregowcy uznali kolesia z gazety za swojaka.

Po dwóch latach publikowania w męskim magazynie Michael Herr zamilkł na wiele lat, aby w 1977 roku opublikować swoje „Depesze” („Dispatches”), jeden z autentyczniejszych dokumentów w dziejach dziennikarstwa wojennego.

Maestria reportażu podbiła serca czytelników – w tym Francisa Forda Coppoli i Stanleya Kubricka, którzy poprosili autora „Depeszy” o pomoc w scenariuszach swoich wybitnych filmach: „Czasie Apokalipsy” i „Full Metal Jacket”.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 marca 2019 w literatura 2018

 

Tagi: , , , ,

The Siege of Jadotville

Niemalże od chwili wyzwolenia belgijskie Kongo zanurzyło się w permanentnej wojnie domowej. W podsycanym Zimną Wojną politycznym tyglu watażków wspierały kraje Zachodu i walczący o polityczne wpływy Związek Radziecki. Kongo stało się szybko wzorcem afrykańskiego chaosu.

W 1961 roku ONZ zainterweniował w Kongo-Leopoldville po samowolnej secesji „Stanu Katanga”, ogłoszonej przez lokalnego polityka Moise Tshombe. Naiwni politycy ONZ nie dowartościowali przeciwnika licząc na skuteczność rozmów pokojowych.

Jedna z nieumocnionych placówek terenowych w regionie została obsadzona przez niedoświadczoną i słabo uzbrojoną kompanię „A” 35 batalionu Irlandzkiego.

To co wydarzyło się w położonej o ponad 100 kilometrów od najbliższej militarnej bazy ONZ placówce, przeszło do historii jako „Bitwa pod Jadotville”.

Produkcja Netflixa przedstawia twardą walkę 155 irlandzkich żołnierzy z kontyngentu ONZ, którzy przez sześć dni odpierali zmasowane ataki 3-5 tysięcy kongijskich bojowników, wspieranych przez ciężki sprzęt i doświadczenie najemników z frankońskiej Europy a nawet wsparcie z powietrza.

Przez wiele lat świat nie znał szczegółów walki Irlandczyków w Kongo a określenie „Jadotville Jack” miało mocno pejoratywne znaczenie. Dopiero XXI wiek przyniósł wiedzę o męstwie garstki żołnierzy pozostawionych bez wsparcia, wody i amunicji.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 listopada 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , , , , ,

Beasts of No Nation

 Afryka Zachodnia, gdzieś po środku tętniących wojnami domowymi bezdroży. Kilkuletni Abu wychowuje się w tradycyjnej biednej rodzinie pod okiem kochających rodziców, starszego brata i niedołężnego dziadka, któremu dzieciak lubi płatać figle.

Niestabilna polityczna rzeczywistość szybko zmienia kraj w pole bitwy. Dla rodziny Abu oznacza to ucieczkę z terenów pomiędzy zwalczającymi się frakcjami.

W przeciągu kilku chwil Abu zostaje sam pośród mordujących się samozwańczych oddziałów. Wkrótce wpada w ręce jednego z nich, dowodzonego przez charyzmatycznego „Komendanta” (Idris Elba). Kilkuletnie dziecko  zostaje żołnierzem z jego nieodzownymi atrybutami – kałasznikowem na ramieniu, papierosem w zębach i postępującym znieczuleniem na otaczający świat. Zwierzęcy strach przed „Komendantem” zmienia się w chorą fascynację i fanatyzm, chociaż w głębi duszy Abu wciąż jest tylko przerażonym chłopcem.

„Beasts of No Nation” jest ekranizacją powieści afroamerykańskiego pisarza Uzodinma Iweala. Impulsem opowieści była wojna domowa w Sierra Leone, w efekcie której świat dojrzał problem dzieci-żołnierzy, wciąganych w piekło konfliktu przez watażków walczących o kopalnie diamentów.

Sugestywny i brutalny film doskonale oddaje atmosferę szaleństwa towarzyszącej niekończącym się afrykańskim wojnom, w których nie ma świętości i neutralnych stron. Doskonałe role młodego Abrahama Attah (Abu) i Idris Elby.

 

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 października 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , , , ,

Whiskey Tango Foxtrot

Doświadczona dziennikarka porzuca komfort pracy za biurkiem w Nowym Jorku w pogoni za emocjami dziennikarskiego życia. Podpisuje kontrakt na trzy miesiące dziennikarskiej orki w strefie wojny w Afganistanie, właśnie „najeżdżanego” po raz kolejny.

Na miejscu Kim Baker szybko dostrzega swoje nikłe przygotowanie nie tylko do trudów pracy wojennego korespondenta, ale i codziennych zmagań z rzeczywistością. Duszny światek otrzaskanych w strefie wojny dziennikarzy traktuje Kim z lekkim politowaniem, plasując gdzieś pomiędzy spragnionym wrażeń turystą a paniusią wyrwaną zza biura przy Piątej Alei.

Luźna atmosfera w obozie korespondentów tylko pozornie sprowadza świat do nieustannej imprezy. W głowie każdego z uczestników zdarzeń rozgrywa się własna wewnętrzna walka z niełatwą rzeczywistością.

Pod otoczką „lekkiego” filmu „Whiskey Tango Foxttrot” przemyca kilka zdecydowanie cięższych tematów. Podane w nienachalny sposób kino wojenne bez nadmiernego epatowania hukiem dział i bomb.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 października 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , ,

The Yellow Birds

Dwóch rekrutów US Army konfrontuje swoje romantyczne marzenie o służbie w armii z frustrującą rzeczywistością pola walki. Dwudziestoletni Brandon i ledwie osiemnastoletni Daniel trafiają pod skrzydła sierżanta Sterlinga. Sterling to typowy „pies wojny” pozujący na ogorzałego twardziela, ale skrywający własne traumy.

Po początkowym zachłystnięciu się wojenką „żółtodzioby” dostrzegają jej prawdziwe oblicze. Wrażliwszy i młodszy Daniel Murphy nie wytrzymuje bitewnego stresu. Po powrocie do domu, Brandon musi stawić czoła nie tylko własnym demonom wojny. Do załatwienia pozostaje też przysięga, jaką złożył przed wyjazdem matce Daniela – jeśli coś stanie się koledze, Brandon będzie tym, który przekaże wieść rodzicom.

„The Yellow Birds” zasługuje na więcej niż pozornie może otrzymać. Dramat wojenny, w którym celowo ominięto proces urabiania rekrutów i rozbudowane wątki militarne przeplata batalistyczne sceny z Bliskiego Wschodu ze swojskim krajobrazem amerykańskiej prowincji. Pustynny kamuflaż i brud są równie ponure co amerykańskie sztandary przed domami weteranów w Wirginii. Zderzenie z wojną rujnuje nie tylko żołnierzy, ale i ich pozostające w domu rodzin. Niezależnie od tego czy przetrwają bitwę, dawne życie bezpowrotnie się kończy.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 października 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , , ,

Tropikalne piekło – Artur Fowler

Jedną z pierwszych decyzji nowego prezydenta Lyndona B. Johnsona jest zwiększenie kontyngentu wojsk amerykańskich w Wietnamie. Od 1964 roku Ameryka wysyła co miesiąc dziesiątki tysięcy poborowych, osiągając w szczytowym okresie liczbę ponad pół miliona żołnierzy stacjonujących w tym azjatyckim kraju. Większość z nich stanowią świeżo wyszkoleni rekruci, szybko stający się mięsem armatnim w tym konflikcie.

Tom Swanson jest jednym z nich. Chłopiec z dobrego domu i student Harvardu zgłasza się jako ochotnik po zerwaniu z dziewczyną. Na miejscu natychmiast orientuje się jak duży błąd popełnił. W Wietnamie wszyscy są równi – bez względu na kolor skóry czy pochodzenie. W równym stopniu muszą przystosować się do ponurej rzeczywistości licząc na cud przetrwania do końca regulaminowej służby.

„Tropikalne Piekło” jest literackim hołdem dla 173 Brygady Powietrznodesantowej „Sky Soldiers”. Jednostka brała udział w największej operacji desantowej od 1945 roku – „Operation Junction City”. W bitwie o „Dak To” brygada poniosła poważne straty i została czasowo przeniesiona na tyły.

Wojenne losy Swansona i jego kolegów są jedynie fabularnym ozdobnikiem książki. Jej głównym bohaterem jest wojna sama w sobie. Arthur Fowler relacjonuje walki 173 Brygady w niemalże reporterskim stylu. Chociaż o autorze nie wiadomo zbyt wiele, najwyraźniej ma za sobą karierę w armii – znaczną część książki stanowią detaliczne opisy wyposażenia Airborne – od regulaminowych kalesonów po moździerze i ciężkie pojazdy opancerzone. Fowlerowi nie brakuje też wiedzy o przebiegu konfliktu, choć wiedza takowa może być z pewnością wyłacznie „encyklopedyczna”.

Po kilku rozdziałach lektura staje się równie monotonna, co brutalna codzienność U.S Marines: desant, przemarsz przez wrogie terytoria, paniczny strach, nawiązanie walki. Dalej następuje chaotyczna i krwawa walka, w której bardziej liczy się łut szczęścia niż cel strategiczny.

Morał „Tropikalnego Piekła” jest banalny i oczywisty: „War is Hell”.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 września 2018 w literatura 2018

 

Tagi: , , ,

Sand Castle

Kolejny raz kino amerykańskie wraca do wojny w Iraku. Raz jeszcze grając na tragicznej nucie i z łopoczącym w tle amerykańskim sztandarem. To jednak dojrzała retrospekcja, więc sztandar jest już nieco przybrudzony i podarty.

Oddział piechoty dostaje rozkaz pospieszenia z pomocą lokalnej ludności. Żołnierze mają przywrócić dostawy wody w mieście. Banalny rozkaz okazuje się trudniejszy do wykonania w praktyce a chęć niesienia humanitarnej pomocy – tytułowym budowaniem zamków na piasku.

Kino wojenne w amerykańskim wydaniu przeważnie wiąże się z opowiedzeniem historii o dzielnych G.I. Joe’s

Fernando Coimbra dodał do amerykańskiego zadowolenia nieco mielonego szkła. To kolejne dzieło, które stawia znak zapytania nad sensem działań prezydentów z rodu Bush.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 stycznia 2018 w kino 2017

 

Tagi: , , ,

Dziesięć kawałków o wojnie. Rosjanin w Czeczenii – Arkadij Babczenko

Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, czemu pojechałem tam znowu. Nie wiem. Po prostu nie mogłem nie pojechać, ciągnęło mnie z powrotem z niewiarygodną siłą. Może dlatego, że tam została moja przeszłość, całe moje życie – z tamtej wojny wróciło tylko ciało, ale nie dusza. Wojna to najsilniejszy narkotyk na świecie.

Jedna z najbardziej przejmujących książek o wojnie i z pewnością najbrutalniejsza „spowiedź” o armii.

Kubrikowski „Full Metal Jacket” jawi się przy niej jak bajka o Kubusiu Puchatku.

Osiemnastoletni Arkadij Babczenko nie zdążył zostać studentem prawa. Wcześniej dostał bilet z powołaniem. Jak tysiące przed nim, trafił do ogarniętej szaleństwem mordu Czeczenii. Wyszkolenie wojskowe zastąpiła bezrozumna musztra i chaos wojny, w którym Babczenko nie był nawet ujęty w pułkowej ewidencji.

Nikt nie próbował go szkolić z zabijania. Tego musiał nauczyć się sam żeby przeżyć. Znamienita większość rosyjskich szeregowców wyjechała z Czeczenii w plastikowym worku. Autorowi udało się przeżyć, ale wojna odcisnęła na nim swoje piętno.

Wspomnienia mają formę kilku niepowiązanych ze sobą opowiadań. A jednak całość układa się w porażającą historię chłopaka wyciągniętego z ciepłych pieleszy i rzuconego wprost w szaleństwo mordu.

Tytułowe „dziesięć kawałków” bezprecedensowo obnaża machinę wojny i samej instytucji rosyjskiej armii. Wstrząsająco autentyczne wspomnienia o rosyjskiej odmianie wojskowej „fali” porażają bestialstwem „kadry”. Starzy żołnierze są nieporównywalnie gorsi od opisywanych przez Sołżenicyna obozowych „Urków”. Dalej jest już tylko gorzej: rozładowywanie ciał poległych żołnierzy, permanentny głód i strach, wszechobecna znieczulica i zezwierzęcenie „starych” wojaków. Rzeczywistość godna najstraszniejszych wizji piekła Hieronima Boscha.

 

Nasza armia jest robotniczo-chłopska, doprowadzona do rozpaczy wieczną biedą, zezwierzęcona głodem, bez mieszkań, oberwana i bita przez wszystkich na odlew niezależnie od rangi, pozbawiona praw – nie armia, lecz horda, która przejęła od przestępców i lumpów wszystko, co najgorsze, cały ten burdel, i rządzi się wilczymi prawami.

Nie rozmawiamy już z ludźmi. Czasami wydaje mi się, że zapomniałem nawet najprostsze słowa. Nasz świat składa się teraz wyłącznie z rozszarpanych ludzkich ciał – i tylko z rzadka rzucamy jakieś zdanie o tym w czasie pracy. Innego tematu nie mamy. Wyładowujemy, wyładowujemy, wyładowujemy… Dzień za dniem. Naszym jedynym towarzystwem są teraz trupy. Martwi żołnierze, martwe kobiety, martwe dzieci… Wszyscy martwi.

***

Nie doświadczyliśmy jeszcze życia i nie znaliśmy jego zapachu, ale widzieliśmy śmierć. Wiemy, jak pachnie zakrzepła krew na podłodze śmigłowca w czterdziestostopniowym upale, wiemy, że mięso oderwanej nogi ma czarny kolor i że człowiek może spłonąć w benzynie całkowicie, zostają tylko kości. Wiemy, że ciała puchną w upale, i słyszeliśmy, jak po nocach między gruzami wyją oszalałe psy. Słyszeliśmy to. Słyszeliśmy! I sami zaczynaliśmy wyć, bo tak strasznie jest umierać, mając osiemnaście lat!

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 stycznia 2018 w literatura 2017

 

Tagi: , , ,

Azincourt – Bernard Cornwell

25 października 1415 roku, w okolicach zamku Azincourt we Francji doszło do spektakularnej rozpierduchy. Kilka miesięcy wcześniej niesiony chorobliwą ambicją angielski król Henryk V  wysadził swoją armię na wybrzeżu Normandii. Większą część 10 tysięcznej armii stanowili łucznicy – zabójcza broń wojny stuletniej. Przetrzebiona w kontrowersyjnym oblężeniu nabrzeżnego Harfleur, nękana dyzenterią armia nie miała wielkich szans stając na przeciw hufca francuskiego rycerstwa. To co stało się w dzień Świętego Kryspina przeszło na wieki do panteonu największych batalii świata.

Współcześni historycy spierają się co do liczb i dysproporcji pomiędzy armiami, racjonalizując możliwość pokonania zaciężnej francuskiej potęgi przez garstkę angielskich łuczników. Coś jednak musiało być na rzeczy, skoro bitwę pod Azincourt uwiecznił sam Willy Shakespeare w dramacie „Henryk V”.

Znamienite słowa angielskiego wieszcza za 450 lat będą inspiracją dla tytułu książki i serialu, o równie dzielnych żołnierzach:

Od chwili tej do końca świata
… w pamięci ludzkiej będziemy żyć:
my wybrańców garść,
kompania braci

 

Bernard Cornwell oparł swoją powieść historyczną na solidnych fundamentach. Bazując na dwóch źródłowych książkach detalicznie rozpatrujących fenomen Azincourt i angielskiego łucznictwa Cornwell po mistrzowsku opowiedział historię Nicka Hooka. Losy młodego łucznika zręcznie wiążą fikcję literacką z twardymi faktami historycznymi. Wiedza Cornwella o uzbrojeniu błyszczy ilekroć jest mowa nie tylko o budowie łuku czy produkcji strzał, ale przy każdym narzędziu zadawania śmierci w Średniowieczu. Równie imponujące są detaliczne opisy z zakesu płatnerstwa.

„Azincourt” czyta się z zapartym tchem, żałując po 680 stronie, że to już koniec.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28 marca 2017 w literatura 2017

 

Tagi: , , ,