RSS

Archiwa tagu: apokalipsa

The Walking Dead – season 08

Rozciągnięta jak spandeksowe gacie na dupsku wojna dobrych ludzi z faszystami w wydaniu post apokaliptycznym. Niech się stanie Sezon 8.

Rzucona na kolana grupa Ricka podnosi się z gleby po kolejnych upokorzeniach. Królestwo Negana jest silne i sprawne. Demokracja nie jest dobrym narzędziem w chaosie globalnej katastrofy. Alianci z Hilltop, Aleksandrii i Kingdom nie ustają w próbach. Stawką jest nowy lepszy świat. Świat, w którym nie ma miejsca dla Negana.

Po pełnym nieudanych wojenek i aliansów sezonie 7 przyszedł czas na wojnę totalną. Dobrzy ludzie nie mają wyjścia. Podgryzani przez wewnętrzne zdrady i terroryzowani przez mocniejszą społeczność muszą postawić wszystko na jedną kartę.

Producenci serialu nie mają łatwo zbliżając się do dwóch cyferek w numerze serii. „To wszystko już było” chciałoby się powiedzieć – zdrady i złe sojusze, nieoczekiwane rehabilitacje i łzawe odejścia. Było już i szaleństwo w oczach głównych bohaterów. Opoką tego sezonu pozostaje Negan. Wiecznie uśmiechnięta twarz szczerzy się białym błyskiem wilczych kłów i fascynuje bardziej niż łzawy policjant.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 listopada 2018 w kino 2018, seriale

 

Tagi: , , ,

Droga – Cormac McCarthy

Ameryka spalona do cna. Zgliszcza i wszechobecny pył. Ciemność, spod której czasami przeziera światło. Szary śnieg pada na jałową ziemię skutą lodem. Przez nicość przedziera się niezwykła para – mężczyzna i towarzyszące mu dziecko. Zmierzają ku wybrzeżu. Nie mają już nadziei, jedynie iskierkę myśli, że gdzieś tam będzie inaczej niż tutaj.

McCarthy w szczytowej formie. „Droga” równocześnie zachwyca i przeraża. Autor dozuje informacje metodą kropelkową. Nie wiadomo co się wydarzyło na tym świecie. Nie wiadomo jak wielu ludzi pozostało na Ziemi. I czy nadal są ludźmi. Z czasem jasna staje się tylko jedna rzecz – więź łącząca te dwie osoby pośród zgliszczy cywilizacji.

W dobie mody na fabuły katastroficzne „Droga” wciąż plasuje się na samym szczycie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 2 lutego 2018 w literatura 2017

 

Tagi: , , ,

Fear the Walking Dead – Season 03

No i bach, trzeci sezon FTWD za nami. Po nieco jałowej „dwójce” serial podkręcił tempo i zyskał nowe charyzmatyczne charaktery.

Rodzina Clark wpada w kolejne tarapaty dostając się do militarnego obozu zarządzanego przez niezrównoważonego Troya. Po ewakuacji Clarkowie korzystają z możliwości zamieszkania na „Broken Jaw Ranch”. Farma prepersów jest zarządzana przez jej założyciela – Jermiah’a Otto.

Korzystając z wygód resztek cywilizacji Madison i jej rodzina stają się mimowolnie stroną konfliktu pomiędzy Ottonami a Indianami z pobliskiego rezerwatu. Koniec świata nie ostudził żądzy posiadania. Wybucha wojna o terytoria.

W trzecim sezonie FTWD wyszedł spod cienia „Walking Dead”, stając się równorzędną opowieścią. Madison Clark wyrasta na postać równie ważną co Rick Grimes. Świat FTWD dawno przeszedł metamorfozę – od początków epidemii na przedmieściach L.A. po pustynne rubieże meksykańskiego pogranicza.

Niestety oglądalność FTWD spada co nie wróży serialowi dobrze.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 15 grudnia 2017 w seriale

 

Tagi: , , ,

Bastion – Stephen King

W zasadzie jest nie jeden, ale dwa bastiony. Pierwszy z nich to opoka ludzkości po apokalipsie. Miasteczko Boulder w Kolorado. Drugi znajduje się w opozycji nie tylko geograficznej. W pustynnym klimacie Las Vegas wykuwa się drugi z bastionów – imperium zła.

Tam, gdzie splunie, trawa żółknie i więdnie. Zawsze jest na zewnątrz. Przybył spoza czasu. Nie zna siebie. Nie wie nic o sobie. Nosi imię tysiąca demonów. Kiedyś, dawno temu, Jezus uwięził go w stadzie świń. Jego imię brzmi Legion. Boi się nas. Ponieważ my jesteśmy wewnątrz.

 

 

Wszystko jednak zaczyna się w słonecznej Kalifornii. Ostry dźwięk alarmu wybudza z letargu Charlesa Championa. Wojskowy strażnik przypadkowo wydostaje się z tajnej bazy. Nie spodziewa się, że próbując ratować życie, zaniesie śmierć 99% ludzkiej populacji. Plagą jest coś, co resztka ludzkości nazwie „Kapitanem Tripsem” lub „supergrypą”.

Klasyczna pozycja w dorobku Stephena Kinga to opasłe tomisko. W wydaniu wydanym ponownie dziesięć lat po premierze w 1980 roku książka urosła do rozmiarów XXL. Co ciekawe autor dwukrotnie zmieniał nie tylko objętość, ale też datę apokalipsy. W pierwotnie wydanej w 1978 roku powieści wirus zniszczył ludzkość w roku 1980. Później był to rok 1985 aby ostatecznie koniec świata umieścić w roku 1990.

„Bastion” nie męczy swoim rozmiarem. Szczegółowo kreślone sylwetki sporej grupki bohaterów i akcja zmieniająca się z typowo katastroficznej w – momentami – alegoryczny traktat o ludzkiej naturze wciągają bez reszty.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 5 września 2017 w literatura 2017

 

Tagi: , , , ,

Girl with all the gifts

Niedaleka przyszłość. W tajnej bazie prowadzone są dziwne eksperymenty na dzieciach. Ale to nie zwykła baza i nie zwykłe dzieci. To enklawa ludzi pośród epidemii zombie, a dzieci to niezupełnie ludzie. Sytuacja krytyczna zmusza grupkę ludzi do opuszczenia bezpiecznego miejsca. Po ratunek ruszają do Londynu, a wraz z nimi Melanie – dziecko o wyjątkowych zdolnościach.

Ekranizacja powieści Mike Carey’a wielu graczom będzie przypominać scenariusz „The last of us”. Epidemia zombie, ludzie przemykający po cichu, bo dźwięki wybudzają złych z letargu. No i źródło katastrofy, którym jest nie tylko ugryzienie, ale też zarodniki grzybów unoszące się w powietrzu. A na koniec Londyn spowity dziką roślinnością i zmutowanymi epicentrami rośliny produkującej żywe trupy.

Niezły pomysł na „odświeżenie” tematu zombie, choć malkontenci zarzucą mu kopiowanie kultowej gry. Spodoba się za to fanom gatunku. Brytyjczycy nie produkują filmów z rozmachem Ameryki, ale przy widocznie skromniejszych środkach film utrzymuje dobry klimat.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 4 czerwca 2017 w kino 2017

 

Tagi: , , , ,

World War Z – Max Brooks

worldwarzPacjent „zero” pojawia się w Chinach. Ustrój tego kraju, daleki od pomysłów demokratów radzi sobie z zarazą na swój chiński sposób. To jednak nie pomaga w zwalczeniu epidemii, która wkrótce rozlewa się na cały świat. Pandemia zdołała zniszczyć świat jaki znamy. Ta książka to historie z pierwszej ręki, od tych którzy przetrwali.

Max Brooks bawi się konwencją Zombie w sposób nowatorski. Po klasycznych horrorach Romero, sześciu sezonach „Walking Dead”, zombie w musicalach, komediach i chrupkach czekoladowych w kształcie gnijących zwłok autorowi udało się ożywić trupa raz jeszcze. Brooks stworzył nowy gatunek – zombie reportaż.

W poważnym stylu niczym Max Colonko z Nowego Jorku, autor podróżuje po świecie zbierając wspomnienia świadków kataklizmu. Zwięzła reportażowa forma, chronologia zdarzeń, momentami zadziwiające, choć nie nowatorskie spostrzeżenia „uczestników” dodają wiarygodności drugiej książce Brooksa. To co w „Zombie Survival Guide „ było nudne, autor ściął jak łeb szwendacza, pozostawiając historię przez duże „ZET”.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31 lipca 2016 w literatura 2016

 

Tagi: , , ,

The Zombie Survival Guide – Max Brooks

Zombies urvival guideCoś dla totalnych zboków „zombizmu”. George Romero musiał być zachwycony faktem powstania przewodnika. To objaw masowego uwielbienia dla gnijących potworów, które posuwistym krokiem dostały się na półkę celebrytów.

Przewodnik czy raczej instrukcja przeżycia w obliczu kataklizmu w profesjonalny sposób przedstawia temat – od przyczyn i natury wirusowej pandemii, przez metody przygotowania się i przetrwania, po strategie walki i zwalczania „wroga”.

Ciekawą częścią Surwiwala, w której Max Brooks wspina się na wyżyny fantazji to historia pojawiania się choroby – od zamierzchłej prehistorii po czasy współczesne.

„The Zombie Survival Guide” czyta się równie gładko, jak podrecznik „Przysposobienie Obronne” z radami w stylu: w razie wybuchu bomby wodorowej połóż się pod parapetem i nakryj prześcieradłem. 🙂 W obu przypadkach (podręcznika do P.O. i przewodnika po świecie Zombie) jest to lektura fantastyczna, w której na próżno szukać sensu.

Trzeba być nie lada fanem, żeby przebrnąć przez ten specyficzny przewodnik. Encyklopedia wiedzy o żywych trupach przyda się z pewnością twórcom gier i tej specyficznej grupie amerykańskiej klienteli, która zakupiła już własny schron przeciwatomowy i solidny zapas broni 🙂

 

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 26 Maj 2016 w literatura 2016

 

Tagi: , , ,

Z for Zachariah

z-for-zachariahPostapokaliptyczna opowiastka o ostatnich ludziach na Ziemi. „Z for Zachariah” nawiązuje do opowiastki głównej bohaterki. Ann ma w swojej kolekcji książek dziecięce czytanki biblijne od A jak Adam do Z jak Zachariasz. W jej dziecięcym pojęciu skoro Adam był pierwszy, to ostatni alfabetycznie Zachariasz musi być ostatnim człowiekiem na Ziemi.

Kiedy Ann dorasta, Ziemię niszczy ostateczny kataklizm. Jej samej udaje się przeżyć w dolinie, którą oszczędziło skażenie.

W sielankowym otoczeniu nietkniętym katastrofą wkrótce pojawia się mężczyzna. Jest niczym biblijny Zachariasz. Sprawiedliwy i nienaganny. Loomis to wzorcowy egzemplarz, w sam raz na nowego Adama.

Podczas gdy Loomis odtwarza kolejne zepsute maszyny i z galanterią zaleca się do dziewczyny, na scenę nieoczekiwanie wkracza ten trzeci.

Caleb jest ucieleśnieniem sił natury: młody, witalny, niefrasobliwy. A przy tym animalistycznie bezpośredni w stosunku do ostatniej przedstawicielki gatunku ludzkiego (zresztą co dziwne zupełnie niepodobnej do posłanki Pawłowicz, posłanki Wróbel czy pani minister Fotygi).

Opowieść o ostatniej parze na Ziemi szybko przechodzi w opowieść o ostatnim „trójkącie”, czy raczej o Kainie i Ablu przyszłości, rywalizujących nie o łaskę Pana, ale o rajską Ewę.

„Z for Zachariah” jest bardzo luźną adaptacją powieści S-F Roberta C. O’Briena, w której oś napięcia stanowiły relacje kochającej naturę Ann z kompulsywną potrzebą Loomisa do podporządkowania sobie całego otoczenia.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 lutego 2016 w kino 2016

 

Tagi: , ,

Automata

automataJacq Vaucan (Antonio Banderas!) chce tylko dobrze wykonać swoją robotę. Ma do utrzymania żonę i – wkrótce – dziecko. Dobra praca daje mu szansę mieszkać w enklawie ludzkości. W odróżnieniu od wielu nieszczęśników poza tą strefą, Jacq jest chroniony potężnym murem od stref promieniowania i śmierci.

Zredukowana do nielicznych ludzkość posługuje się robotami, które odwalają całą robotę. Czasem jednak się psują lub wyczyniają dziwne rzeczy. Produkująca roboty firma ROC wysyła wtedy swojego agenta ubezpieczeniowego dla sprawdzenia co jest przyczyną. Kiedy jedna z maszyn zostaje rozstrzelana przez nadpobudliwego gliniarza, Vaucan rozpoczyna śledztwo mające na celu odkrycie kto manipuluje robotami wbrew prawu.

Czy ten scenariusz czegoś przypadkiem nie przypomina? Zbieżność z „I, Robot” i „Bladerunner” narzuca się w sposób oczywisty. Na szczęście „Automata” to coś więcej, niż europejska imitacja wysokobudżetowych amerykańskich blockbusterów.

Gabe Ibanez tworząc swoje „hiszpańskie S-F” czerpie garściami od najlepszych. Pierwsza i nastrojowo zdecydowanie lepsza część filmu to obrazek niemalże wyjęty z Bladerunnera – mroczne i brudne miasto, zalewane strugami radioaktywnego deszczu i roświetlane tysiącem neonów i hologramów.

Gdy akcja przenosi się na pustynię, wkraczamy w klimaty bliższe Mad Maxowi. Pustynne bezdroża i opuszczone rdzewiejące kombinaty to tani sposób na wizualizację postapokaliptycznej Ziemi. Niestety światło obnaża zbyt wiele. Ten mankament stanowi o słabszej części opowiadania również w przypadku „Automaty”. W tej części opowieści Ibanez brnie także w wtórne filozofie pytające o przyszłość ludzkiego gatunku i mariaż ludzkości z robotyką.

Pomimo małych wpadek scenariuszowych i rozwadniającego się z czasem napięcia Ibanezowi udało się stworzyć porządne widowisko S-F. Raz jeszcze potwierdza się stara prawda – można stworzyć coś ciekawego nawet bez olbrzymich pieniędzy i zaplecza efektów specjalnych jeśli tylko pomysłowość i dobry skrypt stoją na wysokim poziomie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 grudnia 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , ,

Plague (2015)

PlagueAwangardowa wersja apokalipsy według zombie. Australijczycy stworzyli film w manierze bliższej produkcjom psychologicznym niż porządnemu slasherowi. Gdyby nie ulegli modzie na modną filmową plagę, byłby to film o ludzkiej psyche w obliczu końca cywilizacji. To nie pierwszy taki projekt. Wystarczy wspomnieć efekciarskie Mad Maxy czy „These Final Hours” zdradzający całą fabułę w tytule. Zdaje się, że koniec świata to australijski „konik”.

Grupka ludzi ukrywa się daleko od skupisk ludzkich, drżąc każdej nocy na dźwięki dochodzące zza metalowej szopy. W grupie wybucha konflikt przy uzgodnieniu decyzji o odjeździe. Opuszczona Evie pozostaje na miejscu czekając na swojego męża. John wraca, ale jest na skraju załamania nerwowego. Do dwójki dołącza Charlie. Przybycie tego ostatniego zdaje się być nową nadzieją. Zaradny i zdecydowany przybysz okazuje się jednak nie tym za kogo się podaje.

„Plague” jest produkcją skupioną na emocjach. Film powtarza za innym klasykiem gatunku: „To nie potwór jest straszny – powinniście bać się człowieka”. Artystyczny sznyt pracy kamery i gra bliżej nieznanych europejskiemu widzowi aktorów przypomina nieco teatr z kolejnymi osobami wkraczającymi na scenę.

Jak w wielu produkcjach z „kraju kangurów” i tutaj fantastycznie grają plenery. Niewiele im trzeba do sugestywnego naszkicowania postapokaliptycznej pustki. W filmie praktycznie nie występują osobniki zarażone. Widzimy wyłącznie oszalałe spojrzenia „zdrowych” – ich postępujące zezwierzęcenie, panikę i irracjonalne decyzje.

Wraz z pojawieniem się w kadrze Charliego scenariusz klaruje się brnąc w stronę wyświechtanej opowieści o obcym. Pod tym wględem „Plague” daleko jednak do „Przylądku Strachu’ z De Niro u szczytu możliwości i nominacją do Oscara.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 listopada 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , ,