RSS

Archiwa tagu: Thriller

Obraz pożądania

Ekscentryczny milioner Cassidy zaprasza ambitnego krytyka sztuki do swojej posiadłości nad jeziorem Como. James Figueras przyjeżdża do willi z ledwie poznaną  dziewczyną. Oboje są zaskoczeni niespodziewanym zaproszeniem, a jeszcze bardziej stałym mieszkańcem posiadłości. Na jej terenie zamieszkuje bowiem jeden z najsławniejszych żyjących malarzy – Jerome Debney. Przed laty Debney utracił w pożarze cały swój dorobek artystyczny. Od tego czasu postrzegany jest jako artysta ikona a świat z zapartym tchem czeka na jego obrazy.

Zarówno Cassidy jak i Figueras chorobliwie marzą o nowych dziełach mistrza. Ten jednak skrywa swoje tajemnice w szczelnie zamkniętym domku. Milioner i krytyk po cichu dogadują się jak zdobyć bezcenne płótno Debneya.

Rasowy thriller w pięknych okolicznościach włoskiego jeziora.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 4 września 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,

Grand Isle

Wezwany do naprawy płotu „Buddy” trafia nie tylko na złe warunki pogodowe ale i nieźle wykręconych zleceniodawców. Walter i Fancy wkręcają młodego w wir własnej rozgrywki. Walter – weteran z Wietnamu (sic!) z potrójnym syndromem PTSD i przetłuszczonym włosem to ta lepsza część pary. Demolujący Luizjanę huragan uwięzi trójkę w domu, który skrywa wiele tajemnic.

Cudownie beznadziejne kino klasy B niemrawo udające czarny kryminał. Nic tu się nie klei, nic tu nie ma większego sensu. Lista wpadek jest długa ale największa z nich to jak zawsze fantastycznie drewniany Nicolas Cage. Ten facet demoluje amerykańską kinematografię z siłą buldożera. Rola wymachującego pistoletami Waltera na długo zapada w pamięci. O motywacje bohatera lepiej nie pytać … to skomplikowane.

Początkowo film miał się nazywać „Fancy, Buddy, and Mr. Walter” XD.
W 40-letniej karierze i ponad 100 filmach orła Nicolasa „Grand Isle” jest najgorzej zarabiającym filmem „ever”. Zarobił okrągłe zero na świecie i drobniaki na rodzimym rynku. Oczywiście przez pandemię, która nie pozwoliła filmowi wypłynąć na szerokie wody XD 😀 😀

To także jeden z dwóch filmów drewnianego Nico z oceną „0%” na RottenTomatoes – XD XD

„Grand Isle” to pewniak na pierwsze miejsce paździerzy roku 2020. Chyba, że Nicolas Cage przebije go jakimś nowszym dziełem 😀

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 czerwca 2020 w kino 2020

 

Tagi: , ,

Pokot

Ekranizacja prozy naszej świeżo upieczonej noblistki wiernie podąża za fabułą książki.

Janina Duszejko woli zwierzęta niż ludzi, swoje kontakty ze społeczeństwem ograniczając do kilku osób z sąsiedztwa. A okolica jest wyjątkowa, pełne lasów sudeckie pogranicze.

Choć gęstość zaludnienia jest tu znikoma, trup ściele się nadzwyczaj gęsto. Rezolutna pani Duszejko zaczyna własne śledztwo.

Film Agnieszki Holland czerpie swoją moc z nieprzyjaznego klimatu i tajemniczej głuszy. Czar (nieco) pryska, gdy pojawiają się pierwsze promienie wiosennego słońca a z nimi nieuchronne spłycenie fabuły. Z lynchowskiego „Twin Peaks” film wizualnie przechodzi w polskie Wilkowyje. Od klęski produkcję ratuje książkowy twist Olgi Tokarczuk. Coś, czego szczęśliwie nie udało się zepsuć na etapie produkcji.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 24 listopada 2019 w kino 2019

 

Tagi: , , ,

Exteremly Wicked, Shockingly Evil and Vile

Podły, okrutny i zły czy raczej Czarujący, szarmancki i piękny?

Opowieść o Tedzie Bundym, jednym z najbardziej sławnych serial killerów. Człowieku odbiegającym od stereotypu zwyrodnialca, inteligentnym i wygadanym przystojniaku z bogatej klasy średniej.

Dysonans pomiędzy czarującą powierzchownością a umysłem socjopaty podkreśla w filmie udział Zaca Efrona, znanego dotychczas z głupiutkich hitów dla nastolatków.

Ted Bundy stał się ostatnio modny. Nie tylko z powodu osobowości. Bestialskie zbrodnie, sądowe tyrady i zdumiewające przemyślane ucieczki to gotowy materiał na film. Poprzednie dwa były denne. Film Joe Berlingera z pewnością stoi na wyższym poziomie i pozostanie w pamięci widzów na dłużej.

„Extremely Wicked …” blednie jednak przy netflixowym dokumencie „The Ted Bundy Tapes„, wyjątkowej wiwisekcji umysłu mordercy zakochanego w samym sobie.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 listopada 2019 w kino 2019

 

Tagi: , ,

Ciemno prawie noc – Joanna Bator

Alicja Tabor po latach wraca w rodzinne strony. W Wałbrzychu ma przeprowadzić dziennikarskie śledztwo w sprawie zaginionych dzieci. Poszukiwania śladów po kilkuletniej Andżelice, Kalince i Patryku szybko zmieniają się w podróż do własnej przeszłości. Reporterka zagłębia się w lokalne historie odkrywając jak wiele w tych niewiarygodnych bajkach z dzieciństwa jest prawdy prowadzącej do współczesności.

Ciężkie klimaty. Społeczne frustracje, miejskie legendy, z tą o nieodkrytych podziemiach zamku Książ na czele. Wszystko spowite w przytłaczającej mgle. Czytając powieść Bator prawie fizycznie odczuwa się zimno ciągnące od nieprzyjaznej ziemi i złe spojrzenia zawistnych krajanów. W krainie, gdzie czas stanął w miejscu niemo upominając się o odkrycie prawdy sprzed lat.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 września 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , ,

Overlord

W przededniu operacji Overlord za liniami wroga ląduje oddział spadochroniarzy Airborne. Zadanie: zniszczyć wieżę kościelną, potencjalny punkt obserwacyjny hitlerowców. W trakcie rozpoznania żołnierze odkrywają ślady dziwnych eksperymentów.

Firmowany szumnie nazwiskiem J.J. Abramsa „Overlord” miał zabłysnąć nowatorskim (sic!) połączeniem filmu wojennego i thrillera o zombies. Już sam scenariusz niebezpiecznie pachnie próbą sfilmowania nieśmiertelnej gry z 1992 roku –  „Wolfenstein 3D”. O ile jednak ta oznaczała nieprzespane noce i wypieki na policzkach po każdej rozgrywce, seans z „Overlord” może zakończyć się jedynie próbą szybkiego wymazania tego gniota z pamięci.

Twórcy „Overlord” po mistrzowsku popsuli wszystko, co dało się popsuć. Scenariusz galopujący w stronę nieuchronnej klęski, budzące politowanie efekty i kupa śmiechu. Z przewagą kupy.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 19 czerwca 2019 w kino 2019, Nie do obejrzenia 2019

 

Tagi: , , ,

The House that Jack built


„Latami pozytywnymi bohaterkami moich filmów były kobiety. Pora na film o mężczyźnie – szatanie wcielonym” napisał reżyser w oficjalnym oświadczeniu o swoim najnowszym dziele. Trudno się z nim nie zgodzić – takiego filmu o czystym źle dawno nie było. Nie tylko w twórczości von Triera, ale i w światowym kinie.

Dom, który buduje Jack, to dzieło godne piętrzącej się ku niebu katedrze. W przypadku Jacka dzieło pokonuje drogę odwrotnie proporcjonalną – wprost do najgłębszych kręgów piekielnych. W oczach seryjnego mordercy jego bestialskie zbrodnie stanowią dzieło równie doniosłe co największe dzieła sztuki. Spełniając swoje mroczne pragnienia tytułowy Jack prowadzi wewnętrzny dialog z kimś, kogo nazywa Verge. Dialogi Jacka i Verge’a są na najwyższym poziomie, podnosząc dzieło mordercy do rozważań filozoficznych o istocie sztuki. Sztuki, która jest wyrazem najskrytszych myśli twórców.

Sceny jakich nie powstydziłby się gatunek gore, bezwstydne podglądanie szokujących „dzieł” głównego bohatera, ekstatyczny wyraz zadowolenia na jego twarzy – wszystko to wywołuje jawne oburzenie i zdegustowanie. Jeśli Lars von Trier chciał mierzyć wielkość swojej ostatniej produkcji liczbą osób z niesmakiem opuszczających sale kinowe, to powinien poczuć się spełniony. „The House that Jack Built” wywołał kontrowesje już na pokazie przedpremierowym w Cannes.

Najnowszy film duńskiego artysty można postrzegać na różne sposoby – od artystycznego bełkotu twórcy, który dawno odpłynął w samozadowoleniu po ważny głos w rozważaniu ludzkiej natury.

Jedno jest pewne, twarz zadowolonego ze swego dzieła Jacka na stałe zagości w panteonie największych zwyrodnialców kina. Gdzieś pomiędzy Anthony Hopkinsem a Christianem Bale.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 marca 2019 w kino 2019

 

Tagi: , , ,

Mock. Ludzkie zoo – Marek Krajewski

Eberhard Mock próbuje spoważnieć. Jest 1914 rok. Młody policjant  poważnie  zastanawia  się  nad  ożenkiem  z niezbyt  zamożną  ale urodziwą Marią. Na drodze do stabilizacji staje nie tylko zrzędliwa matka narzeczonej, ale coraz większe problemy natury psychicznej. Ilekroć położy się spać w swoim pokoju w suterenie graniczącej ze starym dworcem, Maria słyszy głosy katowanych dzieci i lament ich matek. Wiedziony zawodową ciekawością Ebi przystępuje do śledztwa na własną rękę. Śledztwa, które zawiedzie go nie tylko do Berlina, ale i do niemieckich kolonii w Afryce.

Siódma w dorobku powieść o wrocławskim komisarzu policji trzyma poziom dobrego kryminału, choć do topowych dzieł Krajewskiego nie należy. Przeniesienie akcji do Afryki wydaje się zabiegiem na siłę nawiązującym do epizodu niemieckiego kolonializmu. Obecność wrocławskiego policjanta w dżungli pachnie tanią sztuczką. Handel ludźmi, genetyczne eksperymenty, podróż przez piekło tropików rodem z conradowskiego „Jądra Ciemności”… za dużo tego wszystkiegp panie Marku.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 marca 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , , , , ,

Predator

Na Ziemię pierwszy raz przybyli w 1987 roku. Nie mieli farta, bo trafili na majora Arnolda Schwarzeneggera, który zrobił im z dupy – klasycznie – jesień średniowiecza.

W 1990 roku Predator wrócił. Wybrał miasto, skoro w dżungli wyszło mu słabo. Tym razem wkurzył porucznika Danny’ego Glovera. Poczciwy Roger „za stary jestem na to” Murtaugh z „Zabójczej Broni” w swoim lakonicznym stylu także pokazał złemu kolesiowi „gdzie raki zimują”.

Łowcy z kosmosu spotkali się później z Adrienem Brodym i trafili na Obcego, kolesia z którym mieli na pieńku od dawna. Słowem – nie farciło im się przez lata. Nie odpuścli i z pierdyliona planet we Wszechświecie wciąż trafiają na Ziemię.

Jest 2018 rok. Ziemianie są już bardziej kumaci i naukowo badają wpadających do naszego Układu Słonecznego gości klasycznie krojąc ich na stole sekcyjnym. Właśnie złapali kolejnego, który – jak zwykle – rozbił swój statek gdzieś w kolumbijskiej dżungli.

Przybysze mają swoje własne problemy w klubie poselskim predatorów. Jeden z nich najwyraźniej nie lubi kolegów, którzy wysyłają za nim łowcę genetycznie podkręconego o 150%.

Nadzieje na udany remake jednego z lepszych filmów S-F lat 80-ych szybko wyparowują. Pozostaje seans dla przygłupów – pełen scen, które wzbudzają pusty śmiech i zażenowanie.

Na dokładkę do scenariuszowego zbuka dostajemy kosmiczne pieski predatorki z predatorkowatymi dredami (sic!).

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31 grudnia 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , ,

Rojst

Rojst to bagno. Serialowym bagnem jest fikcyjne miasto wojewódzkie u schyłku PRL-u. Osiemdziesiąty czwarty, szara rzeczywistość po stanie wojennym wciąż przepełniona jest systemowym zamordyzmem. W mętnej wodzie najlepiej poruszają się partyjne grube ryby wspierane przez służalczych funcjonariuszy Milicji Obywatelskiej.

W lesie okalającym betonowe osiedle Gronty dochodzi do podwójnego morderstwa. Ofiarami są młoda prostytutka i towarzysz Grochowiak, miejscowy komunistyczny „kacyk”. To nie jedyne śmierci w okolicy. W tym samym czasie dochodzi do samobójstwa dwójki licealistów.

Sprawą interesuje się młody dziennikarz „Kuriera Wieczornego”, Zarzycki (Dawid Ogrodnik). Jego redakcyjny mentor, Witold Wanycz (Andrzej Seweryn) początkowo nie chce dotykać sprawy, którą na kilometr pachnie milicyjną „ustawką”.

Zarzycki nie odpuszcza, coraz bardziej zapadając się w lokalnym bagnie śliskich spraw i powiązań. W tle coraz częściej pojawiają się nitki prowadzące do dawnych powojennych dramatów, jakie rozegrały się w okolicy.

„Rojst” to pierwszy polski serial, który bez przesady można nazwać produkcją na miarę najlepszych seriali HBO i Netflixa. Stworzony przez Jana Holoubka serial ma dopracowaną oprawę i doskonałe kreacje aktorskie.

„Witaj w polskim bagnie”.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31 grudnia 2018 w seriale

 

Tagi: , , , , ,