RSS

Archiwum kategorii: Nie do obejrzenia 2018

Masterminds

Grupka cwaniaków planuje napad na lokalny bank. Wykorzystują do tego jednego ze strażników, Davida. Złodzieje amatorzy nie grzeszą nadmiarem inteligencji, ale prawdziwym gigantem głupoty jest rzeczony David. Najdurniejszy na świecie plan obrabowania banku to zaledwie początek przygód najgłupszej bandy w dziejach świata.

„Mastermind” nie grzeszy oryginalnością, o poziomie dowcipu nie wspominając. Reżyserowi nie wystarczyła sama historia najeżona humorem z racji absurdu całego zdarzenia. Musieli przedobrzyć, dodając tuzin dowcipów rodem z kina klasy „C” („D”? jest jakaś ostatnia z klas filmowych?). Świetnie w tym wszystkim odnajduje się odtwórca roli głównej. Fryzura, strój, wreszcie kolejne przebrania Zacha Galifianakisa podbijają stawkę wysoko w skali obciachu i dennego dowcipu a on sam zdaje się doskonale bawić rolą główną w stylu, do jakiego przyzwyczaił już widzów.

Wydurnianiu się Zacha towarzyszą dwa kolejne kurioza – kompletnie absurdalna postać cyngla-idioty i mózg operacji Steven (w tej roli nijak nie pasujący do ról złych charakterów poczciwy Owen Wilson). Zaprawdę ciężko ich znieść.

Kiedy na początku filmu oczom widza ukazuje się klasyczna informacja „oparte na faktach”, trudno w to uwierzyć. Nie uprzedzając faktów, mina rzednie wraz z napisami końcowymi. Ale żeby tam dotrzeć bezpiecznie, lepiej od razu przewinąć film do ostatnich dwóch minut.

Aaaaaa!!!!

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 listopada 2018 w kino 2018, Nie do obejrzenia 2018

 

Tagi: , , ,

Dog Eat Dog

Uwaga! Wciśnięcie przycisku „play” po wyborze filmu „Dog Eat Dog” może doprowadzić do ciężkich urazów mózgu. Zanim to zrobisz, przeczytaj ulotkę i skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Trzech kolesi „spod celi” wchodzi w kolejną „gorącą” robotę mając świadomość, że wpadka zaowocuje długim wyrokiem. Takich trzech ze świecą szukać. Troy (Nicolas Cage) to niewątpliwie mózg operacji, facet o (hu! hu! ha!) kamiennym obliczu. „Mad Dog” (Wilem Dafoe) jest kompletnym świrem, z bańką przeżartą prochami. „Diesel” (gościu nieznany bliżej nikomu z żadnego filmu) ma swój ciężki pomyślunek, uzupełniając pozostałą dwójkę na pozycji obijacza mord. Wunderteam przystępuje do realizacji niezbyt przemyślanego planu, rujnując go od A do Z.

Poziom groteski jaką odstawia trzech przestępców jest imponująca, ale i tak nie dorównuje temu, co z filem zrobili jego twórcy. Być może reżyserowi marzyło się kino ostre niczym u Tarantino. Takie pełne błyskotliwych ripost wypowiadanych z błyskiem w oku. Imponujących najazdów kamery. Malowania  okrucieństwem abstrakcyjnych obrazów, nienachalnie nawiązujących do nowoczesnego malarstwa. Mogło tak być.

Ale nie wyszło.

Wyszła Wielka Kupa. Naprawdę z dużej litery.

Po obejrzeniu tego filmu długo nie można wrócić do rzeczywistości. Masakryczny montaż i dziury w scenariuszu to nie wszystko. Naprawdę czymś wyjątkowym są kreacje. Cage dawno już przyklepał swoją pozycję największego kaszaniarza w Kalifornii. Rolę „Mad Doga” można wytłumaczyć sobie tylko jednym – Dafoe musiał mieć jakąś ogromną śmiechawę z gry w tak wybitnie żenującym, tak kompletnie bezsensownym filmie.

Cztery sceny zapierające dech w piersiach (z niedowierzania, że to widzę):

  1. trzech zatwardziałych zbirów skacze po łóżku i oblewa się keczupem i musztardą (cięcie)
  2. apogeum brutalnej akcji przychodzi znikąd i rozgrywa się w ciągu 2 sekund. Po kolejnych dwóch kolesie zapominają o sprawie (cięcie)
  3. siedzący w różowym pokoju Dafoe rzuca się z furią na grubaskę (ciach)
  4. z niewiadomego powodu przepytywany przez policjantkę Cage uderza ją z impetem pięścią … w stylu slow motion.

Murowany kandydat na najgorszy film roku 2018.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31 października 2018 w kino 2018, Nie do obejrzenia 2018

 

Tagi: , , ,

American Violence

Dr Amanda Tyler zobowiązuje się przeprowadzić wywiad z bandytą oczekującym na wyrok w celi śmierci. Jackson Shea opowiada jej swoją historię – ścieżkę prowadzącą od nieszczęśliwego dzieciństwa po zbrodnię, za którą zostaje skazany.

„American Violence” czerpie garściami z polskiej szkoły kręcenia nieprzełykalnych seriali TVP. Scenariusz dziurawy jak Ementaler razi brakiem emocji. Poparty drewnianą grą urasta do rangi produktu nie do przełknięcia.

Laur największego drewniaka zgarnia Denise Richards w roli pani doktor – lala na botoksie, płacząca na zawołanie i podpierająca się jakąś osobistą tragedią, która nie ma żadnego wpływu na akcję filmu. Całość polana gęstym sosem filozofii społecznej o zemście i karze.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29 stycznia 2018 w kino 2018, Nie do obejrzenia 2018

 

Tagi: , ,