RSS

Archiwum kategorii: klasyka kina

Sprawa Kramerów

5 Oskarów na 9 nominacji w 1980 roku. Przejmujące kino społeczne, poruszające temat zdawałoby się marginalny – samotne ojcostwo.

Nie sposób oglądać tego klasyka bez sympatii dla niezdarnego ojca  (Dustin Hoffman) i antypatii do wyrodnej matki (Meryl Streep).

Mistrzostwem „Sprawy Kramerów” jest empatia z jaką historia pewnej nowojorskiej rodziny została przedstawiona.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 12 października 2020 w kino 2019, klasyka kina

 

Tagi: , ,

Apocalypse Now

Absolutny klasyk kina z 1979 roku, którego produkcja zrównała się poziomem szaleństwa z mesmeryczną  fabułą, okraszoną hipnotyzującym „The End” Doorsów.

W trakcie 16 miesięcy zdjęć Francis Ford Coppola nakręcił 230 godzin materiału, kilkakrotnie przekroczył budżet i dołożył do realizacji własne 7 milionów USD, zastawiając dom w Kalifornii. Pierwsza wersja montażowa trwała ponad 5 godzin i została skrócona do „niecałych” trzech na potrzeby premiery na festiwalu w Cannes, gdzie zresztą pierwszy i chyba jedyny raz w historii Złotą Palmę wręczono nieukończonemu filmowi.

Filmowany na Filipinach „Apocalypse Now” doprowadzał twórców do szaleństwa. W trakcie kręcenia sam Coppola kilkakrotnie groził samobójstwem, Martin Sheen zaliczył atak serca a w części dialogów zastąpił go brat Joe Estevez. Kiedy Sheen wrócił z kuracji, okazało się, że wygląda zbyt zdrowo jak na rolę popadającego w obłęd zabójcy U.S. Army.

W roli kapitana Willarda początkowo zresztą zagrał Harvey Keitel, którego po 2 tygodniach kręcenia Coppola zamienił na Sheena.

Francis Coppola proponował główne role największym gwiazdom. Roli Willarda odmówili Steve McQueen, Al Pacino i Clint Eastwood. Nie załapał się Nick Nolte.

Pułkownika Kurtza mogli z kolei zagrać Jack Nicholson, Robert Redford (sic!) lub Al Pacino. Postawiono na Brando, który mimo otrzymania ogromnej zaliczki przysparzał wciąż nowych problemów.

Marlon Brando nienawidził reżysera i zniknął z planu na jakiś czas, po czym wrócił pijany i z czterdziesto (!) kilogramową nadwagą, nie mając pojęcia o czym jest „Jądro Ciemności” Condrada i nie znając swojej listy dialogowej. Coppola i Brando nieustannie się kłócili, w tym o nazwisko „Kurtz” i monolog w kluczowej scenie filmu, z którego większość została finalnie wycięta.

Przechodzący chorobę alkoholową Sheen zagrał początkową scenę improwizując w pijackiej malignie, zalewając się krwią po rozbiciu lustra, płacząc i próbując atakować reżysera w trakcie ujęcia.

Nie mniej problematyczna niż aktorzy była sama produkcja.

U.S. Army odmówiło wypożyczenia sprzętu wojskowego do filmu, ekipa musiała zwrócić się o takowy do rządu Ferdynanda Marcosa.

Otwierająca film kultowa scena bombardowania napalmem zniszczyła wielkie połacie lasu po tym, jak podpalono 1.200 galonów benzyny i dodatkowo sporo opon, które miały wygenerować olbrzymie kłęby czarnego dymu. W ciągu sekund zniszczeniu uległy akry prawdziwego lasu, co jednak nie było żadnym problemem dla rządu Filipin prowadzącego właśnie wewnętrzną wojnę domową. Nakręcenie tylko tej jednej sceny zajęło ekipie cały rok.

Ekranizacja „Jądra Ciemności” najwyraźniej mocno namieszało wszystkim w głowach. Po przedłużającym się w nieskończoność filmowaniu w kraju objętym wewnętrznymi walkami i tropikalnym klimacie montaż zajął kolejne lata. Nie skończył się zresztą definitywnie do dziś, co i raz przemontowywany i uzupełniany scenami wcześniej wyciętymi.

 

coś o scenie tytułowej i Doorsach

„Apocalypse Now”

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 sierpnia 2020 w kino 2020, klasyka kina

 

Tagi: , , , , ,

Goodfellas

Ekranizacja powieści „Wiseguy” Nicholasa Pileggi to jedno z tych dzieł kina, które całkowicie przyćmiły literacki pierwowzór. Autentyczna postać Henry’ego Hilla na zawsze już kojarzyć się będzie z twarzą młodego Raya Liotty. Plus niezawodny De Niro i oskar za rolę drugoplanową dla Joego Pesci.

Klasyk nad klasyki.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28 sierpnia 2019 w kino 2019, klasyka kina

 

Tagi: , , , ,

Pociąg

Jerzy i Marta podróżują pociągiem w jednym przedziale sypialnym. Nie są nawet znajomymi – ot, przyziemny problem braku wolnych miejsc powoduje, że obcy ludzie spędzą ze sobą podróż w intymnym zaciszu sypialnej „kuszetki” na trasie Warszawa – Hel.

Oboje szukają samotności, ale znajdują wspólny język. Jerzego pociąga szorstka powierzchowność Marty. Ona z zaciekawieniem spogląda na tajemniczego mężczyznę. Sytuacja w jakiej się znaleźli powoduje w pasażerach natłok myśli i emocji, które od dawna nie miały swojego kształtu w słowach.

„Ten film mówi o głodzie, o tęsknocie uczuć, niekoniecznie zresztą miłosnych” – tak „Pociąg” opisał kiedyś sam twórca.

Subtelny, kameralny, skupiający się na emocjach bohaterów, psychologiczny – to najczęściej padające określenia filmu „ojca” polskiego kina egzystencjalnego – Jerzego Kawalerowicza. Film nakręcony w szczytowym okresie twórczości reżysera jest od lat uważany za jedno z najważniejszych i najlepszych dzieł polskiej kinematografii. W 2018 roku – chociaż mocno już retro – „Pociąg” nadal wciąga niepowtarzalnym klimatem i mistrzowską grą aktorów.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 15 października 2018 w kino 2018, klasyka kina

 

Tagi: , , , ,

Blade Runner

Klasyk nad klasyki w wersji „The Final Cut”, dla przypomnienia przed premierą „Blade Runner 2049”.

Rick Deckard wysyła kolejnych replikantów „na emeryturę”. Zalane strugami deszczu, chaotyczne Los Angeles przyszłości z roku 2019 (sic!) jest jak dodatkowy bohater filmu. Blasku niezmiennie dodaje klimatyczna ścieżka dźwiękowa Vangelisa.

Dodana w tej wersji scena z jednorożcem wydaje się zupełnie „od czapy”, a jednak wzbudziła wielkie emocje w szeregach fanów. To główny dowód w dochodzeniu, czy łowca Deckard sam jest replikantem.

Czy zatem androidy śnią o elektrycznych owcach? Tego nie wiemy, ale mają w sobie boski pierwiastek, którego ludzie nie wlutowali w ich układy scalone. Odrobinę humanizmu szczelnie przykrytego sztucznymi wspomnieniami wgranymi przez programistów Tyrell Corporation.

Philip K. Dick byłby szczególnie dumny z dwoistości natury robota, ukazanej w scenie śmierci Roya Batty. Improwizacja Rudgera Hauera obrosła legendą. Tak powstają dzieła kultowe.

I’ve seen things you people wouldn’t believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 25 października 2017 w kino 2017, klasyka kina

 

Tagi: , ,

Trainspotting (1996)

Jeden z najgłośniejszych filmów brytyjskich lat 90-ych, okrzyknięty objawieniem i dziełem kultowym. Film Danny’ego Boyle’a wzbudził kontrowersje i wywołał wielką burzę na Wyspach.  Nic dziwnego.

Reżyser przedstawił temat ciężki jak dzwon Zygmunta w konwencji atrakcyjnego teledysku. Banda ćpunów z Edynburga robi wszystko, czego robić nie należy, z ładowaniem heroiny na czele. Demolują każdą rzecz na swojej drodze, nie szczędząc samych siebie. Są zaprzeczeniem angielskiego społeczeństwa a jednocześnie jego wielkim wyrzutem sumienia. To jednak im, a nie ganiającym ćpunów policjantom kibicuje widz przed telewizorem. Chciałoby się powiedzieć – totalnie obrazoburcze dzieło.

W tym tkwi genialność filmu – Danny Boyle opowiada swoją fabułę bez zadęcia, moralizatorstwa, ale też bez apoteozy takiego życia. Bohaterowie dobrze się bawią, tymczasem w tle coś potwornie zgrzyta. Kiedy główny bohater ucieka do wygodnej stabilizacji, robi się nudno. A gdy w Londynie nawiedza go maniakalny Begbie, nuda przeradza się w totalną katastrofę.

Całości dopełniają doskonałe role każdego z odtwórców głównych ról, ze wskazaniem na energetycznego Evana McGregora (huh! za kilka lat ta twarz będzie twarzą Obi Wana 🙂

Świetna ścieżka dźwiękowa. Dynamiczny montaż. Trainspotting zasłużył na wszystkie pochwały.

Oczywiście trzeba było odświeżyć przed „T2” 🙂

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 1 lipca 2017 w kino 2017, klasyka kina

 

Tagi: , , , ,

American Psycho (2000)

Ekranizacja powieści Breta Eastona Ellisa z 2000 roku to dziś klasyk światowego kina.

Bateman o twarzy Christiana Bale to kreacja doskonała – wymuskany japiszon, który w zaciszu swojego apartamentu na Manhattanie zmienia się w maniakalnego mordercę. Scenariusz wiernie podąża za książką i podobnie jak pierwowzór pozostawia widza z dylematem – prawda czy urojenie chorego umysłu?

Po 17 latach od premiery film nabrał patyny. Wywatowane marynarki i przenośne telefony o rozmiarach walizki młodemu widzowi mogą się wydać rekwizytami science – fiction.  Równie retro okazuje się dziś realizacja filmu z jego udźwiękowieniem i montażem. Takich filmów dziś się już nie kręci.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 4 czerwca 2017 w kino 2017, klasyka kina

 

Tagi: , , ,

Analyze This

analyze-this-dvd-cover-93Billy Crystal w roli pełnego kompleksów psychoanalityka i Robert De Niro o komediowym obliczu. A przy okazji w jednej z pierwszych ról na „schodzącym kursie” od monumentalnego Taksówkarza do gniotów w rodzaju „Last Vegas”.

Póki co jest rok 1999 a „Analyze This” ma przychylne recenzje i kilka nominacji  – w tym dla De Niro za rolę komediową. Cóż, wtedy nie znali jeszcze przyszłości aktora i jego kilku żenujących kreacji komediowych.

Paul Vitti (De Niro) trzęsie Nowym Jorkiem. Jako bezwzględny szef mafii ma jednak duży defekt – dostaje ataków paniki w momentach, w których powinien zrobić komuś krzywdę. Przypadkowo wpada na kozetkę nierozgarniętego psychoanalityka Bena Sobela. Tą dwójkę połączy dłuższa historia i prawdziwa męska „sztama”.

Familijna komedyjka sprzed 15 lat wciąż nadaje się do obejrzenia. Musicie tylko zapomnieć, że ten grymas na twarzy Roberta zobaczycie w kolejnych dwustu filmach każdego gatunku. Będzie śmiesznie, ale bez przesady.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 listopada 2015 w kino 2015, klasyka kina

 

Tagi: , , , ,

Groundhog Day (1993)

groundhog-day-originalPoster z oryginalnego „Graundhog Day” uroczo przypomina ewolucję Photoshopa. Zresztą cały film jest taki – dzieło sprzed epoki śnieżnobiałych implantów i efektów specjalnych, w których świstak miałby futro ładniejsze niż płaszcz Lady Gagi.

Klasyka kina i tytuł, który stał się już potocznym wyrażeniem w języku angielskim wciąż bawi w lekki i niewyszukany sposób.

Phil, zgorzkniały wiecznie pretendujący do roli gwiazdy prezenter-pogodynka trafia do zadupnego miasteczka, którego jedynym celem marnej egzystencji jest coroczne, żałosne święto Świstaka. Po dniu pełnym sceptycznego wypełniania obowiązków i marzeń o prawdziwej karierze „tuż za rogiem” Phil budzi się w tym samym łóżku i tym samym punkcie w czasie. Powtarzalność „Dnia Świstaka” jest punktem wyjściowym historii o przemianie z wielkomiejskiego cynika w hojnego altuistę.

Bill Murray doskonale sprawdza się w rolach zgryźliwych typów o złotym sercu (patrz: St. Vincent). Tylko dzięki niemu film nie nuży po kwadransie powtarzających się nomen – omen scen. Słodka Rita (Andie MacDowell) i gamoniowaty operator kamery Larry są jedynie ozdobnikami w spektaklu „one man standing”. No, może pani MacDowell jest trochę ładniejszym i żywszym ozdobnikiem.

Nie siląc się na filozoficzną głębię autorom komedii – a przede wszystkim Billowi Murray’owi udało się przemycić kilka bardziej uniwersalnych prawd. Do przemyślenia w wolniejszym czasie.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 20 Maj 2015 w kino 2015, klasyka kina

 

Tagi: , ,

Zawrócony – 1994

ZawroconyTomasz Siwek (Zamachowski), typowy polski gamoń w typie obywatela Piszczyka, pełni zaszczytną rolę zaopatrzeniowca wody mineralnej w elektrociepłowni. Rutyna życia nadaje sens dnia codziennego. W domu matkuje mu małżonka o dwa kalibry większa, na przystanku koledzy z roboty mają go za komucha. Mało rozgarniętego robotnika wykorzystuje zakładowy aparatczyk i wysyła Siwka na wiec Solidarności. W charakterze szpicla, w zamian za wymarzone wczasy zakładowe z Jadzią i mamusią. Ogłupiony przez system Siwek nie zauważa momentu, w którym lepiej nie bratać się z władzą.

Słodko gorzka komedia autorstwa mistrza śląskich klimatów Kazimierza Kutza zawsze ogląda się dobrze. Wrażliwość reżysera nadała filmowi „kopalnianego” charakteru i arcypolskiego wydźwięku. Polska sprzed dwudziestu lat jest zjawiskiem z innej galaktyki. Takich widoków dziś już nie ma.

Choć film obfituje w dramatyczne momenty, rola Zamachowskiego jest jednym wielkim popisem komediowym. Pościg Zomowców przez podwórka „familioków” przebija ten z „Północ – Północny Zachód” Hitchcocka 🙂  Rolę – perełkę stworzył też Marek Kondrat jako porucznik M.O.

Nieco zapomniany „Zawrócony”, choć nieco przerysowany i momentami niedopracowany, pozostaje filmem z kanonu polskiej klasyki.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 kwietnia 2015 w kino 2015, klasyka kina

 

Tagi: , , , ,