RSS

Archiwa tagu: autobiografia

Cash autobiografia – Johny Cash

Country kojarzy się w Polsce przaśnie. Pierwsze skojarzenie –  jarmarczna sztuczność „Pikniku Country” w Mrągowie i Janusze w obciachowych kapelindach. Jakże daleko stąd do źródeł muzyki, która ukształtowała tradycyjną „białą” Amerykę.

Modelowa biografia „prawdziwego Amerykanina” sięga głęboko do serca muzyki, która wzrusza facetów w kowbojkach i rozłożystych stetsonach. Johnny Cash wylewnie wspomina sielskie choć ciężkie dzieciństwo na farmie. Młodość Johna Raya Cash’a jest niczym prequel „Gron Gniewu”.

Z tradycyjnej wiejskości bierze się głęboka pobożność, najbardziej charakterystyczna cecha autobiografii piosenkarza. Sięgając po książkę Casha czytelnik liczy na historie nie mniej pikantne niż opowieści „Zeppelinów” i „Stonesów”. Nic z tego.

Cash pracował na swoją legendę hulaki i ćpuna całe dekady ale najwyraźniej nie chce wracać do czasów, gdy hurtowo obrażał Zbawcę. Więcej miejsca zajmuje mu wspominanie starych kumpli i okoliczności napadu na wiejską posiadłość. Wyliczankom gości, z którymi coś nagrał ciągnie się niemiłosiernie przez lata 50-e, 60-e, 70-e i tak dalej. Współczesnym i nieobeznanym z katalogiem wydawniczym z Nashville pozostają małe smaczki – jak ten o żmudnych próbach aranżacji „Rusty Cage” Soundgarden.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 1 lutego 2020 w literatura 2019

 

Tagi: , , , ,

Ludzie i zwierzęta – Antonina Żabińska

Niezwykła pośród wielu okupacyjnych wspomnień autobiografia, bo i autorka niezwykła.

Jako żona zoologa pasjonata partnerowała Janowi w misji tworzenia „zoologa” w Warszawie. Gdy Jana Żabińskiego zabrakło, na swoje barki przejęła ciężar utrzymania rodziny i całego ogrodowego inwentarza.

Gdy we wrześniu 1939 roku rozległy się syreny przeciwlotnicze, nie zdołali z Janem uchronić swoich podopiecznych przed bombami. W zniszczonym jak i cała Warszawa ogrodzie zajęli się ratowaniem już nie tylko ocalałych z pożogi zwierząt, ale i ludzi.

Mały biały domek przy ul. Ratuszowej na kilka lat stał się ostoją dla uciekinierów z getta.

Tuż po wojnie za trud i wskrzeszenie nowego warszawskiego ZOO z wojennych zgliszczy państwo Żabińscy doczekali się jedynie relegowania ze swojego ukochanego miejsca w Warszawie. Doceniło ich za to Państwo Żydowskie honorując tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Biografia Antoniny Żabińskiej prócz ludzi i zwierząt ma jeszcze jednego, milczącego bohatera. To Praga Północ i tereny ZOO – Ratuszowa, Jagiellońska, Stalowa i Targowa. Krajobrazy, które powoli odchodzą w zapomnienie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 grudnia 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , , ,

18 and Life on Skid Row – Sebastian Bach

Od pierwszych kroków w dziecięcym chórze i wstąpienia do Kid Wikkid i pierwszych profesjonalnych kroków w amerykańskim „Madame X”, do zdobycia szturmem list Billboardu i rozsadzenia zespołu rockowego przez nadciśnienie popularności.

Autobiografia Sebastiana „Bass-a” Bacha to ciekawa, choć nie odbiegająca stylem od podobnych dzieł „spowiedź” boga sceny.

Sporo tu egzaltacji i przypisywania nadprzyrodzonych znaków zdarzeniom mającym w sobie pierwiastek przypadku. Nie mniej płaczliwych wspomnień rodzinnych. Cream de la Cream książki są oczywiście wspomnienia z końcówki lat 80-ych. Szczególnie w tych momentach, kiedy czytelnik ma szansę zajrzeć za kulisy zespołu kreowanego na rasowych „bad boys”.

Jak każdy „były” frontman, Bach z nostalgią i bez poczucia winy wraca do epickich tras koncertowych u boku Motley Crue, Aerosmith czy wreszcie samych „Gunsów” na trasie „Use Your Illusion”. A także do czasów najdzikszych imprez obfitujących w hektolitry Jacka Danielsa i góry białego proszku.

Bass mówi o przeszłości bez fałszywej skruchy, czasem tylko wtrącając swoiste „kiedyś to się imprezowało”. Szczerość frontmana „Skid Row” jest bezcenna, choć w dobie politycznie poprawnych biografii muzyków, musiała wywołać konsternację w wielu domach. Chociażby w San Francisco, pod adresem państwa Ulrich czy w salonie „wzorowego ucznia” rocka, pana Jona Bon Jovi.

Równie fascynująca jest wieloletnia przyjaźń Bacha z Axlem Rose. To czego przez grzeczność nie napisali w swoich biografiach Slash i Duff, po części znajdziecie u Seba Bacha.

Biografie muzyków mają jedną wspólną cechę – retrospekcja jest przeważnie ubrana w poprawny moralnie mundurek z naszywką „nie polecam”. Bach nie jest tu wyjątkiem, wyraźnie rozdzielając dwa okresy: gwiazdorsko-dziki i dojrzały (stonowany i dojrzalszy).

Ciekawostką książki są losy autora po rozstaniu z zespołem. Nudą wieje natomiast z kaznodziejstwa i pokracznych prób filozofowania. Męcząca bywa i sama struktura książki z rwącymi się wątkami i niezbyt zrozumiałymi „notatkami” autora na końcach rozdziałów. Te ostatnie nie służą niczemu, a jedynie irytują „zajawkami” nie prowadzącymi później do konkretnych historii.

„18 and Life on Skid Row” to pozycja obowiązkowa dla fanów zespołu. Póki co, dostępna tylko w oryginale.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 5 lipca 2018 w literatura 2018

 

Tagi: , , , ,

I am Ozzy – Ozzy Osbourne

The Man, who bit the head off a bat. And dove’s maybe too. The Madman. The Blizzard of Ozz. The Wicked. The individual, who invented heavy metal even if he was not aware of it. Massive drunk, smoker and junkie with spendings on it on galactic level. The one and only: Mr Ozzy Ozz-Buuuurrrrn 🙂

Reading once again, but now in original was a twice as pleasure!

When I was seventeen, I spent a whole afternoon in Sutton Park – a posh area of Birmingham – spelling out ‚O-Z-Z-Y’ across my knuckles. I went home that night feeling really fucking pleased with myself. My dad wasn’t so happy. He went white when he saw me. ‚Son, you look like a fucking idiot,’ he said.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 21 czerwca 2018 w literatura 2018

 

Tagi: , , , ,

Stażystka. Mój romans z prezydentem Kennedy’m – Mimi Alford

Latem 1962 roku dziewiętnastoletnia Mimi Alford przyjechała pociągiem do Waszyngtonu. Do Białego Domu ściągnęła ją jedna z sekretarek Prezydenta, absolwentka tej samej co Mimi szkoły dla dziewcząt.

Już czwartego dnia pobytu w White House seksowna blondynka została zaproszona na spotkanie z wielkim J.F. Kennedy’m.

Jeszcze tej samej nocy stażystka dostała awans na kochankę. Prezydent korzystał z niej za każdym razem, kiedy naszła go na to ochota. Mimi Alford była na każde skinięcie, dowożona w odpowiednie miejsca limuzynami i prezydenckim Air Force One. Romans przerwało jedno popołudnie w Dallas.

Legenda JFK przez lata skrywała liczne grzeszki Prezydenta. Wśród nich także tą o pięknej, młodej stażystce. Na światło dzienne historia wyszła 40 lat później. Po ujawnieniu niektórych faktów z życia Białego Domu za prezydentury Kennedy’ego pani Alford postanowiła dokonać swoistej wiwisekcji swojego związku z prezydentem.

„Stażystka” to autobiografia pozbawiona sensacji. Seks wydaje się jedynym powodem zaistnienia młodej panny Alford w otoczeniu Kennedy’ego, ale w książce łóżko nie przytłacza treści.

Choć autorka stara się tłumaczyć na wszelkie sposoby, rola Mimi Alford jawi się jako pozycja smutnej zabawki na chandrę. A to. że to chandra jednego z najwybitniejszych polityków XX wieku, to już inna sprawa.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 5 czerwca 2017 w literatura 2017

 

Tagi: , , , ,

Pamięć Absolutna – Arnold Schwarzenegger

Total Recall ArnieTomiszcze wspomnień wielkiego kulturysty zostało wydane zaprawdę solidnie. Najwyraźniej wydawca sam padł ofiarą podświadomości decydując się na monumentalny print godny przynajmniej mocarnego uda Arnolda. Gorzej jest z jakością tekstu, którego jakość można co najwyżej porównać do flakowatego bicepsika Woody Allena.

Biografia pana Terminatora nie może być nudna. Wystarczy przypomnieć znaną powszechnie ścieżkę życia Arnolda Schwarzeneggera: chłopak z zabitej dechami austriackiej wiochy staje się pionierem nowatorskiego sportu. Wraz z jego bicepsem rośnie światowy trend do bycia fit, a nawet do bycia oversize w miejscach, które do połowy XX wieku wydawały się atrybutem cyrkowych siłaczy.

Zdobywając kolejne tytuły w kulturystyce młody chłopak idzie za swoim marzeniem i wyrusza do Ameryki. Trafia do Kalifornii – fabryki snów (cóź, w Nebrasce pewnie nosiłby cysterny z mlekiem). W słonecznym stanie olbrzym zdobywa szlify aktora, konsekwentnie dążąc do pierwszej ligi filmowych osiłków.

Austriak osiąga szczyty „american dream” wygrywając wybory na gubernatora stanu Kalifornia.

„Pamięć Absolutna” mogłaby być podzielona na dwie części. W pierwszej – od pastuszka do mistrza kulturystyki i wschodzącej gwiazdy filmowej to opowieść żywa i inspirująca. Druga, przydługa i rozwodząca się nad polityką powinna być opatrzona ostrzeżeniem „nuda!”.

Przygody Arnolda z polityką to buła nienadająca się do spożycia. Ciągnące się peany na własną cześć, powtarzane banały wprost z agitacyjnych ulotek są zwyczajnie męczące.

Jeszcze większe zdumienie wywołuje jeden z ostatnich rozdziałów pt. „Sekret”. Sposób w jaki Schwarzenegger rozprawia się ze swoim romansem, rozwodem i posiadaniem nieślubnego dziecka z własną sprzątaczką wzbija się na wyżyny obłudy.

Biografia Arnolda z każdą stroną niebezpiecznie przechyla się w stronę dokumentu przypominającego sprawozdanie polityka. Zupełnie jakby „autor” starał się sam wystawić sobie laurkę przed kolejnymi wyborami.

Zamiast poświęcać czas na sprawozdanie gubernatora lepiej zrobić kilka serii na klatę i podpompować bicki.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 2 lipca 2016 w literatura 2016

 

Tagi: , ,

I’m The Man – Scott Ian (autobiografia)

Scott Ian Tm the manTak, to właśnie „ten gościu z Anthrax’u”. Scott Ian. A właściwie Scott Ian Rosenfeld. Rosen.. kto?

Anthrax to zespół legenda dla wszystkich fanów trashu. Choć nowojorczycy zawsze szli pod prąd a ich muzykę z czasem bardziej skojarzono z wygłupami niż poważnym trashowym rykiem, chłopcy mocno zasłużyli sobie na pozycję w biznesie.

16 czerwca 2010 na scenę ustawioną na warszawskim Bemowie jako pierwszy wszedł Anthrax. Zagrali przed Megadeth, Slayerem i gwiazdą wieczoru – Metallica. Nowojorski band dopisał dużymi literami kolejny rozdział do swojej legendy.

Każdy, kto pamięta „oryginalne” okładki kaset „Spreading the Disease” i „Fistful of Metal” będzie zdziwiony jak wyboistą drogą doszedł do koncertu na Bemowie Anthrax. Twórcy loga, które na plecakach i okładkach zeszytów rysowały miliony dzieciaków kilkakrotnie zderzył się z pędzącym pociągiem. Jeden z nich nazywał się grunge, inny nu-metal. Po drodze zmiażdżyła ich moda na kilka innych gatunków muzyki, irracjonalny brak zainteresowania wytwórni i zawirowania w zespole.

Scott Ian, ten śmieszny człowieczek skaczący jak krasnal po scenie w rytmie urywających głowę riffów musiał się nieźle natrudzić. Choć jego biografia jest pełna schematów zgranych jak power chords w heavy metalu, pan Rosenfeld jest postacią nietuzinkową. Wielki fan komiksów i horrorów, Żyd, który przerobił tradycyjną przyśpiewkę Izraelitów w największy hit zespołu, facet o niespożytej energii i niezachwianym optymizmie.

Ladies and Gentlemen, from the belly of Queens, New York City – Scooooottt IIIIIIaaaaan! 🙂

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 24 Maj 2016 w literatura 2016

 

Tagi: , , ,