RSS

Archiwa tagu: Rosja

Chwilowe trudności

Sasza Korolow rodzi się z dziecięcym porażeniem mózgowym. Diagnoza wisi nad chłopcem jak wyrok. Beznadziejność sytuacji podkreśla ponura radziecka rzeczywistość, w której zdobycie wózka inwalidzkiego graniczy z cudem.

Choroba dziecka najbardziej uderza w ojca. Prosty radziecki hutnik podchodzi do niepełnosprawności syna na swój własny, konsomolski sposób. Odmawia dziecku współczucia, traktując je na równi z podwładnymi w fabryce – twardą ręką wymuszając posłuszeństwo w wypełnianiu zadań. „To wszystko chwilowe trudności” powtarza ojciec w okolicznościach, w których poddałby się niejeden gigant.

Trudna więź syna i ojca balansuje na granicy nienawiści.

Film Michała Raschodnikowa z 2018 roku jest osadzony w zgrzebnej, prowincjonalnej rzeczywistości chwiejącego się Imperium. To jednak opowieść uniwersalna, kryjąca w sobie ogromne emocje towarzyszące pokonywaniu fatum, jakie zawisło nad rodziną.

Chwytająca za serce opowieść ma w sobie siłę bajki o Brzydkim Kaczątku. Suspens, jaki czeka widza na koniec zaskakuje, choć jest po części przewidywalny. Nie zmienia to jednak faktu, że kino opuszcza się z bijącym z przejęcia sercem.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 21 listopada 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , , , ,

Ostatni Rosjanin – Oliver Bullough

Kultura pijaństwa jest tak głęboko zakorzeniona w narodzie, że język zawiera liczne słowa opisujące różne stadia nietrzeźwości. Zapoj to wielodniowy ciąg pijacki – taki jak ten, w który wszedł Misza około Nowego Roku. Apochmielitsja oznacza wychylenie porannego klinika, jakim się zabija kaca, który jest nieodłącznym elementem kilkudniowego opilstwa. Pieriegar to woń alkoholu, którą pijakowi zionie rano z ust.

Palący problem narodu rosyjskiego widać lepiej z dystansu. Oliver Bullough dostrzega go nie tylko w podkrążonych oczach pasażerów metra i „zmęczonych” obywatelach bezwładnie spadających z parkowej ławki. Globalna plaga alkoholizmu zbiera ponure żniwo, drastycznie podbija statystyki umieralności.

Pijaństwo na umór to nie jedyna patologia, jaka toczy „ginący naród”. Lista jest dłuższa: rosnąca liczba aborcji, zatrważająca ilość zabójstw, postępujące zdziczenie obyczajów.

W 1991 roku na statystyczną Rosjankę przypadało 3,4 aborcji w życiu. Stalin zakazał przerywania ciąży, ale odkąd zalegalizowano je w 1955 roku, stało się dominującą formą kontroli urodzeń. W 1965 roku w Związku Radzieckim dokonano 8,3 miliona aborcji. W 1992 Rosjanki usunęły 3,3 miliona ciąży (…)

W 1970 roku wskaźnik zabójstw dokonywanych w Rosji był ośmiokrotnie wyższy od europejskiej przeciętnej, lecz liczby te – niezaprzeczalnie godzące w dobre imię władzy – coraz skrzętniej skrywano. W 1972 roku rząd Breżniewa zaprzestał publikowania oczekiwanej długości życia. W tej samej dekadzie ze statystyk zniknęły też dane dotyczące śmiertelności niemowląt, ponieważ wskaźnik drastycznie wzrósł z 22,9 na tysiąc w 1970 roku do 31,4 na tysiąc w 1976.

Bullough sięga głęboko, wskazując historyczne korzenie narodowego afektu do wódki pitej szklankami. Wiąże je nie tylko z beznadzieją codziennej egzystencji. Winą obarcza wpojone całym pokoleniom niewolnicze posłuszeństwo, perfidię sowieckiej władzy i wyrachowanie współczesnych elit, dla których zamroczony gorzałą naród jest plastyczną masą łatwą do manipulacji.

Niemal od początku XX wieku rząd w Moskwie uczył Rosjan, że nadzieja i zaufanie są niebezpieczne, szkodliwe i zdradzieckie. Tu tkwią korzenie społecznej zapaści, która stała się przyczyną epidemii alkoholizmu, spadku wskaźnika urodzeń, wzrostu przestępczości i niedoli.

***

Niemal wszyscy najinteligentniejsi ludzie z każdej branży i każdego miasta odbyli wyroki w gułagu, a wielu z nich zmarło w obozach. Ci, co przeżyli, nabrali nawyku posłuszeństwa, z którego kraj nigdy nie zdołał się otrząsnąć. Z kolei tacy, co nigdy nie byli w łagrach – a więc albo przyczynili się do zamknięcia tych pierwszych, albo wręcz czerpali korzyści z ich niewolniczej pracy – wolą teraz milczeć.

***

Dzisiejsza Rosja jest jakby odwróceniem Mechanicznej pomarańczy, dystopijnej powieści Anthony’ego Burgessa. Kiedy powstawała, Związek Radziecki wydawał się tak wielką potęgą, że autor zaludnił zachodnie miasta nastolatkami mówiącymi językiem upstrzonym rusycyzmami: małako (mleko), drug (przyjaciel), charaszo (dobrze). Lecz sytuacja się odwróciła. To nie zachodni chuligani używają w swym slangu odprysków rosyjskiego języka, tylko rozwydrzeni młodzi Rosjanie mówią z angielskimi wtrętami. Odzwierciedlają to bazgroły smarowane na murach wzdłuż linii kolejowej: „White Pride”, „Skinheads”, „Hooligans”.

Znaczną część „Ostatniego Rosjanina” stanowi opowieść o Ojcu Dymitrze. Historia popa, który w sowieckiej Rosji przypadkowo stał się czołowym opozycjonistą ukazuje trudny żywot duchownego w kraju totalitarnym. Kraju, który cerkwie ustawowo przemianował na „univermagi” i magazyny zbożowe.

Oficjalna literatura wciąż wysławiała radzieckie postępy w służbie zdrowia oraz na polu rekreacji. Notatki ojca Dmitrija przedstawiają coś zupełnie innego: obraz rozpaczy. Stalinowskie przeprogramowanie rosyjskiej duszy bynajmniej jej nie uszczęśliwiło. Zamiast radosna, stała się chora.

Ojciec Dymitr zalicza upadki, wpada w moralne pułapki zastawione przez NKWD i z piewcy moralnej czystości zmienia się w systemowego populistę. Jego historia jest jak historia całego narodu sprowadzonego do roli masy trzymanej za uzdę przez wyrachowanych ojców narodu.

Momentami niełatwa, ale pouczająca opowieść o narodzie, który postanowił unicestwić sam siebie.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 21 listopada 2018 w literatura 2018

 

Tagi: , , ,

Siberia

Handlarz i przemytnik brylantów Lucas przybywa do Rosji, aby zrobić kolejny interes z szemranymi biznesmenami o złotych zębach.

Na miejscu nic nie idzie tak jak powinno: telefon wspólnika w interesach uciążliwie milczy, klient okazuje się wyjątkowym zwyrodnialcem a na miejscu mocno mota holenderska konkurencja.

W poszukiwaniu tajemniczego „Piotera” (he he) Lucas jedzie na mroźną prowincję, gdzie prawa dyktują lokalesi o jeszcze bardziej złotych zębach. Romans z ponętną barmanką dodatkowo komplikuje sprawy przemytnika.

Trudno zgadnąć co chodziło po głowie twórcom filmu i jakie mieli zamiary. „Syberia” to smętne dzieło o niczym z przewidywalną historią, drewnianą grą Keanu Reevesa (wciąż na jednej minie) i bez nadmiernych skoków adrenaliny w scenariuszu.

O ile sztampową grę topowego aktora można znieść, nie do zniesienia jest syberyjska prowincja, której standardem są ogromne pick-upy Dodge RAM i strzelby śrutówki „made in USA”. Gaf w scenariuszu jest zresztą więcej i jeśli czymś w filmie można się cieszyć, to jest to nieudolna sceneria Minesoty udającej post radziecką prowincję.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 października 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , , ,

Red Sparrow

Świetnie zapowiadająca się diva baletowa upada na scenie Teatru Bolszoj. Skomplikowane złamanie w jednej chwili przekreśla jej przyszłość, odsyłając do skromnego mieszkanka na moskiewskim blokowisku. Dziewczyna opiekuje się poważnie chorą matką. Prócz maestrii w sztuce baletu nie ma żadnych umiejętności, aby utrzymać rodzinę w skromnym, służbowym lokum.

Zdesperowana Dominika Egorova (Jennifer Lawrence) przyjmuje ofertę pomocy wujka Wani – wysoko postawionego urzędnika FSB. Praca w charakterze osoby do towarzystwa ma być lekka i pozbawiona dwuznaczności.

Naiwna tancerka wpada w pułapkę zastawioną przez wyrachowanego krewnego. Pierwszy kontakt z działaniem tajnych służb skutkuje  wyjazdem Dominiki do legendarnej szkoły „czerwonych jaskółek”. Elitarna jednostka szkoli młodych ludzi do fanatycznego oddania służbie mateczce Rosji. Najlepsi zostaną szpiegami na usługach tajnych służb.

Wysłana do Budapesztu, młoda agentka uczestniczy w brudnej grze wywiadów. Oczekiwania centrali są jasne: „Jaskółka” ma uwieść agenta CIA, żeby odnaleźć głęboko zaszytego amerykańskiego „kreta”.

Ekranizacja prozy Jasona Matthewsa trzyma w napięciu. Choć jest to kino przede wszystkim rozrywkowe, twórcom udało się nieźle odtworzyć klimat współczesnej putinowskiej Rosji, z jej społecznymi dysproporcjami i niedopowiedzianą rolą tajnych służb.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 15 września 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , ,

Operation Odessa

W grudniu 1991 roku rozpada się Związek Radziecki. Na zgliszczach glinianego giganta rodzą się możliwości, o jakich wcześniej nie śniło się nikomu. Cała wielka Rosja jest wystawiona na sprzedaż. Za okazyjną cenę.

Koniec lat osiemdziesiątych i początek dziewięćdziesiątych to także szczyt rozkwitu kokainowego biznesu. Pablo Escobar już nie liczy pieniędzy – on je waży. Cała Floryda jest wielkim portem przeładunkowym dla białego proszku. Dochodzi do absurdu – największym bólem głowy narkobosów nie jest FBI, ale logistyka. Potrzebują coraz większych środków transportu, aby sprostać rozkręconej spirali amerykańskiego popytu na kokainę.

Operacja Odessa to dokument opowiadający historię, której nie wymyśliłby żaden szanujący się scenarzysta. W Miami spotyka się trzech cwaniaków: rosyjski mobster, cwany handlarz z Miami i były kubański szpieg. Zaczynają od sprowadzenia do Medellin radzieckich motocykli. Wkrótce ich plan ewoluuje do sprzedaży wojskowych helikopterów. Realizując zamówienie dla gentlemanów z Ameryki Południowej trzej biznesmeni trafiają na problem konfliktu interesów. Spięcie z moskiewską mafią szybko przekuwają w deal życia – pozyskanie dla Pablo Escobara radzieckiej łodzi podwodnej.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 kwietnia 2018 w dokument, kino 2018

 

Tagi: , , ,

Okupowani

 

Świat szaleje na punkcie wydobycia surowców. Kiedy Ameryka uniezależnia się energetycznie i wycofuje z NATO a Bliski Wschód jest pogrążony w wojnie, jedynym dostawcą pozostają bogate złoża północne. Norwegia, czołowy producent ropy naftowej w Europie zapowiada zmianę kursu na pro ekologiczną. Deklaracja premiera Jespera Berga elektryzuje kontynent, wywołując kryzys energetyczny. Rosja decyduje się na polityczny szantaż i radykalne kroki – przejęcie platform wiertniczych oraz faktyczną okupację skandynawskiego Państwa. Sojusze militarne i polityczne stają się pustymi deklaracjami w obliczu potencjalnego konfliktu z agresywnym sąsiadem ze Wschodu. Europa po cichu popiera rosyjskiego agresora.

Norweski prezydent rozpoczyna ryzykowną grę nie tylko z Rosjanami, ale i własnym społeczeństwem, w którym przewagę zdają się mieć radykalne nacjonalistyczne organizacje.

Political fiction na najwyższym poziomie z kraju, który nie jest znany z wielu wysokobudżetowych produkcji filmowych. „Okupowani” to dzieło mistrza kryminału Jo Nesbo. Norwegom trzeba przyznać najwyższe laury. Ich wyczucie regionalnych „izmów” i świetny scenariusz dały w efekcie serial z najwyższej półki.

Najlepszą rekomendacją niech będzie reakcja Moskwy – protestującej z powodu „krzewienia rusofobii”.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 marca 2018 w seriale

 

Tagi: , , , ,

Dziesięć kawałków o wojnie. Rosjanin w Czeczenii – Arkadij Babczenko

Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, czemu pojechałem tam znowu. Nie wiem. Po prostu nie mogłem nie pojechać, ciągnęło mnie z powrotem z niewiarygodną siłą. Może dlatego, że tam została moja przeszłość, całe moje życie – z tamtej wojny wróciło tylko ciało, ale nie dusza. Wojna to najsilniejszy narkotyk na świecie.

Jedna z najbardziej przejmujących książek o wojnie i z pewnością najbrutalniejsza „spowiedź” o armii.

Kubrikowski „Full Metal Jacket” jawi się przy niej jak bajka o Kubusiu Puchatku.

Osiemnastoletni Arkadij Babczenko nie zdążył zostać studentem prawa. Wcześniej dostał bilet z powołaniem. Jak tysiące przed nim, trafił do ogarniętej szaleństwem mordu Czeczenii. Wyszkolenie wojskowe zastąpiła bezrozumna musztra i chaos wojny, w którym Babczenko nie był nawet ujęty w pułkowej ewidencji.

Nikt nie próbował go szkolić z zabijania. Tego musiał nauczyć się sam żeby przeżyć. Znamienita większość rosyjskich szeregowców wyjechała z Czeczenii w plastikowym worku. Autorowi udało się przeżyć, ale wojna odcisnęła na nim swoje piętno.

Wspomnienia mają formę kilku niepowiązanych ze sobą opowiadań. A jednak całość układa się w porażającą historię chłopaka wyciągniętego z ciepłych pieleszy i rzuconego wprost w szaleństwo mordu.

Tytułowe „dziesięć kawałków” bezprecedensowo obnaża machinę wojny i samej instytucji rosyjskiej armii. Wstrząsająco autentyczne wspomnienia o rosyjskiej odmianie wojskowej „fali” porażają bestialstwem „kadry”. Starzy żołnierze są nieporównywalnie gorsi od opisywanych przez Sołżenicyna obozowych „Urków”. Dalej jest już tylko gorzej: rozładowywanie ciał poległych żołnierzy, permanentny głód i strach, wszechobecna znieczulica i zezwierzęcenie „starych” wojaków. Rzeczywistość godna najstraszniejszych wizji piekła Hieronima Boscha.

 

Nasza armia jest robotniczo-chłopska, doprowadzona do rozpaczy wieczną biedą, zezwierzęcona głodem, bez mieszkań, oberwana i bita przez wszystkich na odlew niezależnie od rangi, pozbawiona praw – nie armia, lecz horda, która przejęła od przestępców i lumpów wszystko, co najgorsze, cały ten burdel, i rządzi się wilczymi prawami.

Nie rozmawiamy już z ludźmi. Czasami wydaje mi się, że zapomniałem nawet najprostsze słowa. Nasz świat składa się teraz wyłącznie z rozszarpanych ludzkich ciał – i tylko z rzadka rzucamy jakieś zdanie o tym w czasie pracy. Innego tematu nie mamy. Wyładowujemy, wyładowujemy, wyładowujemy… Dzień za dniem. Naszym jedynym towarzystwem są teraz trupy. Martwi żołnierze, martwe kobiety, martwe dzieci… Wszyscy martwi.

***

Nie doświadczyliśmy jeszcze życia i nie znaliśmy jego zapachu, ale widzieliśmy śmierć. Wiemy, jak pachnie zakrzepła krew na podłodze śmigłowca w czterdziestostopniowym upale, wiemy, że mięso oderwanej nogi ma czarny kolor i że człowiek może spłonąć w benzynie całkowicie, zostają tylko kości. Wiemy, że ciała puchną w upale, i słyszeliśmy, jak po nocach między gruzami wyją oszalałe psy. Słyszeliśmy to. Słyszeliśmy! I sami zaczynaliśmy wyć, bo tak strasznie jest umierać, mając osiemnaście lat!

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 stycznia 2018 w literatura 2017

 

Tagi: , , ,