RSS

Archiwum kategorii: literatura 2020

Dziewczyna o czterech palcach – Marek Krajewski

Lata dwudzieste, młode polskie państwo boryka się z problemami na każdej z granic. Edward Popielski oddelegowany na wschodnie rubieże ma ścigać niebezpiecznych bandytów. Tajemnicze samobójstwo polskiego urzędnika zmusza śledczego z Lwowa do wniknięcia w skomplikowane relacje z ludźmi powiązanymi w obce wywiady.

Rozgrywka, w której stawką jest najwyższe dobro państwa rozgrywa się na ulicach Gdańska i niemieckiego Sopotu, w zapyziałych miasteczkach na wschodzie i ponurych zaułkach biedy warszawskiego Grochowa.

Kluczowym elementem do rozwiązania sprawy okaże się zamiłowanie bohatera do szachów.

Ósma powieść z cyklu „Edward Popielski” odchodzi od konwencji kryminału, kierując się w stronę klasycznej powieści szpiegowskiej. Klimat retro wciąż dominuje a Krajewski z pietyzmem portretuje kolejne przedwojenne miasta.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 września 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , , ,

Obraz pożądania

Ekscentryczny milioner Cassidy zaprasza ambitnego krytyka sztuki do swojej posiadłości nad jeziorem Como. James Figueras przyjeżdża do willi z ledwie poznaną  dziewczyną. Oboje są zaskoczeni niespodziewanym zaproszeniem, a jeszcze bardziej stałym mieszkańcem posiadłości. Na jej terenie zamieszkuje bowiem jeden z najsławniejszych żyjących malarzy – Jerome Debney. Przed laty Debney utracił w pożarze cały swój dorobek artystyczny. Od tego czasu postrzegany jest jako artysta ikona a świat z zapartym tchem czeka na jego obrazy.

Zarówno Cassidy jak i Figueras chorobliwie marzą o nowych dziełach mistrza. Ten jednak skrywa swoje tajemnice w szczelnie zamkniętym domku. Milioner i krytyk po cichu dogadują się jak zdobyć bezcenne płótno Debneya.

Rasowy thriller w pięknych okolicznościach włoskiego jeziora.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 4 września 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,

Żmijowisko – Wojciech Chmielarz

Grupa przyjaciół ze studiów spotyka się w leżącym na uboczu gospodarstwie agroturystycznym. Wspólne wakacje w „Żmijowisku” to dla nich sentymentalny powrót do dawnych lat. Przyjeżdżają z małżonkami i dziećmi, żeby spędzić trochę czasu w sielskim otoczeniu i dobrym towarzystwie.

W trakcie jednego z suto zakrapianych ognisk znika młoda dziewczyna. Ada, córka Arka i Kamili przepada bez wieści. Po roku znajomi wracają w to samo miejsce a wraz z nimi stare wspomnienia i niezabliźnione rany.

Sprawnie poprowadzony „kryminał” do odpowiedzi na pytanie „kto jest sprawcą” prowadzi krętymi ścieżkami. Leniwie rozkręcająca się fabuła nabiera rumieńców przy końcówce, która zadowoli każdego fana opowieści z dreszczykiem.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31 sierpnia 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , ,

Seryjni Mordercy – Michelle Kaminsky

Almanach wiedzy o największych zwyrodnialcach na planecie Ziemia. W śród bohaterów prym wiodą złoczyńcy zakwalifikowani do grona „seryjnych morderców”. Od najbardziej medialnych Syna Sama, Zodiaka i Teda Bundy’ego po florenckiego Mostro di Firenze. Autorka pokusiła się o definicję żeńskiej odmiany seryjnych morderców, klasyfikując krwiożercze damy jako „czarne wdowy”. Wśród nich nie zabrakło miejsca dla Elżbiety Batory, siostrzenicy Stefana Batorego.

„Seryjni mordercy” to lektura dosyć powierzchowna, nastawiona bardziej na szybką sensację niż pogłębioną analizę zła. Michelle Kaminsky przyjęła osobliwą formułę ciągu pytań i odpowiedzi, co momentami utrudnia lekturę.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28 sierpnia 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , ,

JFK Ostatni Dzień – Francois Forestier

Przed wyjściem z apartamentu Kennedy odwrócił się do żony i rzekł: „Zabicie mnie byłoby w sumie bardzo proste. Wystarczy w jednym z budynków zająć pozycję z karabinem wyposażonym w celownik i nikt nie będzie mógł nic zrobić”. To były jego autentyczne słowa.

W pierwszym akapicie książki kula dosięga głowy 35-go prezydenta USA rozbryzgując wokół odłamki jego czaszki.

film Zaprudera miał stać się kluczowym materiałem w sprawie zabójstwa Kennedy’ego. Na 486 klatkach przesuwających się z prędkością 18 klatek na sekundę (trochę mniejszą niż w kinie – 24 klatki na sekundę) Zapruder zarejestrował wszystko. Uderzenie, pierwszy pocisk, drugi, eksplodującą czaszkę, tryskającą krew, ślad po kuli. Kluczowe dwadzieścia sześć i pół sekundy. Klatka 313 poraża. Ten obraz wstrząsnął całym światem. Ukazywała białą substancję tryskającą z głowy najpotężniejszego człowieka na świecie i na zawsze zacierającą jego uśmiech.

 

Strzały z czwartego piętra składnicy książek w Dallas są jednocześnie straszliwym piętnem amerykańskiej historii i początkiem teorii spiskowej obrastającej w kolejne legendy. Francis Forestier podąża za prezydentem w jego ostatnim dniu bacznie rozglądając się na boki. Opisuje panującą atmosferę bezpardonowo przedstawiając poszczególnych uczestników dramatu – od JFK po J.E. Hoovera i przyszłego 36. prezydenta, teksańczyka Lyndona B. Johnsona.

Książek o zamachu w Dallas wydano setki jeśli nie tysiące. „JFK Ostatni dzień” nie wnosi do tematu nic sensacyjnego. Wartością książki Forestiera jest rzetelne i szerokie spojrzenie na Amerykę lat sześćdziesiątych:

Samochody w Dallas oblepione były naklejkami z wrogimi Kennedy’emu hasłami. Nazwisko prezydenta wygwizdywano w szkołach. W mieście powtarzano słowa Hunta: „Chcę Kennedy’ego martwego”. To był taki żart, rzecz jasna.

Do tego dochodziły jeszcze różnego rodzaju ugrupowania polityczne. Na początku warto wspomnieć o jednostkach Minutemen, faszyzującej
milicji, której członkowie w każdą niedzielę odbywali ćwiczenia.

Pastor David Noebel w każdy weekend głosił, że komunizm, hipnoza i muzyka Beatlesów doprowadzają do „uśpienia ośrodków kontroli mózgu”. Fluorowana woda w kranach była jego zdaniem trucizną wymyśloną przez Rosjan. Wojnę w Wietnamie Związek Radziecki rozpoczął, żeby odwrócić uwagę Amerykanów od programu badania przestrzeni kosmicznej. LSD – jak twierdził duchowny – zagraża krajowi i jest potajemnie importowane z Izraela. A za wszystko to odpowiedzialny miał być JFK. Czy istniało jakieś wyjście z tej sytuacji? Zdaniem członków Minutemen było nim utworzenie „republiki czarnych” – byle daleko.

Charles Brandt w swoim „Irlandczyku” jednoznacznie powiązał zamach na JFK z amerykańską mafią i nienawidzącym prezydenta Jimmym Hoffą. Po lekturze książki Forestiera to proste wyjaśnienie przyczyn zamachu nie wydaje się już tak proste. Czy kiedykolwiek dowiemy się jakie były motywacje Edgara

E. Hoovera? Ile strzałów padło? Dlaczego Jack Ruby zdecydował się na publiczną egzekucję Lee Osvalda?

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 25 sierpnia 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , ,

Spis cudzołożnic – Jerzy Pilch

Kląłem chwilę, w której szwedzki humanista zapragnął kobiecego towarzystwa. Kląłem tę chwilę, choć jego pragnienie mogło nie być podszyte ubocznymi myślami. (Kobiecość – jak powiada Gombrowicz – nawet bez ubocznych zamiarów, nigdy nie zawadzi.) Kląłem tę chwilę, lecz przecież człowiek nie jest w stanie wybrnąć z osaczających sprzeczności. Z jednej strony więc kląłem, a z drugiej – nuciłem do słuchawki pierwsze takty szaleńczego songu sutenerów. Nuciłem i układałem powoli listę koleżanek. Spisywałem na pergaminie nieosiągalny index adulterarum – spis cudzołożnic.

Gustaw – intelektualista, erudyta ale i ćma barowa – ma zaopiekować się gościem uczelni. Są lata osiemdziesiąte, kontakt z przedstawicielem Zachodu elektryzuje, jakby część opływającej w dostatek i normalność szwedzkiej rzeczywistości miała spłynąć na polskiego szaraka. Podróż przez wciąż socjalistyczno – siermiężny Kraków to przyczynek do snucia filozoficznych i egzystencjalnych rozmów. A raczej długich monologów, których Szwed jest nieświadomym uczestnikiem.

Pilch jak nikt inny potrafi zaczarować opowieścią sączoną nad szklaneczką koniaku, w kłębach papierosowego dymu, operując przy tym słowem na poziomie niedostępnym dla ogółu. O kobietach, piciu, protestantyzmie a przede wszystkim marnej kondycji intelektualnej narodu, czyli o tym co u Pilcha zawsze się przewija.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 sierpnia 2020 w literatura 2020

 

Tagi: ,

Niedoskonali – A. B. Strugaccy

Tak więc oto tutaj, w mieszkaniu bez numeru, zbiera ludzi i ludziska owładniętych szczegółowymi pomysłami, jak by tu najlepiej ugodzić, urazić, dotknąć nieszczęsną ludzkość. Po co? A po to, żeby Kosmokrator dał im wszystkim w przyszłości swobodę działania, a sam mógłby obserwować interesujące go reakcje ludzkości na wszystkie owe urazy, rany i tortury.

Ta właśnie bolesna wizja nieszczęsnej ludzkości powalonej na gnojowisko niedających się opisać mąk, poddawanej bezlitosnym i beznamiętnym wiwisekcjom doprowadziła mnie obecnie na krawędź rozpaczy i zdesperowania, zza której to krawędzi ponownie wyłania się widmo szaleństwa.

Książka „matrioszka”, której streszczenie bardziej komplikuje niż pomaga w jej zrozumieniu.

Powieść ma formę dwóch dzienników, których karty przeplatają się skrajnie odmiennymi wątkami. W pierwszym z nich, młody Igor Mytarin opisuje losy dziwnego studium kształcącego nauczycieli. W tle opowieści występują niezbyt precyzyjne opisy społeczeństwa i organizacji nazywanej „Florą”. Opisywane subkultury i ich konflikt (?) z najwyraźniej znienawidzonymi nauczycielami sugerują, że jest to opis przyszłości. Przyszłości Związku Radzieckiego, dodajmy.

Tajemnicza postać G.A. (Gieorgija Atoliewicza) to łącznik z drugą częścią powieści. To od G.A. Mytarin otrzymuje stary dziennik, cytowany w odrębnych rozdziałach.

Dziennik autorstwa astronoma Siergieja Manochina pochodzący sprzed kilkudziesięciu lat to istna feria barw szaleństwa i absurdu. Pełny dygresji biblijnych (Biblia, ale też i Koran) opowieść utkana jest z przedziwnych postaci i jeszcze dziwniejszych zdarzeń. W osobie „Demiurga” nietrudno dostrzec zarówno Boga jak i Szatana. Stwórcę i fałszywego proroka. Towarzyszącemu mu Ahaswerowi, posiadaczowi buchającej żarem teczki urzędnika, niedaleko do przerysowanego Lucyfera z bajek dla dzieci. Ten szalejący w socjalistycznych latach osiemdziesiątych duet kojarzy się nieco z błuchakowskim Mistrzem i jego kotem.

Toż to Ahaswer we własnej osobie! – powiedział Jakub. – Buttadeus, “Ten, który uderzył Boga!” –   Nie znam – odrzekł Jan – i nie chcę znać. Według mnie to Bóg uderzył jego, a nie na odwrót.

Czego chce ta dwójka w świecie kołchozów i radzieckiej smuty? To pytanie będzie męczyć czytelnika do ostatniej linijki „Niedoskonałych”. Sporo tu dygresji nie tylko do Stwórcy i Szatana, ale i postaci historycznych, wśród których nie trudno odnaleźć młodego lanszafcistę, jeszcze bez wąsików ale z imponującą grzywką.

Wszak nie da się zaprzeczyć, że strach dławi i krępuje również: sadyzm, masochizm, pęd do łatwego zysku, skłonność do krzywoprzysięstwa, mściwość, agresywność, konsumpcyjny stosunek do cudzego życia, zamiłowanie do anonimów, idiotyczną pryncypialność… Poza tym, jeśli zdrapać wierzchnią warstwę pewnych dobrych cech pewnych ludzi, nierzadko ukazuje się tenże sam strach… Myśl sama z siebie nie jest zresztą głupia, będzie się nad czym zastanawiać, konieczne jest jednak staranne i wszechstronne dopracowanie.

Powieść braci Strugackich nie jest lekturą łatwą i przyjemną. Daleko jej przy tym do klasycznej powieści S-F, co mętnie sugeruje okładka polskiego wydania (Amber, 2005). Bardziej sugestywny jest tytuł oryginału: Отягощенные злом, или сорок лет спустя” czyli „Otoczeni złem lub czterdzieści lat później”.

„Niedoskonali” nie są doskonali XD 😀 Najwyraźniej także braciom Strugackim czasem brakowało geniuszu lub posunęli się tak daleko w przeintelektualizowanej twórczości, że lektura stała się bełkotem. Plus za demoniczne scenki w wykonaniu Ahswera. Duży minus za ciągnące się jak flaki z olejem losy politruka G.A. i nieprowadzące do niczego opisy radzieckich „dzieci kwiatów”.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 lipca 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,

Wyniosłe wieże. Al-Kaida i atak na Amerykę – Lawrence Wright

„Islam mówi tak: Wszelkie dobro istnieje tylko dzięki mieczowi i w cieniu miecza! Ludzi nie da się zmusić do posłuszeństwa inaczej niż mieczem! Miecz jest kluczem do raju, który otworzy się tylko przed świątobliwymi wojownikami!”

Następnie zaś zacytował fragment czwartej sury Koranu, który trzykrotnie powtórzył – co stanowiło wyraźny sygnał dla przyszłych porywaczy samolotów, szykujących się teraz do działania: Gdziekolwiek byście byli, dosięgnie was śmierć, nawet gdybyście byli na wyniosłych wieżach.

W 1979 roku słabnący Związek Radziecki wdaje się w „wojnę zastępczą”. Najazd na Afganistan pod pozorem pomocy rządzącej partii jest próbą podporządkowania kolejnego państwa w rejonie. Rosjanie wdają się w krwiożerczą dziewięcioletnią wojnę.

Armia Czerwona wypuszcza dżina z butelki – wspierani przez kraje Zachodu mudżahedini staną się w przyszłości wylęgarnią islamskiego terroryzmu.

Do partyzantów dołącza bogaty ale niedoświadczony Osama Bin-Laden. Siedemnasty syn przedsiębiorcy budowlanego hojnie sponsoruje mudżahedinów. Kręcąc się przy linii frontu bardziej pajacuje niż aktywnie uczestniczy w walkach. Obrasta jednak w legendę niezłomnego wojownika. Legendę, na której w przyszłości zbuduje swoją nienawiść do świata.

Osama Bin Laden miał później stwierdzić, że Stany Zjednoczone były jego odwiecznym wrogiem. Początek swojej nienawiści do tego kraju datował na rok 1982, „gdy Ameryka pozwoliła Izraelczykom napaść na Liban, a pomogła im w tym VI Flota USA”.

Lawrence Wright stworzył dzieło niezwykłe, sięgające daleko poza sam zamach na tytułowe wieże. Znamienitą część książki wypełnia geneza powstania terroryzmu. Wright zestawia postaci dwóch czołowych terrorystów (Osama i Egipcjanin Ajman az-Zawahiri, partner i późniejszy przywódca Al-Kaidy) z agentem FBI Johnem O’Neilem – pierwszym człowiekiem Zachodu, który w zapalczywym Saudyjczyku dostrzegł drzemiące zagrożenie dla świata). Dwie odmienne cywilizacje i dwie przeciwstawne postawy.

Koran mówi: „Nie zabijajcie się!”, a w hadisach przytaczających wypowiedzi Mahometa nie brak przykładów potępienia dla samobójców. Karą za samobójstwo są ogień piekielny oraz wieczne umieranie z użyciem tych środków, które wykorzystano do odebrania sobie życia.

„Wyniosłe wieże” to lektura fascynująca, wnikająca głęboko w korzenie terroryzmu. Sam zamach na World Trade Center to zaledwie kilkanaście ostatnich stron książki. Dla autora ważniejsze było zrozumienie istoty kulturowej przepaści, u której podstaw stoi religia łagodna i stroniąca od gwałtu. Udało się znakomicie. Książka z „Serii  Amerykańskiej” ale w gruncie rzeczy traktująca o współczesnej historii świata.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 lipca 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , , ,

Hańba – John Maxwell Coetzee

Popadłem w stan pohańbienia, z którego niełatwo mi będzie się podźwignąć. Nie próbowałem uniknąć tej kary. Nie śmiem przeciwko niej się burzyć. Na odwrót, dzień w dzień odbywam ją całym sobą, usiłując zaakceptować hańbę jaką swoją kondycję. Czy pańskim zdaniem Bogu wystarczy, że żyję pod brzemieniem bezterminowej hańby?

Profesor literatury David Lurie wpada w kłopoty. Krótki romans ze studentką rujnuje życie intelektualisty. Zhańbiony Lurie opuszcza Kapsztad i przeprowadza się na farmę córki.

Prowincja przygniata Luriego rzeczywistością dalece odmienną od warunków, w jakich przebywał dotychczas. Post apartheidowe społeczeństwo rządzi się niezrozumiałymi dla białego intelektualisty prawami. Hańba nie opuści bohatera, choć objawi się na wiele nieznanych dotąd sposobów.

Wielkość prozy południowoafrykańskiego noblisty leży w lapidarnej formie, której ślad pozostaje na długo w czytelniku. Do głębi smutna i niepozbawiona biologicznej brutalności „Hańba” dotyka wielu tematów, z których egzystencjalne problemy „człowieka Zachodu” to ledwie górna warstwa. Poruszająca analiza społeczeństwa i stan umysłu nowej klasy panów mówią o RPA więcej niż niejedno opasłe dzieło.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 lipca 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , , ,

Budapest Noir – Vilmos Kondor

Lata trzydzieste. Po śmierci faszyzującego premiera Gyula Gömbösa Budapeszt szykuje się do pogrzebu polityka. W sferach polityki nie ustają spekulacje o składzie nowego rządu. Co do tego, że Węgry pójdą dalej pod rękę z Hitlerem i Mussolinim nikt nie ma wątpliwości. W dzielnicy lunaparów policja znajduje ciało młodej dziewczyny. Zabójstwo prostytutki byłoby warte więcej, niż wzmianka w rubryce kryminalnej lokalnego dziennika, gdyby nie jeden szczegół. Ofiara miała przy sobie modlitewnik i pochodziła z zamożnej żydowskiej rodziny.

Reporter kryminalny Zsigmond Gordon zaczyna śledztwo dziennikarskie ale trafia na mur milczenia. Tropy prowadzą w miejsca, do których pismak nie powinien zaglądać.

„Budapest Noir” czerpie garściami z klasyki gatunku. 101% Chandlera w Gordonie i opisy przedwojennych Budy i Pesztu to znaki szczególne debiutu Vilmosa Kondora. Powtarzając za bohaterem serialu „Dom”: „Mówi to Panu coś?” Oczywiście, że mówi. „Bernard Gunther„, mówi. „Eberhard Mock„, mówi. A nawet „Edward Popielski„, panie.

Panowie Mock, Popielski i Gunther to jednak inna liga. Ich Breslau i Lwów to miasta magiczne, pełne smaków i zapachów. Berlin i Praga z opowiadań Philipa Kerra elektryzują przedwojennym szykiem i wojennym sznytem oficerów SS. Podróż ulicami Budapesztu Vilmosa Kondora jest jak wskazówki z „Automapy”:  za, dwa, kilometry, trzeci, zjazd, w lewo.

Zsigmond Gordon czerpie z dobrych wzorców. Bywa inteligentny i wnikliwy, szarmancki wobec kobiet i twardy dla zbirów, ale to wciąż blady bohater z kartonu, którego perypetie w mieście nad modrym Dunajem nie porywają. A jak karton trochę zamoknie, to zostanie mało interesująca pulpa.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 9 czerwca 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , ,