RSS

Archiwa tagu: Ameryka

Dolemite is my name!

W ciągu dnia pracuje w sklepie płytowym. Wieczorami w podrzędnym lokalu reanimuje rachityczną karierę piosenkarza i komika. Rudy Ray Moore karmi widzów sucharami, z których nikt się nie śmieje.

Do czasu. Boskie natchnienie dosięga bohatera gdy wyrzuca ze sklepu lokalnego lumpa. Bluzgający wierszem dziadek staje się dla Moora pierwowzorem nowego bożka showbusiness’u – pana „Dolemite”. Płyty z dorobkiem Dolemite’a podbijają podziemny rynek zabawiając częstochowskimi rymami o dupie Maryni głównie spragnionych odrębności czarnoskórych plebejuszy. 

Podziwianie talentu i kariery Dolemite przywodzi na myśl historię najsławniejszego pośród kinowych nieudaczników – Tommy’ego Wisseau. Wszak tłumy wielbią Dolemite’a nie za wybitny talent, ale za błazenadę na granicy rozpaczy. Facepalm musiał być najczęstszą reakcją na rymowanki Rudy’ego Moora. 

Co ciekawe wulgarne przyśpiewki Dolemite’a stały się mocnym fundamentem stylu, który powstanie dekady póżniej – rapu.

Tak, tak. „Dolemite is my name” to nie filmowa fikcja ale najczystsza biografia artysty, którego popisowym libretto było:

„I’m gonna let ’em know that Dolemite is my name, and f***in’ up motha f***as is my game!”

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 kwietnia 2021 w kino 2021

 

Tagi: , , ,

Sześć tysięcy gotówką – James Ellroy

Listopad 1963 roku. Tuż po zamachu na JFK, w Dallas spotyka się trzech facetów. Wayne Tedrow Jr młody policjant z Las Vegas, były agent FBI i prawnik mafii Ward J. Littell oraz Pete Bondurand, dawniej współpracownik Howarda Hudgesa, facet od ciemnych interesów i mokrej roboty.

Panowie muszą posprzątać po zabójstwie prezydenta i sprawnie skierować śledztwo w Dallas na bezpieczne tory. W więzieniu przebywa Lee Harvey Oswald. Ward J. Littell rozmawia z dyrektorem FBI J. Edgarem Hooverem: Oswald to samotny zamachowiec. Interesy mafii są zbieżne z intencjami Hoovera – nikt nie chce rozdmuchanego śledztwa w Dallas. Wysłannicy „chłopców” z Chicago zmuszają Jacka Ruby’ego do wykonania wyroku na domniemanym zabójcy JFK.

Dla Littella i Bonduranda taka robota to nie pierwszyzna. Wayne Tedrow Jr otrzymując tytułowe „sześć tysięcy gotówką” szybko pozbędzie się ideałów i złudzeń prawego policjanta. Polowanie na czarnoskórego alfonsa Wendella Durfee stanie się jego pierwszym błędem i obsesją na wiele lat.

Dla Littella, Bonduranda i Wayne Tedrow’a to ledwie początek. Na scenie pozostaje prokurator generalny Bobby Kennedy. Hoover nie może znieść rosnącej popularności Martina Lutera Kinga. „Martin Luter King – Kong” zostaje mianowany „Czerwonym Królikiem” a jego problem musi być rozwiązany. Chłopcy z Chicago nadal z nadzieją patrzą na Kubę i marzą o obaleniu Brodacza Castro. Ale na horyzoncie pojawia się nowy cel – wciągnięcie zwariowanego milionera Howarda Hudgesa w wykup Las Vegas. A następnie oskubanie go do zera.

„The Cold Six Thousand” – drugi tom „Underworld USA” kontynuuje wątki „Amerykańskiego spisku”. Ellroy po mistrzowsku wplata kolejne historyczne fakty w fikcyjną opowieść o powiązaniu polityki z mafią. „Sześć tysięcy gotówką” literacko jest krokiem naprzód – charakterystyczny styl Ellroya sięga zenitu samą formą wprowadzając namacalną nerwowość do powieści. Ciężka, „rwana” forma, mnogość wątków i bohaterów, dialogi pełne niedopowiedzeń i krzyżujących się spisków – wszystko to powoduje, że lekturę pokonuje się z mozołem ale i ogromną przyjemnością.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 stycznia 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , , , ,

Laleczki skazańców – Linda Polman

„Droga Guikje, nie chcę Ci zawracać głowy, ale jesteś jedyną osobą na świecie, z którą mogę porozmawiać. Za kilka dni znowu ktoś z nas pójdzie na egzekucję. Ofiarę już przeniesiono do Death Watch, celi kontrolowanej przez kamery. Słyszałem, jak krzyczał i płakał, kiedy go zabierano. Niedobrze mi.”

W USA wykonuje się rocznie 20-30 egzekucji w imieniu społeczności. Kara śmierci cieszy się szczególnym uznaniem w Teksasie i tam najczęściej jest wykonywana.

„W kazaniu w Wielki Piątek w radiu (…) Pastor tłumaczy, dlaczego kara śmierci jest konieczna. – Czym byłoby chrześcijaństwo, gdyby Jezus otrzymał karę piętnastu lat więzienia z szansą na wcześniejsze zwolnienie? Niczym! Nie istnielibyśmy!”

Czas między ogłoszeniem wyroku śmierci a egzekucją to średnio szesnaście lat, ale w amerykańskich więzieniach są i tacy, którzy na ostateczny werdykt czekają ponad dwadzieścia.

Co zdumiewające, lokatorzy cel śmierci cieszą się wyjątkowym powodzeniem u kobiet. Jeśli tylko ich umiejętności wykraczają poza napisanie kilku zdań na piśmie, mogą liczyć na rzesze fanek, które na lata staną się ich codziennymi towarzyszkami niedoli, sponsorkami a często zaślubionymi przez kraty żonami. Korespondencyjne związki skazańców z kobietami z całego świata to zjawisko zdumiewające i wymykające się jednoznacznej odpowiedzi.

„W psychiatrii uważa się, że kobiety wchodzące w związki z przestępcami są słabe psychicznie, bezradne i nie mają dobrze w głowie. „Choroba”, na którą według ekspertów cierpią, nazywa się hybristofilia. W ósmym wydaniu Campbell’s Psychiatric Dictionary [Słownika psychiatrycznego Campbella] hybristofil jest zdefiniowany jako „osoba podniecająca się i zafascynowana kryminalistami, którzy popełnili ciężkie przestępstwa”. Według Forensic and Medico-Legal Aspects of Sexual Crime and Unusual Sexual Practices [Aspektów sądowych i medyczno-prawnych przestępczości seksualnej i nietypowych praktyk seksualnych] hybristofilia to bardzo rzadka dewiacja seksualna, występująca częściej u kobiet niż u mężczyzn, należąca do tego samego spektrum co: asfiksjofilia (seks z niebezpiecznym duszeniem) (…). Część psychologów porównuje takie kobiety do samic szympansów – one też wybierają partnerów większych i bardziej agresywnych. Kobiety cierpiące na hybristofilię instynktownie postrzegają przestępstwa obiektów swojej miłości jako nieskrywaną męskość i wybierają takiego mężczyznę do ochrony oraz poczęcia swojego potomstwa.

Jedni eksperci uważają, że kobiety realizują w ten sposób swoje fantazje ocalenia człowieka. Wierzą, że są w stanie zmienić kogoś tak okrutnego i chorego jak seryjny morderca. Inni mówią, że to syndrom matkowania. Kobiety widzą w mordercy dziecko i czują przemożną potrzebę pieszczenia go i chronienia.

Nie, to syndrom Pięknej i Bestii, analizuje następna grupa: kobiety podnieca bliskość niebezpieczeństwa, które prawdopodobnie nie sprawi im bólu, ale do końca nie wiadomo.”

Linda Polman przedstawia świat kobiet, które pokochały skazańców. Ale reportaż holenderskiej dziennikarki to nie tylko opowieść o kobietach zafascynowanych złymi chłopcami. Za historiami skazańców kryje się głębsza analiza instytucji kary śmierci – sprzyjające najcięższym zbrodniom otoczenie, nieudolny i niewydolny system prawny, który szybko skazuje a następnie zezwala na ciągnące się dekadami procedury. System, w którym źle opłacany publiczny obrońca z góry skazany jest na porażkę i nawet nie próbuje bronić swojego klienta.

„W miastach amerykańskich liczba osób straumatyzowanych rośnie, a jednocześnie oszczędza się na wydatkach na ochronę zdrowia psychicznego. Siedemdziesiąt procent dzieci, które w szkole lub więzieniach dla nieletnich otrzymują diagnozę z wpisem: „poważny uraz psychiczny”,

Spośród dorosłych z zaburzeniami psychicznymi czterdzieści procent wędruje przez życie bez żadnej terapii. Nie ma szans na lepszą opiekę psychiatryczną, ponieważ amerykańscy politycy, szczególnie z Teksasu, ją blokują.

Więzienia stały się de facto ośrodkami dla psychicznie chorych. Jedna czwarta z dwóch milionów więźniów w Stanach Zjednoczonych cierpi na zaburzenia psychiczne, informuje Biuro Statystyk Penitencjarnych.

Segregacja jest stuprocentowa. Najbiedniejsze dzielnice Houston, Alief, Sunnyside i Third Ward, należą do dwudziestu pięciu najniebezpieczniejszych dzielnic w USA. Jednocześnie idylliczne przedmieścia Houston, takie jak Sugar Land i Baytown, są w pierwszej szóstce najszybciej rozwijających się miast w Ameryce.”

 ***

„Adwokat Joe Cannon najpierw przespał wyrok kary śmierci dla Carla Johnsona, a potem zapomniał złożyć odwołanie przed ostateczną datą składania wniosków. Johnson zapłacił za te błędy: został poddany egzekucji.

Nikt nie zaprotestował, kiedy jeden z adwokatów z urzędu nazwał swojego klienta głupim asfaltowym skurwysynem. Klient zażądał innego adwokata, ale sędzia odrzucił prośbę i ława przysięgłych skazała go na śmierć.

Trudno odgadnąć strategię adwokata, który w mowie obrończej tak przemawia do ławy przysięgłych: „Widzieli państwo na własne oczy, jakim żałosnym, pustym, nic nieznaczącym, pociągającym nosem stworzeniem jest mój klient. I to coś chcą państwo wyzwolić ze słusznego cierpienia?”. „Pociągające nosem stworzenie” zostało skazane na śmierć.”

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 25 stycznia 2021 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,

The Wire – final season 05

Wtajemniczeni w „The Wire” doskonale wiedzą, że czołówka sezonu niejako zdradza koncept twórców. Kiedy więc na początku pojawiają się szpalty gazet i redakcja dziennika – wiadomo, że na warsztacie będzie „piąta władza”.

W poprzednich sezonach pod lupą znaleźli się cyniczni politycy, policyjni karierowicze, hurtownicy i dealerzy heroiny. A nawet skorumpowani dokerzy.

Piąty sezon zastaje bohaterów w nieciekawej sytuacji – nowy burmistrz Carcetti po objęciu rządów zastał wielką dziurę budżetową i kompletny chaos w szkolnictwie. Ratując edukację tnie budżety na inne służby. Policja w Baltimore pracuje za pół darmo bez szans na nadgodziny. Nierozwiązanych spraw wciąż przybywa, ale nie ma środków na ich rozwiązanie.

Specjalny oddział śledzący gang Marlo Stansfielda został rozwiązany a jego członkowie trafiają do różnych jednostek. Detektyw McNulty kombinuje jak zdobyć dodatkowe fundusze i podsłuchy mające pomóc w sprawie Marlo. Media zaczynają rozdmuchiwać policyjne śledztwa seryjnego mordercy bezdomnych. W ratuszu rozkręca się walka o stołki. Ulica żyje swoim życiem wychowując kolejne pokolenie młodocianych przestępców.

Ostani sezon fantastycznego „The Wire” spina i podsumowuje losy swoich głównych bohaterów. Nie zabraknie miejsca dla Omara Little, „Bunka” Morelanda czy „Bubblesa”. Szkoda, że to już koniec 😦

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 stycznia 2021 w kino 2020, seriale

 

Tagi: , , ,

Olive Kitteridge

Olive i Henry Kitteridge, małżeństwo z długim stażem. Ona nauczycielka lokalnego liceum, on miasteczkowy farmaceuta.

Olive i Henry to dwie skrajnie odmienne osobowości. Henry jest poczciwiną, który dla każdego ma dobre słowo i do wszystkich wyciąga pomocną dłoń. Olive to lokalny demon cynizmu, sceptyk i złośliwiec. Dla sztucznie uśmiechających się obywateli małego miasteczka spotkanie z Olive jest jak bombardowanie Nagasaki. Jedynym, który ze stoickim spokojem znosi złośliwości pani Kitteridge jest jej mąż Henry.

Fabuła miniserialu HBO rozkłada się na ponad dwadzieścia lat życia Olive. Chociaż krótka i z pozoru niezbyt sensacyjna, to wciągająca do ostatnich minut.

Świetna obsada i kolejna doskonała rola Frances McDormand (Oscar za „Trzy bilboardy..„). Wielki, dodatkowy plus za Richarda Jenkinsa i Billa Murraya.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 stycznia 2021 w kino 2020, seriale

 

Tagi: , , ,

Hillbily Elegy

J.D. Vance, były żołnierz, obecnie absolwent prawa na Yale, obiecujący młody prawnik musi zmierzyć się ze swoją przeszłością i uporządkować sprawy rodzinne. Daleko od prestiżowego Yale, bogatych kancelarii prawnych i wielkich miast, w Ohio życie nikogo nie oszczędza. Banał? Owszem, ale „Hillbily Elegy” tka swoją historię właśnie z takich banałów. Dwukrotny laureat Oscara Ron Howard bierze na warsztat tytułowych amerykańskich prostaczków. To oni stanowią przeważającą część narodu, na co dzień reprezentowanego przez elity Nowego Jorku i Los Angeles.

Ekranizacja chwytającej za serce autobiografii J.D. Vance gra na uczuciach widzów niczym Jan Sebastian Bach na organach. Podążając emocjonalnie zawiłymi ścieżkami życia rodziny tytułowych „bidoków” nie sposób nie uronić łez. Przebija w nich zarówno nostalgia do amerykańskiej prostoty rodem z piosenek Bruce Springsteena jak i troska o kondycję psychiczną mieszkańców największego mocarstwa na Ziemi. Historia J.D. Vance to wreszcie amerykańska wersja sienkiewiczowskiego „ku pokrzepieniu serc”, tradycyjnie stawiająca na piedestale legendarne „from zero to hero”.

Film Rona Howarda to oczywista szansa na Oscary dla Amy Adams i Glenn Close. Obie panie zagrały na wysokim poziomie, obie wcieliły się w role, jakie szanowne oscarowe jury uwielbia nagradzać statuetkami.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 grudnia 2020 w kino 2020

 

Tagi: , ,

Tajna Sprawa – James Ellroy

Posterunkowy Freddy Underhill patroluje Los Angeles marząc o karierze w dochodzeniówce. Po godzinach grywa w golfa i podrywa babki w nocnych barach.
Wszystko zmienia się w 1951 roku kiedy podczas nocnej wachty policjant odkrywa ciało brutalnie zamordowanej Maggie Cadwallader. Tropy prowadzą do szemranego bukmachera Eddiego. Sprawa staje się sprężyną w policyjnej karierze Freddiego, ale i obsesją, która zdefiniuje jego przyszłość.

„Clandestine” z 1982 roku to jedna z początkowych powieści Jamesa Ellroy’a. Autor dopiero kształtuje swój styl i „Tajna sprawa” jest swego rodzaju wprawką do wyrazistego pióra z późniejszych powieści „Kwartetu L.A.” czy „Underworld USA„.

Mniej mroczna i mniej skomplikowana historia Freddiego Underhilla ma już to coś, co zdefiniuje prozę Ellroya w późniejszych latach. Póki co „Tajna Sprawa” bliższa jest klasycznemu kryminałowi noir niż wypluwanych krótkimi warknięciami, brudnych opowieści z „Kwartetu”.

Łącznikiem jest przepełnione złem Los Angeles lat pięćdziesiątych i brutalny gliniarz Dudley Liam Smith, zdecydowanie ulubiony bohater Ellroya.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 grudnia 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , , ,

Droga do wyzwolenia. Scientologia, Hollywood i pułapki wiary – Lawrence Wright

Kwestionowanie statusu scjentologii jako religii nie ma większego sensu – w USA i tak jedyną liczącą się opinię w tej kwestii wydaje urząd podatkowy. Co więcej, ludzie naprawdę wierzą w scjentologiczną doktrynę i żyją we wspólnotach podzielających tę wiarę – czego więcej potrzeba, żeby przyjąć dany system przekonań za religię? Choć wymyślne historie o władcy Xenu i Konfederacji Galaktycznej mogą skłaniać do drwin i budzić wątpliwości (sam Hubbard określał je terminem „space opera” oznaczającym operę mydlaną przeniesioną w scenerię kosmiczną), to przecież każda religia zawiera elementy dziwaczne i nieprawdopodobne.

Lawrence Wright podjął się rzeczy karkołomnej. Opisanie jednej z najmłodszych „religii” wiąże się nie tylko z wniknięciem do hermetycznej społeczności i starannie skrywanych dogmatów. To także prosta droga do kłopotów, z których pozwy sądowe rekinów amerykańskiej palestry są ledwie częścią przykrości jakie mogą dotknąć „wścibskiego” dziennikarza.

Przez lata doktryny Kościoła Scjentologii były otoczone wielką tajemnicą a sam ruch działał jednokierunkowo – wciągał w swoje szpony ludzi i nigdy nie pozwalał im odejść. Z czasem do świata zewnętrznego zaczęły przesączać się kolejne szczegóły o organizacji i jej pseudoteologicznych podstawach.

„Aby mieć pewność, że adept nie zejdzie ze scjentologicznej ścieżki, trzeba go regularnie karmić tajemnicą” – powiedział kiedyś Hubbard do jednej ze swoich współpracowniczek

Już sam życiorys założyciela to materiał na film sensacyjny. Obrośnięty kolejnymi mętnymi legendami Ron Hubbard stał się z czasem bożkiem-instytucją dla kolejnych zastępów wiernych, a książki jego autorstwa  niegasnącym źródłem dochodu.

Lafayette Ronald Hubbard urodził się w miejscowości Tilden w stanie Nebraska w 1911 roku. Obdarzony zmysłem wymyślania historii początkowo spełniał się w roli pisarza Science-Fiction. Mając tendencje do mocnego koloryzowania własnego życiorysu z czasem stał się samozwańczym guru psychologii. W latach 50-ych zaczął pisać dzieło, które miało pomóc ludziom w samodoskonaleniu się a jemu samemu przynieść zysk. Książką tą była „Dianetyka. Współczesna nauka o zdrowiu umysłowym”. 

W Kościele Scjentologii Dianetyka znana jest jako Księga Pierwsza. Według oficjalnych informacji organizacji „przy osiemnastu milionach sprzedanych egzemplarzy jest to bez wątpienia najchętniej czytane i najbardziej znaczące dzieło na temat ludzkiego umysłu, jakie kiedykolwiek opublikowano”. Scjentolodzy mają własny kalendarz, który rozpoczyna się od roku 1950, w którym ukazała się Dianetyka.

***

„Od chwili wynalezienia druku nie ukazało się jeszcze dzieło, w którym na każdej stronie znajdowałoby się równie dużo obietnic, opartych na równie wątłych podstawach – pisał w recenzji książki na łamach pisma „Scientific American” fizyk noblista Isidor Isaac Rabi. – Dotychczasowe zawrotne wyniki sprzedaży tej książki stanowią niepokojący dowód ogromnej frustracji, zawiedzionych ambicji, nadziei, obaw i zmartwień ogromnej liczby osób szukających w niej ukojenia”

 

Dianetyka zyskała wkrótce status jednej z podstaw scjentologii. W kolejnych latach dołączyły do niej kolejne publikacje rozbudowujące filozofię Hubbarda o elementy ezoteryczne, aby zabrnąć w tematy zgoła fantastyczne: teorie thetanów operacyjnych, poziomy wtajemniczenia „OT” czy wreszcie mitologiczną historię Xenu – galaktycznego tyrana, który przywiózł ludzkość na Ziemię w statku kosmicznym.

Hubbard wskazał kiedyś w górę i powiedział: „Oto, skąd przybyli najeźdźcy Piątej Inwazji. To sprawcy wszelkiego zła, to przez nich tu jesteśmy”. Twierdził, że widzi ich statek kosmiczny przecinający niebo na tle gwiazd, i pozdrawiał ich gestem dłoni, żeby dać im znać, że ich obecność została na Ziemi zarejestrowana

***

Artykuł wstępny z wydanego w roku 1958 numeru scjentologicznego pisma „Ability” zawiera informację, że „wedle wszelkich dostępnych źródeł ani Budda, ani Jezus Chrystus nie weszli na poziom OT – znajdowali się ledwie odrobinę ponad stanem clear”

W swoim studium Lawrence Wright próbuje odkryć fenomen Ronalda Hubbarda i samej Scjentologii. Wychodzi od sylwetki twórcy i rozrastającej się mitologii, aby dotrzeć do istoty administracyjnego reżimu zarządzanego przez Davida Miscavige – nadzwyczaj pojętnego ucznia R. Hubbarda.

„Prawdą jest to, co jest prawdą dla ciebie. Nikt nie ma prawa narzucać informacji lub zmuszać cię do wierzenia w to czy tamto. Jeśli coś nie jest prawdą dla ciebie, nie jest prawdą. Przemyśl wszystko sam, przyjmij to, co uważasz za prawdziwe, i odrzuć resztę. Nikt nie jest bardziej nieszczęśliwy od człowieka, który usiłuje żyć w chaosie kłamstw”

Lektura „Drogi do Wyzwolenia” jest jednak przede wszystkim podróżą w głąb umysłów tysięcy wyznawców. Co skłania kolejne pokolenia do wydawania kosmicznych sum na pomiary elektropsychometrem (e-metrem) i poddawanie się audytowi? W co wierzą wierni tego kościoła? Dlaczego do kręgu scjentologii trafiają największe gwiazdy Hollywood? Odpowiedzi w doskonałej książce Lawrence Wright’a.

 

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 4 grudnia 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , , , ,

Once upon a time in Hollywood

W nocy z 8 na 9 sierpnia 1969 roku dom przy Cielo Drive 10050 w Benedict Canyon odwiedzili nieproszeni goście. Banda Charlesa Mansona znalzała się w tym domu bez przemyślanego planu. Poza jednym celem – zabić wszystkich.

Tak się jednak składa, że po sąsiedzku z wziętym europejskim reżyserem Polanskim i jego uroczą żoną mieszka Rick Dalton.

Gwiazda serialu „Bounty Law” nie świeci już tak jak kiedyś. Dalton chwyta się coraz mniej prestiżowych ról a jego kariera utknęła w martwym punkcie. Na duchu podtrzymuje go Cliff  Booth. Stuntman, „handy-Andy” i najlepszy kumpel w jednym nie odstępuje Ricka na krok, po cichu nadal licząc na swoją szansę na srebrnym ekranie.

„Once Upon a time in Hollywood” to zlepek historii wielu osób. W tle czai się ponura historia posiadłości przy Cielo Drive – brama w bramę z wystawnym „mansion” Ricka. Gdy na scenę wkracza para Polański/Sharon Tate, widz wstrzymuje oddech. Znając zamiłowanie reżysera do scen gatunku „gore” przez cały seans nadchodząca zbrodnia jest niemal fizycznie namacalna.

Quentin Tarantino raz jeszcze prezentuje swoje uwielbienie do kina wielogatunkowego i pokazuje pazurki. Przeraźliwie długi „Once upon a time..” przewrotnie nie skupia się na nadchodzącej katastrofie ale na komediowej parze wyciągniętej żywcem z ‚buddy movies”. To zresztą nie koniec mieszania, bo dygresjami i memorabiliami jest wypełniony po brzegi – chociażby sceną z kultowym Bruce Lee.

W „Once Upon a Time..” Tarantino złagodził nieco swój styl i mocno zanurzył się w sentymentalizm. Czy to wada? Bynajmniej – powstał jeden z lepszych dzieł w dotychczasowej karierze reżysera.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 4 grudnia 2020 w kino 2019

 

Tagi: , , , , ,

Godzina zmierzchu

Czy ktoś wie gdzie jest Zachodnia Virginia? Otóż to, nie bardzo wiadomo gdzie to jest. I właśnie tam, w upadającym górniczym miasteczku toczy się akcja „Godziny Zmierzchu”.

Mieszkańcy miasteczka u stóp Appalachów jadą na oparach dawnego życia. Starzy dopalają się w pamiętających Wielką Amerykę domkach, młodzi szczelnie wypełniają kampery i mobilne domy podparte cegłami. Życie ma tu posmak rdzy i nudy. Nic dziwnego, że główną rozrywką tubylców jest grzanie „czarnej smoły” i łykanie opioidowych tabletek przepisywanych hurtowo seniorom.

Cole Freeman pomaga seniorom, tylko przy okazji załatwiając nadwyżki recept na Oxycontin. Mała fucha przynosi Freemanowi dodatkową kasę, ale przyciąga nowych dealerów, którzy chcą przejąć rynek. Zabawa w dobrego Samarytanina szybko zmienia się w lokalną katastrofę.

Prezentowany w ramach Festiwalu Nowe Horyzonty „The Evening Hour” pokazuje Amerykę jakiej nie widać z perspektywy hollywoodzkiej fabryki snów. To nie pierwszy film o postindustrialnym społeczeństwie „Pasa Rdzy” ale kolejny komentarz do szarej rzeczywistości współczesnej Ameryki wciągniętej w opioidową epidemię.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 listopada 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , ,