RSS

Archiwa tagu: II wojna światowa

Królestwo – Szczepan Twardoch

Królestwo legło w gruzach a niedoszły król ukrywa się w jego trzewiach. Pełza korytarzami, wspina po resztkach balustrad, przeciska przez przysypane piwnice. W pyle wypalonych miotaczami ognia kamienic węszy za resztkami jedzenia, nasłuchuje kroków, kryje się jak szczur w ciemnościach.

Król? Raczej królowa. Mocarny Jakub Szapiro zmienił się w drżącą kupę łachmanów. Przy życiu utrzymuje go dawna kochanka, jedyna osoba, która żywi dla dawnego „króla Karcelaka” uczucia inne niż organiczna nienawiść. Ryfka wreszcie ma wielkiego Szapiro na własność. Opiekuje się tym cieniem dawnego mocarza wbrew wszelkiej logice, na codzień ryzykując dla niego życie w ruinach getta, nie tylko umykając przed Niemcami i szmalcownikami. W zgliszczach dawnej dzielnicy Żydowskiej czai się opiewany legendami Ares – nowy król w tych nieludzkich czasach.

Popularność „Króla” zaskutkowała powstaniem „Królestwa”. Szczepan Twardoch wybrał drogę niełatwą, bo w miejsce odcinania kuponów i kolejnej opowieści o malowniczych bandziorach przedwojennej Warszawy wybrał niełatwe wojenne losy podludzi.

O czasach tych książek powstało bez liku i współczesnemu pisarzowi niełatwo jest przebić się przez opowieści naocznych świadków. Nawet przy zawężeniu tematu do życia w zgliszczach getta nie sposób uniknąć kolizji z niekwestionowanym arcydziełem. Podobieństwa „Królestwa” do oscarowego „Pianisty” są tu oczywiste.

A jednak Twardochowi udało się stworzyć nową jakość i w wojenne historie tchnąć nowego ducha. W „Królestwie” nie ma klasycznych bohaterów. Tu bohaterem staje się bezwarunkowa miłość, nie tylko w wydaniu Ryfki.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 15 grudnia 2020 w literatura 2019

 

Tagi: , , , , ,

Wysoka dziewczyna

Historia dwóch kobiet rozjechanych historią. Iya, z racji nieprzeciętnego wzrostu zwana „Tyczką”, mieszka z synkiem w komunalnym mieszkaniu jednej z tych leningradzkich kamienic, której udało się nie paść pod bombami. Jest 1945 rok, opary wojny jeszcze wiszą w powietrzu.

Z frontu wraca Masza. Dziewczyna przeszła szlak bojowy Armii Czerwonej do Berlina. Jest głodna wrażeń, pragnie czerpać z życia pełnymi garściami.

Tyczkę i Maszę łączy dawna przyjaźń. Wspólnie dzielą los ocalałych z wojennej pożogi. W każdej z nich ciężkie czasy pozostawiły trwały ślad, który nie pozwala zapomnieć o przeszłości.

„Wysoka dziewczyna” powstała na podstawie głośnej powieści białoruskiej noblistki Swietłany Aleksijewicz („Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”). To film o historii, ale nie ma w nim nic z heroizmu radzieckich żołnierzy. Weterani wojenni to zaledwie tło do esencji wojny – kobiet poharatanych zewnętrznie, ale nieuleczalne blizny noszących wewnątrz siebie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 listopada 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , , ,

Morfina – Szczepan Twardoch

Konstanty Willemann Polak o niemieckich korzeniach czy Niemiec, który został Polakiem z wyboru? On sam nie jest pewien. I nie będzie pewien do końca.

Ślązak, syn niemieckiego arystokraty i spolszczonej Ślązaczki. Matka, kobieta o wybitnie silnym charakterze sama chciała wybrać swoją narodowość i na złość wielu osobom wybrała polskość. „Kostka” wychowała w polskości, ale potomkowi uwiedzionego za młodu niemieckiego arystokraty równie daleko jest do niej jak do niemieckości ojca.

Historia mocno zadrwiła z Konstantego umieszczając go w „zgwałconej Warszawie” roku 1939. Bon-vivant, morfinista, dziwkarz miota się po tej obwieszonej swastykami stolicy nieistniejącego państwa mając koneksje ojca w generalskim mundurze Wermachtu i rangę porucznika Wojska Polskiego, zasłużonego w chwalebnej kampanii wrześniowej. Pieprzyku całej tej szopce dodaje małżeństwo z córką endeka Peszkowskiego. Żona i teść, zapiekli polo-file, rozrywają Wilusia na strzępy – a to uwodząc go legendarnym polskim bohaterstwem a to sprowadzając do mianownika kanalii o niemieckiej duszy faszysty.

Powieść Twardocha można rozwarstwić na trzy poziomy. Pierwszy z nich to codzienność bohatera – skandalizująca i odbrązowiająca życie pod okupacją.

Drugi – starannie przedstawiona historia roku 1939, pełna politycznych niuansów i patriotycznych postaw.

Wreszcie trzeci poziom, najbardziej rozbudowany i zdumiewający. To myśli Willemanna, zresztą nie tylko jego, bo i pełne niezwykłego suflera dopowiadającego częściowo „zza kadru”. To tutaj śliniący się morfinista spotyka byłego żołnierza rojącego o chwalebnych czynach i oportunistę, któremu na wyciągnięcie ręki oferuje się łatwe wybory.

Szczepan Twardoch napisał powieść wybitną, na miarę epickich „Łaskawych” Jonathana Littella. To opowieść o niełatwych czasach, skomplikowanych wyborach i banalności zła.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 listopada 2020 w literatura 2019

 

Tagi: , ,

Poświata – Michael Chabon

Niezwykła historia niezwykłego człowieka. Już w pierwszej scenie bohater usiłuje udusić swojego szefa kablem od telefonu. Póżniej będzie jeszcze dziwniej.

Odchodzący z tego świata staruszek opowiada swoje losy wnuczkowi. Czy to z powodu silnych uśmierzaczy bólu czy wyłącznie z potrzeby ducha mężczyzna otwiera się i z jego ust płynie opowieść o życiu, które odeszło w niepamięć.

Obsesja na punkcie modeli statków kosmicznych i pogoń za nazistowskim naukowcem Wernherem von Braun i kompulsywne poszukiwanie węża, który pożarł pupila sąsiadki wypełniają losy Chabona seniora. Równie niezwykły jest jego związek z kobietą, która na ręku ma wytatuowany siny numer i przez całe życie ucieka przez Bezskórnym Koniem. Tak, pisanym z wielkich liter.

Michael Chabon stworzył powieść niezwykłą, niedającą streścić się w kilku zdaniach. Przeskoki czasowe, wojna, holocaust, Ameryka, kultura żydowska, nazistowscy naukowcy i makiety NASA. Totalne szaleństwo będące wynikiem mieszkanki rodzinnych historii i wyobraźni literackiej. Fascynująca lektura.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 listopada 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , ,

Czarny Mercedes

Pani adwokatowa Holzer zostaje znaleziona martwa we własnym domu. Kuchenny nóż wbity w panią adwokatową po rękojeść sugeruje, że nie był to wypadek w trakcie gotowania.

Do akcji wkracza „granatowa” policja i nadkomisarz Rafał Król. Jest wojna, sprawy się komplikują. Niemcy uznają mecenasa Holzera za swojego. Karol Holzer przyjaźni się z hrabią Aleksandrem von Fleckenstein. Ten przemiły arystokrata zazwyczaj pojawia się czarnym mercedesem na rejestracjach SS i ubiera się w czarny mundur spod igły Hugo Bossa. Mecenas Holzer z upiera się, że jest Polakiem. Z adwokackiej kuchni wymiatane są kolejne brudy starannie skrywane w czasie okupacji.

Reżyserem „Czarnego Mercedesa” jest Janusz Majewski, żywa legenda polskiej kinematografii, kawaler licznych orderów państwowych, profesor nadzwyczajny sztuki filmowej. Do niewątpliwych dzieł Janusza Majewskiego należą „C.K. Dezerterzy”, „Zaklęte rewiry” i „Królowa Bona”. „Czarny Mercedes” z pewnością do nich nie należy.

Najnowsze dzieło Majewskiego z założenia miało być czarnym kryminałem w wydaniu polskim, osadzonym w jakże niepospolitych czasach okupacji. I czego tu nie ma! Warszawski detektyw Poirot, zagadka na miarę Agaty Christie, do tego skomplikowana martyrologia polskich bohaterów, źli i dobrzy Niemcy, jeszcze lepsi Polacy.

Pominąwszy zgrabną, choć momentami szalenie sztuczną warstwę wizualną film męczy pogonią za błyskotliwą akcją, której niestety dogonić nie może. Kolejne wolty niemożebnie plączą wątki i akcję a w ich natłoku trup wydaje się najmniej istotny.

Podejrzewam, że drugim reżyserem musiał być niejaki Adam Miałczyński a pan reżyser Majewski zbyt często krzyczał na planie „Miałczek, więcej dymu!”.

ps. I o co – o Panie! – chodzi z tym czarnym mercedesem?

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 19 października 2020 w kino 2020

 

Tagi: , ,

303. Bitwa o Anglię

Rok 1940. Rozpoczyna się bitwa o Anglię. Rosnące straty w szeregach przekonują dowództwo brytyjskiego RAF do skorzystania z pomocy „aliantów”. Formuje się dywizjon 303 składający się z doświadczonych polskich pilotów. Dowódcą krnąbrnych Polaków zostaje Witold Urbanowicz (Marcin Dorociński). Pierwsze sukcesy bojowe eskadra zdobywa jeszcze przed oficjalnym włączeniem do działań bojowych.

„303 Bitwa o Anglię” stosunkowo wiernie odtwarza historię polskich lotników. Reżyser David Blair wykazał się sporą znajomością historii. W filmie jest miejsce nie tylko na spektakularne walki powietrzne ale i rozbudowane tło opowieści – od buntowniczych rekrutów bez znajomości angielskiego po dramatyczne wspomnienia bohaterów. Angielsko polska produkcja zaskakująco jak na wyspiarski egocentryzm zauważa kulturowe różnice i niejednolite korzenie pilotów. Co ciekawe, jest nawet miejsce na smutną pointę o tym jak zwycięskie Zjednoczone Królestwo potraktowało swoich wybawców.

Twarzą filmu jest Iwan Rheon, pamiętny okrutnik i psychopata z „Gry o Tron”. Aktor tworzy poprawną ale nie porywającą kreację myśliwskiego asa Jana Zubacha.

I tu tkwi chyba największy problem filmu. Walijczyk gra w języku polskim niestety koszmarnie go kalecząc. O ile niskobudżetowe sceny batalistyczne można znieść, to już gadającego po polsku Ramsay Boltona nie da się brać na serio. Z drugiej strony, obsada filmu z rozpoznawalnym na świecie Rheonem i przemykającym gdzieś z boku kadru Dorocińskim jest o niebo lepsza niż plastikowi chłopcy z konkurencyjnego „Dywizjon 303. Historia prawdziwa” (w rolach głównych Zakościelny i Adamczyk) XD.

„303 Bitwa o Anglię” poprawny historycznie i warsztatowo nie startuje w lidze amerykańskich blockbusterów w rodzaju „Pearl Harbor” i nie ma szans na światową karierę. Co najwyżej zasili wirtualne półki któregoś z sieciowych molochów i trafi pod obce strzechy przypominając kawałek historii II wojny światowej.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 9 czerwca 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , ,

Dolina Zabójców – Leo Kessler

Listopad 1943 roku. Wermacht rozpaczliwie walczy na froncie wschodnim, siły niemieckie słabną. Alianci nie mają wątpliwości, że kres III Rzeszy jest bliski. W Teheranie mają spotkać się po raz pierwszy trzej przywódcy: F.D. Roosvelt, Churchill i Stalin.

Legenda nazistowskiej armii, Obersturmbannführer Otto Skorzeny planuje śmiałą akcję, która odwróci losy wojny. Doborowa grupa komandosów dotrze do Teheranu i zlikwiduje wielką trójkę.

Skorzeny powierza akcję najlepszym z najlepszych – kompanii Edelweiss, która wsławiła się już wykoanianiem misji specjalnych na tyłach Armii Czerwonej.

Kompania strzelców alpejskich pod dowództwem doświadczonego pułkownika Strummera musi dotrzeć do Persji przez rozległe tereny kontrolowane przez legendarnych asasinów.

„Dolina Zabójców” to kolejna z metra cięta powieść Leo Kesslera aka Charlesa Whtinga, trzecia z dziewięciu książek z cyklu „Edelweiss”.

W ciągu 47 lat pracy twórczej (1960-2007) Whiting napisał 350 książek. Jego tempo produkcji kolejnych „Bang-bang, thrills-and-spills”- jak sam je określał – powieści przygodowych. Z uwagi na tempo, jakie nadał swojej profesji – książka co miesiąc – wydawca doradził Whitingowi pisanie pod kilkoma pseudonimami. Najbardziej znany to właśnie Leo Kessler, autor przygód batalionu szturmowego SS „Wotan”.

Dolina Zabójców nie wybiega poza możliwości jednomiesięcznego literata – grubo ciosana sensacja obleczona w złowrogo eleganckie mudnury w kolorze feldgrau.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 kwietnia 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , ,

Jojo Rabbit

Czy osiemdziesiąt lat po wojnie jest jeszcze cień szansy na wyciśnięcie z niej jakiejś oryginalnej historii? Czy to w ogóle ma sens? Po setkach filmów poważnych i niepoważnych, opłakujących fizyczne i moralne straty, przekuwających wojenny dramat w pastisz i komedię odpowiedź zdaje się być oczywista.

A jednak Taika Waititi nakręcił „Jojo Rabbit”, w którym uwagę przykuwa on sam w roli slapstickowego Hitlera. Niegłupio jak na reżysera, który sam określa się jako „polinezyjski żyd”.

Historia chłopca Jojo, małego fanatyka w mundurku Hitlerjugend startuje z perspektywy małego niemieckiego miasteczka, w którym każdy z mieszkańców kocha Furhera. Taka wydaje się być Rosie, matka Jojo (Scarett Johansson) i kapitan Klenzendorf (Sam Rockwell). W tej sielskiej opowieści o uroczym dzieciństwie wszystko zgrzyta i trzeszczy.

Kolejna genialna rola Sama Rockwella, komediowa kreacja Taiki Waititi w roli Adolfa na miarę spiżowej kreacji Charlie Chaplina sprzed osiemdziesięciu (!) lat, wreszcie masakrująca scena utkana z setek pozdrowień „Hai’hitla!” to coś co warto zobaczyć.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 marca 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , , ,

Gestapo – Frank McDonough

Gestapo to słowo, którego Polakom tłumaczyć nie trzeba. Odmienione przez wszystkie przypadki było głównym bohaterem wielu filmów i książek, przygody Hansa Klossa w to wliczając na honorowym, pierwszym miejscu.

Najwyraźniej inaczej jest w Wielkiej Brytanii, która choć udręczona wojną, nigdy nie miała do czynienia z tą uroczą nazistowską organizacją.
Choć okładka straszy czytelnika demonicznymi twarzami Adolfa i Heinricha Himmlera, zawartość zdumiewa pobłażliwą oceną.

Frank McDonough szczegółowo opisuje hitlerowską tajną policję od genezy jej powstania po zakres działań, strukturę i metody. Książka stara się obiektywnie ocenić Gestapo i demitologizuje mity o wszechobecności gestapowców we wszystkich sferach życia. Co jednak bardzo istotne – angielski historyk opiera się wyłącznie na działaniach Gestapo w Niemczech.

Na terenie III Rzeszy działania te choć opresyjne, są zdecydowanie bliższe metodom „tradycyjnej” policji obyczajowej niż owianej legendami bezwzględnej organizacji rasistowskiej. Samo Gestapo rozwija się zresztą tak, jak rozwijają się umysły jej szefów – od werbalnych ataków na politycznych oponentów po przemoc fizyczną. Na masowe zabijanie cyklonem B przyjdzie czas w 1942 roku.

Jest zatem obiektywnie i z angielską flegmą. Opisy represji na znienawidzonych przez Hitlera grupach – od politycznej opozycji i homoseksualistów po Żydów, Cyganów i pospolitych nierobach wspominają o więzieniu i obozach koncentracyjnych w duchu kary niesprawiedliwej, ale nie ostatecznej. Ani słowa o Reinhardzie Heydrichu, Klausie Barbie czy uroczych lekarzach badających więźniów w obozach zagłady.

W drugiej połowie książki McDonough opisuje kluczową rolę Gestapo w powstaniu i wdrożeniu „Ostatecznego rozwiązania”. To jednak nie wybrzmiewa mocno na tle całego dokumentu. Najwyraźniej panowie z runami SS na kołnierzykach nie byli tacy straszni.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 1 lutego 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,

Sześć miesięcy w 1945. Od wojny światowej do zimnej wojny – Michael Dobbs

Nie minęło nawet sto dni od chwili, gdy żołnierze amerykańscy i sowieccy klepali się nad Łabą po plecach i przysięgali sobie przyjaźń do grobowej deski, a zdawało się, jakby minęła cała epoka. W Berlinie przedstawiciele armii okupacyjnych strzelali do siebie nawet wtedy, gdy zaledwie 25 kilometrów dalej, w Poczdamie, ich wodzowie naczelni pozowali do zdjęć i ogłaszali triumfalne komunikaty.

Historia polityczna świata u kresu największej w dziejach świata zawieruchy wojennej. Michael Dobbs z kronikarską dokładnością opisuje rozmowy na szczycie pomiędzy rozdającym karty Związkiem Radzieckim, umocnioną w swej potędze Ameryką i asystującą starą lady Brytanią. Od Jałty do Hiroszimy to sześć miesięcy, które zdecydowały o kształcie świata na dekady.

Szczególnie wnikliwie opisane sylwetki Stalina, Churchilla i F.D. Roosevelta (a po nim Trumana) udowadniają jak wielkie znaczenie dla dziejów świata miały personalne cechy tych osób.

Oprócz postaci najważniejszych w procesie postępującej „Zimnej Wojny” Dobbs przedstawia polityków drugiego, choć nie mniej znaczącego szeregu. Wśród nich

Wiaczesław Michajłowicz Skriabin, dziewiąte z dziesięciorga dzieci subiekta sklepowego. Przed rewolucją, jako zesłaniec polityczny, zarabiał rubla na godzinę, grając na mandolinie po restauracjach i kinach.

Na kartach historii bardziej znany jako Wiaczesław Mołotow.

Uwaga. Jest dwóch Michaeli Dobbsów 🙂 Pierwszy to autor poważnych opracowań historycznych. Drugi Michael Dobbs znany jest z powieści sensacyjnych, w tym cyklu „House of Cards”.

 

 

Urodził się w 1890 roku jako

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 grudnia 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , , , ,