RSS

Archiwa tagu: II wojna światowa

Projekt Riese – Remigiusz Mróz

W trakcie zwiedzania tajemniczych sztolni z II wojny światowej następuje gwałtowny wstrząs, którego efektem jest zawalony korytarz wejściowy.

Ocalała grupka turystów nieoczekiwanie trafia na umundurowanego mężczyznę, który wszedł do obiektu wejściem dotychczas uznanym za niedrożne.

Bohaterowie poruszają się korytarzami wykutymi przez nazistów na potrzeby projektu Riese. Tajna podziemna baza w Górach Sowich nigdy nie zdradziła swojej prawdziwej genezy. Historyczne tezy mówią o wykutej w skale niemieckiej fabryce broni, te bardziej sensacyjne – o ośrodku badań nad bombą atomową, kolejnej wunderwaffe a nawet tajemniczej maszynie, której proweniencji nie sposób odgadnąć.

Po kilku godzinach błądzenia w mroku turyści prowadzeni przez tajemniczego Parkera zderzą się z rzeczywistością daleko bardziej szokującą niż legendy o nazistowskiej fabryce. Ich świat zmieni się nie do poznania.

Kompleks Riese istnieje i można go zwiedzać. Ogromna militarna inwestycja wojennych Niemiec składa się z siedmiu znanych obiektów, wzbudzając fantazje o nieodkrytych dotychczas komnatach i połączeniu z odległym o ponad 20 km Zamkiem Książ.

Autor znany przede wszystkim z powieści kryminalnych w gatunku S-F radzi sobie całkiem nieźle. Trzymająca w napięciu S-F Mroza zręcznie wykorzystuje rodzime legendy o tajnych projektach Trzeciej Rzeszy, zgrabnie zaplatając wątki wokół fizycznych zjawisk uznanych naukowo za możliwe, choć wciąż nie mieszczących się w umysłach ludzkich.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 stycznia 2023 w literatura 2022

 

Tagi: , , , ,

Warszawa 1944. Tragiczne Powstanie – Alexandra Richie

Teza na okładce i dowód w postaci kolejnego grubego dzieła o Powstaniu. Alexandra Richie patrzy na historię oczami tych, którzy nie decydowali ale ponieśli największą cenę za bunt przeciw III Rzeszy. Tu nie ma miejsca na tłumaczenia romantycznego zrywu czy pobudek politycznych. Jest krew i łzy, nieskończony potok łez. I stosy ciał niemieszczących się na podwórkach i rozkopanych skwerach.

Nie ma to być całościowa historia Powstania Warszawskiego. Zasadnicze stawiane powszechnie pytania brzmią: dlaczego w końcu lipca 1944 roku, gdy Niemcy niemal zupełnie opuścili miasto, nagle zdecydowali się do niego wrócić i dlaczego po wybuchu powstania zwalczali je z taką zawziętością? Nie jest to książka o tym, co „powinno” było się stać lub co „mogło” się stać albo co Stalin i zachodni alianci „mogli” zrobić – to historia o tym, co w rzeczywistości wydarzyło się latem 1944 roku, szczególnie o stosunkach między Niemcami i Polakami.

***

Dowódca Warszawskiego Okręgu AK, pułkownik „Monter”, przybył na spotkanie 31 lipca 1944 roku o godz. 17.00 z mylną informacją, że Sowieci „są na Pradze”, i twierdził, że odkładanie wybuchu powstania będzie katastrofą. Generał „Bór” – który pod wieloma względami nie pasował do roli, jaką wyznaczyła mu historia – nie czekał na weryfikację meldunku, tylko wydał rozkaz do rozpoczęcia walk. Ani „Bór”, ani „Monter” nie rozumieli, jakie znaczenie ma kontrofensywa Modela. Ze względu na nią Armia Czerwona nie mogła zająć Warszawy w pierwszym tygodniu sierpnia, ale Polacy o tym nie wiedzieli. Rozpoczęto mobilizację do powstania. Wybuchło ono 1 sierpnia o godzinie 17.00 i miało przynieść całkowite zniszczenie miasta.

***

Gunnar Paulsson pisał: „W czasie II wojny światowej w Warszawie zginęło 98% żydowskiej ludności, zginęła też jedna czwarta ludności polskiej: w sumie ok. 720 000 istnień ludzkich… Być może w całych dziejach ludzkości nie było większej rzezi dokonanej na pojedynczym mieście”

***
Po wybuchu Powstania Warszawskiego Guderian poprosił, by miasto oddać w jurysdykcję 9. armii, ale do tego samego dążył Himmler. Hitler uległ żądaniom Reichsführera SS. Guderian zanotował: „Himmler zwyciężył”. Powstanie było tłumione nie przez regularne oddziały, ale przez doskonalących swoje umiejętności na polach śmierci Białorusi osławionych zbirów z SS: Ericha von dem Bacha-Zelewskiego, Oskara Dirlewangera, Bronisława Kamińskiego i członków Einsatzgruppe B, bezceremonialnie zabranych z ich wygodnych siedzib na wschodzie. Wskutek tej decyzji stłumienie Powstania Warszawskiego stało się jedyną niemiecką lądową operacją bojową przeprowadzoną niemal całkowicie przez SS.

***

Ponad siedemdziesiąt lat od wybuchu Powstania, pierwszego sierpnia każdego roku na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich pojawia się tłum patriotów z racami i biało-czerwonymi sztandarami. Polska czci 30 tysięcy walczących bohaterów, kombatanci dostają odznaczenia. O 200 tysiącach wymordowanych Warszawiaków wspomina się trochę rzadziej.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 21 grudnia 2022 w literatura 2022

 

Tagi: , , , ,

Noc w Lizbonie – Erich Maria Remarque

Wciąż jeszcze nie mogłem przyzwyczaić się do beztroskich świateł Lizbony, chociaż w tym mieście przebywałem już od tygodnia. W krajach, z których przywędrowałem, miasta, niby kopalnie węgla, tonęły nocą w ciemnościach, a każdy błysk latarki w mroku był bardziej niebezpieczny aniżeli morowe powietrze w średniowieczu. Przybyłem z Europy dwudziestego stulecia. Był to statek pasażerski.

Na spowitym mrokiem nabrzeżu stoi uciekinier z wojennej pożogi. Jego wzrok pada na ostatni statek, którym mógłby uciec do Ameryki. Mógłby, ale zdobycie wartego fortunę biletu jest ponad siły skromnego emigranta. Jeszcze nie wie, że przypadkowe spotkanie z tajemniczym Schwarzem przyniesie wybawienie. Za cenę wysłuchania całonocnej historii.

Kolejny klasyk E.M. Remarque nie tracący na aktualności.

Nazywam się Schwarz – powiedział. – Nie jest to moje prawdziwe nazwisko. Na to nazwisko wystawiony jest mój paszport. Ale przyzwyczaiłem się do niego.

Jechałem noc i następny dzień, aż wreszcie bez przeszkód znalazłem się w Austrii. Dzienniki pełne były żądań, ubolewań i komunikatów o zajściach na granicy, które zawsze poprzedzają wojnę i w których jakimś dziwnym sposobem zawsze naród słabszy oskarżany jest o agresję wobec silniejszego. Widziałem pociągi pełne wojska, ale większość ludzi, z którymi rozmawiałem, nie wierzyła, by miała wybuchnąć wojna. Oczekiwali nowego Monachium, które zapobiegnie katastrofie.

Możliwe, że okres, w którym żyjemy, zostanie kiedyś nazwany okresem ironii – rzekł Schwarz. – Oczywiście nie chodzi tu o pełną esprit ironię osiemnastego stulecia, lecz o mimowolną ironię okresu przemocy, złośliwości i głupoty naszego niezdarnego wieku, wieku postępu technicznego i regresji kulturalnej. Hitler nie tylko głosił przed światem, lecz sam w to wierzył, że jest orędownikiem pokoju i że to inni narzucili mu wojnę. Jego wiarę podzielało pięćdziesiąt milionów Niemców. To, że tylko oni jedni w ciągu wielu lat zbroili się po zęby, podczas gdy żaden inny naród nie był przygotowany do wojny, w niczym nie zmienia ich rozumowania.

Leżałem w lesie i przyglądałem się opadającym z drzew umarłym, jaskrawym liściom. Powtarzałem w myślach: „Pozwól jej żyć! Pozwól jej, Boże, żyć, a ja nigdy jej o nic nie zapytam! Życie ludzkie jest czymś o wiele wspanialszym aniżeli sprzeczności, w których się wikłamy! Pozwól jej żyć… A jeżeli jest to możliwe beze mnie, pozwól niech żyje beze mnie – lecz pozwól, by żyła!”

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 listopada 2022 w literatura 2022

 

Tagi: , , , ,

Szarlatan

Lata pięćdziesiąte. Uznany powszechnie uzdrowiciel Jan Mikolasek przyjmuje setki pacjentów. Kolejne dziesiątki leczy korespondencyjnie. Znachor ma wieloletnie doświadczenie zielarskie i zdumiewający „dar boży” do rozpoznawania chorób. Na swojej działalności doskonale zarabia. Stać go na wystawienie wygodnej posiadłości i limuzynę z szoferem.

Dla czechosłowackich komunistów osoba taka jest jednak plamą na socjalistycznym honorze. Śmierć prezydenta usuwa parasol ochronny i systemowy konformista zderza się ze służbą bezpieczeństwa.

Jan Mikolasek, dotychczas sługa kolejnych systemów i władz, popada w niełaskę i trafia przed sąd.

„Szarlatan” opowiada o powszechnie znanym uzdrowicielu z Czechosłowacji, postaci autentycznej.  Agnieszka Holland kolejny raz bierze na warsztat zderzenie jednostki z totalitaryzmem. Ale historia Mikolaska to nie tylko pretekst do rozprawy z historią.

Opowieść o uzdolnionym zielarzu w apogeum systemowej represji skupia się na intymnym życiu bohatera i romansie z osobistym asystentem. Raz jeszcze u polskiej reżyserki wybrzmiewa teza o skomplikowanych czasach, których nie można oceniać wyłącznie w kategoriach bohaterstwa i tchórzostwa. Czasach, w których każdy może okazać się sprytnym oportunistą lub milczącą ofiarą.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 4 listopada 2022 w kino 2022

 

Tagi: , , , ,

Iskra Życia – Erich Maria Remarque

Szkielet nr 509 powoli uniósł głowę i otworzył oczy. Nie wiedział, czy był nieprzytomny, czy tylko spał. Między jednym a drugim nie było już zresztą prawie żadnej różnicy; dbały o to od dawna głód i wyczerpanie. Obydwa stany przypominały za każdym razem zapadanie się w głębokie grzęzawisko, z którego, jak się wydawało, nie można już było się wynurzyć.

Mocnym wstępem zaczyna się „Iskra życia”. Czytelnikowi podobnie jak głównemu bohaterowi dopiero po dłuższej chwili udaje się ustalić gdzie się znajduje. To hitlerowski obóz zagłady.

Pięćset dziewięć pozostaje numerem niemalże do końca książki. Bezimienny bohater jest symbolem milionów ofiar – jednocześnie unikalną osobą i bytem określonym w masie dusz.

Pięćset dziewięć prowadzi czytelnika po piekle (fikcyjnego) obozu Mellern. W katabazie na wzór Dantego odwiedza obozowe zakamarki – od krematoryjnych piwnic po wypielęgnowane domki nazistowskich urzędników.

Więzień o bardzo starym numerze już dawno zszedł do czeluści piekielnych. Według lokalnej hierarchii jest na samym dnie, w przedsionku komory gazowej.

Obnosili po polu duży papierowy worek z popiołem z krematorium, który sypali w bruzdy. Pracowali właśnie na grządkach przeznaczonych pod uprawę szparagów i truskawek, w których Neubauer szczególnie zasmakował. Mógłby je jeść bez przerwy. Papierowy worek zawierał popioły szesnastu osób, w tym dwanaściorga dzieci.

Tytułowa „iskra życia” tli się w bohaterze powieści do końca, ale nadrzędną ideą książki nie jest przetrwanie. To studium ludzkiej psychiki, która w odpowiednich warunkach zmienia człowieka w bestię.

W 1939 roku Erich Maria Remarque zdołał uniknąć faszystowskiemu reżimowi. Gdyby nie emigracja, spotkałby go niechybnie los bohaterów „Iskry Życia”.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 grudnia 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , ,

Hipnoza – Hanna Krall

W jednym z opowiadań tego zbioru człowiek ocalały z Holocaustu bezskutecznie próbuje zrobić karierę w Hollywood. Jego krzyk i lament nad straszliwym losem odbija się od pustych ścian. To jego historia najbardziej zasługuje na literackie i kinowe laury. Świat pozostaje niewzruszony, choć w międzynarodowej świadomości zagłada Żydów pozostaje największą zbrodnią ludzkości.

