RSS

Archiwa tagu: Netflix

Udawaj, że to miasto

Frances Ann „Fran” Lebowitz to amerykańska publicystka i pisarka, legenda Nowego Jorku. Gejzer sarkazmu i mistrz ciętej riposty, który zachwycił samego Martina Scorsese a wiele dekad wcześniej także Andy’ego Warhola i prenumeratorów intelektualnych nowojorskich periodyków.

W siedmioodcinkowym serialu Netflixa „Udawaj, że to miasto” przeważają statyczne sceny gadających głów. Dwóch głów, bo oprócz Fran Lebowitz na ekranie pojawia się jeszcze tylko rozmawiający z nią (a raczej zaśmiewający się do rozpuku) Martin Scorsese.

Urozmaiceniem gadających głów są przebitki ze starych wywiadów telewizyjnych, zdjęcia i wreszcie błąkająca się po współczesnym Big Apple Fran w arcy oryginalnym stroju, docenionym przez „Vanity Fair” w 2007 roku (sic!).

Dla osób bez amerykańskich korzeni erudycja Fran Lebowitz może być mało czytelna i pełna dygresji, których nie można docenić z perspektywy zagranicznego widza.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 kwietnia 2021 w dokument, kino 2021

 

Tagi: , , ,

Vanishing at the Cecil Hotel

19 lutego 2013 roku po tygodniach poszukiwań odnaleziono Elsę Lam. Kanadyjka chińskiego pochodzenia zaginęła wiele dni wcześniej. Po sprawdzeniu hotelowych kamer okazało się, że studentka nigdy nie opuściła historycznego budynku.

Po dokładniejszym przejrzeniu, nagrania z monitoringu wprawiły śledczych w osłupienie. Zachowanie Elisy stało się wkrótce przedmiotem badań nie tylko LAPD ale i rzeczy internetowych „detektywów”. Ponura historia hotelu „Cecil” podkręciła mnożące się teorie spiskowe i podejrzenia o zjawiska nadprzyrodzone, które dopadły kanadyjską podróżniczkę.

Netflix w dopracowanym do perfekcji stylu prezentuje historię, od której włos jeży się na głowie a wszelkie fantastyczne teorie stają prawdopodobne.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 kwietnia 2021 w dokument, kino 2021, seriale

 

Tagi: , , , ,

Death to 2020

Mocno ironiczny rzut oka na rok 2020, rok o którym zgodnie wszyscy życzą sobie zapomnieć (chociaż będą o nim mówić bez końca).

Netflixsowe podsumowanie roku przygotowali twórcy wizjonerskiego „Black Mirror”, którzy przyznali, że takiego scenariusza „sami by nie wymyślili” XD.

Pseudo dokument („mockument”) pokazuje kluczowe zdarzenia roku 2020 („tak ważnego, że nawet jego nazwa wymieniana jest podwójnie” XD) opatrzone komentarzami pseudo naukowców, pseudo dziennikarzy i pseudo polityków.

Na pierwszym planie głupkowaty profesor (Hugh Grant) mieszający bieżące wydarzenia z historiami „Star Wars” XD i dziennikarz poważnej gazety (Samuel L. Jackson), ale show kradnie Diane Morgan jako przedstawicielka angielskiego społeczeństwa XD.

Dostało się też internetowym miliarderom, politykom (łgająca jak z nut rzeczniczka Białego Domu), pustym jak dzban influencerom a nawet Elżbiecie II 🙂

„Death to 2020” skupia się głównie na Ameryce i Wielkiej Brytanii, wyszydzając angielskiego premiera Johnsona („strach na wróble”) i prezydenta USA Trumpa („pomarańczowy ludzik”). Afery Sasina nie uwzględniono 😀

Tymczasem kilka dni po premierze filmu życie napisało wstęp do sequela 2021 XD

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 12 stycznia 2021 w dokument, kino 2021

 

Tagi: , , , ,

Jeffrey Epstein – Filthy Rich

Historia Jeffreya Epsteina, finansisty bogacza i filantropa, który okazał się seksualnym predatorem i pedofilem. Otoczona nimbem tajemnicy droga do fortuny Epsteina okazała się być pasmem zręcznych oszustw, których efektem było niewyobrażalne bogactwo. Obrzydliwie bogaty finansista rozwinął sieć znajomości na najwyższych szczeblach władzy i socjety. Po latach na jaw wyszły prawdziwe fakty. Przez ponad 30 lat Epstein utkał misterną sieć usług pedofilskich dla bogaczy.

Wśród bywalców jego posiadłości był członek brytyjskiej rodziny królewskiej, dwaj przyszli prezydenci USA, gwiazdy ekranu i sportu. W krótkim serialu dokumentalnym Netflix przedstawia znane fakty i obnaża pedofilskie praktyki człowieka na co dzień goszczącego na salonach.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 sierpnia 2020 w dokument, seriale

 

Tagi: , , , , ,

Dwóch Papieży

Oj porobiło się tych opowieści o papieżach.

Rok 2012. Argentyński kardynał Bergoglio pragnie odejść na emeryturę. Jest głęboko zawiedziony współczesną postawą Kościoła i instytucją papiestwa. Bergoglio nadal jest jednak kardynałem, watykańskim urzędnikiem i musi stawić się u „szefa”. Spotkanie z panującym Benedyktem XVI będzie ciężką próbą dla obu wybitnych indywiduów.

Niewiele wiadomo o tym, co dzieje się za murami Watykanu. Przyszły papież Franciszek i Benedykt XVI podobno osobiście spotkali się trzy razy. Ratzinger nie krył swoich konserwatywnych światopoglądów. Wymiana myśli z socjalizującym Bergoglio z pewnością była rozmową gatunkowo ciężką.

„Dwóch papieży” to fascynujący pojedynek umysłów. W filmie Fernando Meirellesa (reżyser „Miasta Boga”) kamera zdecydowanie faworyzuje przyszłego papieża Franciszka. Obarczony błędami młodości jawi się on jako modelowy kandydat na papieża XXI wieku. Benedykt XVI w swoich dziwacznych strojach i papuciach, stroniący chociażby od piłki nożnej i kapki dobrego winka to modelowa ciemna strona mocy 🙂

Popisowa gra obu gentlemanów. Jonathan Pryce kradnie show, ale Anthony Hopkins który nikogo nie zjada popijając Chianti to też nie lada gratka 🙂

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 marca 2020 w kino 2019

 

Tagi: , , , , ,

The Dirt

Ekranizacja obrazoburczej biografii zespołu Motley Crue, czyli sex, drugs and rock&roll w wydaniu Netflixa.

Kalifornia, 1981 rok. Na zgliszczach starego rocka grasują pudle. Po Sunset Blvd snują się dziesiątki kolesi w damskich fatałaszkach i natapirowanych włosach. Marzą o karierze Davida Lee Rotha zalewającego pałę w pobliskim Raibow Bar & Grill. Wśród nich chuderlawy drągal Tommy Lee i zdrowo szurnięty Nikki Sixx. Pseudonimy mają lepsze niż umiejętności gry na instrumentach. Do bandy dołącza neurotyczny gitarzysta Mick Mars i blond bestia Vince Neil. Tak rodzi się zespół legenda, jeden z pionierów „hair rocka”.

„The Dirt” to wzorcowa biografia, iskrząca od absurdalnych sytuacji i kontrowersyjnego burzenia tabu. Czyli dokładnie taka, na jaką liczyli fani rocka. Jeśli można mieć zastrzeżenia do Netflixa, to wyłącznie do obsadzenia roli Micka Marsa. Iwan Rheon zagrał tak sugestywnie w „Game of Thrones”, że trudno widzieć w nim gitarzystę Motley 🙂

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 marca 2020 w kino 2019

 

Tagi: , , ,

The King

Młody książę Hal nie kryje nienawiści do ojca. Dni spędza w karczmie u boku starego zabijaki Fallstafa. Przychodzi jednak ten dzień, w którym stary król umiera. Hal staje się Henrykiem V, królem który zapisze się w księgach wielkim zwycięstwem pod Azincourt.

Zrealizowany na kanwie szekspirowskich kronik „Król” odziera średniowiecze z filmowych didaskaliów. Brud, błoto i czysty realizm pozostają w modnej konwencji maksymalnego zbliżenia do autentyzmu epoki. Kontrapunktem jest co ciekawe sam król, przywodzący na myśl na wskroś współczesnego „Wertera”. Rozdartego pomiędzy pogardą dla instytucji króla i obowiązkiem przyjęcia dziedzictwa korony. Nawet czysto wizualnie Henryk V pomimo oddanych z pietyzmem XV-wiecznych pancerzy przywodzi na myśl gwiazdę rocka.

Henryk V Lancaster był człowiekiem nietuzinkowym. Odebrał staranne wykształcenie, mówił kilkoma językami i grał na harfie. W bitwie pod Shrewsbury wsławił się męstwem, płacąc za to poważną raną twarzy (tu brawa dla scenarzystów za charakteryzację filmowego Króla i oddaną z pietyzmem szramę). Tu podobieństwa się kończą. Protoplasta filmowego „Kinga” parł do władzy, doprowadzając niemalże do wojny domowej. Niewiele wspólnego z historią ma też spektakularny pojedynek młodego Hala z młodym Glendowerem.

Nie bacząc na historyczne niuanse i naginanie wizerunku króla do roli średniowiecznego gwiazdora, ‚The King” to kawał dobrego kina. Hail to the King!

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 19 grudnia 2019 w kino 2019

 

Tagi: , , ,

The Kominsky Methon – season 01 i 02

Emerytowany aktor Sandy Kominsky (Michael Douglas) i jego największy przyjaciel Norman Newlander (Alan Arkin) w zmaganiach z życiem w stanie przedemerytalnym. Perypetie właściciela szkoły aktorskiej i szefa agencji talentów pełne są przypodłogowych wzlotów i spektakularnych upadków.

Chociaż starsi panowie dwaj nie mają zmartwień na miarę polskiego emeryta, jesieni ich życia nie zbywa na spokojnym drzemaniu pod kocykiem.

Gdyby ktoś w Hollywood zdecydował się na biograficzny film o Statlerze i Waldorfie (kłótliwe i wiecznie mędzące dziady z Muppet Show) nie widzę obsady lepszej niż Douglas i Arkin. W zasadzie cały „The Kominsky Method” to hołd dla muppetowego dziadostwa w całej okazałości. Prym wiedzie tu cudownie sceptyczny Alan Arkin.

„The Kominsky Method” daje do myślenia. Czy to przypadkiem nie telewizyjna jutrzenka dla starzejącego się społeczeństwa? Arkin ma 85 a Douglas 75 lat. Oby nakręcili kolejnych 10 sezonów.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 listopada 2019 w seriale

 

Tagi: , , , , ,

Ted Bundy Tapes

Rozpędzona lokomotywa Netflixa wypluwa z siebie kolejne dzieła z cyklu „Netflix original documentary”. Na fali fascynacji seryjnymi zabójcami, a także w przededniu filmu fabularnego: Ladies and Gentlemen! The Ted Bundy Tapes”!

Typowa w manieryzmie Netflixa produkcja opiera się na zapisach audio z rozmów, jakie dziennikarz Stephen Michaud nagrał z Tedem Bundy’m w trakcie rozmów w celi śmierci.

W czterech odcinkach dokumentu historia morderstw Bundy’ego okraszona jest jego własnym komentarzem –  z początku ograniczającym się do mętnych opowieści o dzieciństwie i własnym ego a z czasem coraz ciekawszymi wywodami o naturze predatora.

Przełom? Niezupełnie. Ted Bundy do końca pozostał kameleonem pokazującym tylko taką część siebie, jaką uznał za przydatną w danej chwili.

 

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 25 Maj 2019 w dokument, kino 2019, seriale

 

Tagi: , , ,

Roma

Alfonso Curaon ma w swoim dorobku filmowym kilka nominacji i dwie statuetki Oscara. Te ostatnie za „Grawitację„, spektakularne kino S-F. Kiedy ktoś taki bierze się za pierwszy od lat film o własnej ojczyźnie, w dodatku kręci go w artystycznej manierze europejskiego kina w czerni i bieli – działa na świat filmu jak jasna lampa na ćmy.

„Roma” to intymna opowieść o meksykańskiej rodzinie. Dom pełen jest rozkrzyczanych dzieci, doglądanych z dużą cierpliwością przez babkę i znerwicowaną matkę. Portret dopełnia hałaśliwy pies z ADHD, symptomatycznie paskudzący podwórko i dwie pełne stoickiego spokoju siostry w roli służących.

W tym krajobrazie brakuje mężczyzny. Kiedy się pojawia, jego przybycie celebrowane jest niczym przyjazd Papamobile. Scena parkowania ogromnej limuzyny w klaustrofobicznej bramie dobitnie podkreśla powrót pana domu.

Patriarchat to pierwszy z sygnałów jaki Curaon wysyła w kierunku widza. Kolejny to podział klasowy przebiegający równo z karnacją meksykańskich obywateli. Ci o europejskich rysach stanowią elitę. Przodkowie rdzennych mieszkańców Ameryki zajmują niższe szczeble, redukując się do roli ulicznych sprzedawców czy sprzątaczek. W tle opowieści o Cleo i rodzinie, której służy, kamera przemyka subtelnie po meksykańskim społeczeństwie i jego społeczno politycznych zmianach.

Podstawą obserwacji reżysera pozostają jednak dwie kobiety, coraz bardziej sobie bliskie mimo różnic pochodzenia i statusu społecznego.

Film Alfonso Curaona nakręcony na czarno-białej taśmie ma w sobie urzekającą naturalność. Historia dwóch kobiet niesie uniwersalne przesłanie, którego miejscem mogłoby być dowolne miasto na Ziemi. Krytycy uwielbiają takie dzieła. 22 stycznia 2019 poznamy oscarowe nominacje. Na krótkiej liście filmów nieanglojęzycznych „Roma” spotka się z „Zimną Wojną”.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28 grudnia 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , ,