RSS

Archiwum kategorii: literatura 2021

Najlepsi kowboje, którzy polecieli w kosmos – Tom Wolfe

Zanim program podboju kosmosu rozpoczął się na dobre, w Muroc nieopdal pustyni Mojave powstała baza lotnicza. Ćwiczenia bojowe odbywały się tutaj już od 1933 roku. To tutaj zaczęto testować pierwsze amerykańskie odrzutowce, w tym „latające skrzydło”, myśliwiec Northrop.

Baza Edwards obrosła legendą i stała się kuźnią talentów lotnictwa wojskowego. Była też miejscem, w których statystyki tragicznych wypadków lotniczych przebijały sufit a w bazie istniała stała funkcja oficera dostarczającego tragiczne wiadomości młodym wdowom.

Kowboje z Edwards mieli swój kodeks i swoje rytuały. Program lotów kosmicznych początkowo traktowali z pogardą, kontestując bierną rolę pilota nie mającego wpływu na lot i trajektorię rakiety. Z czasem jednak zrozumieli, że lot w Kosmos to przepustka do narodowego panteonu.

„[kosmonauta] z podkurczonymi nogami, praktycznie bez możliwości wykonania jakiegokolwiek ruchu, leżał sobie na plecach jak w maleńkim stalowym naparsteczku. Czuł się niczym figurka z porcelany zapakowana w pudełko pełne miękkiej pianki. Twarz miał zwróconą ku niebu, ale nic nie widział, bo nie było tu okna. Po lewej i po prawej stronie, nad głową, miał tylko dwa małe iluminatory. Prawdziwe, lotnicze, okno i luk miały być zamontowane dopiero w następnej kapsule”

W październiku 1957 roku Amerykanom zaczęło się spieszyć. Sputnik na orbicie ziemskiej wywołał panikę w Kongresie. Podejrzewano, że rakiety z CCCP na burcie będą zrzucać bomby atomowe z orbity wprost na amerykańskie miasta. Politycy sypnęli groszem na program MISS („Man in Space Soonest” czyli „Człowiek w kosmosie jak najszybciej” :). Wyścig zbrojeń w kosmosie stał się faktem.

Program Merkury był możliwy do realizacji wyłącznie dzięki najnowszemu wynalazkowi, to jest dzięki zaistnieniu szybkich komputerów elektronicznych. W tym miejscu nasuwała się analogia do wielkiego Admirała Mórz, do samego Krzysztofa Kolumba. Tak, bo Kolumb śmiał wyruszyć na wyprawę przez Atlantyk tylko dzięki najnowszemu wynalazkowi jego czasów, dzięki kompasowi magnetycznemu. Przedtem, nawet podczas najdłuższych podróży, wszystkie statki trzymały się blisko masywów lądowych. Podobnie wystrzelenie człowieka w kosmos na chybcika, aby prędzej, bez szybkich komputerów, było rzeczą nie do pomyślenia.

Takie komputery weszły do produkcji dopiero w roku 1951, a już w roku 1960 inżynierowie wymyślali komputerowo sterowane systemy kierowania rakiet w przestrzeni kosmicznej, już montowali komputery w silnikach,

Tom Wolfe prześledził początki programu kosmicznego od wymyślonego przez Von Brauna „projektu Adam” po program Merkury i misje Apollo. Jego uwaga skupiła się na ludziach – bezgranicznie odważnych, nadludzko odpornych na fizyczne przeciążenia i niewygody pilotach. „Najlepsi kowboje” to fantastyczny dokument o czasach zimnej wojny i pogoni za sukcesem w Kosmosie, który zdyskredytuje starania przeciwnika, o maszynach bijących rekordy prędkości a nawet o kolonii szympansów uczestniczących w projekcie Merkury. Podobno w rakiecie stresowały się mniej niż ludzie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28 kwietnia 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , , ,

Pokora – Szczepan Twardoch

Niebo za nami jasne od wstającego słońca. Niebo przed nami jasne od białych gwiazd szrapneli i czarne, granatowe niebo nad nami. Zlituj się nad nami, Boże, którego nie ma. Zaraz ruszymy, zlituj się nad nami, Panie, zlituj się nade mną, Agnes, moja pani, światło mojego życia.

Tak zaczyna się „Pokora”, opowieść o „Wasserpolaku” czyli kimś jedną nogą tkwiącą na niemieckim landzie, drugą po kolano w młodej Polsce. A tak naprawdę Alois Pokora to po prostu Ślązak z dziada pradziada, syn górnika przodkowego, który dzięki protekcji „farorza” wybija się ponad lokalną plichowiecką normalność czyli robotę od świtu do nocy na „Grubie” za zapłatę, która nie pozwala żyć ale nie daje też człowiekowi umrzeć w spokoju.

Z frontu Wielkiej Wojny Pokora trafia do szpitala a następnie błąka się po oszalałym w rewolucyjnej pożodze Berlinie. Losy Aloisa są równie skomplikowane co jego przynależność narodowa. Wszędzie odrzucany, traktowany z pogardą jako „Polaczek” albo z zawiścią jako „Szwab”. W targanym nacjonalizmami świecie po I wojnie światowej nie ma miejsca dla ludzi, którzy nie potrafią zdefiniować swojej narodowości.

Ostatnia dotychczas powieść Twardocha łączy najlepsze cechy wcześniejszych dzieł. Opowiedziana ze swadą historia przypomina wcześniejszą „Morfinę” okraszoną śląskością rodem z „Epifani wikaregoTrzaski„. W tle wydarzenia weimarskie nie mniej istotne niż losy bohatera książki.

Wierzysz w nic, jak wy wszyscy. Wyszliście z tej strasznej wojny, która was napędziła, i już nie możecie przestać iść. Po tym, co widzieliście, wy wszyscy, świadkowie owej strasznej ofiary, będziecie szukać w tej nicości sensu i większość z was przepadnie. Przepadnie, bo chwyci się tego, co najprostsze, przyjdą jacyś volkistowscy szarlatani, jakiś von Lanz czy von Sebottendorf, obaj głupio podający się za szlachciców, i opowiedzą o wielkiej niemieckiej krzywdzie, o tym, jak alianci skrzywdzili Niemcy warunkami rozejmu i potem pokoju, bo wiadomo, że będzie jeszcze gorzej, że pokój, który nadejdzie, będzie pokojem gorzkim i trudnym do przełknięcia.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 kwietnia 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , , ,

Gomorra – Roberto Saviano

W Secondigliano nastolatki, a nawet dzieci doskonale wiedzą, jak się umiera i jaki rodzaj śmierci jest najlepszy. Miałem już odejść z miejsca zabójstwa Carmeli Attrice, kiedy usłyszałem komentarze dwóch chłopców stojących obok mnie. Wypowiadali je bardzo poważnym tonem:

– Ja chciałbym umrzeć tak, jak ta pani. Dostać w głowę, bach, bach… i koniec. · Ale nie w twarz. Strzelili jej w twarz, to już chyba najgorzej! ·

– Nieprawda. To tylko chwila i już cię nie ma. Obojętnie: z przodu czy z tyłu, najlepiej w głowę!

„Wszyscy, których znałem, albo już nie żyją, albo siedzą w więzieniu. Ja chcę zostać bossem. Chcę mieć supermarkety, sklepy, fabryki, chcę mieć kobiety. Chcę mieć trzy samochody, chcę też, żeby wszyscy czuli respekt, kiedy wchodzę do sklepu, chcę mieć magazyny na całym świecie. A potem chcę umrzeć. Ale umrzeć jak prawdziwy mężczyzna, taki, który naprawdę rządzi. Chcę, żeby mnie zastrzelili”.

Gomorrę można czytać wiele razy. Świat się zmienia, zmieniają się metody, ale nie zmienia się ludzka chciwość. Bieda włoskiego południa zmotywowana reklamowanymi wszędy najnowszymi gadżetami popycha kolejne pokolenie na drogę bez powrotu. Nowe kadry wykuwają się w cieniu starych, garściami czerpiąc z bogatego doświadczenia kamorrystów.

Ja wiem, jaka jest prawdziwa konstytucja moich czasów, skąd się bierze finansowy sukces przedsiębiorców. Ja wiem, ile jest ludzkiej krwi w każdej ścianie nośnej. Ja wiem i mam dowody. I nikogo nie poślę do więzienia – Roberto Saviano

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 kwietnia 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , ,

Zabić drozda – Harper Lee

Drozdy nie robią nam nic złego, tworzą jedynie muzykę, która cieszy nasze uszy. Nie wyjadają nam plonów z ogrodu, nie gniazdują w zebranej kukurydzy, nie robią absolutnie nic poza jedną rzeczą: śpiewają nam z głębi serca. I dlatego zabić drozda to grzech.

Małomiasteczkowy prawnik Atticus dostaje sprawę z urzędu.  Czarnoskóry mężczyzna oskarżony jest o brutalną napaść na białą kobietę.

Atticus to człowiek z natury uczciwy i rzetelny. Początkowo niechętny podjęcia obowiązku wie, jakie są oczekiwania sąsiadów. Wie też, że wyznaczenie go na obrońcę jest próbą lojalności w procesie, którego wyrok jest dla wszystkich oczywisty. Słowo potomka niewolników nie może być przeciwwagą dla zeznań białego.

Obrona czarnoskórego staje się punktem zapalnym lokalnej społeczności.

Historia opowiadana jest z perspektywy dziecka, nietkniętego jeszcze zgnilizną rasizmu. Dziecięca percepcja doskonale wyczuwa emocje targające ludźmi wokół.

Wydana w roku 1960 powieść Harper Lee była znakiem czasów – lata pięćdziesiąte rozpoczęły gwałtowny proces przemian społecznych, pełen napięć i protestów czarnej społeczności wciąż pozbawionej podstawowych praw. Autorka sama pochodziła z  Alabamy, krainy wciąż tlących się sentymentów do Ameryki sprzed wojny secesyjnej.

„Zabić drozda” szybko stało się amerykańskim bestsellerem i klasykiem. Ekranizacja z 1962 roku z Gregory Peckiem została doceniona oscarową nominacją.

W 2015 roku, po pięćdziesięciu pięciu latach przerwy, niemalże dziewięćdziesięcioletnia Harper Lee opublikowała drugą część powieści, „Go, set a Watchman”.

Atticus powiedział kiedyś Jemowi: – Wolałbym, żebyś strzelał do puszek na podwórzu, ale wiem, że będziesz wolał celować do ptaków. Strąć tyle sójek, ile dusza zapragnie, jeśli uda ci się trafić, ale pamiętaj, że grzechem jest zabić drozda. To był jedyny raz, kiedy słyszałam, żeby Atticus nazywał coś grzechem.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 kwietnia 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , ,

Ogar piekielny ściga mnie – Hampton Sides

Czwartego kwietnia 1968 roku. Pastor King wybiera się na kolację. Wkłada świeżą koszulę i stonowany krawat. Grupa najbliższych współpracowników zbiera się przy limuzynie kiedy Martin Luther wraca do pokoju 306 po płaszcz. Śmiertelna kula dosięga go na progu motelu Lorraine.

Trzeci kwietnia 1968 roku. James Earl Ray przyjeżdża do Memphis. W telewizji zobaczył Kinga stojącego na tle drzwi z numerem 306 motelu Lorraine, jednego z nielicznych miejsc gdzie w mieście przyjmują kolorowych. Ray wynajmuje pokój w obskurnej ruderze naprzeciwko. Z zadowoleniem stwierdza, że okna łazienki jest idealny widok na pokój Kinga.

Po oddaniu jednego strzału Ray w pośpiechu opuścił ruderę, wsiadł do białego Mustanga i nie zatrzymywany przez nikogo odjechał.

Kilka przypadkowych zdarzeń zdecydowało o tym, że FBI wpadło na trop zabójcy. Bezprecedensowy pościg za mordercą prowadziło ponad trzy tysiące agentów i kosztował dwa miliony dolarów. Dla FBI znalezienie samotnego zamachowca stało się kamieniem milowym w jej historii i dowodem na siłę urzędu federalnego pod egidą J. Edgara Hoovera.

Hampton Sides przedstawił zamach na MLK w brawurowy sposób, wychodząc poza schemat dokumentu o współczesnej historii.

„Ogar piekielny ściga mnie” to thriller non-fiction, szczegółowo przedstawiający sylwetki „bohaterów”, motywy i samo śledztwo prowadzące od Memphis po Lizbonę i Londyn.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 marca 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , ,

Problem trzech ciał – Cixin Liu

W czasach rewolucji kulturalnej Chiny budują na odludziu tajemniczą bazę „Czerwony Brzeg”. Baza podejmuje próby kontaktu z obcą cywilizacją. Opętani komunizmem Chińczycy chcą być pierwszą nacją, która przedstawi kosmitom ludzkość. Oczywiście w najlepszym możliwym wydaniu – chińskiego komunizmu.

Ye Wenjie, córka zgładzonego przez rewolucję dysydenta trafia do Czerwonego Brzegu warunkowo. Jest świetnym fizykiem, ale i elementem podejrzanym ideologicznie. Po latach bezowocnych badań naukowcom udaje się nawiązać kontakt.

Czasy współczesne. Naukowiec Weng Miao włącza się do sprawy tajemniczych samobójstw najlepszych fizyków. Trafia na dziwną grę „Trzy ciała”, której celem jest uratowanie cywilizacji przed kolejnymi katastrofami. Cywilizacja, której planeta otoczona jest przez trzy słońca okazuje się czymś więcej, niż tylko grą komputerową.

„Problem trzech ciał” doskonale łączy tradycyjną S-F z rzeczywistymi twierdzeniami fizyki i naukowymi teoriami życia w kosmosie. Całość osadzona w realiach chińskiego reżimu smakowicie poszerza główne wątki powieści o kulturowy i historyczny „background”.

Teoria strun, fizyka kwantowa, wielowymiarowość – niełatwa z natury teoria fizyki w powieści Cixin Liu stanowi największą niespodziankę i nie lada rozrywkę. Podążając za problemem trzech ciał nie sposób oderwać się od powieści.

Cixin Liu, etatowy pracownik elektrowni Yangquan, stworzył powieść intrygującą i niezwykle oryginalną. Krew mrozi myśl, że Chiny od lat angażują się w badania kosmiczne i mogą stać się pierwszym narodem, który podbije odległe planety.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 21 lutego 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , ,

Płuczki – Paweł Reszka

„Piach tam był i nieraz, jak się dół wykopało, taki jak do sufitu, to się obsunął. Tak się robi, jak ziemia wcześniej jest ruszona. Obsypuje się, pęka. Trzeba było szybko uciekać. A pod spodem, dwa, nieraz trzy metry niżej, to właśnie był ten żużel. No kości spalone. Szufelką się go wyciągało i przebierało. Żydzi byli bogate.”

***

„To kopanie, to i tak nie pomogło ani nie zaszkodziło temu umarłemu. Nic złego nikt nie robił. To, com znalazł, to by i tak przepadło. Chociaż Żydzi też byli ludźmi. Każdy na drzwiach miał przybite przykazania.”

Polska historia wciąż wstydliwie milczy o przeszłości innej niż ta wykuta w brązie i złocie. Wśród peanów o żołnierzach wyklętych, męstwie i poświęceniu nie brakuje i takich o szlachetności ludu znad Wisły. Opowieści o szmelcownikach, donosicielach i kolaborantach wsadzamy pomiędzy te kilka niechlubnych wyjątków, które nie mogą zasłonić narodowego honoru.

Co zatem zrobić z faktami, które nie mieszczą się w polskiej ikonografii i ukształtowanej przez pół wieku propagandy fałszywej moralności?

Przez czterdzieści lat od wyzwolenia obozów zagłady w Sobiborze i Bełżcu Polacy chodzili „na wykopki”. Pierwsi śmiałkowie pojawili się na obozowych zgliszczach tuż po odejściu niemieckiej administracji. Ostatni przyjeżdżali z dalekich stron jeszcze w latach 80-ych. Szukali tego samego – żydowskiego złota. Wokół procederu wyrosły kolejne pokolenia milczących świadków i eufemizmy leksykalnie banalizujące okradanie grobów. No bo czy można nazwać grobem jakiś „żużel” zalegający dwa metry pod ziemią na leśnej polanie?

Paweł Piotr Reszka dotknął tematu wstydliwego na miarę odsądzonej od czci i wiary publikacji Jana Tomasza Grossa.

„Płuczki” to lektura wstrząsająca. Nie tylko ze względu na ohydny proceder bezczeszczenia ludzkich szczątków ale z powodu stanu świadomości ludzi o głęboko zakorzenionym antysemityzmie.

Człowiek, który kopał na cmentarzu, by obrabować zamordowanych w obozie zagłady, nie grzebał w spalonych zwłokach, on przeszukiwał żużel albo węgiel, nie kawałkował łopatą ciał, tylko ciął rąbankę. Ten język chronił kopaczy przed nimi samymi. Pomagał podtrzymać iluzję, jesteśmy dobrzy, jesteśmy uczciwi, to nic takiego.

***

Żeby tych Żydów Niemiec nie wydusił, toby Polaki nie mieli co robić w Polsce. Byłaby żydownia.

***

Jako łepek słuchałem, jak gospodarze gadali. Żydzi zniszczyliby wszystkich, pieniądze mieli, pożyczki dawali, a jak chłop nie oddawał, zabierali świnię i już. Krew innych im wyszła, spotkała ich kara. Jakby nie było, sprawiedliwość jakaś musi być. Com słyszał, to mówię. Ale według mnie nie powinno być jednak morderstwa żyjących.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 5 lutego 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , ,

Jutro przypłynie królowa – Maciej Wasilewski

Wielka Brytania posiada czternaście terytoriów zamorskich rozsianych po świecie. Najodleglejszym jest wyspa Pitcairn na Oceanie Spokojnym, piętnaście tysięcy kilometrów na południowy wschód od Londynu. Została odkryta w 1767 roku przez załogę królewskiego statku Swallow, lecz przez kolejne dwadzieścia trzy lata pozostawała bezludna. W 1790 roku na wyspę zawinął brytyjski okręt Bounty z dziewięcioma angielskimi buntownikami i osiemnaściorgiem pojmanych Tahitańczyków. Obecnie na Pitcairn żyje sześćdziesiąt osób. Wybierają władze lokalne, które działają na podstawie odrębnej konstytucji i angielskiej Karty praw. Mieszkańcy wyspy mają obywatelstwo Wielkiej Brytanii, mogą korzystać z praw przysługujących obywatelom Unii Europejskiej.

Król Anglii sfinansował budowę statku i opłacił ekspedycję, której zadaniem było pobranie sadzonek z Tahiti. Statek nazwano Bounty, co oznacza „dobrodziejstwo”. Wypłynął z portu Spithead w południowej Anglii 23 grudnia 1787 roku. Załogę stanowiło czterdziestu sześciu mężczyzn: sześciu oficerów, lekarz, dwóch botaników i marynarze, a wśród nich analfabeci i kryminaliści.

W efekcie sławnego „buntu na Bounty” na Pitcairn żyje dziś angielska mikrospołeczność. Angielska z nazwy i panującego oficjalnie prawa.  Geny wyspiarzy pochodzą od sześciu angielskich mężczyzn, jednego Celta, jednego Amerykanina i dwunastu tahitańskich kobiet.

Obyczaje zamorskich obywateli brytyjskich dalekie są jednak od standardów europejskich. Tak dalekie, że na Pitcairn goście są niemile widziani a ci, którzy zostali wpuszczeni na ląd są pod kontrolą kilku mężczyzn autorytarnie rządzących swoim mikro królestwem. Pogłoski o stosunkach społecznych na wyspie wielokrotnie dochodziły do władz w Wielkiej Brytanii ale odległość Pitcairn od stolicy i wrogość w stosunku do obcych przez kolejne dziesięciolecia udaremniała jakiekolwiek interwencje zewnętrzne.

Maciej Wasilewski ukrywając swoją prawdziwą profesję reportera wkradł się w łaski mieszkańców, aby pod przykrywką socjologa sprawdzić co dzieje się na wyspie. Jego barwna relacja dowodzi, że w wieku satelitów i internetu istnieją na Ziemi miejsca oderwane od „globalnej wioski”. Zdumiewające historie z wyspy, o której pisał Juliusz Verne zaskoczą większość czytelników.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 3 lutego 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , ,

Golem – Marek Krajewski

Lata dwudzieste. Niemcy zmieniają się po Wielkiej Wojnie. Kwitnie moda na ezoterykę, odradzają się nastroje narodowe, pojawia antysemityzm.

W prowincjonalnym Breslau osiada sekta „tancerzy” ze swoim guru Theodorem Rauchem, który okrzyknął się „tańczącym Janem Chrzcicielem”. Zamieszanie jakie robi na ulicach sekta jest na rękę tajemniczego spisku mieszczan. Uczestniczący w nim Wrocławianie planują wykorzystać Theodora Raucha i jego umiejętności. Tymczasem w mieście dochodzi do kolejnych tajemniczych śmierci. Młode kobiety umierają z melancholii, bez zewnętrznych oznak popełnienia zbrodni. Powtarzające się przypadki są zmorą dla lokalnej policji.

Dochodzeniem zajmuje się nadkomisarz Eberhard Mock. Równocześnie z mozolnym śledztwem, policjant musi stawić czoła własnym demonom.

Kolejnego „Mocka” jak zawsze „wciąga się” w kilka wieczorów, ale autorowi tym razem zabrakło czasu na porządną intrygę. Tytułowy Golem pojawia się niczym królik wyciągnięty z kapelusza w trakcie ciekawie rozwijającej się akcji. Alkoholowe ekscesy bohatera są sugestywne lecz pozbawione dłuższego continuum, a płynąca z nich finałowa rozgrywka mocno rozczarowująca. Zachodzę w głowę jak historia z roku 1920 ma się do znanego z pierwszych tomów podstarzałego komisarza Mocka, znanego wrocławskiego sybaryty. Nie stroniącego przecież od „stopki” dobrze zmrożonej czystej czy potężnego kufla znakomitego niemieckiego piwa.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31 stycznia 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , ,

Sześć tysięcy gotówką – James Ellroy

Listopad 1963 roku. Tuż po zamachu na JFK, w Dallas spotyka się trzech facetów. Wayne Tedrow Jr młody policjant z Las Vegas, były agent FBI i prawnik mafii Ward J. Littell oraz Pete Bondurand, dawniej współpracownik Howarda Hudgesa, facet od ciemnych interesów i mokrej roboty.

Panowie muszą posprzątać po zabójstwie prezydenta i sprawnie skierować śledztwo w Dallas na bezpieczne tory. W więzieniu przebywa Lee Harvey Oswald. Ward J. Littell rozmawia z dyrektorem FBI J. Edgarem Hooverem: Oswald to samotny zamachowiec. Interesy mafii są zbieżne z intencjami Hoovera – nikt nie chce rozdmuchanego śledztwa w Dallas. Wysłannicy „chłopców” z Chicago zmuszają Jacka Ruby’ego do wykonania wyroku na domniemanym zabójcy JFK.

Dla Littella i Bonduranda taka robota to nie pierwszyzna. Wayne Tedrow Jr otrzymując tytułowe „sześć tysięcy gotówką” szybko pozbędzie się ideałów i złudzeń prawego policjanta. Polowanie na czarnoskórego alfonsa Wendella Durfee stanie się jego pierwszym błędem i obsesją na wiele lat.

Dla Littella, Bonduranda i Wayne Tedrow’a to ledwie początek. Na scenie pozostaje prokurator generalny Bobby Kennedy. Hoover nie może znieść rosnącej popularności Martina Lutera Kinga. „Martin Luter King – Kong” zostaje mianowany „Czerwonym Królikiem” a jego problem musi być rozwiązany. Chłopcy z Chicago nadal z nadzieją patrzą na Kubę i marzą o obaleniu Brodacza Castro. Ale na horyzoncie pojawia się nowy cel – wciągnięcie zwariowanego milionera Howarda Hudgesa w wykup Las Vegas. A następnie oskubanie go do zera.

„The Cold Six Thousand” – drugi tom „Underworld USA” kontynuuje wątki „Amerykańskiego spisku”. Ellroy po mistrzowsku wplata kolejne historyczne fakty w fikcyjną opowieść o powiązaniu polityki z mafią. „Sześć tysięcy gotówką” literacko jest krokiem naprzód – charakterystyczny styl Ellroya sięga zenitu samą formą wprowadzając namacalną nerwowość do powieści. Ciężka, „rwana” forma, mnogość wątków i bohaterów, dialogi pełne niedopowiedzeń i krzyżujących się spisków – wszystko to powoduje, że lekturę pokonuje się z mozołem ale i ogromną przyjemnością.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 stycznia 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , , , ,