RSS

Archiwa tagu: historia powszechna

Dziecko wojny – Sara Novic

Dzieciństwo dziesięcioletniej Anny Jurić oznacza leniwe upalne popołudnia, wyjazdy z rodziną nad morze, grę w piłkę z chłopakami i szwendanie się po okolicy z najlepszym przyjacielem. Na sielskim obrazku pierwsze rysy pojawiają się w 1991 roku. W Zagrzebiu przybywa uchodźców opowiadających niezrozumiałe dla dzieci historie. Dorośli zaczynają tajemniczo szeptać i nagle znaczenie ma kto pali serbskie papierosy. A później zaczynają się naloty bombowe.

Konflikt bałkański w umyśle dziecka pisany jest emocjami, które wryją się na całe życie. Anna nie zapomni ani chwili a metafizyczna więź z Zagrzebiem ściągnie bohaterkę z daleka.

„Dziecko wojny” nie jest kroniką konfliktu. Nie epatuje okropnościami wojennej pożogi, choć tej w dziecięcych wspomnieniach nie zabraknie. Ciekawe spojrzenie na Chorwację inną niż tą, którą znamy z wakacyjnych podróży.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 sierpnia 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , ,

Pokora – Szczepan Twardoch

Niebo za nami jasne od wstającego słońca. Niebo przed nami jasne od białych gwiazd szrapneli i czarne, granatowe niebo nad nami. Zlituj się nad nami, Boże, którego nie ma. Zaraz ruszymy, zlituj się nad nami, Panie, zlituj się nade mną, Agnes, moja pani, światło mojego życia.

Tak zaczyna się „Pokora”, opowieść o „Wasserpolaku” czyli kimś jedną nogą tkwiącą na niemieckim landzie, drugą po kolano w młodej Polsce. A tak naprawdę Alois Pokora to po prostu Ślązak z dziada pradziada, syn górnika przodkowego, który dzięki protekcji „farorza” wybija się ponad lokalną plichowiecką normalność czyli robotę od świtu do nocy na „Grubie” za zapłatę, która nie pozwala żyć ale nie daje też człowiekowi umrzeć w spokoju.

Z frontu Wielkiej Wojny Pokora trafia do szpitala a następnie błąka się po oszalałym w rewolucyjnej pożodze Berlinie. Losy Aloisa są równie skomplikowane co jego przynależność narodowa. Wszędzie odrzucany, traktowany z pogardą jako „Polaczek” albo z zawiścią jako „Szwab”. W targanym nacjonalizmami świecie po I wojnie światowej nie ma miejsca dla ludzi, którzy nie potrafią zdefiniować swojej narodowości.

Ostatnia dotychczas powieść Twardocha łączy najlepsze cechy wcześniejszych dzieł. Opowiedziana ze swadą historia przypomina wcześniejszą „Morfinę” okraszoną śląskością rodem z „Epifani wikaregoTrzaski„. W tle wydarzenia weimarskie nie mniej istotne niż losy bohatera książki.

Wierzysz w nic, jak wy wszyscy. Wyszliście z tej strasznej wojny, która was napędziła, i już nie możecie przestać iść. Po tym, co widzieliście, wy wszyscy, świadkowie owej strasznej ofiary, będziecie szukać w tej nicości sensu i większość z was przepadnie. Przepadnie, bo chwyci się tego, co najprostsze, przyjdą jacyś volkistowscy szarlatani, jakiś von Lanz czy von Sebottendorf, obaj głupio podający się za szlachciców, i opowiedzą o wielkiej niemieckiej krzywdzie, o tym, jak alianci skrzywdzili Niemcy warunkami rozejmu i potem pokoju, bo wiadomo, że będzie jeszcze gorzej, że pokój, który nadejdzie, będzie pokojem gorzkim i trudnym do przełknięcia.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 kwietnia 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , , ,

Dolina Łez

6 października 1973 roku Żydzi przystąpili do swojego najważniejszego święta religijnego. Jom Kipur (hebr.: „Dzień Pojednania”) poprzedza dziesięć dni pokuty. Judaizm nakazuje w wigilię tego dnia ścisły post i całkowity zakaz pracy.

Wywiad Izraela zdążył wyprzedzić atak jedynie o 6 godzin, o świcie uruchamiając powszechną mobilizację, na której pełną gotowość potrzebne były 2-3 dni.

6 października o godzinie 14:00 sprzymierzone wojska krajów arabskich rozpoczęły natarcie na niekompletne i słabo obsadzone stanowiska izraelskie z dwóch stron jednocześnie: na wzgórza Golan i półwysep Synaj.

Potężne uderzenie syryjsko-egipskie miało roznieść w pył zaskoczoną armię rezerwistów.

Miniserial „Valley of Tears” to opowieść o ludziach, których determinacja na polu bitwy uchroniła Izrael przed upadkiem.

„Dolina Łez” to sprawnie zrealizowana, ciekawa historia pierwszych chwil wojny: zaskoczenia, chaosu, klęski realnej do bólu.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 marca 2021 w kino 2021, seriale

 

Tagi: , , ,

Rzym – Robert Hughes

Przewodnik „turystyczny” po mieście pisany ręką krytyka sztuki.

Hughes dokonuje architektonicznego rozbioru miasta na czynniki pierwsze. To niełatwe zadanie wymagające ogromnej wiedzy autor podzielił na epoki historyczne.

To co dziś kojarzy się ze słowem Rzym okazuje się być materią skomplikowaną, tkanką materii nieożywionej, która odbyła własną podróż w czasie. Wszystko tu jest plątaniną epok i stylów im przynależnych.

Przepych cesarskich pałaców, budynki użyteczności publicznej przykrywają zdobienia Renesansu i przebudowy Baroku. Najstarsze świątynie rzymskie poświęcone dawnym bogom narosły zmieniającymi się gustami i technikami architektonicznych zdobień. Kolumny rozebranych pałaców podpierają nawy kościołów.

Największą część zajmują oczywiście epoki, które nieodmiennie kojarzą się z Wiecznym Miastem – Antyk i Średniowiecze, ale Hughes nie omija współczesności – od futuryzmu po Mussoliniego. Solidna porcja wiedzy o największych skarbach miasta owija opowieść o czasach, w których te obiekty powstały.

Sześćset stron tekstu to oczywiście za mało, żeby opisać wszystko, co w Wiecznym Mieście można podziwiać.

Rzym wciąż kryje swoje skarby, oddając je współczesności przy kolejnych budowach i renowacjach. Równie fascynujące są opowieści o ludziach, którzy to wszystko stworzyli.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 listopada 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , ,

Włosi – John Hooper

Gdyby Włochy miały pępek, byłby nim plac Wenecki w Rzymie. Po jednej stronie wznosi się
tam okazała budowla. Cudzoziemcy znają ją jako pomnik Wiktora Emanuela II,
w rzeczywistości jednak nosi ona nazwę Ołtarz Ojczyzny (Altare della Patria).

***

W całych Włoszech znajdziemy także miejsca, o których nie słyszał prawie żaden turysta —
miasteczka takie jak Trani, Macerata, Vercelli czy Cosenza, gdzie jest więcej zabytków
niż na całym terytorium niektórych stanów Ameryki Północnej.

***

To właśnie takie Włochy musiał mieć na myśli Mussolini, kiedy siedząc w gabinecie przylegającym do słynnego balkonu, odpowiadał na pytanie pewnego Niemca, czy trudno jest rządzić Włochami. „Zupełnie nie” — odparł. „To po prostu całkowicie bezcelowe”.

 

Na mapie świata nie brakuje miejsc, które chciałby zobaczyć każdy, ale powszechnie wiadomo, że „wszystkie drogi prowadzą do Rzymu”. Zapytany o Italię prawie każdy wymieni jednym tchem znane włoskie marki, kawę, Colloseum i oczywiście Watykan. Książka Johna Hoopera poszerza włoski horyzont do granic nieznanych Italofilom – od czasów, gdy Rzym utożsamiano z papiestwem po współczesność, korzeniami wciąż tkwiącą w przeszłości.

Jeszcze w 1973 roku w Neapolu wybuchła epidemia cholery — choroby, której przyczyną są
złe warunki sanitarne i która jest charakterystyczna dla krajów Trzeciego Świata

***

W 1555 roku papież Paweł IV stworzył kolejne getto, tym razem w Rzymie, nakazał Żydom
noszenie opasek umożliwiających identyfikację i zmuszał ich do nieodpłatnej pracy przy
budowie umocnień.

John Hooper, stały korespondent „The Economist” z Rzymu od lat obserwuje Włochów i zdaje się nieźle ich rozumieć. W swojej książce z 2015 roku nie tylko opisuje miejsca nieoczywiste i mało znane włoskie zwyczaje, ale wnika w głąb włoskiego umysłu. Podział na „fessi” i „furbi”, historia nieistniejącego Terzo Corpo designato d’Armata, dlaczego w Rzymie na księży woła się „bacherozzi” (karaluchy, robale) i co to jest „garbo”* i „sprezzatura”.

Badanie opublikowane przez Istat w 2007 roku wykazało, że czystym językiem włoskim na co
dzień posługuje się 46 procent osób.

„Włosi” to kopalnia wiedzy o mieszkańcach Półwyspu Apenińskiego – książka równie smakowita jak espresso corto w barze przy Piazza Navona 🙂

 

 

 

* Pierwsze to garbo, które w słownikach tłumaczy się jako delikatność lub uprzejmość, choć nie wyczerpuje to jego znaczenia. Z pewnością osoba obdarzona garbo zachowuje się elegancko, ale garbo to również właściwość niezbędna każdemu, kto decyduje we Włoszech o jakiejkolwiek sprawie. Jest to cecha potrzebna, jeśli ktoś woli mieć wszystkie drzwi otwarte, a przy tym nie chce wyjść na niezdecydowanego;

** Innym typowo włoskim słowem jest sprezzatura. Po raz pierwszy użył go Baldassare Castiglione w swoim „Dworzaninie”.

Od renesansowych dworzan oczekiwano elokwencji, logicznego rozumowania, wszechstronnej wiedzy, ale również tężyzny fizycznej i umiejętności typowych dla żołnierza. Sprezzatura to odpowiedź na pytanie, w jaki sposób zaprezentować to wszystko światu z wystudiowaną beztroską, zupełnie jakby przychodziło naturalnie, chociaż w istocie jest efektem długich nocy spędzonych na czytaniu przy świecy i wyczerpujących dni wypełnionych ćwiczeniem sztuki władania bronią.

 

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 Maj 2020 w literatura 2018

 

Tagi: , , , , ,

Mary Queen of Scots

Maria, królowa Szkocji. Młoda, ledwie co opierzona. Ruda rudością płomienną. Surowe krajobrazy, zimne plenery. Jaskinie. Brodaci mężczyźni. Brudni i ubrani na czarno.

Elżbieta I, królowa Anglii. Znana z dziwacznych strojów i odstręczającej urody. Dziwaczka otoczona klakierami i spiskowcami. Systemowo ukrywająca swoją kobiecość czy wręcz próbując pozbyć się cielesności pod warstwą kuriozalnego makijażu.

Panie na przemian to się kochają miłością pokrewieństwa, to nienawidzą w paranoicznych podejrzeniach o tronowe walki. Prócz samego pokrewieństwa zdumiewająco łączy je wiele cech.

W walce o utrzymanie się na tronie w patriarchalnym świecie muszą wykazać się nie lada charakterem.

Opowieść o Marii, królowej Szkotów skradła królowa Anglii. Margot Robbie bezczelnie kradnie show.

Do ogarnięcia o co w tym wszystkim chodzi, przydałaby się szybka powtórka z historii Anglii.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 grudnia 2019 w kino 2019

 

Tagi: , , ,

Henryk Walezy – Stanisław Grzybowski

Pierwszy król elekcyjny w Polsce nie budzi sympatii w kraju nad Wisłą.W powszechnej świadomości wsławił się tylko jednym – gdy zorientował się w panującym na miejscu syfie, dał nogę do rodzimej Francji.

Biografia Henryka z Walezjuszy, ostatniego króla Francji z tej dynastii ukazuje tego króla w lepszym świetle. Bo był z Henryka niezły władca i niezgorszy kozak, chociaż w Polsce zazwyczaj gorszył obyczajowością, lenistwem i brakiem zaangażowania w sprawy wewnętrzne.

Jako czwarty syn panującego Henryka II miał niewielkie szanse na tron francuski. Zanim został pierwszym pretendentem miał więc sporo czasu na różnoraką działalność. Zaczął od udziału w wojnach religijnych, wykazując się niezłym talentem militarnym.

Będąc synem Katarzyny Medycejskiej uczestniczył w trwających dekady zapasach polityki wewnętrznej i zagranicznej Walencjuszy z licznymi wrogami wciąż zagrażającymi królewskiej władzy w Paryżu.

Życiorys późniejszego Henryka III obfituje w zdarzenia ciekawe i fakty mało znane ze szkolnych podręczników. Zwycięstwa w bitwach zapomniane zbrukaniem się Nocą Św. Bartłomieja. Panowanie w Polsce przyćmione potajemną nocną ucieczką.

Do końca panowania na francuskim tronie Henryk III Walezy tytułował się Królem Polski i Litwy.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 grudnia 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , , ,

Szwajcaria i naziści – Stephen P. Halbrook

Niewielki a bogaty kraj, którego część mieszkańców posługuje się niemieckim. Nienaruszalne sejfy bankowe tuż pod nosem faszystów. Spokojne życie pośrodku gorejącej Europy. Myśląc o Szwajcarii w czasie II wojny światowej nie trudno popaść w stereotypy.

Nic bardziej mylnego. Szwajcaria otoczona szwabskimi landami i przyparta ekonomicznie do muru przetrwała nie dzięki współpracy z III Rzeszą, a dzięki mądrej polityce i doskonałej topografii kraju. Oczywiście ukształtowanie terenu i powszechna służba wojskowa to nie jedyne przyczyny, dla których Hitler nigdy nie wcielił w życie planu podboju neutralnej Helwecji.

Książka Halbrooka nie jest atakiem na profaszystowską uległość Szwajcarii ale peanem na jej dzielność. Autor nie kryje podziwu dla alpejskiego ludu za ich konsekwentną postawę i wytrwałość w roli neutralnego ale i sprawiedliwego państwa. Tezę wspierają obficie wspomnienia Szwajcarów, którzy przeżyli II wojnę w oczekiwaniu na nieuchronny atak niemieckiej armii.

Stosunkowo mało znana „historia przetrwania” Szwajcarii pisana piórem S.P. Halbroka ma jedną zasadniczą wadę – autor wielokrotnie się powtarza pod niebiosa wychwalając przebiegłość polityków i twardą postawę społeczeństwa. Nie dotyka natomiast tej części historii, która ukrywa trupy w szwajcarskiej szafie. Takie jak kontyngent prawie 2 tysięcy Helwetów ochoczo przebierających się w mundury Wermachtu czy Waffen S.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 września 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , , , ,

Depesze – Michael Herr

Dziwne  to  i niespotykane czasy,  w których magazyn  Esquire  wysyłał  korespondentów wojennych  na  pierwszą  linię  frontu. Dziś wysyła się ich przeważnie na bezrobocie. W latach 1967-69 Michael Herr przesyłał swoje depesze do redakcji w Nowym Jorku. W latach sześćdziesiątych setki dziennikarzy karmiło własne ego krótszymi czy dłuższymi wizytami w miejscach ogarniętych szaleństwem wojny. Dla Herra pobyt w Azji stał się czymś dużo większym, niż popijawą w wojskowej kantynie.

W Wietnamie nie ograniczył się do męskiej zabawy w drugim, hotelowo-barowym kręgu. Zamiast oddawać się bezpiecznej obserwacji z daleka, wolał łapać „na stopa” wielkie Hanook’i krążące pomiędzy bazami a wysuniętymi przyczółkami w dżungli. Przez dwa lata szwendania się po okopach od podszewki poznał nie tylko życie szeregowego Marine ale i zwierzęcy strach oblężonego oddziału. Nieufni „pismakom” szeregowcy uznali kolesia z gazety za swojaka.

Po dwóch latach publikowania w męskim magazynie Michael Herr zamilkł na wiele lat, aby w 1977 roku opublikować swoje „Depesze” („Dispatches”), jeden z autentyczniejszych dokumentów w dziejach dziennikarstwa wojennego.

Maestria reportażu podbiła serca czytelników – w tym Francisa Forda Coppoli i Stanleya Kubricka, którzy poprosili autora „Depeszy” o pomoc w scenariuszach swoich wybitnych filmach: „Czasie Apokalipsy” i „Full Metal Jacket”.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 marca 2019 w literatura 2018

 

Tagi: , , , ,

L’echange des princesses (Wymiana księżniczek)

Jest rok 1721. Po burzliwym początku wieku Francja i Hiszpania wydrenowane kolejnymi wojnami podejmują próbę wzmocnienia sojuszy. Najlepszym gwarantem sukcesu jest unia personalna, od wieków stosowana do załatwiania dynastycznych interesów w królewskich rodach.

Głową Francji jest nieletni Ludwik XV. Koronę odziedziczył mając pięć lat więc faktyczne rządy sprawuje regent, Filip II Orleański. To on uzgadnia z kuzynem, królem Hiszpanii Filipem podwójny mariaż: 11-letni Ludwik XV poślubi najstarszą córkę króla Hiszpanii, ledwie czteroletnią Marię Annę Wiktorię. Córka regenta Francji, dwunastoletnia Mademoiselle de Montpensier wyjdzie za 14-letniego następcę hiszpańskiego tronu.

Pełna symboliki i pompy wymiana księżniczek następuje na rzecznej wyspie, pomiędzy granicami obu mocarstw. Starannie zaplanowane małżeństwa zweryfikuje życie. Mariaż jedenastolatka z czterolatką nie rozwiąże francuskich problemów dynastycznych. Pełna temperamentu córka Filipa II siłą odesłana na słynący z katolickiej ortodoksji dwór w Madrycie, przysporzy wiele zmartwień ambitnemu Filipowi V.

Francuski dramat historyczny pełen jest dynastycznych zawiłości charakterystycznych dla wieku XVIII. Pod skomplikowaną opowieścią o historii Europy kryje się druga, ciekawsza. Skrywa uczucia dzieci błękitnej krwi, żyjących pod presją królewskich powinności i wywierających ogromne piętno na ich dzieciństwie.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28 listopada 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , , , , ,