RSS

The Human Voice

Niewymieniona z imienia bohaterka zmaga się z samotnością po odejściu partnera. Monolog do słuchawki telefonicznej pozostaje bez odpowiedzi. Po mieszkaniu krząta się pies stęskniony za swoi panem i niewiele rozumiejący. Symboliczny wymiar ma samo mieszkanie – choć zwyczajowo pełne kolorów i designu, to umieszczone w zdumiewającej przestrzeni. Najbardziej realny jest tu sklep z artykułami metalowymi, w którym bohaterka kupuje zawodową siekierę, w dodatku zapakowaną przez sprzedawcę w papier rodem z mięsnego. 

Najnowsze dzieło Almodovara jest kalibru etiudy. Nie bez powodu, bo choć reżyser to artysta z wielkim dorobkiem, „Ludzkim Głosem” w pewien przewrotny sposób debiutuje. „The Human Voice” jest pierwszym angielskojęzycznym dziełem reżysera. To zaskakujące i godne podziwu biorąc pod uwagę dbałość Almodovara o każde słowo w filmie. Bez zmian pozostaje ekspresja, której zmiana języka nie stępiła oraz jak zawsze wypieszczone wizualnie wnętrza i kolory. 

„Ludzki głos” to ekranizacja sztuki francuskiego dramaturga Jeana Cocteau a krótkiemu metrażowi towarzyszy rozmowa z reżyserem i jego nową muzą, Tildą Swinton. 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 czerwca 2021 w kino 2021

 

Tagi: , , ,

Na Rauszu

Martin (Mads Mikkelsen) uczy historii w liceum. Zapał stracił już dawno, codzienność jest nudna i powtarzalna. Pojawiają się problemy w pracy i w domu. Z trzema kumplami nauczycielami dzieli los szaraka żyjącego w socjalnym komforcie i bez wielkich uniesień.

Nikolaja przerastają obowiązki młodego ojca. Tommy i Peter lata świetności zawodowej mają dawno za sobą.

Luźna rozmowa o teorii niedoboru promili w organizmie urasta do rangi eksperymentu. Nauczyciele podejmują się utrzymywać na ciągłym rauszu jako antidotum na codzienne troski.

Pół promila od rana do wieczora przynosi fantastyczne rezultaty a wyluzowani belfrzy kontynuują swoje „badania”. Jak nietrudno się domyśleć, sytuacja szybko wymyka się spod kontroli.

Przewidywalna historia i fabuła trywializująca problem alkoholu to pierwsze i najprostsze co przychodzi na myśl o duńskim „Na rauszu”. A jednak film ma w sobie to coś, co prowokuje do myślenia.

Siła oscarowego laureata to kreacja Madsa Mikkelsena i niejednoznaczne przesłanie, w którym widz sam dokończy opowieść o dobrych i złych skutkach picia. Jak donoszą branżowe media, przesłanie filmu zdeterminowała osobista tragedia reżysera, który zdecydował się na większą afirmację życia.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 12 czerwca 2021 w kino 2021

 

Tagi: , , ,

Nomadland – Jesica Bruder

Istnieli zawsze: wagabundzi, włóczykije, wędrowni pracownicy, niespokojne duchy. Jednak teraz, w trzecim milenium, pojawiło się nowe koczownicze plemię. Ludzie, którzy nigdy nie przypuszczali, że zostaną nomadami, wyruszają w drogę.

Taką osobą jest główna bohaterka reportażu, Linda. Czołowym zderzeniem z rzeczywistością w jej przypadku było zamknięcie fabryki, wokół której wyrosło miasteczko. Fabryka nie przetrwała globalizacji a wraz z jej zgonem z mapy Ameryki zniknęło jedno z dumnych amerykańskich miast. Kto mógł wyniósł się tam, gdzie była praca. Resztę porzucono jak rdzewiejące linie produkcyjne.

Historia Lindy to historia całego społeczeństwa. W kraju często nazywanym „krainą marzeń”  życie codzienne jest znacząco różne od kolorowych obrazków z kina.

zaczęłam, niczym w soczewce, dostrzegać w amazonowych koczowiskach katastrofę dziejącą się w całym kraju. Postoje dla przyczep pełne były ludzi wypchniętych daleko poza wygodny świat klasy średniej, który przez całe życie wydawał im się oczywistością. Dało się tam znaleźć przykłady wszelkich finansowych niepowodzeń, jakie dotykały Amerykanów przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Każdy miał jakąś historię.

*

Po raz pierwszy we współczesnej historii Stanów Zjednoczonych doszło do odwrócenia perspektywy emerytalnej – wyjaśniła. – Zaczynając od najmłodszych baby boomers, każde kolejne pokolenie ma mniejszą szansę przejść na emeryturę bez pogorszenia jakości życia. To znaczy, że starsi nie odpoczną. W 2016 roku pracowało prawie dziewięć milionów Amerykanów powyżej sześćdziesiątego piątego roku życia, a więc o sześćdziesiąt procent więcej niż w roku 2006

*

Niedawne badania wskazują, że Amerykanie bardziej niż śmierci boją się dziś żyć na tyle długo, by skończyły im się fundusze.

*

Zgodnie z wynikami spisu powszechnego z 2015 roku więcej niż jedna szósta samotnych Amerykanek w starszym wieku przekroczyła granicę ubóstwa. W biedzie żyje ponad dwa razy więcej kobiet niż mężczyzn (tych pierwszych 2,71 miliona, tych drugich 1,49 miliona28).

*

Na gruncie tych pojedynczych upokorzeń wyrasta istotne pytanie o to, kiedy konieczność dokonywania niemożliwych wyborów zacznie dzielić ludzi – i całe społeczeństwo. To już się dzieje. Przyczyna nieustannych zmagań z domową matematyką, które nie dają ludziom spać, nie jest żadną tajemnicą.

W końcu dla milionów Amerykanów tradycyjny styl życia klasy średniej stał się nieosiągalny. W całym kraju kuchenne stoły zawalone są nieopłaconymi rachunkami. Światła palą się do późna w nocy. Ludzie w kółko dokonują tych samych obliczeń, resztkami sił i czasem ze łzami w oczach. Pensja minus paragony ze spożywczaka. Minus rachunki od lekarza. Minus dług z karty kredytowej. Minus opłaty za media. Minus pożyczka studencka i rata za samochód. Minus największy wydatek ze wszystkich: czynsz. W rosnącej czeluści między „winien” a „ma” zawisa pytanie: z czego jesteś gotów zrezygnować, aby móc dalej żyć?

Dreamland przeistoczył się w krainę wolności bez emerytury. Krainę promującą przedsiębiorczych, w której nie ma miejsca dla starych i biednych. Zniknęli więc starzy. To znaczy zniknęli z altanek i bujanych foteli. Ubrani w korporacyjne koszulki pokonują dziesiątki kilometrów dziennie w magazynach Amazona albo skrobią przypalone blachy w knajpach. Są wszędzie tam, gdzie mogą liczyć na najniższe stawki plus miejsce parkingowe dla swoich nowych domów na kółkach.

Cytat z Rzeźni numer pięć Kurta Vonneguta: Ameryka jest najbogatszym krajem na Ziemi, ale jej obywatele to przeważnie ludzie biedni i tych biednych Amerykanów uczy się nienawiści do samych siebie. […] Każdy inny naród ma w swoich tradycjach ludowych bohaterów, którzy byli biedni, ale niezwykle mądrzy i dzielni i dlatego bardziej godni szacunku niż możni i bogacze. W Ameryce biedacy nie mają takich opowieści. Zamiast tego szydzą z siebie i gloryfikują bogaczy.

*

Workamperzy to współcześni wędrowcy chwytający się sezonowych prac w zamian za miejsce kempingowe – zazwyczaj z dostępem do prądu, wody i kanalizacji – a czasem także wynagrodzenie.

*

Ostatniego tygodnia września firma American Crystal Sugar ściąga setki nomadów do Montany, Dakoty Północnej i Minnesoty. Przy dobrej pogodzie ludzie pracują dniami i nocami na dwunastogodzinnych zmianach. W zamian dostają dwanaście dolarów na godzinę plus dodatek za nadgodziny i miejsce do parkowania.

„Nomadland” to kopalnia wiedzy o współczesnej Ameryce i analiza obecnego stanu rzeczy:

W Ameryce początku XX wieku ideę emerytury mocno propagował William Osler, uznany i niebojący się zabierać głosu lekarz, który pomagał zakładać Wydział Medyczny Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa. W 1905 roku dowodził w przemówieniu, że pracownicy osiągają szczyt możliwości w wieku czterdziestu lat, po czym stopniowo opadają z sił, aż przekraczają sześćdziesiątkę – w którym to momencie, dodał żartobliwie, równie dobrze można by ich potraktować chloroformem. To wystąpienie zasłynęło jako „mowa chloroformowa” i wywołało ogólnonarodowy skandal.

Przytułki były tak symboliczne i wzbudzały taki postrach, że doczekały się własnego pola w pierwszej wersji gry Monopoly. Ta umieszczona w rogu planszy instytucja była ostatnią deską ratunku dla gracza, który, jak głosiła instrukcja z 1904 roku, „nie ma pieniędzy na wydatki, nie ma skąd pożyczyć, nie może sprzedać ani obciążyć hipoteki żadnej ze swoich nieruchomości”.

„To nie jest kraj dla starych ludzi”? Opowieść Jessicy Bruder choć gorzka, zostawia margines optymizmu. Workamperzy, współcześni nomadzi, żyją swoimi małymi marzeniami. Lindę pochłonęła idea zbudowania domu z niczego. Jest coraz bliżej spełnienia swoich marzeń.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 czerwca 2021 w kino 2021

 

Tagi: , , , , ,

Głębokie Południe – Paul Theroux

Południe nadal cierpi, bo wielkie jego połacie nadal są biedne. Atmosfera klęski, jaką wyczuwałem na jarmarkach broni, działa jak przypomnienie o wojnie secesyjnej, o stratach, zabitych, o niepotrzebnie spalonych miastach, kapitulacji. No i do tego świadomość lub raczej złudzenie, że ta wojna położyła kres złotemu wiekowi – czasom niewolnictwa, ale i dostatniego życia w posiadłościach ziemskich – i że wyssawszy wigor Południa, które nie potrafiło wybić się na niezależność, obaliła jego porządki, zubożyła je i obróciła w pełną goryczy krainę grobowców, pomników i ruin.

Encyklopedyczna definicja stawia znak równości między „Głębokim Południem” i „Ciemnym Południem”. To określenie nie tylko geograficzne ale i kulturowe a jego historia zdeterminowała teraźniejszość. Obszar południowo – wschodniej „ćwiartki” Stanów Zjednoczonych pokrywa się z terytorium sześciu stanów, które skonfederowały się w 1861 roku.

Alabama, Floryda, Karolina Południowa, Georgia, Luizjana i Missisipi, często rozszerzone o Karolinę Północną i Tennessee to tradycyjnie konserwatywna część Ameryki, w której wciąż żywa jest legenda walki pod sztandarem „Southern Cross”. To także religijny fundamentalizm i miejsce największych napięć rasowych. Tutaj narodził się Ku Klux Klan, ale i Bill Clinton 🙂

Dziennikarz Paul Theroux podróżuje po stanach południowych odkrywając je na nowo. Podróż to niełatwa, bo wymagająca włamania do hermetycznego świata tubylców. Theroux, który wcześniej zwiedził najodleglejsze zakątki świata znajduje w sercu Ameryki obrazki przebijające scenki z afrykańskich i azjatyckich enklaw biedy. Wyłaniające się zza horyzontu osiedla przyczep kryją pokolenia żyjące poniżej minimum socjalnego. W podupadłych miasteczkach  życie tli się podsycane wspomnieniami minionej chwały. Bieda jest tu sprawiedliwa dla wszystkich odcieni skóry, choć odsetek Afroamerykanów zdecydowanie przeważa.

Nastrój Południa jest tam przemożny, a brzemię jego historii odcisnęło się w twarzach ludzi, postawach, ubraniach, domach i chatach, smętku pejzażu. Uzmysłowiwszy sobie wszystko, co było, człowiek zastanawia się, co będzie. Nie sposób podróżować po stanach południowych i nie zadawać sobie pytania, kto odziedziczy tę krainę i jej konflikty.

„Głębokie Południe” zabiera czytelnika w dwie równoległe podróże: w przestrzeni i na kartach literatury. To miejsce, w którym narodziło się wiele dzieł amerykańskiej klasyki. Współczesność nie jest łaskawa dla mistrzów pióra. Dzieła Faulknera. Thomasa Wolfe czy Erskine Caldwell, którymi podniecają się nowojorscy literaci dla tubylców nie mają dziś znaczenia, miejsca opisywane w książkach pokrył kurz i patyna.

Przez całe dorosłe życie czytałem literaturę południową, nie tylko Faulknera i gotyk, lecz również autorów mniej znanych, poetów, dramaturgów, objaśniaczy, apologetów, pamiętnikarzy, ale zaiste niewiele dzieł z całej tej masy przygotowało mnie na to, co zastałem na Południu, a więc na zrezygnowaną klasę niższą, która właściwie jest chłopstwem, na nowo przybyłych oportunistów, przyjezdnych z Północy i cudzoziemców, którzy wykorzystują tradycyjnie gościnną kulturę Południa, na nielicznych potentatów, czarnych i białych, których motywuje istna mania wielkości, na biedę, nie tę malowniczą nędzę z Catfish Row i Tobacco Road, lecz na posępną i najwyraźniej niemożliwą do wykorzenienia biedę z ulicy Brzytwy i zapadłych zakątków Delty. To kraina, w której książki, z wyjątkiem Biblii, nic nie znaczą dla większości ludzi, czemu trudno się dziwić, skoro ci ludzie są pochłonięci najzwyklejszą walką o przetrwanie. Wśród bohaterów literatury południowej nie brakuje dziwolągów i przygłupów, natomiast rzadko spotykamy harujących biedaków.

***

Caldwell stworzył obiegowy obraz Południa jako krainy groteski. Większość jego białych bohaterów wydaje się wyjęta z Dogpatch, rodzinnego miasteczka L’ila Abnera, głównej postaci ukazującego się od 1934 roku satyrycznego komiksu Ala Cappa. Tak samo cudaczne, jeżeli chodzi o bohaterów, Droga tytoniowa i Poletko Pana Boga (1933), a także Azyl Faulknera wyznaczyły stylistykę literatury południowej na temat dzierżawców i połowników, w której królują dziwactwo i tragifarsa.

Przeszłość i nostalgia to dwa słowa – klucze, ale Theroux dostrzega i współczesny koloryt. Wystarczy skręcić z dwupasmowej stanowej, żeby zagłębić się w pełne rdzy ale urokliwe bezdroża, gdzie siedemdziesiąt procent moteli prowadzą hinduscy imigranci o nazwisku Patel.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 czerwca 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , ,

Chinatown

Największe dokonanie Polańskiego w jego hollywoodzkiej karierze, nominowany w jedenastu oscarowych kategoriach. Choć Oscara dostał tylko jednego, „Chinatown” jest uznawany za jeden z najwybitniejszych filmów w dziejach kina.

„Chinatown” to klasyczny czarny kryminał. Detektyw Jake Gittes podejmuje się prowadzenia obyczajowej sprawy państwa Mulwray. Wkrótce okazuje się, że Gittes został wplątany w sprawę dużo mroczniejszą niż się wydawało.

Fantastycznie oddane lata trzydzieste Los Angeles i niezrównana mimika Jacka Nicholsona to największe atuty klasyka z 1974 roku.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28 Maj 2021 w kino 2021, klasyka kina

 

Tagi: , , , ,

Biały Tygrys – Aravind Adiga

Myślę, Ekscelencjo, że ja też powinienem zacząć od złożenia pocałunku na dupie któregoś boga. Którego zatem? Bo jest naprawdę duży wybór. Muzułmanie mają jednego. Chrześcijanie trzech. A hinduiści trzydzieści sześć milionów. W sumie mogę więc wybierać spośród 36 000 004 boskich dup.

Na wieść o wizycie chińskiego premiera Jibao w Bangladurze Balram Halwai kreśli w kilku listach historię swojego życia. Balram hołubi  Chińczyków jako nację, więc najpotężniejszemu z nich chce pochwalić się własną oszołamiającą karierą. Nie bez przyczyny okrzyknął się białym tygrysem.

Człowiek niskiej kasty posługiwaczy wybija się ponad przeciętność zostając kierowcą hinduskiego bogacza. Stąd już tylko krok dzieli go od wejścia do wymarzonej elity – tych, którzy sami mają służących.

Parias wkrada się w łaski swego pana, aby podstępem zająć jego miejsce. W podzielonym hermetycznie kastowym społeczeństwie to historia z bajki rodem.

Historia Balrama, cyniczna i pełna entuzjazmu kryje w sobie okrutną prawdę o współczesnych Indiach, w których garstka szczęśliwców wspina się na szczyt po plecach milionów nędzarzy.

W Indiach nie mamy dyktatury. Nie mamy tajnej policji. Bo mamy kojec. Nigdy wcześniej w całej historii ludzkości tak niewielu nie zawdzięczało tak wiele tak wielu, Panie Jiabao. W tym kraju garstka ludzi nauczyła pozostałe 99,9 procent – pod każdym względem równie silnych, równie utalentowanych, równie inteligentnych – egzystować w stanie permanentnej służebności.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28 Maj 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , ,

Czerwień – Małgorzata Rosiak

Trójmiasto lat dziewięćdziesiątych. Śmierdzący oparami PRL-u system ledwo zipie. Każdy chce się nachapać. Policjanci, prawnicy, sędziowie są bezradni i pozbawieni narzędzi do pracy. W Spatifie rządzi mafia, wyrastając na nową miejską elitę.

Policja znajduje na plaży ciało makabrycznie okaleczonej kobiety. Z braku tropów sprawa szybko trafia do lamusa.

Dwadzieścia lat później historia się powtarza. Kolejne charakterystycznie okaleczone ciało przypomina zbrodnię sprzed lat. Prokurator Bilski rozpoczyna podwójne śledztwo.

Udany debiut Małgorzaty Sobczak. Historia dwóch zbrodni równolegle ujawnia fakty z roku 1996 i 2013, trzymając w napięciu do ostatnich stron.

Plus dla autorki za dotrzymanie tajemnicy bez oczywistego rozwiązania.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 25 Maj 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , ,

Ciemny Las – Cixin Liu

Nazwiemy ich Wpatrującymi się w Ścianę, ponieważ ta starożytna wschodnia nazwa osób oddających się medytacji dobrze oddaje charakter ich pracy.

Wpatrujący się w Ścianę podejmują się najtrudniejszego zadania w dziejach ludzkości. Będą naprawdę sami, a ich umysły będą zamknięte dla świata, dla całego Wszechświata. Ich jedynymi partnerami w dyskusjach i jedynym wsparciem duchowym będą oni sami. Dźwigając na swoich barkach ogromną odpowiedzialność, będą samotnie kroczyć przez te długie lata, niech więc wolno mi będzie wyrazić im w imieniu całej ludzkości nasz najgłębszy szacunek.

Po nawiązaniu kontaktu z obcą cywilizacją ludzkość znajduje się w beznadziejnej sytuacji. Trisolarianie ruszyli w międzygalaktyczną podróż, której zwieńczeniem ma być inwazja na Ziemię. Potężni obcy kontrolują Ziemię za pomocą sofonów, które uniemożliwiają rozwój technologiczny. Choć Ziemianom udało się zdławić wewnętrzną rebelię Ruchu na Rzecz Ziemskiej Trisolaris, szanse na uratowanie gatunku ludzkiego są minimalne.

Sofony rejestrują wszystko co zostało powiedziane lub opisane. Obszarem niedostępnym dla Obcych jest coś, czego na Trisolaris nie ma – ludzka skłonność do kłamstwa i obmyślania pokrętnych strategii. A zatem jedyną bronią ludzkości jest plan, który zostanie starannie ukryty w głowach kilku osób. Powołani w tym celu „Wpatrujący się w ścianę” mają 400 lat na opracowanie i wdrożenie obrony Ziemi.

Druga część cyklu „Wspomnienia o przeszłości Ziemi” kontynuuje historię klinczu cywilizacji, przesuwając akcję o kilkaset lat naprzód. „Ciemny Las” nie jest tak wymyślny jak „Problem Trzech Ciał”, którego teść uginała się pod encyklopedycznymi wywodami nauk ścisłych.

Tym razem Cixin Liu skręca w stronę klasycznej S-F, w apogeum umieszczając zderzenie potęg dwóch flot i techniczny postęp dwóch cywilizacji. Intrygujące gremium „Wpatrujących się w Ścianę” szybko rozmienia na drobne pomysłami bez polotu.

To co w drugim tomie drażni szczególnie, to wizja świta wykrojonego pod linijkę przewodniczącego Mao. Ziemska cywilizacja jawi się u Liu niczym przeniesione w przyszłość zmilitaryzowane chińskie społeczeństwo XX wieku. Ale o tym, czy Cixin Liu nie miał przypadkiem racji ludzkość przekona się za kilkaset lat rosnącej chińskiej dominacji rynkowej 🙂

 

Prawdziwy Wszechświat jest właśnie taki. Mroczny (…) Wszechświat to ciemny las. Każda cywilizacja to uzbrojony łowca, który skrada się jak duch między drzewami, delikatnie odgarnia blokujące drogę gałęzie, stara się cicho wytropić zwierzynę. Nawet oddycha cicho. Musi być ostrożny, bo w lesie są inni myśliwi, którzy skradają się tak samo jak on. Jeśli znajdzie jakąś żywą istotę – myśliwego, anioła czy demona, delikatne dziecko albo idącego chwiejnym krokiem starca, wróżkę czy półboga – może zrobić tylko jedno: strzelić i usunąć ją.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 24 Maj 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , ,

Prime Time

Wieczór Sylwestrowy 1999 roku. Do studia telewizyjnego wtargnął uzbrojony młody mężczyzna. Początek nowego tysiąclecia to dla chłopaka moment przełomowy. Biorąc zakładników próbuje wejść na antenę w tytułowym „prime time”.

Telewizyjne studio staje się areną psychologicznej wolny. Co powoduje porywaczem? Co kryje się za żądaniem wejścia na żywo na antenę? Choć motywy działania Sebastiana nie są jasne, medialny szum w tle zdaje się podpowiadać: frustracja i gniew, gadające głowy polityków, uliczne protesty, budująca napięcie „milenijna pluskwa”.

Bartosz Bielenia po „Bożym Ciele” zalicza kolejny udany występ. Jego kreacja to doskonały miks pospolitego szaraczka i nieobliczalnego frustrata, który postanowił dotrzeć do szerokiej publiczności za wszelką cenę.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29 kwietnia 2021 w kino 2021

 

Tagi: , ,

Najlepsi kowboje, którzy polecieli w kosmos – Tom Wolfe

Zanim program podboju kosmosu rozpoczął się na dobre, w Muroc nieopdal pustyni Mojave powstała baza lotnicza. Ćwiczenia bojowe odbywały się tutaj już od 1933 roku. To tutaj zaczęto testować pierwsze amerykańskie odrzutowce, w tym „latające skrzydło”, myśliwiec Northrop.

Baza Edwards obrosła legendą i stała się kuźnią talentów lotnictwa wojskowego. Była też miejscem, w których statystyki tragicznych wypadków lotniczych przebijały sufit a w bazie istniała stała funkcja oficera dostarczającego tragiczne wiadomości młodym wdowom.

Kowboje z Edwards mieli swój kodeks i swoje rytuały. Program lotów kosmicznych początkowo traktowali z pogardą, kontestując bierną rolę pilota nie mającego wpływu na lot i trajektorię rakiety. Z czasem jednak zrozumieli, że lot w Kosmos to przepustka do narodowego panteonu.

„[kosmonauta] z podkurczonymi nogami, praktycznie bez możliwości wykonania jakiegokolwiek ruchu, leżał sobie na plecach jak w maleńkim stalowym naparsteczku. Czuł się niczym figurka z porcelany zapakowana w pudełko pełne miękkiej pianki. Twarz miał zwróconą ku niebu, ale nic nie widział, bo nie było tu okna. Po lewej i po prawej stronie, nad głową, miał tylko dwa małe iluminatory. Prawdziwe, lotnicze, okno i luk miały być zamontowane dopiero w następnej kapsule”

W październiku 1957 roku Amerykanom zaczęło się spieszyć. Sputnik na orbicie ziemskiej wywołał panikę w Kongresie. Podejrzewano, że rakiety z CCCP na burcie będą zrzucać bomby atomowe z orbity wprost na amerykańskie miasta. Politycy sypnęli groszem na program MISS („Man in Space Soonest” czyli „Człowiek w kosmosie jak najszybciej” :). Wyścig zbrojeń w kosmosie stał się faktem.

Program Merkury był możliwy do realizacji wyłącznie dzięki najnowszemu wynalazkowi, to jest dzięki zaistnieniu szybkich komputerów elektronicznych. W tym miejscu nasuwała się analogia do wielkiego Admirała Mórz, do samego Krzysztofa Kolumba. Tak, bo Kolumb śmiał wyruszyć na wyprawę przez Atlantyk tylko dzięki najnowszemu wynalazkowi jego czasów, dzięki kompasowi magnetycznemu. Przedtem, nawet podczas najdłuższych podróży, wszystkie statki trzymały się blisko masywów lądowych. Podobnie wystrzelenie człowieka w kosmos na chybcika, aby prędzej, bez szybkich komputerów, było rzeczą nie do pomyślenia.

Takie komputery weszły do produkcji dopiero w roku 1951, a już w roku 1960 inżynierowie wymyślali komputerowo sterowane systemy kierowania rakiet w przestrzeni kosmicznej, już montowali komputery w silnikach,

Tom Wolfe prześledził początki programu kosmicznego od wymyślonego przez Von Brauna „projektu Adam” po program Merkury i misje Apollo. Jego uwaga skupiła się na ludziach – bezgranicznie odważnych, nadludzko odpornych na fizyczne przeciążenia i niewygody pilotach. „Najlepsi kowboje” to fantastyczny dokument o czasach zimnej wojny i pogoni za sukcesem w Kosmosie, który zdyskredytuje starania przeciwnika, o maszynach bijących rekordy prędkości a nawet o kolonii szympansów uczestniczących w projekcie Merkury. Podobno w rakiecie stresowały się mniej niż ludzie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28 kwietnia 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , , ,