RSS

Archiwum kategorii: kino 2020

Małe kobietki

Luisa May Alcott napisała „Małe Kobietki” na zlecenie swojego wydawcy. Wydana w 1868 roku „powieść dla dziewcząt” cieszy się niespotykaną popularnością wśród reżyserów. Uhonorowana Oscarem za kostiumy ekranizacja Grety Gerwig to już- uwaga! – dziesiąta wersja, wliczając w to dwa seriale anime.

Co powoduje o niegasnącej atrakcyjności stetryczałej noweli z czasów wojny secesyjnej? Załatwia to ujmująca historia, którą daje się ubrać w uniwersalne wartości niezależnie od czasów, w których w chodzi na ekrany. Taka miła, mało stresująca opowieść o ciężkim losie szlachetnych istot, z uspokajającym hasłem w tle  „Wszystko będzie dobrze”. XD

Pan March wyrusza na front pozostawiając dom pełen kobiet – żonę (Laura Dern) i cztery córki. Dziewczęta są jak cztery muzy – każda ma własne zainteresowania i okazuje się w tej dziedzinie talentem. Jo rozsmakowuje się w pisarstwie, Meg marzy o aktorstwie, Amy kształci talenty malarskie a najmłodsza Beth okazuje się utalentowaną pianistką. W świat dziewczęcych zabaw powoli wkrada się dorosłe życie i pierwsze troski zapowiadając rychły koniec dzieciństwa.

Utalentowana i doceniana przez krytyków Greta Gerwig pozostaje przy oryginale, nie przebierając „małych kobietek” w stroje kosmitów z XXXI wieku. Galaktyka bohaterek to wciąż świat kobiet, delikatnie przetkany męskimi postaciami szlachetnego sąsiada i młodego kumpla do harców (Timothee Chalamet). Reżyserka manipuluje znaczeniami w subtelny sposób, przez co opowieść nie układa się w bajkę o dobrej i złej siostrze. Czasami troszkę popłaczemy, ale „wszystko będzie dobrze” 😀

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29 Maj 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , ,

Vice

Historia zakochanego w sobie biurokraty, którego wpływy i decyzje ukształtowały współczesny świat.

George W. Bush: So we gonna do this thing, or what? I mean, is this happening?

Dick Cheney: I believe… we can make this work.

George W. Bush: Hehehe!

[claps]

George W. Bush: Hot damn!

 

Dick Cheney to przykład polityka, który z własnej nijakości stworzył markę i wspiął się na szczyty władzy. Karierę zaczynał w administracji Nixona, aby po kolejnych stanowiskach w Waszyngtonie zostać sekretarzem obrony w rządzie George Busha seniora. Apogeum możliwości sięgnął u boku George W. Busha, sprawnie manipulując nieogarniętym prezydentem i pociągając za sznurki niedostępne wcześniej żadnemu wiceprezydentowi.

Karierę polityczną twardogłowego republikanina można streścić jednym słowem – wyrachowanie. Ścieżka kariery i własny interes maskowane populistyczną troską o dobro publiczne to wizytówka pana „Vice”, który przyłożył rękę do amerykańskich interwencji w Panamie i Iraku. Po zakończeniu fuchy w Obronie USA był prezesem Halliburton, molocha w branży naftowej. Wracając do polityki w roli doradcy i „vice” u kolejnego z rodu Bush’ów stał się orędownikiem rozwiązań siłowych w polityce zagranicznej.  Okazją życia stała się dla Cheneya pamiętna data 9/11. Wykorzystując chaos zamachu w Nowym Jorku i małe doświadczenie prezydenta praktycznie przejmuje stery, nadając Ameryce kurs na zbrojną interwencję w Iraku.

Kilka lat temu Adam McKay wypunktował świat finansjery w bezlitośnym „Big Short”. „Vice” w podobny sposób portretuje polityków. Kasta pozbawionych moralności bankierów została zastąpiona cynicznymi, żądnymi władzy urzędasami, po trupach prącymi do najwyższych stanowisk w sąsiedztwie gabinetu owalnego.

Dick Cheney to dla Adama McKaya wymarzona postać – inteligentny cwaniak, za którego chore ambicje zapłacą ludzie na dole drabiny społecznej. Tacy jak tajemniczy narrator filmu – Kurt. Na politykach reżyser używa sobie bez skrupułów. Donald Rumsfeld (Steve Carell), Colin Powell (Tyler Perry), J.W. Bush (Sam Rockwell) raczej nie powinni oglądać tego filmu. Zresztą sam niemalże 80-letni Cheney też nie, jeśli tylko dba o prawidłowe ciśnienie.

W roli tytułowej uwielbiający radykalne zmiany wyglądu Christian Bale – tym razem nie zawahał się przeistoczyć w otłuszczonego grubasa (opłacało się: nominacja do Oscara i Złoty Glob za tą rolę :).

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 Maj 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , , ,

Bad Boy

Jak w antycznej tragedii brat staje przeciw bratu. Bracia Zawrotni są jak dwie strony księżyca. Paweł (Antoni Królikowski) od małego przejmuje inicjatywę, napędzany rakietowym paliwem nie stroni od mocnych wrażeń i ryzykownych zachowań. Piotr (Maciej Stuhr) to ten dobry z natury, który zawsze obrywa. I mimo zadziornego wąsika i policyjnej blachy to jednak wciąż Piotruś pierdoła, któremu nie w życiu nic nie wychodzi.

Piotr ograniczany kodeksem rozpracowuje kibolskie podziemie, w którym na gwiazdę wyrasta „Pablo”. Pojawienie się Oli, podstawionej policyjnej informatorki zmieni skrywaną niechęć w otwartą nienawiść.

„Bad Boy” narobił sporo hałasu w przedpremierowych zapowiedziach, promując się na współczesną wersję kultowego „Piłkarskiego Pokera”. Film ma jednak niewiele wspólnego zarówno z ponadczasowym dziełem Zaorskiego jak i piłką nożną jako taką. Patryk Vega umieścił akcję w środowisku „pseudo kibiców”, skupiając się na tym co kręci go najbardziej – patologicznej przemocy i apoteozie chłopaków, co potrafią „przypier @!!# ć.

Zaskoczeń brak. „Bad Boy” nie różni się od wcześniejszych dokonań reżysera, kopiując sprawdzone chwyty „Pitbulla” czy „Kobiet Mafii”. Króluje bucząca muza i walenie po ryju. To co różni najnowsze dzieło reżysera od wypuszczanych z taśmociągu filmów to opowiadana historia. Zadziwia swoim istnieniem, bo znakiem rozpoznawczym Vegi była dotychczas scenariuszowa sraczka, patchwork sklejony z dziesiątek gagów i bon motów. W przygodach Piotra i Pawła (LOL) można przynajmniej doszukać się jakiegoś scenariuszowego zamysłu.

Jest „jakaś” historia, gorzej z realizacją i detalami. Nawiązania do prawdziwych historii jakoś też nie przekonują (jak choćby ta o rzucie nożem w piłkarza). Niedoróbki markowanych bijatyk i grubymi nićmi szyte sylwetki bohaterów zgrzytają niemiłosiernie. Najgorzej wyszedł na tym Maciej Stuhr, rozpaczliwie szukając metody na postać sfrustrowanego onanisty. Od czapy są też Kożuchowska i Grabowski – oboje bez cienia wiarygodności. Pan reżyser zwyczajnie nie jest w stanie wyjść poza schemat silnorękiego chama, w opcji kretyna (rola Stramowskiego) lub wyszczekanego cwaniaka (rola Królikowskiego).

Nowy film Patryka Vegi to ponownie widowisko z metra cięte, skierowane do masowej publiczności kochającej twardych i wyszczekanych chłopaków. Paru z nich pewnie znajdzie dla siebie „fajne momenty” i „wyjebane” teksty. Reszta niech się trzyma od Vegi z daleka.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 Maj 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , ,

Current War

Świat w przededniu zmiany, która na zawsze zmieni jego oblicze. Thomas Edison otaczany czołobitnym uznaniem promuje swój system zasilania elektrycznego. Wynalazca żarówki i ojciec tysiąca patentów nie dopuszcza myśli, że na świecie jest ktoś, kto mógłby odebrać mu tytuł ojca elektryczności. Z pewnością nie postrzega tak przemysłowca George’a Westinghouse, który majątek zbił na zmyślnym układzie hamulców dla pociągów.

Westinghouse, który zdążył wydać majątek na promowanie oświetlenia gazowego dostrzega potencjał w elektryczności. Zatrudnia ambitnego imigranta z Serbii. Nicola Tesla wierzy, że jest w stanie zbudować skuteczny silnik elektryczny i system zasilania prądem zmiennym.

W roku 1988 dochodzi do „Wojny Prądów”, kampanii propagandowej, w której stronami były Edison Electric i Westinghouse. Firmy zaciekle broniły swoich patentów, bezpardonowo atakując przeciwnika.

„The Current War” rozpisany na kilkanaście godzin serialu z trudem zmieściłby bogactwo historii elektryczności. Skomplikowana postać Edisona, balansujący na krawędzi obłędu Tesla, nowe fantastyczne wynalazki. Wszystko to, nie wspominając o magicznej wiedzy czym jest prąd stały i prąd zmienny nie sposób uformować w zgrabną 100 minutową pigułkę.

Scenariusz filmu przewalał się na biurkach wytwórni od 2011 roku. Fascynująca historia oddana w ręce Alfonso Gomez-Rejon’a mimo doborowej obsady trochę rozczarowuje. Bogactwo wątków i teledyskowe tempo akcji nie pozwala wybrzmieć historii o dwóch wybitnych umysłach epoki, która na zawsze zmieni świat.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 Maj 2020 w kino 2020

 

Tagi: , ,

BlacKKKlansman

O tym, że życie daleko wyprzedza wyobraźnię filmowców było już nie raz. Autentyczne historie, opatrywane napisem „oparte na faktach” nie przejmują się limitami, które narzucają sobie scenarzyści w obawie o jakość swoich skryptów.

Murzyn w szeregach Ku Klux Klan brzmi fantastycznie? Historia Rona Stallwortha jest właśnie o tym. O facecie, który otrzymał legitymację najsławniejszej rasistowskiej organizacji, chociaż niezupełnie do niej pasował.

Gdyby opowieścią o pierwszym czarnoskórym policyjnym detektywie z Colorado Springs zajęli się autorzy „Zabójczej Broni”, główną rolę zagrałby Eddie Murphy a całość bawiła do łez aż do końcowego „oparte na faktach”.

Ekranizacją książki Stallwortha zajął się jednak nie kto inny, ale Spike Lee, wybitny twórca kina afroamerykańskiego. Lee to stary wyjadacz Hollywood, który wie jak trafić do serc i głów widzów. Zaczyna frywolnie, bo i temat zdaje się być wybitnie komediowy. Kończy potężnym ciosem w twarz. Jak po prawym prostym Muhammada Ali, widz pada na deski rażony ostatnimi scenami.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 kwietnia 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , , ,

Mr. Jones

Walijski dziennikarz Gareth Jones jedzie do Moskwy z nadzieją na przeprowadzenie wywiadu z samym Stalinem. Nie reprezentuje żadnego z wielkich wydawnictw, ale na koncie ma zdumiewający wywiad przeprowadzony z Hitlerem na pokładzie samolotu.

Na swój sposób naiwny pan Jones ma cechę, która wyróżnia go wśród wyrachowanych korespondentów zagranicznych – dziennikarską przenikliwość nieskażoną słowem „kariera”.

W Związku Radzieckim szybko orientuje się, że wywiad z komisarzem spraw zagranicznych Litwinowem to wszystko co oferują mu Rosjanie. Wbrew zakazom „urywa się” ochrance i podróżuje po Ukrainie będącej wówczas w apogeum „Hołodomora”.

Gareth Jones na własne oczy przekonuje się, że skrzętnie ukrywana sytuacja na Ukrainie daleko wykracza poza to, co z Moskwy opisuje przyjaciel Stalina i zdobywca Pulitzera w jednym – Walter Duranty.

Dramatyczną relacją młodego dziennikarza świat się jednak nie przejmuje. Wysłucha go początkujący pisarz, George Orwell.

Film Agnieszki Holland nie jest li tylko fabularyzacją śmiałej wyprawy obywatela Jonesa do jądra ciemności. Zderzenie młodego Jonesa z Durantym alegorycznie oddaje wciąż powtarzający się w historii paradoks dwóch prawd – absolutnej i relatywnej. Ta pierwsza rzadko interesuje kogokolwiek. Ta druga, zależna od interesu polityków, kształtowana jak plastelina, od tysięcy lat napędza świat.

Podkreśla to jedna z ostatnich scen z udziałem prasowego magnata Hearsta, – ojca tabloidu.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 kwietnia 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , , , ,

Ikar

Kino lubi takie zakurzone legendy. Zapomniany jazzman, którego krótki sceniczny żywot zaowocował zaledwie jedną płytą kryje w sobie pełnokrwistą opowieść o ambicjach, niespełnionych marzeniach i aspiracjach wykraczających poza zatęchły światek demoludów.

Legenda Mietka Kosza to legenda cudownego dziecka, herosa, który zjawił się znikąd, zajaśniał niczym gwiazda i równie szybko spalił się w ogniu własnych namiętności .

Historii jazzmana nie powstydziłby się żaden z wielkich światowych reżyserów. Jest w niej wszystko, czego potrzebuje kino – od smutnego dzieciństwa i ruszającej z kopyta kariery, po destrukcyjny koniec.

Mietek Kosz zginął w dosyć tajemniczych okolicznościach u szczytu swojej kariery, w wieku 29 lat. Gdyby świat o nim wiedział, byłby prekursorem (nie)sławnego „klubu 27”.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 kwietnia 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , , ,