RSS

Archiwa tagu: narkotyki

The Wire – final season 05

Wtajemniczeni w „The Wire” doskonale wiedzą, że czołówka sezonu niejako zdradza koncept twórców. Kiedy więc na początku pojawiają się szpalty gazet i redakcja dziennika – wiadomo, że na warsztacie będzie „piąta władza”.

W poprzednich sezonach pod lupą znaleźli się cyniczni politycy, policyjni karierowicze, hurtownicy i dealerzy heroiny. A nawet skorumpowani dokerzy.

Piąty sezon zastaje bohaterów w nieciekawej sytuacji – nowy burmistrz Carcetti po objęciu rządów zastał wielką dziurę budżetową i kompletny chaos w szkolnictwie. Ratując edukację tnie budżety na inne służby. Policja w Baltimore pracuje za pół darmo bez szans na nadgodziny. Nierozwiązanych spraw wciąż przybywa, ale nie ma środków na ich rozwiązanie.

Specjalny oddział śledzący gang Marlo Stansfielda został rozwiązany a jego członkowie trafiają do różnych jednostek. Detektyw McNulty kombinuje jak zdobyć dodatkowe fundusze i podsłuchy mające pomóc w sprawie Marlo. Media zaczynają rozdmuchiwać policyjne śledztwa seryjnego mordercy bezdomnych. W ratuszu rozkręca się walka o stołki. Ulica żyje swoim życiem wychowując kolejne pokolenie młodocianych przestępców.

Ostani sezon fantastycznego „The Wire” spina i podsumowuje losy swoich głównych bohaterów. Nie zabraknie miejsca dla Omara Little, „Bunka” Morelanda czy „Bubblesa”. Szkoda, że to już koniec 😦

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 stycznia 2021 w kino 2020, seriale

 

Tagi: , , ,

The Wire – Season 04

Prawo wypierania lepszego przez gorsze nasz ziom Kopernik zauważył już w XVI wieku. Dokładnie to samo prawo rządzi ulicami Baltimore.

Po wyeliminowaniu Stringera narożniki zapewniają ludzie nowego bossa. Marlo znalazł sposób na dyscyplinę i omijanie problemów z policją. Ku zdziwieniu wymiaru sprawiedliwości magicznie spadają statystyki zabójstw. To jednak nie oznacza, że uliczne wojny wygasły.

W ratuszu trwa bezpardonowa walka o stołki. Polityczne przepychanki dotykają wydziału policji i dawny oddział „podsłuchowy” zostaje rozmontowany. Niektórzy starzy gliniarze odchodzą do wydziału zabójstw, inni przechodzą do cywila. Tak jak Ron Pryzbylewski, który spróbuje zmierzyć się z rolą szkolnego belfra.

Ulica nie znosi próżni. Dealerami są coraz młodsi chłopcy.

„The Wire” nie bez powodu określany jest najlepszym serialem policyjnym. W atrakcyjnej formie format mieści do bólu prawdziwe historie ulic nędzy. Przesunięcie uwagi na pozornie mniej atrakcyjnych nastolatków to zabieg, który bez patosu wskazuje odwieczny problem – skąd bierze się armia złych ludzi na ulicach i co robią rządzący, żeby poradzić sobie z przestępczością. Jeszcze jeden świetny sezon.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29 grudnia 2020 w kino 2020, seriale

 

Tagi: , , , ,

Godzina zmierzchu

Czy ktoś wie gdzie jest Zachodnia Virginia? Otóż to, nie bardzo wiadomo gdzie to jest. I właśnie tam, w upadającym górniczym miasteczku toczy się akcja „Godziny Zmierzchu”.

Mieszkańcy miasteczka u stóp Appalachów jadą na oparach dawnego życia. Starzy dopalają się w pamiętających Wielką Amerykę domkach, młodzi szczelnie wypełniają kampery i mobilne domy podparte cegłami. Życie ma tu posmak rdzy i nudy. Nic dziwnego, że główną rozrywką tubylców jest grzanie „czarnej smoły” i łykanie opioidowych tabletek przepisywanych hurtowo seniorom.

Cole Freeman pomaga seniorom, tylko przy okazji załatwiając nadwyżki recept na Oxycontin. Mała fucha przynosi Freemanowi dodatkową kasę, ale przyciąga nowych dealerów, którzy chcą przejąć rynek. Zabawa w dobrego Samarytanina szybko zmienia się w lokalną katastrofę.

Prezentowany w ramach Festiwalu Nowe Horyzonty „The Evening Hour” pokazuje Amerykę jakiej nie widać z perspektywy hollywoodzkiej fabryki snów. To nie pierwszy film o postindustrialnym społeczeństwie „Pasa Rdzy” ale kolejny komentarz do szarej rzeczywistości współczesnej Ameryki wciągniętej w opioidową epidemię.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 listopada 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , ,

The Wire – Season 03

Po tematycznym „odskoku” w sezonie 2, „The Wire” wraca do starej policyjnej roboty na ulicach Baltimore.

Temperatura obrad w miejskim ratuszu jest wysoka. Walka o stołki i polityczne gierki skupiają się na problemach społecznych. Dawne siedlisko biedoty i dealerów, „Wieże” zostały zburzone. Handlarze dragów przenieśli się na ulice w centrum miasta.

Brutalni gangsterzy ze slumsów przepoczwarzają się w nobliwych deweloperów, ale nie rezygnują z handlu narkotykami. Zmienia się tylko dystrybucja, udoskonalona dzięki popularności pre-paidowych telefonów komórkowych.

Rosnąca przestępczość i rozpędzająca się wojna gangów powoduje, że publiczni urzędnicy besztają komendantów policji, ci zaś dają upust swoim frustracjom dociskając komendantów dzielnic.

Komendanci Raws i Burrell naciskani przez radnych skupiają się wyłącznie na statystykach. Major Howard Colvin na chwilę przed emeryturą zagrywa ryzykownie. W zachodniej części miasta tworzy „Hamsterdam” – strefę, w której handel narkotykami nie jest ścigany przez policję.

Burrell powołuje specjalny oddział kryminalny, którego celem jest zmniejszenie liczby zabójstw. Porucznik Cedric Daniels zbiera swoją dawną grupę. Ich celem staje się gang Barksdale dowodzony przez myślącego perspektywicznie „Stringera”. Sprawy komplikują się, kiedy na wolność trafia dawny boss Avon.

Nakręcony w 2004 roku musiał robić wrażenie. Policjanci nie biegają już za złoczyńcami po ulicach, ale namierzają ich przez triangulację i podsłuch sieci komórkowej. Stara dobra policyjna pałka ustępuje miejsca komputerom i analizie danych. To zresztą leitmotiv całej serii, która w oryginale nosi tytuł „The Wire” („Podsłuch”, „Sieć”) a w polskiej nijakie „Prawo ulicy”.

Techniczne wodotryski używane przez oddział śledczy wydziału kryminalnego wyglądają dziś archaicznie, szczególnie w porównaniu do rewelacji o systemach szpiegujących w rodzaju sławnego Pegasusa. Nie zmienia to zasłużonych zachwytów nad serialem, określanym wciąż jako jedna z najlepszych produkcji telewizyjnych „ever”.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 listopada 2020 w seriale

 

Tagi: , , , , ,

Król Darknetu – Nick Bolton

Ross Ulbricht był typowym młodym chłopakiem ery internetu. Studiował fizykę, grał na bębnach, upijał się do nieprzytomności i wyrywał dziewczyny na imprezach. Bliska większości młodych ludzi idea wolności u Ulbrichta przerodziła się  w chęć wyzwolenia świata z okowów praw i zakazów, które chłopak postrzegał jako ograniczenie jednostki. W 2011 roku Ulbricht założył stronę Silk Road.

Idea fix cyfrowego targu bez ograniczeń i nakazów szybko przekształciła się w czarny rynek rzeczy zakazanych. Prawdziwą rewolucją stały się narodziny Bitcoin. Odtąd transakcji w „darknecie” można było dokonać bez śladu na kontach bankowych i potwierdzania tożsamości.

Oferta Silk Road obejmowała już nie tylko narkotyki i broń; teraz można tam było dostać również leki syntetyczne z Chin, w tym nowe postacie syntetycznej heroiny w rodzaju fentanylu, substancji sto razy silniejszej od tradycyjnej morfiny, nie wspominając już o szerokiej gamie środków wybuchowych i innych niebezpiecznych towarów.

Młody idealista Ross, który chciał dać światu nieskrępowany dostęp do używek przeistoczył się w „Strasznego Pirata Robertsa”, królestwa Silk Road oferującego hurtowo heroinę, nielegalną broń i handel żywym towarem.

Przerażające studium szaleństwa twórcy Silk Road, zdumiewający rozwój technologii internetowych i fascynujące śledztwo, w którym pogoń za nieuchwytnym zbójem opierała się na wnikliwej analizie cyfrowych śmieci i drobnych błędów developerów.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 października 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , ,

The Mule

Clint Eastwood ma – uwaga! – dziewięćdziesiąt lat. „The Mule” z 2018 roku to jak na razie jego ostatni film. Aktor dotychczas nie powiedział ostatniego słowa i mimo podeszłego wieku nadal pozostaje w grze.

Osiemdziesięcioletni Earl Stone stoi na krawędzi przepaści. Przez lata był cenionym hodowcą kwiatów i duszą lokalnego towarzystwa. Internet odebrał mu klientów i pracę. To co zostało przejął bank, bezdusznie egzekwując swoje prawo do niespłaconej nieruchomości. Do posiadacza sterty starych gratów i przerdzewiałej ciężarówki oldboya uśmiechnęło się szczęście. Propozycja przewozu paczki z punktu A do punktu B przyniosła Earlowi szybki i dobry zarobek.

Fucha szybko staje się sposobem na życie a dzięki przypływowi gotówki Earl odzyskuje zainteresowania otoczenia. A także uznanie zadowolonych boss’ów w Meksyku. Równolegle z prowadzoną przestępczą działalnością Earl krok po kroczku odzyskuje kontakt z dawno utraconą rodziną.

„The Mule” (pol.: „Muł”) to nie bajka, ale opowieść o jednym z setek „mułów”, przemycających narkotyki dla meksykańskich karteli. Eastwood nie gloryfikuje nielegalnej działalności, ale także nadmiernie jej nie piętnuje. Historia Earla Stone to kolejna opowieść o poplątanych ludzkich losach, prowadzona przez reżysera z dystansem i bez zadęcia. Earlowi Stone w gruncie rzeczy bliżej jest do zrzędliwego Walta z „Gran Torino„, niż do narkotykowych przemytników w rodzaju Barry’ego Seala.

Eastwood nie próbuje zaczarować rzeczywistości i tworzyć filmy, w których 80-letni dziadek sukcesywnie niszczy zastępy wroga (patrz – najnowszy Rambo z krzepkim Sylwkiem). Siłą jego filmów jest hart ducha bohatera – nawet jeśli jest to opowieść o przemytniku kokainy. „Przemytnik” nie jest dziełem wybitnym, ale Clinta Eastwooda wciąż dobrze się ogląda.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 września 2020 w kino 2020

 

Tagi: , ,

Mam to pod kontrolą

Pedro, Arturo i Eligio rezygnują ze studenckiego życia i ostro zakuwają. Ich motto to „w przyszłości będziemy górą”. 10 lat później. Pedro wykłada na uniwersytecie, za grosze. Arturo udziela korepetycji. Eligio po znajomości dostał robotę na stacji benzynowej wujka.

Trzech poczciwych i pierdołowatych naukowców zastanawia się gdzie popełnili błąd. Jakby na to nie patrzeć, edukacja nie popłaca. Ratunkiem dla intelektualistów okaże się projekt chemiczny Pedra. Cudowne witaminowe tabletki dające niezłego kopa stają się przebojem nocnych klubów.

Walter White wyjechał na Majorkę, twierdzi jeden z bohaterów filmu. Choć to niezupełnie prawda, skojarzenie „Lo Dejo Cuando Quiera” z serialem „Braking Bad” jest jak najbardziej zasadne.

Hiszpańska komedia ogrywa  na wesoło podły los naukowca nie moralizując o szkodliwości narkotyków. Wszak witaminowe tabletki nie mają efektów ubocznych. No może poza bieganiem na golasa po ulicach 🙂

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 lipca 2020 w kino 2020

 

Tagi: , ,

Krótka historia Opium – Thomas Dormandy

Od prehistorycznych upraw w Persji po afgańskie uprawy wspierające współczesny terroryzm, historia opium nie jest taka krótka, jak przewrotnie wskazuje tytuł książki Thomasa Dormandy.
Ludzkość pożąda cudownego soku z główek maku lekarskiego od tysięcy lat. Najstarszy narkotyk świata zaczynał karierę w postaci naturalnej. Dociekliwość i inwencja człowieka szybko przerobiła lepką brązową maź w poręczną nalewkę o niewinnej nazwie „laudanum”. Oszałamiająca kariera opium w Europie i Ameryce napędziła produkcję narkotyku w Indiach Brytyjskich a przy okazji stworzyła niejedną fortunę w Zjednoczonym Królestwie.

Absurdalnie do popularyzacji opium przyczyniła się herbata. To od wielkiej namiętności Anglików do ich „narodowego” naparu zrodziła się potrzeba handlu z Chinami i wynikłe z tego dwie wojny „opiumowe”. Anglicy dostali swoją herbatę a pokonane militarnie Chiny stały się największym konsumentem narkotyku na świecie, w krótkim czasie stając się też najbardziej zdegenerowanym państwem pełnym apatycznych, upadłych heroinistów.

W 1804 roku niemiecki farmaceuta wyodrębnił z opium alkaloid, który stał się kolejnym lekarstwem na wszelkie dolegliwości XIX wieku – morfinę. W 1874 roku, podczas eksperymentów z morfiną angielski chemik zsyntetyzował substancję 3-5 krotnie mocniejszą. Eksperymentem z Londynu zainteresował się pracownik niemieckiego koncernu Bayer, wynalazca aspiryny.

W 1897 roku laboratorium Bayera po raz pierwszy „ugotowano” substancję, którą twórcy zgodnie z wywoływanym stanem euforii nazwali heroiną. Wprowadzając „lek” do powszechnego użycia koncern Bayer zachwalał swój środek jako nieuzależniający, za to doskonały do leczenia schorzeń. Świat wciąż zmagał się z gruźlicą i wieloma chorobami, na które wciąż brakowało skutecznego antidotum. Nowe lekarstwo Bayera wydawało się kolejnym przełomem w medycynie.

Minęło wiele lat zanim dostrzeżono mroczną stronę „medykamentu”. Do tego czasu sprzedano tony białego proszku w postaci syropów, tabletek czy eliksirów. Lata dwudzieste przyniosły pierwsze zakazy prawne i powszechną świadomość, że heroina nie jest cudownym lekiem, tak jak bezkarne nie było używanie morfiny a wcześniej laudanum.

„Heroina wraca w wielkim stylu” zachwycał się jeden z bohaterów „Pulp Fiction”. Minęło kolejne sto lat, w których sok z makówek wciąż cieszy się powodzeniem. W najnowszym wydaniu produkcją „czarnej smoły” zajęły się meksykańskie kartele, znajdując ogromny rynek zbytu w najbogatszym kraju świata, Ameryce.

Krótka historia opium pisze się dalej.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 Maj 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , , , ,

Bad Boy

Jak w antycznej tragedii brat staje przeciw bratu. Bracia Zawrotni są jak dwie strony księżyca. Paweł (Antoni Królikowski) od małego przejmuje inicjatywę, napędzany rakietowym paliwem nie stroni od mocnych wrażeń i ryzykownych zachowań. Piotr (Maciej Stuhr) to ten dobry z natury, który zawsze obrywa. I mimo zadziornego wąsika i policyjnej blachy to jednak wciąż Piotruś pierdoła, któremu nie w życiu nic nie wychodzi.

Piotr ograniczany kodeksem rozpracowuje kibolskie podziemie, w którym na gwiazdę wyrasta „Pablo”. Pojawienie się Oli, podstawionej policyjnej informatorki zmieni skrywaną niechęć w otwartą nienawiść.

„Bad Boy” narobił sporo hałasu w przedpremierowych zapowiedziach, promując się na współczesną wersję kultowego „Piłkarskiego Pokera”. Film ma jednak niewiele wspólnego zarówno z ponadczasowym dziełem Zaorskiego jak i piłką nożną jako taką. Patryk Vega umieścił akcję w środowisku „pseudo kibiców”, skupiając się na tym co kręci go najbardziej – patologicznej przemocy i apoteozie chłopaków, co potrafią „przypier @!!# ć.

Zaskoczeń brak. „Bad Boy” nie różni się od wcześniejszych dokonań reżysera, kopiując sprawdzone chwyty „Pitbulla” czy „Kobiet Mafii”. Króluje bucząca muza i walenie po ryju. To co różni najnowsze dzieło reżysera od wypuszczanych z taśmociągu filmów to opowiadana historia. Zadziwia swoim istnieniem, bo znakiem rozpoznawczym Vegi była dotychczas scenariuszowa sraczka, patchwork sklejony z dziesiątek gagów i bon motów. W przygodach Piotra i Pawła (LOL) można przynajmniej doszukać się jakiegoś scenariuszowego zamysłu.

Jest „jakaś” historia, gorzej z realizacją i detalami. Nawiązania do prawdziwych historii jakoś też nie przekonują (jak choćby ta o rzucie nożem w piłkarza). Niedoróbki markowanych bijatyk i grubymi nićmi szyte sylwetki bohaterów zgrzytają niemiłosiernie. Najgorzej wyszedł na tym Maciej Stuhr, rozpaczliwie szukając metody na postać sfrustrowanego onanisty. Od czapy są też Kożuchowska i Grabowski – oboje bez cienia wiarygodności. Pan reżyser zwyczajnie nie jest w stanie wyjść poza schemat silnorękiego chama, w opcji kretyna (rola Stramowskiego) lub wyszczekanego cwaniaka (rola Królikowskiego).

Nowy film Patryka Vegi to ponownie widowisko z metra cięte, skierowane do masowej publiczności kochającej twardych i wyszczekanych chłopaków. Paru z nich pewnie znajdzie dla siebie „fajne momenty” i „wyjebane” teksty. Reszta niech się trzyma od Vegi z daleka.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 Maj 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , ,

Ślepnąc od świateł – Jakub Żulczyk

Chciał być artystą. ASP szybko go zmęczyła. Pozostało zainteresowanie malarstwem i wrodzony dar estetyki. Nocna Warszawa zawładnęła Jackiem bez reszty. Stał się niezbędnym dla ożywającej nocą mrocznej tkanki wielkiego miasta.

Kokainę dowozi precyzyjnie na czas. Nocny dostawca rakietowego paliwa dla celebrytów, polityków jest lekiem na całe zło. Potrzebującym nie kojarzy się z szemranym dilerem na rogu Wilczej i Poznańskiej. Już bardziej jak mobilny emisariusz Sotheby’s dowożący precjoza z galanterią pakowane w złotą folię.

Polityk, żona prezesa, telewizyjny guru – dla Jacka wszyscy są równi i równie potrzebujący.

Ale Jacek myśli już tylko o przerwie. Marzy o długich wakacjach parę tysięcy kilometrów stąd. Pulsujące głębokim basem tempo życia zmienia się w odmierzanie minut do upragnionego końca wachty.

Bezsenność i wydłużający się wbrew fizyce czas to coś co wybija się w tej opowieści na plan pierwszy. Wypełniają go zdarzenia niebezpiecznie oddalające bohatera od upragnionego odpoczynku.

Czytając „Ślepnąc od świateł” niemalże fizycznie można odczuć zmęczenie i tępy puls odmierzający czas do katastrofy. W tym fascynującym znaczeniu, w którym nie sposób oderwać się od lektury.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 Maj 2020 w literatura 2018

 

Tagi: , , , ,