RSS

Archiwum kategorii: literatura 2020

Lampiony – Katarzyna Bonda

Sasza Załuska po raz trzeci. Po Sopocie i Hajnówce przyszedł czas na centralną Polskę. Łódź to doskonałe miejsce dla mrocznego kryminału. Pełne pustostanów i starych fabryk z czerwonej cegły. Miejsc owianych tajemnicą przeszłości i legend o podziemnych korytarzach.

Po spektakularnej klęsce w Hajnówce pani profiler obawia się dyscyplinarki i definitywnego końca kariery w policji. Zamiast „wilczego biletu” otrzymuje nowe zadanie.

Plaga podpaleń w Łodzi zalewa miasto. Płomieniom towarzyszą podejrzane wybuchy. Piromani są początkiem. Skomplikowane śledztwo prowadzi do arabskich terrorystów, łódzkich łowców kamienic, prywatnego detektywa i skarbu ukrytego w starym lochu.

W trzecim tonie „Saszy Załuskiej” Katarzyna Bonda wysoko zawiesza poprzeczkę. Mnogość wątków, bohaterów i pobocznych ścieżek przyprawia o zawrót głowy. Nawet w porównaniu niełatwego pod tym względem „Okularnika” „Lampiony” wydają się literaturą „barokową”.

Żonglowanie nazwiskami i rozbudowane historie postaci pobocznych powodują, że czytelnik marzy o jakimś rozbudowanym dodatku encyklopedycznym. Kim jest Marian? czy to ten sam Maniek sprzed dwóch rozdziałów? Jakie koligacje towarzyskie ma stara fałszerka z pobitym menelem, który – jak się  zdawało – wyzionął ducha w drugim rozdziale? I o co chodzi z tymi bunkrami i obrazem?

Lektura „Okularnika” z kilkoma niedomkniętymi wątkami powodowała nerwowe kartkowanie książki w poszukiwaniu utraconego sensu. „Lampiony” są pod tym względem nawet gorsze, bo utraty jakiś ukrytych znaczeń czytelnik zaczyna szukać niedługo po rozpoczęciu lektury.

Po lekturze trzech tomów Bondy najlepszą metodą na znalezienie sensu powieści jako jednej całości to nieszukanie go. Trochę to irytujące, ale daje komfort dobrej zabawy bez irytacji na zbyt skomplikowaną historię. Z małą nadzieją w tle, że w ostatnim tomie wszystkie klocki wskoczą na swoje miejsca.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 4 lutego 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,

Emigracja – Malcolm XD

Krótka książeczka, więc i opis będzie krótki.

Malcolm XD, cudowne dziecko internetu zabłysnął „pastami”, z których – używając słownictwa passe oraz staruchów – miał bekę cały polski net. A pióra autorowi pozazdrościć, bo opowiadanie o ojcu wędkarzu zrobiło z enigmatycznego blogera gwiazdę komedii.

„Emigracja” potwierdza talent autora, wywołując salwy śmiechu. Z samych siebie dodajmy, bo populacja Januszy i Bożen wspierana pokoleniowo przez Sebixów i Dżesiki to gorzka wiwisekcja buraczano-kartoflanej nacji znad Wisły.

Historia głównego bohatera i wybitnego indywiduum o ksywie „Stomil” rozpoczyna się w polskim lesie, kończy na kapuścianej brytyjskiej farmie. Panowie poznają smak autokarowej podróży na saksy, mądrości filozofów kierujących TIR-ami, cyganów robiących mętne interesy i wielu innych charakterystycznych typów, składających się na przekrój grupy dumnie określanej mianem „polskiej emigracji na Wyspach”.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 2 lutego 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , , ,

Gestapo – Frank McDonough

Gestapo to słowo, którego Polakom tłumaczyć nie trzeba. Odmienione przez wszystkie przypadki było głównym bohaterem wielu filmów i książek, przygody Hansa Klossa w to wliczając na honorowym, pierwszym miejscu.

Najwyraźniej inaczej jest w Wielkiej Brytanii, która choć udręczona wojną, nigdy nie miała do czynienia z tą uroczą nazistowską organizacją.
Choć okładka straszy czytelnika demonicznymi twarzami Adolfa i Heinricha Himmlera, zawartość zdumiewa pobłażliwą oceną.

Frank McDonough szczegółowo opisuje hitlerowską tajną policję od genezy jej powstania po zakres działań, strukturę i metody. Książka stara się obiektywnie ocenić Gestapo i demitologizuje mity o wszechobecności gestapowców we wszystkich sferach życia. Co jednak bardzo istotne – angielski historyk opiera się wyłącznie na działaniach Gestapo w Niemczech.

Na terenie III Rzeszy działania te choć opresyjne, są zdecydowanie bliższe metodom „tradycyjnej” policji obyczajowej niż owianej legendami bezwzględnej organizacji rasistowskiej. Samo Gestapo rozwija się zresztą tak, jak rozwijają się umysły jej szefów – od werbalnych ataków na politycznych oponentów po przemoc fizyczną. Na masowe zabijanie cyklonem B przyjdzie czas w 1942 roku.

Jest zatem obiektywnie i z angielską flegmą. Opisy represji na znienawidzonych przez Hitlera grupach – od politycznej opozycji i homoseksualistów po Żydów, Cyganów i pospolitych nierobach wspominają o więzieniu i obozach koncentracyjnych w duchu kary niesprawiedliwej, ale nie ostatecznej. Ani słowa o Reinhardzie Heydrichu, Klausie Barbie czy uroczych lekarzach badających więźniów w obozach zagłady.

W drugiej połowie książki McDonough opisuje kluczową rolę Gestapo w powstaniu i wdrożeniu „Ostatecznego rozwiązania”. To jednak nie wybrzmiewa mocno na tle całego dokumentu. Najwyraźniej panowie z runami SS na kołnierzykach nie byli tacy straszni.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 1 lutego 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,

Okularnik – Katarzyna Bonda

Sasza Załuska wraca do „firmy”. Zanim zaliczy obowiązkowe egzaminy ze strzelania i odbierze „blachę”, chce uporządkować swoje sprawy.

Wyprawa do Hajnówki to podróż w przeszłość i próba zamknięcia dawnych traum. Na miejscu Załuska wplątuje się w sprawę tajemniczych morderstw. Ofiarami są kolejne partnerki lokalnego boga przedsiębiorczości Bondaruka. Ogniwem łączącym zbrodnie – stary Mercedes. Zwany popularnie „okularnikiem”.

Pogranicze polsko – białoruskie z ponurą historią ludobójstwa w tle, tętniąca antagonizmami współczesność, niepozbawiona ciemnych plam przeszłość profilerki i czający się w tle Łukasz „Czerwony Pająk” Polak.

Bonda rozwija historię na wszystkich frontach. Trzeba dużego skupienia i doskonałej pamięci żeby ze starcia z drugim tomem cyklu „Sasza Załuska” wyjść zwycięsko. Mnogość wątków i bohaterów momentami przytłacza. Pogłębione rysy każdego z nich mylą tropy wpuszczając czytelnika w ślepe uliczki.

Bonda jest stąd – i to czuć. Opisy Hajnówki i rozbudowane rysy bohaterów są mistrzowskie. Komplikacje intrygi i wpuszczanie czytelnika na kolejne miny – to może podobać się tym, dla których zwykłe historie kryminalne są przewidywalne.

U Bondy nudzić się nie sposób, choć można się pogubić i zakończyć lekturę z lekkim zdumieniem.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 30 stycznia 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , ,