RSS

Archiwa tagu: S-F

Predator

Na Ziemię pierwszy raz przybyli w 1987 roku. Nie mieli farta, bo trafili na majora Arnolda Schwarzeneggera, który zrobił im z dupy – klasycznie – jesień średniowiecza.

W 1990 roku Predator wrócił. Wybrał miasto, skoro w dżungli wyszło mu słabo. Tym razem wkurzył porucznika Danny’ego Glovera. Poczciwy Roger „za stary jestem na to” Murtaugh z „Zabójczej Broni” w swoim lakonicznym stylu także pokazał złemu kolesiowi „gdzie raki zimują”.

Łowcy z kosmosu spotkali się później z Adrienem Brodym i trafili na Obcego, kolesia z którym mieli na pieńku od dawna. Słowem – nie farciło im się przez lata. Nie odpuścli i z pierdyliona planet we Wszechświecie wciąż trafiają na Ziemię.

Jest 2018 rok. Ziemianie są już bardziej kumaci i naukowo badają wpadających do naszego Układu Słonecznego gości klasycznie krojąc ich na stole sekcyjnym. Właśnie złapali kolejnego, który – jak zwykle – rozbił swój statek gdzieś w kolumbijskiej dżungli.

Przybysze mają swoje własne problemy w klubie poselskim predatorów. Jeden z nich najwyraźniej nie lubi kolegów, którzy wysyłają za nim łowcę genetycznie podkręconego o 150%.

Nadzieje na udany remake jednego z lepszych filmów S-F lat 80-ych szybko wyparowują. Pozostaje seans dla przygłupów – pełen scen, które wzbudzają pusty śmiech i zażenowanie.

Na dokładkę do scenariuszowego zbuka dostajemy kosmiczne pieski predatorki z predatorkowatymi dredami (sic!).

 

 

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31 grudnia 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , ,

Justice League

Po śmierci Supermana świat pogrąża się w bezprawiu. Ale zwykli złoczyńcy to nie problem dla Batmana. Nietoperka martwi czające się w pobliżu starożytne zło.

Superbohaterowie organizują się w wunderteam w obliczu zagrożenia potęgą gwiezdnego tyrana Steppenwolfa, pożeracza światów. Z osobna każdy z herosów zaliczył porażkę w konfrontacji MMA z super złoczyńcą. Suma ich umiejętności raz jeszcze uratuje świat przed zagładą.

Batman, Wonderwoman, Cyborg, Flash i Aquaman w pakiecie z komiksowego supermarketu – weź czterech, dwóch dostaniesz gratis. Do promocyjnej oferty stary wyjadacz Zack Snyder dołączył ekstra totalnie martwego Supermana i hordy latających moli – kolesi brzydala Steppenwolfa.

W sequelach, prequelach, seriach i dokrętkach przygód wspomnianych wyżej bohaterów nie sposób się już połapać. Ktoś powinien to porządnie rozrysować 🙂

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 29 grudnia 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , , , , ,

Venom

Life Foundation, megakorporacja Carltona Drake w tajemnicy sprowadza na Ziemię obcych. W tajnym laboratorium trwają próby zespolenia pozaziemskich organizmów z dawcami. Symbionty, co oczywiste, wydostają się spod kontroli a jeden z nich opanowuje organizm ambitnego dziennikarza Eddiego Brocka. W pogoni za glutowatym, czarnym zbiegiem z laboratorium Carlton Drake zarządza polowanie na Eddiego Brocka.

W komiksowym wszechświecie Venom nierozerwalnie łączy się z postacią Spider-Mana. Twórcy Venoma A.D. 2018 mieli nie lada problem, żeby wybrnąć z komiksowego kanonu i skierować uwagę na czarnego stwora. Tkając własną kulawą bajeczkę o początkach antagonisty Człowieka Pająka musieli sklecić historię alternatywną, która nie tylko zaciekawi widza ale i wykrzesa z czarnego luda minimum sympatii. Zgrzytów na linii komiks – film i tak nie zabrakło, a w „Venomie” wyraźnie brakuje kolesia w czerwono-niebieskim trykocie. Chociażby mignięcia, gdzieś na dachu budynku.

Brak Spider-Mana to nie jedyny problem produkcji. Fabuła zwyczajnie nudzi a momentami jest po prostu głupia. Biedny Tom Hardy wspina się na wyżyny aktorskiej woltyżerki, zmieniając dramatyczną symbiozę i potworem w slapstickową komedię o obłąkanym kolesiu, gadającym do siebie.

Jakiś problem? Tak. Nie unikniemy Venoma Dwa, Trzy i Cztery oraz tuzina filmów krosujących się z całą plejadą super herosów od Marvela.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 25 grudnia 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , ,

Black Panther

Black Panther zadebiutował w roku 1966 w pięćdziesiątym drugim numerze serii „Fantastycznej Czwórki”. Nie miał szczęścia. Tuż po debiucie postaci na świecie zrobiło się głośno o „The Black Panter Party”, radykalizującej się organizacji politycznej walczącej o prawa czarnej mniejszości w Ameryce.

Musiało minąć wiele lat, zanim czarnoskóry bohater mógł wrócić na salony Superbohaterów. Można dodać z przekąsem – do czasów, kiedy wspomniana czarna mniejszość stała się w USA istotną ekonomicznie grupą docelową.

Na fali kolejnych filmów i serii o komiksowych mocarzach „Black Panther” doczekał się swojego czasu.

Historia młodego króla Wakandy, T’Challa zaczyna się klasycznie, okrzykiem „Umarł król, niech żyje król”. Wakanda, ukryta pod maskującą afrykańską biedą, to ultranowoczesne Państwo, pełnelatających pojazdów i miast pnących się ku niebu. Poza karnacją skóry bohaterów filmowy plot nie różni się od wytartej opowiastki: jest dobry bohater, jest jego lustrzany czarny charakter. Gdy zło sięga po koronę, bohater wspina się na wyżyny możliwości.

Poprawny politycznie, poprawny gatunkowo, pełen kolorytu afrykańskich trybali „Black Panther” dorzuca swoje trzy grosze do firmowych zestawów „Happy Meal” z plastikowymi figurkami spod znaku „Super Hero”.

Ciekawostka: jedną z ról (sic!) czarnych bohaterów dostał Andy Serkis, odtwórca roli Smeagola (tu, z włosami i własną, choć podobną do Golluma twarzą 🙂

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 24 grudnia 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , ,

Anon

W świecie pozbawionym tajemnic i prywatności policja ma wgląd w każdą sekundę życia obywateli. Podstawą jest system rejestrujący każde spojrzenie. Własna wersja zdarzeń nie istnieje, odkąd system zyskał możliwość krzyżowej kwerendy zdarzeń, widzianych oczami ofiar, sprawców i przypadkowych uczestników.

Sal Frieland (Clive Owen) prowadzi policyjne śledztwo w sprawie niewyjaśnionych zabójstw, zdawałoby się niemożliwych w świecie permanentnej inwigilacji. Stoi za nimi ktoś, kto niemalże doskonale hakuje zapis zdarzeń.

Manipulacja rzeczywistością okazuje się drogą do głęboko ukrytej prawdy. To co widzialne, nie gwarantuje, że jest autentyczne.

Nieźle pomyślana techno utopia z futurystyczną przestrogą w tle. Fabuła konsekwentnie osadzona w monumentalnych gmachach (z brutalistycznym, nowojorskim 33 Thomas Street w roli głównej) i zdehumanizowanych betonowych wnętrzach stylistycznie podkreśla ponurą rzeczywistość bez prywatności. Wzór ten zdaje się powtarzać główny bohater chłodny i pozbawiony nadmiaru emocji.

Twórcom można zarzucić brak oryginalności (chociażby z racji podobieństw do wątków w „Black Mirror”) czy drobne potknięcia scenariuszowe. Mimo to „Anon” to kawał dobrego, współczesnego kina S-F.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 24 grudnia 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , , ,

Immune (The Rho Agenda: Book 2) – Richard Phillips

Heather McFarland, Mark i Jennifer Smythe odkryli drugi statek. Interakcja z nim przyniosła dary, o jakich marzyłby każdy na Ziemi. Potęga umysłu ze zdjętym ogranicznikiem jest groźniejsza niż mogłoby się wydawać, a przyrost mentalnych i fizycznych możliwości może być wadą.

Trójka dostrzega to za późno.

Wokół projektu Rho zbierają się czarne chmury. Boskie możliwości nieziemskich nanonitów przyciągają do siebie najgorsze drapieżniki rodzaju ludzkiego. Nieśmiertelność staje się modna wśród członków gangów. Odcięte głowy to jedyna gwarancja na pobicie przeciwnika.

Licealiści stają się celem na liście topowego killera. „El Chupacabra” lubi upajać się strachem ofiar, zanim zabierze im ostatnie tchnienie. Nieoczekiwanymi sprzymierzeńcami dzieciaków o nadprzyrodzonych mocach zostają byli agenci Jack „The Ripper” i Jane. Wszyscy zostaną wciągnięci głęboko pod wodę w politycznej rozgrywce o panowanie nad światem.

W drugim tomie cyklu „The Rho Agenda” młodzieżowa powieść zmienia się w ociekający przemocą thriller S-F. Bajka o Czerwonym Kapturku okazała się horrorem. Krwiożerczy wilk ze strzępami babci na pysku wisi podwieszony za jaja pod sufitem a koszmarny Kapturek zdziera z niego pasy. Dziewczynka z zapałkami przytyka ogień do pieca krematorium.

Richard Phillips rozkręca się z każdą powieścią. Drugi tom rozwija kolejne fantastyczne wątki, jakie daje wymyślanie kosmicznych technologii. Zabawa w powieść dla młodzieży niemiło zgrzyta w konfrontacji z treścią godną intryg Jacka Reachera w przyszłości. Na szczęście dla dorosłego czytelnika, dzieciaki szybko dorastają. Te literackie szczególnie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 listopada 2018 w literatura 2018

 

Tagi: , , ,

Suicide Squad

Grupa złoczyńców o nadprzyrodzonych umiejętnościach zostaje siłowo wciągnięta do zespołu posągowego dobrego żołnierza. Zadaniem Ricka Flaga jest stworzenie oddziału „szybkiego reagowania” na zjawiska paranormalne. Jak dobrze to ujmuje jeden z waszyngtońskich generałów: „a co jeśli pojawi się nowy Superman, który nie będzie nas słuchać, tylko zacznie jatkę?”

Bezwzględni szubrawcy wyciągani są więc z czeluści specjalnie stworzonych dla nich więzień. Deadshot, Killer Croc, El Diablo, Captain Boomerang czy wreszcie dziewczyna Jokera Harley Quinn są tacy jakich lubimy: odrażający, brudni, źli. Chwileczkę? Coś tu chyba się nie zgadza, bo banda wzbudza sympatię, a nawet cechuje się swoistym kodeksem honorowym.

Oparty na kolejnym z komiksowych klasyków DC Comics „Suicide Squad” ucieszy miłośników ekranowej rąbanki, w której ważniejszy od logiki jest festiwal efektów specjalnych i nieustanna akcja.

Po obiecującym początku, w którym bohaterowie zza krat pokazują, jak bardzo są „bad ass” fabuła wkracza w próbę usankcjonowania stworzenia grupy straceńców. Zaczyna się spektakularny pochód idiotyzmów i konia z rzędem temu, kto poskłada to w spójną historię.

Dziewczyna dobrego wojaka okaże się egipskim artefaktem, a jej brat jeszcze większym wrzodem niż goście, którzy nękali „Ligę Sprawiedliwych”, Supermana czy ostatnio Wonder Woman. Zabłąkany niczym japoński turysta na Stalowej w Warszawie pojawia się Joker, ze swoimi nudnymi sztuczkami.

Twórcy filmu brną w coraz to dziwniejsze sceny, których jedynym atu pozostaje rozróba okraszona fajnymi efektami, bo zwalczanie kolesia robiącego wielki wir nad miastem nie bardzo można się bać.

Większym rozczarowaniem niż plastikowy protagonista po ciemnej stronie są członkowie super grupy. Nijaki Killer Croc, którego głównym atutem jest to, że umie pływać, super strzelec Deadshot (dżizu, ten w dodatku ma jakieś moralne zjazdy) i największa pierdoła zespołu – koleś rzucający bumerangiem (he, he, he, powiedziałby Joker)? Tragedia. Jaśniejszym punktem programu są cierpiący na ostrą zgagę Diablo i Harley paradująca w przykusych majtach ze spandeksu.

 

Posumowując – zabawa po pachy.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 listopada 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , , , ,