RSS

Archiwa tagu: dokument

Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości – Swietłana Aleksijewicz

Sarkofag to nieboszczyk, który oddycha. Oddycha śmiercią. Jak długo będzie jeszcze mógł służyć? Na to pytanie nikt nie umie odpowiedzieć, do dzisiaj nie sposób dostać się do wielu elementów konstrukcji, żeby zbadać, jak długo jeszcze wytrzymają.

Kolejna publikacja na temat największej katastrofy ery atomu. Świat poznał Czarnobyl jako część ZSRR. We współczesnej świadomości wygaszony reaktor znajduje się na terenie Ukrainy, ale skażenie poza strefą „zero” otrzymały tereny należące dziś do Białorusi.

„Tam na polu orze traktor, obok pali się reaktor. Jakby Szwedzi znać nie dali, nadal byśmy tak orali”.

Swietłana Aleksijewicz wraca do 26 kwietnia 1986 roku , który dla milionów radzieckich ludzi stał się dniem apokalipsy. Do tych którzy zmarli w pierwszych dniach po niewyobrażalnej dawce promieniowania i do tych, którzy na przekór wszystkiemu katastrofę przyżyli. A także do dwóch milionów Białorusinów, których zapomniano wysiedlić ze strefy rażenia.

Atom wojenny to Hiroszima i Nagasaki, a pokojowy to żarówka w każdym domu. Nikt jeszcze się nie domyślał, że atom wojenny i pokojowy są bliźniakami. Wspólnikami.

„Kronika przyszłości” to chór głosów, z których każdy śpiewa własną piosenkę. Wśród pracowników elektrowni i mieszkańców Prypeci przeważa cierpienie i dyktowane strachem życie po napromieniowaniu. Wśród nieświadomych rolników wybuch to przede wszystkim niezrozumiałe zakazy i dramat opuszczenia własnej zagrody. Albo dramat w nim pozostania, bez szans na godne życie gdziekolwiek indziej.

Bierzemy kiełbasę, jajka. Robimy zdjęcie rentgenowskie – znowu radioaktywne odpady. Siedzi młoda kobieta na ławce przed domem, karmi piersią dziecko… Sprawdziliśmy – jej mleko było radioaktywne. Matka Boska Czarnobylska…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 stycznia 2021 w literatura 2020

 

Tagi: , , , , ,

Death to 2020

Mocno ironiczny rzut oka na rok 2020, rok o którym zgodnie wszyscy życzą sobie zapomnieć (chociaż będą o nim mówić bez końca).

Netflixsowe podsumowanie roku przygotowali twórcy wizjonerskiego „Black Mirror”, którzy przyznali, że takiego scenariusza „sami by nie wymyślili” XD.

Pseudo dokument („mockument”) pokazuje kluczowe zdarzenia roku 2020 („tak ważnego, że nawet jego nazwa wymieniana jest podwójnie” XD) opatrzone komentarzami pseudo naukowców, pseudo dziennikarzy i pseudo polityków.

Na pierwszym planie głupkowaty profesor (Hugh Grant) mieszający bieżące wydarzenia z historiami „Star Wars” XD i dziennikarz poważnej gazety (Samuel L. Jackson), ale show kradnie Diane Morgan jako przedstawicielka angielskiego społeczeństwa XD.

Dostało się też internetowym miliarderom, politykom (łgająca jak z nut rzeczniczka Białego Domu), pustym jak dzban influencerom a nawet Elżbiecie II 🙂

„Death to 2020” skupia się głównie na Ameryce i Wielkiej Brytanii, wyszydzając angielskiego premiera Johnsona („strach na wróble”) i prezydenta USA Trumpa („pomarańczowy ludzik”). Afery Sasina nie uwzględniono 😀

Tymczasem kilka dni po premierze filmu życie napisało wstęp do sequela 2021 XD

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 12 stycznia 2021 w dokument, kino 2021

 

Tagi: , , , ,

Tony Halik, Tu byłem

Dla każdego Polaka, który pamięta czasy bez Teleranka, nazwisko Tony Halik znaczy „podróż”. Halik to nie człowiek. Halik to instytucja, przy której wszyscy współcześni podróżnicy wydają się wtórni. Gdzie on nie był? Czego nie przeżył? Do niedzielnych programów Halika współtworzonych z Elżbietą Dzikowską zasiadały całe rodziny. Na kilkadziesiąt minut Polska zamieniała się w argentyńską pampę albo amazońską dżunglę. Zezowaty i brzydki jak Gollum prowadzący opatrywał każdą emisję anegdotami o swoich przygodach, potrząsał prymitywnymi dzidami, pokrzykiwał w nikomu nieznanych narzeczach.

Marcin Borchardt w swoim dokumencie podchodzi do Halika ostrożnie. Choć nie brak tu pewnej dozy czołobitności i zasłużonych laurów dla twórcy „Tam gdzie pieprz rośnie”, pojawiają się też wątki mniej dla Halika przychylne. Od pewnego czasu wiadomo, że życiorys podróżnika był zdecydowanie podkolorowany a wojenne barwy RAF starannie przykryły faktyczną przynależność do Luftwaffe. Ciekawsze są delikatnie sygnalizowane wątki rodzinne dalekie od polukrowanych filmowych narracji z offu.

Prawda to jedno, wyobraźnia to już coś zupełnie innego. Dla widzów, którzy Halika znają, pozostanie on niezapomnianą osobowością telewizyjną i podróżnikiem-magikiem. Dla nowego pokolenia „Tony Halik” jest co najwyżej nazwiskiem podobnie brzmiącym do amerykańskiego skatera z gier video – Tommiego Hawka – XD

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 grudnia 2020 w dokument, kino 2020

 

Tagi: , , ,

Rzym – Robert Hughes

Przewodnik „turystyczny” po mieście pisany ręką krytyka sztuki.

Hughes dokonuje architektonicznego rozbioru miasta na czynniki pierwsze. To niełatwe zadanie wymagające ogromnej wiedzy autor podzielił na epoki historyczne.

To co dziś kojarzy się ze słowem Rzym okazuje się być materią skomplikowaną, tkanką materii nieożywionej, która odbyła własną podróż w czasie. Wszystko tu jest plątaniną epok i stylów im przynależnych.

Przepych cesarskich pałaców, budynki użyteczności publicznej przykrywają zdobienia Renesansu i przebudowy Baroku. Najstarsze świątynie rzymskie poświęcone dawnym bogom narosły zmieniającymi się gustami i technikami architektonicznych zdobień. Kolumny rozebranych pałaców podpierają nawy kościołów.

Największą część zajmują oczywiście epoki, które nieodmiennie kojarzą się z Wiecznym Miastem – Antyk i Średniowiecze, ale Hughes nie omija współczesności – od futuryzmu po Mussoliniego. Solidna porcja wiedzy o największych skarbach miasta owija opowieść o czasach, w których te obiekty powstały.

Sześćset stron tekstu to oczywiście za mało, żeby opisać wszystko, co w Wiecznym Mieście można podziwiać.

Rzym wciąż kryje swoje skarby, oddając je współczesności przy kolejnych budowach i renowacjach. Równie fascynujące są opowieści o ludziach, którzy to wszystko stworzyli.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 listopada 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , ,

Be Water

Lee Jun Fan, Chińczyk urodzony w San Francisco, wychowany w Hong-Kongu, aktor i przede wszystkim mistrz sztuk walki. Ojczyzna ochrzciła go imieniem „Małego Smoka” a świat na zawsze zapamiętał jako Bruce Lee. W Polsce lat osiemdziesiątych plakaty z filmu „Wejście Smoka” stały się produktem pożądania, spychając na drugi plan największych gwiazdorów amerykańskiego kina.

„Be Water” przypomina sylwetkę twórcy Jeet Kune Do, dziś nieco zapomnianą i obrosłą legendami.

Dokument wietnamskiego reżysera Bao Nguyena wyprodukowany przez sportowy kanał ESPN to jednak nie tylko rzetelny życiorys mistrza. Imigrant z Hong Kongu, który w swojej ojczyźnie piął się po drabinie kariery filmowej trafia do Ameryki – krainy nieskończonych możliwości, kraju stworzonego przez emigrantów całego świata. Ameryka lat sześćdziesiątych okazuje się jednak krajem pełnym uprzedzeń i rasizmu.

Bao Nguyen wyciąga wątki rasowe na pierwszy plan swojej opowieści ukazując jak trudne dla aktora o chińskich korzeniach okazało się życie w przepełnionym stereotypami Hollywood. Ogromna determinacja i upór pozwolił Bruce’owi Lee stać się największą legendą kina i synonimem chińskich sztuk walki. Niestety aktorowi nie było dane poczuć smaku zwycięstwa na światowej premierze „Wejścia Smoka” w „Chinese Theatre”, najważniejszym kinie Ameryki.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 listopada 2020 w dokument, kino 2020

 

Tagi: , , , , ,

Seryjni Mordercy – Michelle Kaminsky

Almanach wiedzy o największych zwyrodnialcach na planecie Ziemia. W śród bohaterów prym wiodą złoczyńcy zakwalifikowani do grona „seryjnych morderców”. Od najbardziej medialnych Syna Sama, Zodiaka i Teda Bundy’ego po florenckiego Mostro di Firenze. Autorka pokusiła się o definicję żeńskiej odmiany seryjnych morderców, klasyfikując krwiożercze damy jako „czarne wdowy”. Wśród nich nie zabrakło miejsca dla Elżbiety Batory, siostrzenicy Stefana Batorego.

„Seryjni mordercy” to lektura dosyć powierzchowna, nastawiona bardziej na szybką sensację niż pogłębioną analizę zła. Michelle Kaminsky przyjęła osobliwą formułę ciągu pytań i odpowiedzi, co momentami utrudnia lekturę.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28 sierpnia 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , ,

Jeffrey Epstein – Filthy Rich

Historia Jeffreya Epsteina, finansisty bogacza i filantropa, który okazał się seksualnym predatorem i pedofilem. Otoczona nimbem tajemnicy droga do fortuny Epsteina okazała się być pasmem zręcznych oszustw, których efektem było niewyobrażalne bogactwo. Obrzydliwie bogaty finansista rozwinął sieć znajomości na najwyższych szczeblach władzy i socjety. Po latach na jaw wyszły prawdziwe fakty. Przez ponad 30 lat Epstein utkał misterną sieć usług pedofilskich dla bogaczy.

Wśród bywalców jego posiadłości był członek brytyjskiej rodziny królewskiej, dwaj przyszli prezydenci USA, gwiazdy ekranu i sportu. W krótkim serialu dokumentalnym Netflix przedstawia znane fakty i obnaża pedofilskie praktyki człowieka na co dzień goszczącego na salonach.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 sierpnia 2020 w dokument, seriale

 

Tagi: , , , , ,

Wyniosłe wieże. Al-Kaida i atak na Amerykę – Lawrence Wright

„Islam mówi tak: Wszelkie dobro istnieje tylko dzięki mieczowi i w cieniu miecza! Ludzi nie da się zmusić do posłuszeństwa inaczej niż mieczem! Miecz jest kluczem do raju, który otworzy się tylko przed świątobliwymi wojownikami!”

Następnie zaś zacytował fragment czwartej sury Koranu, który trzykrotnie powtórzył – co stanowiło wyraźny sygnał dla przyszłych porywaczy samolotów, szykujących się teraz do działania: Gdziekolwiek byście byli, dosięgnie was śmierć, nawet gdybyście byli na wyniosłych wieżach.

W 1979 roku słabnący Związek Radziecki wdaje się w „wojnę zastępczą”. Najazd na Afganistan pod pozorem pomocy rządzącej partii jest próbą podporządkowania kolejnego państwa w rejonie. Rosjanie wdają się w krwiożerczą dziewięcioletnią wojnę.

Armia Czerwona wypuszcza dżina z butelki – wspierani przez kraje Zachodu mudżahedini staną się w przyszłości wylęgarnią islamskiego terroryzmu.

Do partyzantów dołącza bogaty ale niedoświadczony Osama Bin-Laden. Siedemnasty syn przedsiębiorcy budowlanego hojnie sponsoruje mudżahedinów. Kręcąc się przy linii frontu bardziej pajacuje niż aktywnie uczestniczy w walkach. Obrasta jednak w legendę niezłomnego wojownika. Legendę, na której w przyszłości zbuduje swoją nienawiść do świata.

Osama Bin Laden miał później stwierdzić, że Stany Zjednoczone były jego odwiecznym wrogiem. Początek swojej nienawiści do tego kraju datował na rok 1982, „gdy Ameryka pozwoliła Izraelczykom napaść na Liban, a pomogła im w tym VI Flota USA”.

Lawrence Wright stworzył dzieło niezwykłe, sięgające daleko poza sam zamach na tytułowe wieże. Znamienitą część książki wypełnia geneza powstania terroryzmu. Wright zestawia postaci dwóch czołowych terrorystów (Osama i Egipcjanin Ajman az-Zawahiri, partner i późniejszy przywódca Al-Kaidy) z agentem FBI Johnem O’Neilem – pierwszym człowiekiem Zachodu, który w zapalczywym Saudyjczyku dostrzegł drzemiące zagrożenie dla świata). Dwie odmienne cywilizacje i dwie przeciwstawne postawy.

Koran mówi: „Nie zabijajcie się!”, a w hadisach przytaczających wypowiedzi Mahometa nie brak przykładów potępienia dla samobójców. Karą za samobójstwo są ogień piekielny oraz wieczne umieranie z użyciem tych środków, które wykorzystano do odebrania sobie życia.

„Wyniosłe wieże” to lektura fascynująca, wnikająca głęboko w korzenie terroryzmu. Sam zamach na World Trade Center to zaledwie kilkanaście ostatnich stron książki. Dla autora ważniejsze było zrozumienie istoty kulturowej przepaści, u której podstaw stoi religia łagodna i stroniąca od gwałtu. Udało się znakomicie. Książka z „Serii  Amerykańskiej” ale w gruncie rzeczy traktująca o współczesnej historii świata.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 lipca 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , , ,

Krótka historia Opium – Thomas Dormandy

Od prehistorycznych upraw w Persji po afgańskie uprawy wspierające współczesny terroryzm, historia opium nie jest taka krótka, jak przewrotnie wskazuje tytuł książki Thomasa Dormandy.
Ludzkość pożąda cudownego soku z główek maku lekarskiego od tysięcy lat. Najstarszy narkotyk świata zaczynał karierę w postaci naturalnej. Dociekliwość i inwencja człowieka szybko przerobiła lepką brązową maź w poręczną nalewkę o niewinnej nazwie „laudanum”. Oszałamiająca kariera opium w Europie i Ameryce napędziła produkcję narkotyku w Indiach Brytyjskich a przy okazji stworzyła niejedną fortunę w Zjednoczonym Królestwie.

Absurdalnie do popularyzacji opium przyczyniła się herbata. To od wielkiej namiętności Anglików do ich „narodowego” naparu zrodziła się potrzeba handlu z Chinami i wynikłe z tego dwie wojny „opiumowe”. Anglicy dostali swoją herbatę a pokonane militarnie Chiny stały się największym konsumentem narkotyku na świecie, w krótkim czasie stając się też najbardziej zdegenerowanym państwem pełnym apatycznych, upadłych heroinistów.

W 1804 roku niemiecki farmaceuta wyodrębnił z opium alkaloid, który stał się kolejnym lekarstwem na wszelkie dolegliwości XIX wieku – morfinę. W 1874 roku, podczas eksperymentów z morfiną angielski chemik zsyntetyzował substancję 3-5 krotnie mocniejszą. Eksperymentem z Londynu zainteresował się pracownik niemieckiego koncernu Bayer, wynalazca aspiryny.

W 1897 roku laboratorium Bayera po raz pierwszy „ugotowano” substancję, którą twórcy zgodnie z wywoływanym stanem euforii nazwali heroiną. Wprowadzając „lek” do powszechnego użycia koncern Bayer zachwalał swój środek jako nieuzależniający, za to doskonały do leczenia schorzeń. Świat wciąż zmagał się z gruźlicą i wieloma chorobami, na które wciąż brakowało skutecznego antidotum. Nowe lekarstwo Bayera wydawało się kolejnym przełomem w medycynie.

Minęło wiele lat zanim dostrzeżono mroczną stronę „medykamentu”. Do tego czasu sprzedano tony białego proszku w postaci syropów, tabletek czy eliksirów. Lata dwudzieste przyniosły pierwsze zakazy prawne i powszechną świadomość, że heroina nie jest cudownym lekiem, tak jak bezkarne nie było używanie morfiny a wcześniej laudanum.

„Heroina wraca w wielkim stylu” zachwycał się jeden z bohaterów „Pulp Fiction”. Minęło kolejne sto lat, w których sok z makówek wciąż cieszy się powodzeniem. W najnowszym wydaniu produkcją „czarnej smoły” zajęły się meksykańskie kartele, znajdując ogromny rynek zbytu w najbogatszym kraju świata, Ameryce.

Krótka historia opium pisze się dalej.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 Maj 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , , , ,

Tiger King

Nie minęło kilka dni od premiery na Netflix a „Tiger King” stał się serialem o niewiarygodnej popularności. Trudno się temu dziwić, bo opowieść o hodowcy tygrysów z Wynnewood, Oklahoma przekracza granice zarezerwowane dotąd dla filmów sensacyjnych kategorii B. I zwyczajnie nie mieści się w głowie.

Nowy serial dokumentalny Netflixa buduje  historię Joe Exotica według najlepszego hitchocowskiego stylu. Joseph Schreibvogel alias Joe Exotic nie odbiega poziomiem szaleństwa od kolegów po fachu. A jest w czym wybierać: nawiedzeni działacze eko i tytułujący się bogami guru są na porządku dziennym. Najwyraźniej pokusa posiadania własnego Z.O.O. działa szczególnie intensywnie na wszelkiej maści oryginałów.

Pozorna sielanka w parku G.W. Zoo z jej egzotycznym, ale w gruncie rzeczy pociesznym właścicielem gejem kończy się szybciej niż można się spodziewać. Historia nabiera tempa kolejki górskiej, z gwałtownymi zwrotami, jakich nie powstydziliby się bracia Cohen.

„OMG!” lub „Holly Shit!” to chyba najczęściej powtarzana fraza podczas oglądania historii hodowców tygrysów, homo bigamisty i niedoszłego prezydenta USA.

„Tiger King” powtarza rozpoznawalny już, „netflixowy” sposób narracji, ale jest to zdecydowanie najbardziej popieprzony dokument jaki Netflix dotychczas wyprodukował.

„cuz I saw Tiger, now I understand

I saw Tiger, and Tiger saw man” 🙂 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 marca 2020 w dokument, kino 2020, seriale

 

Tagi: , , ,