RSS

Archiwum kategorii: kino 2020

Tiger King

Nie minęło kilka dni od premiery na Netflix a „Tiger King” stał się serialem o niewiarygodnej popularności. Trudno się temu dziwić, bo opowieść o hodowcy tygrysów z Wynnewood, Oklahoma przekracza granice zarezerwowane dotąd dla filmów sensacyjnych kategorii B. I zwyczajnie nie mieści się w głowie.

Nowy serial dokumentalny Netflixa buduje  historię Joe Exotica według najlepszego hitchocowskiego stylu. Joseph Schreibvogel alias Joe Exotic nie odbiega poziomiem szaleństwa od kolegów po fachu. A jest w czym wybierać: nawiedzeni działacze eko i tytułujący się bogami guru są na porządku dziennym. Najwyraźniej pokusa posiadania własnego Z.O.O. działa szczególnie intensywnie na wszelkiej maści oryginałów.

Pozorna sielanka w parku G.W. Zoo z jej egzotycznym, ale w gruncie rzeczy pociesznym właścicielem gejem kończy się szybciej niż można się spodziewać. Historia nabiera tempa kolejki górskiej, z gwałtownymi zwrotami, jakich nie powstydziliby się bracia Cohen.

„OMG!” lub „Holly Shit!” to chyba najczęściej powtarzana fraza podczas oglądania historii hodowców tygrysów, homo bigamisty i niedoszłego prezydenta USA.

„Tiger King” powtarza rozpoznawalny już, „netflixowy” sposób narracji, ale jest to zdecydowanie najbardziej popieprzony dokument jaki Netflix dotychczas wyprodukował.

„cuz I saw Tiger, now I understand

I saw Tiger, and Tiger saw man” 🙂 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 marca 2020 w dokument, kino 2020, seriale

 

Tagi: , , ,

Boże Ciało

Dwudziestoletni Daniel, warunkowo zwolniony z poprawczaka ma stawić się do pracy w tartaku. Przypadek sprawia, że los daje mu przewrotną szansę spełnienia marzenia. Młody chłopak chciał zostać księdzem. Wizyta w domu proboszcza pozwala mu w przewrotny sposób spełnić się w roli duszpasterza.

Problemy lokalnej społeczności zdają się przerastać umiejętności chłopaka, którego jedynym wzorcem był katecheta z poprawczaka. Z czasem młody „ksiądz” przełamuje lody i wywiera coraz większy wpływ na mieszkańców miasteczka.Rola jakiej się podjął nie kończy się jednak na improwizacji mszy świętych. Daniel nieuchronnie zdąża do kolizji z lokalną mentalnością i swoim własnym sumieniem.

Boże Ciało to czas pojednania i przebaczenia. Jan Komasa doskonale dobrał tytuł do przejmującej opowieści o prawdziwym powołaniu. Z dala od polityki i sensacji, bez szafowania oskarżeniami i rozliczania współczesnej instytucji kościoła „Boże Ciało” w przejmujący sposób kreśli historię łotra, który odnalazł Chrystusa. Historię inspirowaną zresztą prawdziwymi wydarzeniami.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 24 marca 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , ,

Judy

Urodziła się w 1922 roku. Swoją przygodę zaczęła już w wieku dwóch lat. Jako trzynastolatka podpisała siedmioletni kontrakt z największą z „fabryk snów”. W 1939 roku zagrała postać Dorotki w ikonicznym „Czarnoksiężniku z Oz” stając się maskotką Ameryki.

Judy Garland jak każde cudowne dziecko kina za swoją karierę zapłaciła ogromną cenę.

Jest rok 1968. Garland ma za sobą ponad 40 lat na scenie, świetnie przyjęte filmy, udane występy na Broadway’u i oszałamiający recital w Carnegie Hall. Nadal błyszczy, ale czasy się zmieniają i jej gwiazda nieuchronnie zmierza ku ziemi. Kolejny rozwód i walka o dzieci, którym nie może zapewnić finansowego bezpieczeństwa stawiają Judy w trudnej do zniesienia sytuacji.

Artystka decyduje się na wyjazd do Londynu, gdzie nadal jest ubóstwiana.

Historia Judy Garland, choć prowadzona w tonie żałobnego epitafium nie zawiera wielu istotnych wątków z trudnego życia artystki. „Judy” w nieco uproszczony sposób wykłada biografię Garland, częstując widza przekładańcem scen z trudnego scenicznego dzieciństwa i słodko-gorzkiego schyłku kariery na londyńskich scenach.

Gdy Ameryka zachwyciła się „Czarnoksiężnikiem z krainy Oz” na świecie nie było zapewne żadnego z szanownych członków Akademii. Legenda gwiazdy przetrwała w pamięci Ameryki a sama Judy Garland wciąż zajmuje topowe pozycje na listach artystów wszech czasów. „Judy” czerpie z tego dziedzictwa, dając sposobność do zagrania roli życia Renee Zellweger.

Kolejny raz potwierdza się zasada, że do zdobycia statuetki Oscara aktor powinien radykalnie zmienić się fizycznie. Zellweger włożyła w tą rolę serce i niemałe umiejętności.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 marca 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , , ,

Toy Story 4

„Toy Story 3” było doskonałym zakończeniem serii, logicznym jej zakończeniem. Pixar nie śpieszył się z kolejną częścią, ale koniec końców uległ pokusie.

Drużyna szeryfa Chudego wraca do akcji. I tym razem podejmują się próby zaginionej zabawki. Nie jest to jednak – jak w oryginale – super hiper Buzz Astral. Zaginiony to śmieć. Tak, tak, „on” sam się tak nazywa, zresztą właśnie ze śmietnika pochodzi. To zrobiona nieporadną dziecięcą rączką figurka pokraka. Plastikowy widelec, trochę plasteliny i złamany patyczek. Szanowni Państwo – oto „Sztuciek” – bohater czwartej części sagi.

W kinach pełno jest sequeli o animowanych pieskach, kotkach i kosmitach. Nic jednak nie przebije najważniejszej animacji ostatnich dwóch dekad. „Toy Story 4” udowadnia to w box office. Od premiery animacja zarobiła już ponad miliard dolarów. No i Oscara w swojej kategorii.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 marca 2020 w kino 2020

 

Tagi: , ,

The Irishman

W pierwszej scenie „Irlandczyka” kamera przemierza korytarze domu opieki dla seniorów. W długim ujęciu najazd kamery kończy na twarzy osiemdziesięcioletniego Franka Sheerana. Jeden rzut na twarz schorowanego starca wystarczy by odgadnąć, że „The Irishman” nie będzie kolejnym peanem na cześć chłopców z ferajny. Czasy się zmieniły, zmienili się bohaterowie.

Ekranizacja książki „Słyszałem, że malujesz domy” Charlesa Brandta jest pełna symboli. Scorsese, De Niro, Pacino, Pesci. Nieprędko zobaczymy ponownie te nazwiska na jednym posterze. O ile zobaczymy w ogóle. Legendy kina starzeją się, dla Joe’go Pesci rola Russa Bufalino jest w zasadzie ukoronowaniem kariery (obym się mylił i zobaczył go w kolejnych filmach).

Opowieścią o bezwzględnym cynglu mafii, Franku Sheraanie, Martin Scorsese zdaje się spinać cały swój wybitny dorobek reżyserski. Historia Irlandczyka rozpoczyna się od drobnych szwindli, kończy na zabiciu najbliższego kumpla. Świat Sheerana to świat półsłówek szeptanych z ust do ust przy szklaneczce Chianti. W tym świecie najważniejsze są szacunek i hierarchia. Irlandczykowi przypadkiem udaje się trafić pod skrzydła jednego z najważniejszych mobsterów. Niepozorny, spokojny Russell „Russ” Bufalino uwielbia Franka a ten odpłaca mu bezwzględną lojalnością.

Czasy Sheerana to okres szczególny dla Ameryki. Ścierające się interesy polityki, społeczeństwa, mafii. Czas Kennedych, Jimmiego Hoffy, Fidela Castro. Komuniści, Zatoka Świń, Wietnam. Dallas i Watergate. Niepokoje społeczne obok rosnącej w siłę korporacji Cosa Nostra.

„The Irishman” to dzieło metaforycznie zamykające pewną epokę. Ponad trzygodzinny film z klasycznie opowiadaną z „offu” historią wyciska z gatunku wszystko, co znamy z filmów o mafii. Nie bez powodu równoległe nominacje do Oscara otrzymali Al Pacino i Joe Pesci.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 19 marca 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , , , , ,

Paterson

Paterson mieszka w Paterson i jest kierowcą autobusu. Jego życie jest poukładane jak drugie śniadanie w metalowym pudełku, które co rano zabiera do pracy: poranne płatki, pogaduszka z dyspozytorem, powrót do domu, wieczorny spacer z psem i wizyta w pubie.

Monotonny rytuał codzienności, za którym kryje się sekretne życie Patersona – poezja.

W pisaniu bohatera wspiera żona artystka. Laura poświęca się sztuce, z zapamiętaniem tworząc kolejne dzieła w czerni i bieli. Jej styl graniczy z kompulsywnym malowaniem wszystkiego w strukturalne wzory.

Jim Jarmusch słynie z wychwalania prostego życia. W „Patersonie” raz jeszcze pochyla się nad człowiekiem, który w rytuale banalnych czynności ukrywa życie wewnętrzne stroniące od sensacji i adrenaliny. Ale nie mniej przez to ciekawe.

Film, w którym nic się nie dzieje, ale ogląda się go bez znudzenia. Coś jak zaglądanie w obce rozświetlone okna w nocy.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 marca 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , ,

Jojo Rabbit

Czy osiemdziesiąt lat po wojnie jest jeszcze cień szansy na wyciśnięcie z niej jakiejś oryginalnej historii? Czy to w ogóle ma sens? Po setkach filmów poważnych i niepoważnych, opłakujących fizyczne i moralne straty, przekuwających wojenny dramat w pastisz i komedię odpowiedź zdaje się być oczywista.

A jednak Taika Waititi nakręcił „Jojo Rabbit”, w którym uwagę przykuwa on sam w roli slapstickowego Hitlera. Niegłupio jak na reżysera, który sam określa się jako „polinezyjski żyd”.

Historia chłopca Jojo, małego fanatyka w mundurku Hitlerjugend startuje z perspektywy małego niemieckiego miasteczka, w którym każdy z mieszkańców kocha Furhera. Taka wydaje się być Rosie, matka Jojo (Scarett Johansson) i kapitan Klenzendorf (Sam Rockwell). W tej sielskiej opowieści o uroczym dzieciństwie wszystko zgrzyta i trzeszczy.

Kolejna genialna rola Sama Rockwella, komediowa kreacja Taiki Waititi w roli Adolfa na miarę spiżowej kreacji Charlie Chaplina sprzed osiemdziesięciu (!) lat, wreszcie masakrująca scena utkana z setek pozdrowień „Hai’hitla!” to coś co warto zobaczyć.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 marca 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , , ,