RSS

Archiwa tagu: obyczajowy

A bump along the way

Czterdziestoczteroletnia mieszkanka miasta Derby (Irlandia Północna) czerpie z życia garściami. Ukoronowaniem hulaszczego trybu  życia Pameli jest niespodziewana ciąża. Dla pracującej w piekarni samotnej matki ta zaskakująca sytuacja stanie się początkiem zupełnie nowego życia. Tragikomiczne perypetie Pameli i jej szesnastoletniej córki Allegry to momentami gorzka opowieść o dwóch kobietach przechodzących życiową inicjację.

W porównaniu do nijakiego „The August Virgin” debiut Shelly Love iskrzy emocjami i wciąga od pierwszych minut.

Film prezentowany w ramach Krakowskiego festiwalu Off Camera. W swojej trzynastej odsłonie Off Camera przeniosła się z krakowskiego Rynku do wirtualnego świata.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 września 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , ,

A beautiful Day in the Neghborhood

Fred Rogers jest czymś więcej niż osobowością telewizyjną i twórcą jednego z najdłuższych serialu w dziejach telewizji. Dla milionów Amerykanów stał się uosobieniem sielskiego dzieciństwa i symbolem dawnych czasów. Coś jak nasz Pankracy. Ktokolwiek chciałby się zamachnąć na sentymentalną świętość, skończyłby marnie.

Nic więc dziwnego, że „A Beautiful Day in the Neighborhood” nie jest klasyczną biografią. Fred Rogers (Tom Hanks) bardziej tu promienieje niż gra osobę z krwi i kości.

Bohaterem pierwszoplanowym okazuje się jednak nie Fred Rogers ale ktoś o zgoła odmiennym światopoglądzie. Dziennikarz magazynu „Esquire”, zazwyczaj ofensywnie traktujący swoich bohaterów nie ma serca do wywiadu z cukierkową ikoną dziecięcej telewizji. Zderzenie dwóch zdawałoby się skrajnie różnych osobowości nie zawsze oznacza katastrofę.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 sierpnia 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , ,

Spis cudzołożnic – Jerzy Pilch

Kląłem chwilę, w której szwedzki humanista zapragnął kobiecego towarzystwa. Kląłem tę chwilę, choć jego pragnienie mogło nie być podszyte ubocznymi myślami. (Kobiecość – jak powiada Gombrowicz – nawet bez ubocznych zamiarów, nigdy nie zawadzi.) Kląłem tę chwilę, lecz przecież człowiek nie jest w stanie wybrnąć z osaczających sprzeczności. Z jednej strony więc kląłem, a z drugiej – nuciłem do słuchawki pierwsze takty szaleńczego songu sutenerów. Nuciłem i układałem powoli listę koleżanek. Spisywałem na pergaminie nieosiągalny index adulterarum – spis cudzołożnic.

Gustaw – intelektualista, erudyta ale i ćma barowa – ma zaopiekować się gościem uczelni. Są lata osiemdziesiąte, kontakt z przedstawicielem Zachodu elektryzuje, jakby część opływającej w dostatek i normalność szwedzkiej rzeczywistości miała spłynąć na polskiego szaraka. Podróż przez wciąż socjalistyczno – siermiężny Kraków to przyczynek do snucia filozoficznych i egzystencjalnych rozmów. A raczej długich monologów, których Szwed jest nieświadomym uczestnikiem.

Pilch jak nikt inny potrafi zaczarować opowieścią sączoną nad szklaneczką koniaku, w kłębach papierosowego dymu, operując przy tym słowem na poziomie niedostępnym dla ogółu. O kobietach, piciu, protestantyzmie a przede wszystkim marnej kondycji intelektualnej narodu, czyli o tym co u Pilcha zawsze się przewija.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 sierpnia 2020 w literatura 2020

 

Tagi: ,

Wojna płci

Lata siedemdziesiąte. Kobiecy tenis właśnie rozpoczął swoją walkę o równouprawnienie i płace równe tym, które dostają najlepsi wśród mężczyzn.

Dawny mistrz tenisa a obecnie nałogowy hazardzista Bobby Riggs wykorzystuje szum medialny dla własnego show. Obnosząc się szowinistycznymi hasłami o wyższości męskiego sportu wyzywa na pojedynek numer jeden rankingu kobiecego tenisa.

Billie Jean King, wielokrotna zwyciężczyni Wimbledonu początkowo niechętna błazenadzie dawnego mistrza decyduje się na podjęcie wyzwania.

„Battle of the Sexes” jest opowieścią o tenisie, jednak sport to tylko kamuflaż historii, której kwintesencją jest tytułowa „walka płci”. W pojedynku Emma Stone – Steve Carell na pierwszym planie jest równouprawnienie, ale film przemyca drugą, subtelniejszą walkę. To pojedynek dwóch twarzy Billie Jean: obyczajowo poprawna żona i sportsmenka zmaga się z budzącą się w niej nową seksualnością.

Bobby Riggs ukazany przez Carella jako oszołom i opętany hazardem bufon jest uznawany przez znawców tenisa za jednego z najlepszych zawodników w całej historii tego sportu. Błaznujący na ekranie Carell gubi gdzieś ducha dawnego mistrza, przy okazji mieszając szyki reżyserowi. W potoku przebieranek i żarcików podstarzałego Riggsa postać Bille Jean King rozmywa się, sprowadzając osobisty wątek bohaterki do łopatologicznego przesłania w duchu nadchodzącego LGBT.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 lipca 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , ,

Siła Ognia

Hiszpańskiej Galicji splendorem daleko jest do turystycznych wybrzeży. Zalane deszczem, nieprzychylne człowiekowi bezdroża kryją wyludnione wsie i obumierające stare domy. Wyglądającym turystów tubylcom bliżej jest do graniczących z ubóstwem społeczności sprzed wieku niż nowoczesnego społeczeństwa bogatego Madrytu i Barcelony.

Amador, główny bohater filmu, wraca do rodzinnej chałupy po dłuższej nieobecności. Wraca w niesławie podpalacza, podejrzany i nieprzydatny lokalnej społeczności. Milczącym kompanem starzejącego się mężczyzny jest jedynie matka staruszka. Wszechogarniająca dzicz w ponury sposób podkreśla ciężkie życie bohatera, który nie umie dostosować się do lokalnej społeczności. Tytułowy ogień, który nadejdzie (w angielskiej wersji bliższe oryginałowi „Fire will come”) na swój zabójczy sposób oczyści okolicę i jej mieszkańców.

Film Olivera Laxe to kino kontemplacyjne, „slow cinema” obserwująca codzienność. Natura jest tu bohaterem równorzędnym Amadorowi. Nieśpieszne ujęcia surowej Galicji spinają w klamrę dwa symboliczne akty: otwierająca sekwencja monstrualnych buldożerów rozjeżdżających puszczę i kończąca wszystko „siła ognia” trawiącego wszystko, czego nie udało się zniszczyć człowiekowi.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 1 lipca 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , , ,

Jak pies z kotem

Wezwany do niedołężnego brata Janusz bez zastanowienia podejmuje się opieki nad bliską, choć dawno nie widzianą osobą. Konsekwencje braterskiego odruchu nie trudno odgadnąć – codzienny trud radzenia sobie z chorym Andrzejem, huśtawka emocjonalna z tym związana, polaryzuje emocje między miłość i nienawiść. Oliwy do ognia dolewa borykająca się z własnymi problemami partnerka Andrzeja Inga.

Reżyser nie próbuje ukryć autobiograficznego charakteru swojego dzieła. „Jak pies z kotem” opowiada historię braci Janusza i Andrzeja Kondratiuków bez kamuflażu fikcji. Starszy z braci, to Andrzej Kondratiuk, twórca kultowych „Wniebowziętych” i „Hydrozagadki”. Młodszy, Janusz Kondratiuk to, twórca nie mniej utalentowany od brata, choć stojący w cieniu „kultowości” Andrzeja.

„Jak pies z kotem” to film szyty delikatnymi nićmi, wciąż niepewnie stąpający pomiędzy braterskimi uczuciami a czysto ludzkim zmęczeniem, po obu zresztą stronach dramatu. Kondratiuk dokonuje rzeczy niebywałej – niezwykle osobiste i bolesne doświadczenia przekuwa w film, który opowiada historię zręcznie balansując pomiędzy komedią a dramatem. Choć tego drugiego jest tu zdecydowanie więcej a z perypetii braci trudno się śmiać, reżyser nie uległ pokusie stworzenia kolejnego „żałobnego rapsodu”. Film przypieczętował filmtytułem sugerującym ubaw po pachy i okładką kojarzącą się z denną polską komedią – to oczywista zmyła.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 22 czerwca 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , , ,

Platforma – Michel Houellebecq

Michel Renault pracuje w Ministerstwie Kultury. Praca łatwa i przyjemna, nie wymagająca nadmiernego zaangażowania ani nadmiernej wiedzy. W znośnej i monotonnej codzienności czas Michela wypełnia oglądanie telewizji i seks w formach dostępnych dla starzejącego się, francuskiego singla. Spadek po ojcu pozwala samotnemu urzędnikowi na podróż do Tajlandii, gdzie bez cienia fałszywego wstydu korzysta z uroków seks turystyki. W podróży poznaje uroczą Valerie, ambitną pracownicę biura podróży.

Po powrocie zostaną kochankami a zamiłowanie Michela do korzystania z tanich tajskich prostytutek będzie przyczynkiem do projektu, który pochłonie ich bez reszty. Tajlandia zwabi parę raz jeszcze do siebie, szykując zaskakującą zapłatę za wkład w rozwój seks turystyki dla zmanierowanych przedstawicieli Europy.

„Platforma” to Houellebecq w pigułce. Wzorcowy bohater jest rozczarowanym zasobnym społeczeństwem Zachodu, dojrzałym mężczyzną z obsesją seksu, brakiem pruderii i zdolności do nawiązywania trwałych relacji. Trochę nieporadnym, zdecydowanie nieatrakcyjnym i pozbawionym mrzonek o wspaniałej przyszłości. Jak i w innych powieściach pisarza, życie pana Renaulta pełne jest pesymizmu i przekonania o schyłku cywilizacji reprezentowanej przez francuskie wartości. Promyczkiem nadziei jest miłość, często niespełniona lub rozpadająca się zbyt wcześnie.

Znakiem rozpoznawczym paryskiego pisarza jest jak zawsze rozbudowana sfera seksualności bohaterów, nie stroniąca od porno detali.

Chronologicznie późniejsza niż „Cząstki Elementarne” „Platforma” ma w sobie przynajmniej cień optymizmu. Houellebecq nie daje się jednak zwieść nadmiernej radości, szykując czytelnikowi niezapomniane zakończenie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 Maj 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , ,

American Honey

Osiemnastoletnia „Star” mieszka z patologiczną rodzinką na typowym zadupiu buraczanej Ameryki. Przy pierwszej nadarzającej się okazji daje nogę, wsiadając do autobusu pełnego kolorowych wyrzutków.

Mobilna firma przedsiębiorczej Crystal to banda młodych włóczęgów, mocno przypominająca sektę domokrążców.

Zwabione kolorowym życiem dzieciaki zarabiają na życie sprzedażą wątpliwej jakości prenumerat. Gotówka co noc trafia w ręce bezwzględnej szefowej, ale to co wataha upoluje przy okazji pozostaje ich łupem. Może to być skradziona w podmiejskiej dzielnicy biżuteria albo plik dolarów wyszarpanych z rąk naiwnych oldbojów.

„American Honey” to eksperymentalny, wybitnie festiwalowy film.

W napchanym epizodami filmie fabuła nie jest najważniejsza. Istotą „American Honey” jest podróż. Spoiwem są sceny w zadymionym, dudniącym podkręconymi basami, busem pełnym młodych włóczęgów. Po oderwaniu się od ponurej rzeczywistości Star przemierza bezdroża Idaho, Oklahomy i Kansas nie skupiając się na celu, ale chłonąc chwile. Takie amerykańskie, przewrotne, „carpe diem” dysfunkcyjnej rodzinki z przypadku.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29 marca 2020 w kino 2019

 

Tagi: , ,

Serotonina – Michel Houellebecq

Florent-Claude Labrouste, lat 46. Pracuje dla Ministerstwa Rolnictwa jako zewnętrzny konsultant, co pozwala mu zgrabnie omijać limity zarobków dla urzędników państwowych. Apartament na 29 piętrze prestiżowego Tour Totem w Paryżu, wakacyjny dom w Hiszpanii i pożerający tony paliwa szpanerski Mercedes G 350 V6 turbo to kolejne dowody, że bohaterowi nie wiedzie się źle. No i jest jeszcze 700 tysięcy euro odziedziczone po ojcu oraz wybitnie luksusowa żona z importu, której zazdroszczą Labrouste’mu znajomi.

Florent-Claude’owi to wszystko zwisa. Nienawidzi swojego imienia. Brzydzi się pracą, w której ideały dawno wyparł europejski konformizm i regularna pensja. Nie bawi go wyuzdana japońska kochanka.

Ta zresztą okazuje się miłośniczką libertyńskich wieczorków pełnych grupenseksu, męża doceniając raczej w funkcji bankomatu.

Labrouste popada w coraz większy marazm. Postępującą depresję zwalcza kaprysami. Miesiącami pomieszkuje w hotelach, odwiedza restauracje z gwiazdkami Michelina i dużo, dużo pije.

Wizyta u lekarza przynosi chwilową ulgę. Cudowna tabletka Captorix codziennym strzałem serotoniny staje się chemiczną przeciwwagą postępującej frustracji.

„Serotonina” piętnuje degrengoladę Europy, szydząc z bogatych „Werterów”, cierpiących katusze w topowych restauracjach i luksusowych Mercedesach. Nakręcających się swoją niedolą w apartamentach kupionych za gotówkę. Dostaje się jednak nie tylko przepłacanym urzędnikom ale i naiwnym idealistom. Tych ostatnich zjada rynek w myśl zasady, że gorszy pieniądz wypiera lepszy.

Ale krytyka zasobnego społeczeństwa to nie jedyne co interesuje autora. Houellebecq pod grubą warstwą ironii i cyniczną postawą semi-pornografa snuje opowieść dużo bardziej skomplikowaną. O upadku humanizmu zastępowanego pogonią za luksusem, o upadku ideałów, o szaleństwie człowieka nieumiejącego już poradzić sobie z powszechną obojętnością. Alegorycznie oddaje to chemia ludzkiego organizmu – serotonina walczy z kortyzolem. Uczucie szczęścia szachuje ciągły stres utrzymujący się w żyłach w czysto chemicznej postaci.

Michel Houellebecq w gruncie rzeczy powtarza się w każdej ze swoich powieści. Choć zmieniają się bohaterowie i okoliczności, autor wciąż krąży wokół jednej idei – egzystencjalnego nihilizmu. I robi to po mistrzowsku.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 19 marca 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , ,

Paterson

Paterson mieszka w Paterson i jest kierowcą autobusu. Jego życie jest poukładane jak drugie śniadanie w metalowym pudełku, które co rano zabiera do pracy: poranne płatki, pogaduszka z dyspozytorem, powrót do domu, wieczorny spacer z psem i wizyta w pubie.

Monotonny rytuał codzienności, za którym kryje się sekretne życie Patersona – poezja.

W pisaniu bohatera wspiera żona artystka. Laura poświęca się sztuce, z zapamiętaniem tworząc kolejne dzieła w czerni i bieli. Jej styl graniczy z kompulsywnym malowaniem wszystkiego w strukturalne wzory.

Jim Jarmusch słynie z wychwalania prostego życia. W „Patersonie” raz jeszcze pochyla się nad człowiekiem, który w rytuale banalnych czynności ukrywa życie wewnętrzne stroniące od sensacji i adrenaliny. Ale nie mniej przez to ciekawe.

Film, w którym nic się nie dzieje, ale ogląda się go bez znudzenia. Coś jak zaglądanie w obce rozświetlone okna w nocy.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 marca 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , ,