RSS

Archiwa tagu: USA

House of Cards – season 02

HOC S02Drugi sezon serialu, który stworzył kolejny precedens w mediach. Po ciągnących się jak makaron mega serialach w rodzaju „Dallas” czy rodzimego „Na Wspólnej” nastąpiły czasy krótkich i treściwych seriali zgrabnie zapakowanych w kilka – kilkanaście odcinków. Stacje telewizyjne szukają dalej. Powstają miniseriale dwu, trzy odcinkowe. Netflix poszedł inną, zdumiewająco śmiałą drogą. House of Cards prezentowane jest w całości jednego wieczoru. To widz decyduje czy przespać noc i podzielić historię na kilka smakowitych wieczorów.

Frank Underwood rozpoczyna drugi sezon jako Vice Prezydent. Wydawałoby się, że FU dopiął swego i osiągnął prestiżową pozycję. Wiceprezydent jest jednak nienasycony i dąży do władzy absolutnej. Bycie zastępcą, choćby najpotężniejszego polityka świata, to tylko druga pozycja.

Drugi sezon zaskakuje w kilku odcinkach. Twórcy postanowili zagrać podobnie jak autorzy „Gry o Tron” pozbywając się jednego z głównych bohaterów już w pierwszym odcinku. Cały sezon to nie tylko doskonała fabuła. To także przygotowanie do kolejnego sezonu. A grzeszków głównego bohatera nagromadziło się całkiem sporo.

 

 

 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu 14 października 2014 w seriale

 

Tagi: , , ,

Wałkowanie Ameryki – Marek Wałkuski

walkowanie-ameryki  Korespondent Polskiego Radia sięgnął po pióro, aby wyrazić swój zachwyt nad Ameryką. Wałkuski stara się utrzymać obiektywizm i patrzeć na USA oczami Europejczyka ale, generalizując, wszystko mu się podoba. Reportaże przeładowane są szczegółowymi informacjami, momentami popadając w manierę rocznika statystycznego. Książka pozostaje jednak interesująca, prezentując Amerykę z bliska od strony nie znanej z codziennych doniesień telewizyjnych czy hollywoodzkich produkcji.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 sierpnia 2014 w literatura 2014

 

Tagi: , , ,

Droga 66

Road 66Droga-Matka, Droga-Legenda. Dla Amerykanów „Road Sixty Six” to kawał historii. Opisana w prozie Steinbecka była ścieżką nadziei dla setek tysięcy „Oklaków” czyli uciekinierów z Oklahomy i innych wysychających stanów środka kontynentu. Była ucieleśnieniem amerykańskiej mobilności, nowoczesności, sukcesu. Po „66” jeździł Presley, śpiewali o niej Stonesi i kupa innych wykonawców. Stała się legendą dla wsystkich, którzy chcieli poczuć wiatr we włosach gnając z wietrznego Chicago do słonecznej Kalifornii.

Po latach, równie charakterystycznie dla Ameryki, została porzucona na rzecz wygodnych „hajłei”. Mineło kilkadziesiąt lat i zapomniana, archaiczna sześćdziesiątka szóstka odkurzana jest odcinkami tworząc kawałek historii Ameryki.

Dorota Warakomska, korespondentka Telewizji Polskiej w USA, wieloletnia dziennikarka, zakochała się w Stanach i ciągnącej się przez prawie cztery tysiące kilometrów. Autorka odbywa wędrówkę, której pozazdrości jej każdy podróżnik – zaglądając do miejsc sławnych i do miejsc zupełnie nieznanych, mając czas na pogawędkę z przygodnymi osobami i „gwiazdami” Drogi-Legendy.

Książka momentami niestety przynudza. Pośród wielu ciekawych spostrzeżeń i spotkań pojawiają się też prozaiczne, niewiele znaczące punkty podróży. Problem w tym, że dla Warakomskiej niemalże każdy spotkany przy drodze oryginał to geniusz.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 czerwca 2014 w literatura 2014

 

Tagi: , ,

Zakazane Imperium – Nelson Johnson

Zakazane-Imperium-Nelson-Johnson_span-14Zanim „Nucky” Johnson stał się bohaterem serialu, Atlantic City przeszło koleje losu od zapyziałej dziury po topowy kurort i z powrotem. Boardwalk była jedynie piaszczystą plażą, a później wąskim drewnianym deptakiem.

Nelson Johnson – na codzień Sędzia w Atlantic City – z zacięciem historyka przekopał się przez tony dokumentów tworząc fascynujący obraz miejsca, które dzięki linii kolejowej i swoistemu „american dream” stało się kurortem. 20-letnie przygotowania zaowocowały książką, od której swój początek miał serial o „Nuckym” Thompsonie.

Gdy 18 poprawka zakazała dystrybucji, importu i przewozu alkoholu miasto z sennego miejsca na jednodniowy piknik przerodziło się w Imperium hazardu i kontrabandy. Postacie takie jak Komandor czy Enoch „Nucky” Johnson (filmowy „Thompson”) przywłaszczyły sobie miasto na lata. To jednak nie koniec, bo wraz z końcem prohibicji miastem zawładnęli kolejni „padrone” w gronostajowych szatach burmistrzów, skarbników i kongresmenów. Ta historia ma swoje kontinuum aż do późnych lat siedemdziesiątych. Atlantic City przeszło metamorfozę od siedliska rozpusty do profesjonalnej szulerni, konkurującej z Las Vegas.

Fascynująca podróż w czasie może być dobrym fundamentem do zrozumienia serialu ale też niezależną publikacją dla zainteresowanych. Dzięki tej książce świat występku i mafii zyska nowy krąg – Wschodnie Wybrzeże, na którym roi się od różnego rodzaju „Nuckych”.

 

 

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 8 Maj 2014 w literatura 2014

 

Tagi: , , , ,

The Wolf of Wall Street

THE WOLF OF WALL STREET

Najlepsze na początek: Jordan Belfort istniał naprawdę. Oglądając „Wilka z Wall Street” szybko można o tym zapomnieć, obserwując wyczyny Leonardo DiCaprio.

W odróżnieniu od „GoodFellas”, „Casino” czy „The Departed” nikt tu nikogo nie zakopuje na polu kukurydzy i nie przywołuje do porządku kijem do baseballa. A jednak Martin Scorsese ponownie wywołuje ciarki przedstawiając złe charaktery. Tym większe, że złym wilkiem jest przemiły facet w drogim garniturze.

„A może poszedłbyś na Wall Street i zgarnął jednego z prawdziwych bandytów” wykrzykuje w twarz policjantowi jeden ze złych chłopców z Ferajny. Scorsese właśnie to robi – bez moralizowania pokazuje jak bawią się wilki z Wall Street, na co dzień ubrani w futerka uroczych owieczek.

Belfort nie ma żadnych hamulców. Szybko pojmuje, że zarabianie dużej kasy i moralność to dwie różne rzeczy. Swiadomie otacza się osobnikami sobie podobnymi, rekinami zgarniającymi kasę bez refleksji kogo ograbiają. Im więcej mają na koncie, tym większa jest ich rozwiązłość. Pokazując to, reżyser nie próbuje się cenzurować, film jest więc kontrowersyjny w płaszczyźnie „sex drugs and … money”. I chociaż Belfort zmierza do nieuchronnej zagłady, niejeden z widzów zobaczy w tym filmie jedynie pochwałę cwaniactwa.

Być może jest to wynikiem doskonałej gry boskiego Leonardo. DiCaprio z wirtuozerią pokazuje jak z gracją zarabiać, a przede wszystkim używać wielkiej fortuny.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 4 Maj 2014 w kino 2014

 

Tagi: , , , , ,

Don Jon

Don Jon

„Don Jon” zaczyna się z przytupem scenami śweitnie charakteryzującymi młodego Amerykanina o włoskich korzeniach. Forma rodem z teledysków MTV dynamicznie przedstawia włoskie korzenie (Kościół, rodzina) i amerykańską nowoczesność (kumple, fura, siła, sport, porno). Dużo tu stereotypów, ale jest też ostre oko  obserwatora.

Niestety dalej film wytrąca swój rozpęd stając się czymś pomiędzy komedią romantyczną a rozprawką o złym wpływie wszechobecnej golizny w sieci.

„Don Jon” nie jest więc filmem ukazującym problem z nadużywaniem pornografii, choć głębsza analiza takiego zjawiska mogłaby być ciekawa. To raczej szersze spojrzenie na to, co stanowi o sensie życia. Niestety Joseph Gordon – Levitt (tu w dwóch rolach – głównego bohatera i twórcy filmu) zabrnął w konwencję komediową, jedynie w końcówce mętnie filozofując.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 3 marca 2014 w kino 2014

 

Tagi: , , , ,

Bernie

Bernie

Bernie to miły facet. Film wypełnia barwna opowieść o człowieczku, który jest „do rany przyłóź”. Pomocnik grabarza o wrażliwym wnętrzu  pomaga staruszkom znieść trudy samotności po pogrzebie najbliższych, aktywnie wspiera lokalne inicjatywy a nawet śpiewa w chórze. Po kolejnym pogrzebie staje się przyjacielem bogatej wdowy, która przepisuje mu swój majątek.

Jack Black w roli Berniego powoduje, że film z miejsca dostaje łatkę komedii. W miarę oglądania, pierdołowaty Bernie jest jednak coraz mniej śmieszny a całość nabiera sznytu dokumentu dumającego nad bezbrzeżną ludzką głupotą. Historia jest pikantnie podkreślona autentycznością historii i występami autochtonów, którzy bynajmniej nie próbują grać ról komediowych. Swoją rolę świetnie wypełnia Matthew McConaughey jako ambitny stróż prawa.

Istotą filmu jest więc nie tyle drobny cwaniaczek czy złoczyńca mimo woli, ale zaduma nad ludzką kondycją umysłową.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 3 marca 2014 w kino 2014

 

Tagi: , , , ,

The Iceman

movies-the-iceman

Rysio Kukliński to postać autentyczna. Kochający ojciec, dobry mąż, porządny obywatel. I perfekcyjny zabójca. Przypisuje się mu ponad 100 morderstw, wykonanych głównie na zlecenia bossa mafijnego, Roya DeMeo. Był nowatorski – przydomek dostał z uwagi na metodę, którą wymyślił – zamrażał ofiary (lub ich części) żeby nie pozwolić analitykom policyjnym na określenie momentu śmierci.

Film „The Iceman” to klasyczny obraz gangsterski. Lata 70-te z ich stylistyką, smutni faceci w długich, czarnych limuzynach, rozmowy w cichych gabinetach pełnych ciężkich mebli. Michael Schannon (znany z serialu „Boardwalk Empire„) doskonale wciela się w rolę seryjnego zabójcy. Jego ciężka i zwalista sylwetka, nerwowy sposób bycia i porywczość kreują bohatera z krwi i kości. Świetny jak zwykle jest też Ray Liotta w roli mafioza.

Jedyne co można zarzucić filmowi to brak informacji, że ktoś taki istniał naprawdę i nieco pokręcony wątek Roberta Pronge, który w filmie urasta do konkurenta Icemana (w rzeczywistości był raczej jego pomocnikiem). Nie powala też Winona Ryder grająca swoimi olbrzymimi, wylęknionymi oczami tak, jakby od początku wiedziała, że jej mąż do morderca.

Btw.: kolejna rólka Weroniki Rossati – tym razem wypowiada kilka zdań 🙂

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 listopada 2013 w kino 2013

 

Tagi: , , , ,

RED

RED

RED – Retired Extremely Dangerous – rozwinięcie akronimu w zasadzie dobrze opisuje fabułę.

Emerytowani agenci specjalni (w USA nazywani „black-ops”) stają ością w gardle grubej rybie dysponującej wystarczającą władzą, aby likwidację ich zlecić CIA. Osadzeni w domkach na przedmieściach lub domach opieki, nadal mogą zabić – choćby dusząc pastylką na kaszel. Różnica pokoleniowa jest wyraźna, młodzi super agenci dostają zadyszki i padają jak muchy gdy tylko spróbują zakłócić dziadkom ich spokojne życie.

Reszta jest przewidywalna i niezbyt lotna. Bijatyki, pościgi, strzelaniny. Rozrywka sama w sobie, bez intelektualnych podtekstów i sugerowania skomplikowanych relacji uczuciowych pomiędzy bohaterami. Zresztą nawet fabuła nie jest tu najważniejsza.

Siłą „Red-a” są sprawdzeni odtwórcy głównych ról – Willis jako twardziel pełen wdzięku i komediowych póz, jak zawsze uroczy Morgan Freeman, Helen Mirren (mogłaby dostać Oscara za rolę lampy Alladyna) i John Malkovich ponownie osiągający wyżyny w roli typa o pokręconym umyśle.

Taki w-sam-raz zestaw kinowy, aby utrzymać Bruce Willisa przy życiu a widzowi nie dać zapomnieć, że kino to rozrywka.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 listopada 2013 w kino 2013

 

Tagi: , , ,

The Call

the Call

Jordan Tuner jest trenerem w call center numeru „911” po traumatycznych przeżyciach sprzed kilku lat. Jako doświadczony pracownik staje przed faktem rozwiązania krytycznej sytuacji. Na 911 dzwoni porwana dziewczyna. Niestety jej numer to prepaid, którego nie da się skutecznie namierzyć (tu pierwszy bug w filmie 🙂 akcja więc opiera się na próbach identyfikacji samochodu sprawcy i rozpaczliwego utrzymywania kontaktu z porwaną.

Tempo akcji i pomysły są niezłe.Z przewidywalnego filmu o porwaniu nie wyszło być może arcydzieło, ale film do obejrzenia na nudę. Klaustrofobiczna atmosfera bagażnika, niezła rola Halle Berry, epizodyczna rola Michaela Imperioli (wcześniej znany jako „Chris Moltisanti”) są plusem filmu. Nieco drażniące są niespójności w scenariuszu, jest to jednak pewna „norma” filmów akcji. W końcówce film wchodzi na rejestry „gore” i bliżej mu do opowieści o Hanibalu Lecterze niż do filmu sensacyjnego. To pomieszanie gatunków ma w sobie powiew świeżości – szczęśliwie film nie zakończył się w jeszcze bardziej banalny sposób.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 1 października 2013 w kino 2013

 

Tagi: , , , , ,