RSS

Archiwum kategorii: literatura 2020

Unicestwienie – Jeff Vandermeer

Tam,‍ gdzie spoczywają dławiące owoce, które pochodzą z ręki grzesznika, przyniosę nasiona śmierci,

by dzielić się nimi z robactwem, co gromadzi się w ciemności i otacza świat mocą swego życia,

gdy ze słabo oświetlonych korytarzy innych miejsc powstaje coś,

co nigdy się nie skuli przez niecierpliwość nielicznych wciąż niewidzących ani niewidzianych…

Powstanie tajemniczej strefy X nie od razu zostało odnotowane. To co utworzyło się na pustym wybrzeżu z czasem zaczęto traktować jako przestrzeń, do której wstęp mogą mieć nieliczni. Przez trzydzieści lat jedenaście misji próbowało zdefiniować czym jest strefa. Pierwsze dwie opisały je wyłącznie jako rezerwat dzikiej przyrody, następne donosiły o anomaliach na wielu poziomach ludzkiej percepcji. Wiadomo tylko, że strefa oddziałuje na ludzkie umysły i wpływa na każdego, kto przekroczy granicę.

Kolejne wyprawy kończyły się fiaskiem, ale organizująca je enigmatyczna firma „Southern Reach” nie ujawniła szczegółów. Niespodziewanie, kilku członków wyprawy numer 11 wróciło do domu nie pamiętając jak udało się im tego dokonać.

Dwunasty zespół wysyłany do strefy X stanowią same kobiety. Psycholożka, biolożka, geodetka i antropolożka poddane hipnozie przechodzą granicę zwyczajnego świata. Na miejscu znajdują artefakt, którego nie uwzględniła żadna z poprzedzających ekspedycji. Dla większości to tunel wiodący wgłąb ziemi. Biolożka nazywa konstrukcję „wieżą”. Ekspedycja wgłąb okaże się pierwszym krokiem w zatracenie. Spotkanie z nieznanym konsekwentnie niszczy ludzi – począwszy od zaufania do współuczestników po własną tożsamość i postrzeganie rzeczywistości.

„Unicestwienie” majstruje przy umyśle człowieka w sposób jaki robili to mistrzowie S-F, bracia Strugaccy i Stanisław Lem. Zmagania bohaterki z kolejnymi odkryciami ma wspólny mianownik z przeżyciami bohatera „Solaris”. W swojej przerażającej wizji inności Jeff Vandermeer poszedł dalej niż Lem – Kris Kelvin w „Solaris” zmagał się z nieodgadnioną inteligencją oceanu. W „Unicestwieniu” obcy nie ma żadnej definicji zrozumiałej dla ludzkiego umysłu.

„Unicestwienie” to pierwsza z trzech powieści Vandermeera o strefie X. W 2018 roku sfilmowana przez Alexa Garlanda dla Netflix.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 4 czerwca 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,

Epifania Wikarego Trzaski – Szczepan Twardoch

Epifania – z greckiego epifaneia – objawienie się, ukazanie – Objawienie Pańskie.

Ksiądz Jan Trzaska dostaje fuchę wikarego w małym śląskim miasteczku. Wikary to pomocnik proboszcza, co w warunkach wiejskich oznacza nudną robotę i wieczne wysłuchiwanie starego dziada w randze szefa lokalnej jednostki Pana Boga. Życie młodego księdza jest monotonne jak ślunska kuchnia. Do czasu, gdy z szafy wikarego wyłazi dwóch gości. Jeden z nich to Michał, Archanioł. Jego długowłosy kumpel przedstawia się jako Jezus. Ten Jezus.

Zresztą, uczyli przecież księdza w tym seminarium o paruzji, nie? No to ma ksiądz paruzję, przyszedłem ponownie na ziemię. I co? Chociaż nie, w zasadzie, na razie to zwykła prywatna epifania, paruzja będzie, jak się objawię wszystkim.

Po wygłoszeniu zdumiewającej proklamacji goście udają się na spoczynek do szafy ubraniowej a obdarzony darami ksiądz Trzaska rusza nawracać naród.  Na Śląsk zjeżdżają tłumy dziennikarzy i pielgrzymki wiernych błagających o błogosławieństwo cudotwórcy.

Historia Jana Trzaski jest przewrotna. Po objawieniu powieść toczy się torami wariackiego spotkania z Jezusem balansując na granicy komedii i gagów o Synu Bożym w epoce elektroniki i umysłu. Ksiądz Jan uzdrawia dając Świadectwo a w głębi duszy wie, że ma do wypełnienia nową misję. Inteligent w sutannie zaczyna czuć, że coś tu jednak nie gra. Z rozdziału na rozdział robi się coraz mniej do śmiechu. Zamęt robi historia „Czarnego Dziadka”, sama w sobie mająca formę mikro opowiadania oderwanego od głównego wątku, a jednak przedziwnie się z nim łącząca.

Całość okraszona śląską gwarą przenosi czytelnika w świat familioków i niedzielnej rolady.

O kondycji współczesnej wiary i instytucji Kościoła napisano tomy, a jednak autor drąży temat bez litości i obaw o świętokradztwo. Pozostając w sferze opowieści o facecie nawiedzonym przez Zbawiciela 2.0 i będąc nie do końca poważnym Twardoch prowokuje do myślenia.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 1 czerwca 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,

Krótka historia Opium – Thomas Dormandy

Od prehistorycznych upraw w Persji po afgańskie uprawy wspierające współczesny terroryzm, historia opium nie jest taka krótka, jak przewrotnie wskazuje tytuł książki Thomasa Dormandy.
Ludzkość pożąda cudownego soku z główek maku lekarskiego od tysięcy lat. Najstarszy narkotyk świata zaczynał karierę w postaci naturalnej. Dociekliwość i inwencja człowieka szybko przerobiła lepką brązową maź w poręczną nalewkę o niewinnej nazwie „laudanum”. Oszałamiająca kariera opium w Europie i Ameryce napędziła produkcję narkotyku w Indiach Brytyjskich a przy okazji stworzyła niejedną fortunę w Zjednoczonym Królestwie.

Absurdalnie do popularyzacji opium przyczyniła się herbata. To od wielkiej namiętności Anglików do ich „narodowego” naparu zrodziła się potrzeba handlu z Chinami i wynikłe z tego dwie wojny „opiumowe”. Anglicy dostali swoją herbatę a pokonane militarnie Chiny stały się największym konsumentem narkotyku na świecie, w krótkim czasie stając się też najbardziej zdegenerowanym państwem pełnym apatycznych, upadłych heroinistów.

W 1804 roku niemiecki farmaceuta wyodrębnił z opium alkaloid, który stał się kolejnym lekarstwem na wszelkie dolegliwości XIX wieku – morfinę. W 1874 roku, podczas eksperymentów z morfiną angielski chemik zsyntetyzował substancję 3-5 krotnie mocniejszą. Eksperymentem z Londynu zainteresował się pracownik niemieckiego koncernu Bayer, wynalazca aspiryny.

W 1897 roku laboratorium Bayera po raz pierwszy „ugotowano” substancję, którą twórcy zgodnie z wywoływanym stanem euforii nazwali heroiną. Wprowadzając „lek” do powszechnego użycia koncern Bayer zachwalał swój środek jako nieuzależniający, za to doskonały do leczenia schorzeń. Świat wciąż zmagał się z gruźlicą i wieloma chorobami, na które wciąż brakowało skutecznego antidotum. Nowe lekarstwo Bayera wydawało się kolejnym przełomem w medycynie.

Minęło wiele lat zanim dostrzeżono mroczną stronę „medykamentu”. Do tego czasu sprzedano tony białego proszku w postaci syropów, tabletek czy eliksirów. Lata dwudzieste przyniosły pierwsze zakazy prawne i powszechną świadomość, że heroina nie jest cudownym lekiem, tak jak bezkarne nie było używanie morfiny a wcześniej laudanum.

„Heroina wraca w wielkim stylu” zachwycał się jeden z bohaterów „Pulp Fiction”. Minęło kolejne sto lat, w których sok z makówek wciąż cieszy się powodzeniem. W najnowszym wydaniu produkcją „czarnej smoły” zajęły się meksykańskie kartele, znajdując ogromny rynek zbytu w najbogatszym kraju świata, Ameryce.

Krótka historia opium pisze się dalej.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 Maj 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , , , ,

Platforma – Michel Houellebecq

Michel Renault pracuje w Ministerstwie Kultury. Praca łatwa i przyjemna, nie wymagająca nadmiernego zaangażowania ani nadmiernej wiedzy. W znośnej i monotonnej codzienności czas Michela wypełnia oglądanie telewizji i seks w formach dostępnych dla starzejącego się, francuskiego singla. Spadek po ojcu pozwala samotnemu urzędnikowi na podróż do Tajlandii, gdzie bez cienia fałszywego wstydu korzysta z uroków seks turystyki. W podróży poznaje uroczą Valerie, ambitną pracownicę biura podróży.

Po powrocie zostaną kochankami a zamiłowanie Michela do korzystania z tanich tajskich prostytutek będzie przyczynkiem do projektu, który pochłonie ich bez reszty. Tajlandia zwabi parę raz jeszcze do siebie, szykując zaskakującą zapłatę za wkład w rozwój seks turystyki dla zmanierowanych przedstawicieli Europy.

„Platforma” to Houellebecq w pigułce. Wzorcowy bohater jest rozczarowanym zasobnym społeczeństwem Zachodu, dojrzałym mężczyzną z obsesją seksu, brakiem pruderii i zdolności do nawiązywania trwałych relacji. Trochę nieporadnym, zdecydowanie nieatrakcyjnym i pozbawionym mrzonek o wspaniałej przyszłości. Jak i w innych powieściach pisarza, życie pana Renaulta pełne jest pesymizmu i przekonania o schyłku cywilizacji reprezentowanej przez francuskie wartości. Promyczkiem nadziei jest miłość, często niespełniona lub rozpadająca się zbyt wcześnie.

Znakiem rozpoznawczym paryskiego pisarza jest jak zawsze rozbudowana sfera seksualności bohaterów, nie stroniąca od porno detali.

Chronologicznie późniejsza niż „Cząstki Elementarne” „Platforma” ma w sobie przynajmniej cień optymizmu. Houellebecq nie daje się jednak zwieść nadmiernej radości, szykując czytelnikowi niezapomniane zakończenie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 Maj 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , ,

Antygona w Nowym Jorku – Janusz Głowacki

Mityczna Antygona pochowała ciało brata, za co została skazana na śmierć przez satrapę Kreona. U Głowackiego Antygonę zastępuje Portorykanka Anita. Bezdomna z nowojorskiego parku chce godnie pochować Johna, którego ciało czeka na złożenie w bezimiennym grobie na Potter’s Field. Ją także czeka śmierć, choć miejsce władcy Teb zajmuje bezduszny system a agorę przed pałacem króla parkowa ławka.

Zwięzła, ironiczna sztuka Głowackiego uchwyciła ledwie kilka scenek z życia bezdomnych w Nowym Jorku. Polak „Pchełka”, rosyjski Żyd Sasza i latynoska Anita rozprawiają o codzienności, której podstawą jest kilka dolarów na tanie wino i luksus przespania się w przegrzanej kotłowni. Przyszłość jawi się im w kolorowych barwach, spełnieniu amerykańskiego snu o bezpiecznym i zasobnym życiu.

Obecny jedynie ciałem denat John przysłuchuje się im ze stoickim spokojem, chwilami tylko lekko tracąc pion.

Głowacki niezwykle syntetycznie punktuje rzeczywistość pozostawiając czytelnikowi (widzowi) dowolność interpretacji.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 Maj 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,

Pastrami – Malcolm XD

Zbiór opowiastek, przez ziomów zwanych „pastrami”, choć bacząc na szybkość elektronów płynących przez sieć, słowo „pasta” prawdopodobnie jest już passe (yoł! XD)

Wojska terytorialne w Borach Tucholskich, zebranie w sprawie windy, emeryt w narzędziowym zjadliwie dokumentują życie rodzimych troli. Malcolm XD ma dar obserwacji i syntezy absurdów codziennego życia. Wprowadza własną systematykę w podziale na Mirków i Zbyszków. Nie oszczędza nikogo, nie bierze jeńców. Nawet jeśli to , Mołdawianie z wymiany czy Ormianie w Warsie XD 😀

Wybijają się „Zawiślakowie”, „Paulina Patolog i pies” i oczywiście dynamiczne „Bory Tucholskie”. Wśród past jest i ta kultowa o fanatyku.

Tajemniczemu Malcolmowi XD nie sposób nie zazdrościć talentu. Nie każdemu przypadnie do gustu nadmiar wulgarnych zaśpiewek i wszędobylskie XD (he, he XD). No, ale nie każdemu Mirkowi na imię Zbyszek a odnalezienie cząstki naszego własnego Mirka w Mirku może być bolesne. XD

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 Maj 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,

Chłopcy z Paranzy – Roberto Saviano

Nazywano ich dzieciakami i tak właśnie było – byli jeszcze dziećmi. I jako że nie zaczęli jeszcze naprawdę żyć, nie bali się niczego, ludzi starszych uważali za skończonych, właściwie za trupy, już pogrzebane. Ich bronią była dzikość, która zachowała się u ludzkich szczeniąt.

Nastolatkowie z dzielnicy Forcella mają nowych idoli. Nie zrezygnowali ze Spider Mana i Batmana, nadal ich uwielbiają jak każdy dzieciak na świecie. Ale chłopcy z Napoli chcą być jak Gennaro Savastano.  Bohaterowie „Gomorry” są dla nich równie ważni jak herosi Marvela. A nawet ważniejsi, bo w przeciwieństwie do człowieka-pająka, protoplastów Savastano można tu spotkać na każdym rogu.

Nicola ma kilkanaście lat i własną bandę. To jeszcze dzieciaki, ale ich umysły przesiąknięte są cytatami z włoskiego „Il Cammorista” i amerykańskich superprodukcji o mafii. Rozbijają się po dzielnicy na swoich skuterkach, uważnie obserwując starszych. „Dron”, „Ząbek” czy „Śnięta ryba” to wciąż nieporadni młodzi chłopcy, których marzenia kończą się na nowej parze adidasów. Nicola myśli jak stary kamorysta i zaraża pragnieniami. Chce własnej „paranzy” – mafijnej grupy posiadającej własne terytorium. Chce forsy z haraczy, własnej loży w kultowej knajpie „Maharadża” a przede wszystkim szacunku ulicy i respektu jaki osiąga się przystawiając komuś spluwę do twarzy.

Za pierwsze pieniądze z napadów chłopcy z paranzy kupią słodycze i nowe buty. Kolejne przeznaczą na ostrą amunicję. Ziomy Nicoli szybko dojrzewają i szybko uczą się na własnych błędach.

Roberto Saviano dodaje nowy rozdział do swojego dorobku literackiego. Sensacyjna powieść „La paranza dei bambini” odbiega formą od dotychczasowych dokonań reporterskich, które przyniosły mu światowy rozgłos ale i wyrok śmierci od Camorry.

W „Chłopcach z Paranzy” Saviano obnaża mechanizmy napędzające biedne południe Włoch. Kopie głęboko w poszukiwaniu źródeł niesłabnącej mocy mafijnej ośmiornicy. Bieda to nie jedyne wyjaśnienie. „Paranza dzieci” – bo tak brzmiałoby prawidłowe tłumaczenie tytułu – dotyka sedna problemu. Podatność na zło, łatwy i szybki zarobek, przemoc gwarantująca szacunek otoczenia – to wnioski płynące z powieści.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 Maj 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,