„Hipnoza” zbiera w jeden wątły tomik opowieści jednostek. Wspomnienia łączą się w nieistniejący już świat cadyków i ich małych ubłoconych miasteczek. Zlewają w jeden potok historii o odejściach i powrotach, przodkach i ludziach którym przyszło żyć z piętnem ocalałych.

Mądra i niełatwa lektura.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 sierpnia 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , ,

Off Limits – Hans Habe

Niemieccy przybysze znikali wśród setek żołnierzy, którzy objęli w posiadanie ów raj sportów zimowych. Na drzwiach hoteli i zajazdów przybite były tablice: „Off limits! Niemcom wstęp wzbroniony! Tylko dla aliantów!” Monachium także pełne było szyldów tego rodzaju, widniały na drzwiach restauracji i urzędów, na drzwiach mieszkań i barów, na płotach ogrodowych; ale w wielkim mieście nie sprawiały wrażenia tak obraźliwego jak w tej bawarskiej wiosce, która niewiele nosiła śladów wszystko tłumaczącej wojny

Obozy jenieckie wypluwały swój nadmiar, jak przeładowany żołądek. I wyglądały podobnie jak wypluta zawartość żołądka. Godność klęski była tu już tylko klęską godności: w łachmanach wlokła się pobita armia do domu, do pobitego kraju. Ta armia była od dawna na drogach — na drogach Francji i Polski, Rosji i Belgii. W marszu naprzód szło się razem, ale z powrotem każdy szedł z osobna. W marszu naprzód niosła żołnierza droga, teraz żołnierz dźwigał drogę.

Koniec Drugiej Wojny Światowej. Tysiącletnia III Rzesza upadła po niespełna dekadzie, pociągając na dno każdego Niemca bez wyjątku. W ruinach zburzonych miast cierpią wszyscy niezależnie od przynależności partyjnej i poglądów. Podzielone na cztery strefy Niemcy są okupowane przez dwa wrogie obozy. Nowa rzeczywistość zależna jest od Zwycięzców.

Cegły sprzedaje się na sztuki, ciała oddaje za paczkę Lucky Strike’ów. Tożsamość można kupić a dawne grzechy wymienić na zasługi dla aliantów. Byli naziści moszczą wygodne nowe gniazdka, porządni ludzie padają ofiarą ślepego prawa. Zgniła moralność zaraża okupantów, wystawiając ich na próby w obliczu łatwych łupów.

Człowiek okazał się raz jeszcze tym, czym był zawsze — lichym towarem eksportowym, który z każdą milą dzielącą go od domu coraz bardziej się psuje, a znajomość między obcymi narodami, po której marzyciele i idealiści tak wiele się spodziewali, przypominała otwarte skrzynki cuchnące ostrygami, które zbyt długo były w drodze.

W zapomnianej dziś powieści „Off Limits” przewija się kilkudziesięciu bohaterów składających się na bardzo szeroki i wnikliwy obraz społeczny upadłej III Rzeszy. Hans Habe nie unika tematów tabu pokroju kolaboracji Ameryki z byłymi nazistami i skomplikowanego procesu denazyfikacji społeczeństwa Niemiec, często nie mającego wiele wspólnego z rzeczywistością. Fundamentem powieści pozostaje przede wszystkim głęboki humanizm i obserwacja człowieka wystawionego na pułapki powojennej anarchii.

„Hunter ma rację — myślał — nie powinno się rozumieć słowa po niemiecku, to szkodzi okupacji. Nie powinno się w ogóle nic rozumieć, to szkodzi człowiekowi.”

***

— Elżbieto — przerwał Adam — nie chcę dochodzić, czy pani miała słuszność, czy nie. To nie należy do mnie. Czy zechce mi pani jednak odpowiedzieć na jedno pytanie. (…) Czy naprawdę twierdzi pani, że do lata roku 1943 nie wiedziała pani o tym, co się działo w imieniu nas wszystkich?

— Nie chciałam wiedzieć, panie doktorze. — Patrzyła na niego, jak gdyby czekała na wyrok.

— Nie chcieliśmy wiedzieć — potwierdził po krótkim wahaniu. — A najgorsze jest to, że wciąż jeszcze nie chcemy wiedzieć. — Nie puszczając jej ręki, rzekł nagle: — Mam jeszcze jedno pytanie, Elżbieto, i mam swoje powody, aby je zadać. Ważne jest, aby pani odpowiedziała.

— Proszę pytać.

— Było to z początkiem wojny. Zwróciłem się do ojca pani — chodziło o starą kobietę, Żydówkę. Jej mąż był kolegą ojca pani, ona była sąsiadką państwa: pani Grün. Prosiłem ojca, aby interweniował u pani, Zutraven był wówczas komisarzem Rzeszy. Czy ta interwencja dotarła do pani? Czy pani coś uczyniła?

Życiorys Hansa Habe sam w sobie zasługuje na film. Autor „Off-Limits” w rzeczywistości nazywał się Janos Bekessy.

Był obywatelem Austro-Węgier żydowskiego pochodzenia, pracował jako dziennikarz w Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Pozbawiony obywatelstwa po Anschlussie uciekł z Wiednia do Francji i wstąpił do Legii Cudzoziemskiej. Dostał się do niewoli, z której uciekł do USA.

Osiedlił się i ustatkował w Ameryce a w 1943 roku został powołany do armii i szkolił się w zakresie wojny psychologicznej. Jako amerykański oficer przybył w 1945 roku do okupowanych Niemiec, gdzie utworzył kilkanaście tytułów prasowych. Posługiwał się wieloma pseudonimami, ożenił się sześciokrotnie, w tym z dziedziczką koncernu Tungsram. Jako oficer US Army w korpusie kształtującym nowe niemieckie społeczeństwo miał okazję poznać ponurą rzeczywistość Niemiec po 1945 roku.

 

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 3 lutego 2021 w literatura 2020

 

Tagi: , , , ,

Wołyń zdradzony – Piotr Zychowicz

„Z dniem 1 marca 1943 r. przystępujemy do powstania zbrojnego. Jest to działanie wojskowe i jako takie skierowane jest przeciwko okupantowi. Obecny jednak okupant jest przejściowym, nie należy więc tracić sił w walce z nim. Właściwy okupant to ten, który nadchodzi [ZSRR]. Jeśli chodzi o sprawę polską, to nie jest to zagadnienie wojskowe, tylko mniejszościowe. Rozwiążemy je tak, jak Hitler sprawę żydowską. Chyba że usuną się sami” – mowa jednego z dowódców OUN

„Kresy Wschodnie” były dla II Rzeczypospolitej nie lada wyzwaniem. Z jednej strony marzenie Piłsudskiego o współistnieniu wielu narodowości w granicach Polski, z drugiej nasilające się w latach trzydziestych konflikty etniczne, rodząca się ukraińska narodowość i fatalna polityka polskich rządów okresu międzywojennego. W wojenną zawieruchę Kresy weszły ze zdewastowaną polską administracją i rosnącą ukraińską nienawiścią.

Okupacja radziecka uzbroiła wrzące ukraińskie chłopstwo w znieczulicę i okrucieństwo. Hitlerowcy nauczyli ukraińskich policjantów metodycznego rozwiązywania problemów niechcianej mniejszości. Obie lekcje miały wkrótce zaprocentować w tragiczny dla Polaków sposób.

Na wiosnę 1943 roku jasne było, że klęska Hitlera jest kwestią czasu. Ukraiński nacjonalizm przystąpił do działania. Dowodzący OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów) wskazali kto jest największym wrogiem młodego państwa: nie ustępujący Niemcy czy wkraczający nowy okupant, ale polska mniejszość etniczna. Ukraińskie bojówki rozpoczęły metodyczne oczyszczanie Wołynia z Polaków – „rzeź wołyńską”.

Po krytyce Powstania Warszawskiego, demaskacji „Żołnierzy Wyklętych” czy tezie o flircie Becka z Ribbentropem Piotr Zychowicz wziął na warsztat wołyński blamaż Armii Krajowej.

„Wołyń Zdradzony” zawiera dużą dawkę opisów zbrodni i okrucieństwa, ale celem książki nie jest kolejny opis rzezi. Zychowicz i tym razem wsadza przysłowiowy kij w mrowisko. Za porażającą ilość polskich ofiar młody historyk oskarża dowództwo Armii Krajowej i polski rząd w Londynie – oba skupione na egocentrycznej i naiwnej polityce zagranicznej.

Główną tezą jest bierność. W czasie gdy bestialsko eksterminowano kolejne wsie, Armia Krajowa całą uwagę skierowała na planowaną operacji „Burza”. Mrzonki głównego dowództwa o współpracy z Armią Czerwoną spowodowały w Warszawie pomroczność i trywializowanie losu, jaki spotkał dziesiątki tysięcy pozostawionych sobie samym Kresowiaków.

Autor na wiele sposobów dowodzi, że dowództwo AK miało świadomość tego, co dzieje się na Wołyniu i wiedzę tą zbagatelizowało. Udowadnia, że AK wręcz torpedowało próby samoobrony a do pomocy przystąpiło niemrawo i zbyt późno.

Zychowicz lubi pytania retoryczne i wykrzykniki.  Choć jego wywodom nie brakuje żelaznej logiki popartej faktami, taki ton wypowiedzi może męczyć. Nie zmienia to faktu, że historyków pokroju Piotra Zychowicza jest niewielu. Nawet jeśli część wniosków autora idzie za daleko, to jest to polemika cenna dla polskiej historii.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 25 stycznia 2021 w literatura 2020

 

Tagi: , , , , ,

Królestwo – Szczepan Twardoch

Królestwo legło w gruzach a niedoszły król ukrywa się w jego trzewiach. Pełza korytarzami, wspina po resztkach balustrad, przeciska przez przysypane piwnice. W pyle wypalonych miotaczami ognia kamienic węszy za resztkami jedzenia, nasłuchuje kroków, kryje się jak szczur w ciemnościach.

Król? Raczej królowa. Mocarny Jakub Szapiro zmienił się w drżącą kupę łachmanów. Przy życiu utrzymuje go dawna kochanka, jedyna osoba, która żywi dla dawnego „króla Karcelaka” uczucia inne niż organiczna nienawiść. Ryfka wreszcie ma wielkiego Szapiro na własność. Opiekuje się tym cieniem dawnego mocarza wbrew wszelkiej logice, na codzień ryzykując dla niego życie w ruinach getta, nie tylko umykając przed Niemcami i szmalcownikami. W zgliszczach dawnej dzielnicy Żydowskiej czai się opiewany legendami Ares – nowy król w tych nieludzkich czasach.

Popularność „Króla” zaskutkowała powstaniem „Królestwa”. Szczepan Twardoch wybrał drogę niełatwą, bo w miejsce odcinania kuponów i kolejnej opowieści o malowniczych bandziorach przedwojennej Warszawy wybrał niełatwe wojenne losy podludzi.

O czasach tych książek powstało bez liku i współczesnemu pisarzowi niełatwo jest przebić się przez opowieści naocznych świadków. Nawet przy zawężeniu tematu do życia w zgliszczach getta nie sposób uniknąć kolizji z niekwestionowanym arcydziełem. Podobieństwa „Królestwa” do oscarowego „Pianisty” są tu oczywiste.

A jednak Twardochowi udało się stworzyć nową jakość i w wojenne historie tchnąć nowego ducha. W „Królestwie” nie ma klasycznych bohaterów. Tu bohaterem staje się bezwarunkowa miłość, nie tylko w wydaniu Ryfki.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 15 grudnia 2020 w literatura 2019

 

Tagi: , , , , ,

Wysoka dziewczyna

Historia dwóch kobiet rozjechanych historią. Iya, z racji nieprzeciętnego wzrostu zwana „Tyczką”, mieszka z synkiem w komunalnym mieszkaniu jednej z tych leningradzkich kamienic, której udało się nie paść pod bombami. Jest 1945 rok, opary wojny jeszcze wiszą w powietrzu.

Z frontu wraca Masza. Dziewczyna przeszła szlak bojowy Armii Czerwonej do Berlina. Jest głodna wrażeń, pragnie czerpać z życia pełnymi garściami.

Tyczkę i Maszę łączy dawna przyjaźń. Wspólnie dzielą los ocalałych z wojennej pożogi. W każdej z nich ciężkie czasy pozostawiły trwały ślad, który nie pozwala zapomnieć o przeszłości.

„Wysoka dziewczyna” powstała na podstawie głośnej powieści białoruskiej noblistki Swietłany Aleksijewicz („Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”). To film o historii, ale nie ma w nim nic z heroizmu radzieckich żołnierzy. Weterani wojenni to zaledwie tło do esencji wojny – kobiet poharatanych zewnętrznie, ale nieuleczalne blizny noszących wewnątrz siebie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 listopada 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , , ,