RSS

Archiwum kategorii: literatura 2022

Informacja Zwrotna – Jakub Żulczyk

Najlepsze lata ma zdecydowanie za sobą, ale nie jest źle. Były muzyk, basista kultowego „Teatru Lalek” Marcin Kania, żyje z rentierki. Dostatnie życie przyniosły mu tantiemy z oklepanego hitu „Kocham Cię jak Rosję”. Koledzy doradzili, żeby zainwestował w mieszkania zanim wszystko przepije.

Kania leczy się z choroby alkoholowej i bezskutecznie próbuje ułożyć poprawne stosunki z rodziną.

Nale­wam tro­chę do szklan­ki. Płyn jest złoty, lekko świe­ci w pół­mroku, przy­po­mina sto­piony bursz­tyn. Przy­su­wam do nosa, wą­cham. Tak pach­niał mały Jezus, gdy się uro­dził.

Po jednej z upojnych nocy Marcin budzi się w mieszkaniu syna. Zakrwawione prześcieradła i otwarte na oścież drzwi nie wróżą niczego dobrego. Kania rozpoczyna gorączkowe poszukiwania Piotrka. Krążąc po mieście uzupełnia braki pamięci a sklejane strzępki informacji układają się w paskudną historię.

W najnowszej powieści Żulczyka akcja koncentruje się wokół domniemanego porwania syna znanego muzyka a kolejne odkryte karty przenoszą czytelnika w świat afery gruntowej i historii kryminalnej z wielkimi pieniędzmi w tle.

To jednak tylko przykrywka do wątku obyczajowego. Przejmujący obraz alkoholika staczającego się w otchłań na długo pozostaje w pamięci. Podobnie jak porażające opisy delirium Marcina Kani przetykane zdarzeniami z jego przeszłości.

Mówi się, że przez alko­hol traci się ro­dzi­nę. Nie, nie tylko. Ro­dzi­nę się za­bi­ja. Naj­pierw mor­duje się każ­dego z jej człon­ków z osob­na. Na wiele spo­so­bów – pota­jem­nie, z ukry­cia, albo pu­blicz­nie, na sza­fo­cie, ku ucie­sze pu­blicz­no­ści. A to, co z niej zosta­nie – bo za­wsze coś zo­sta­je z ro­dzi­ny, gdy wszy­scy już umrą: le­żą­cy na pod­ło­dze nagi organ, bez­bron­ny, pode­ptany – skła­da się w ofie­rze, pali w piecu.  

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 stycznia 2023 w literatura 2022

 

Tagi: , , ,

Projekt Riese – Remigiusz Mróz

W trakcie zwiedzania tajemniczych sztolni z II wojny światowej następuje gwałtowny wstrząs, którego efektem jest zawalony korytarz wejściowy.

Ocalała grupka turystów nieoczekiwanie trafia na umundurowanego mężczyznę, który wszedł do obiektu wejściem dotychczas uznanym za niedrożne.

Bohaterowie poruszają się korytarzami wykutymi przez nazistów na potrzeby projektu Riese. Tajna podziemna baza w Górach Sowich nigdy nie zdradziła swojej prawdziwej genezy. Historyczne tezy mówią o wykutej w skale niemieckiej fabryce broni, te bardziej sensacyjne – o ośrodku badań nad bombą atomową, kolejnej wunderwaffe a nawet tajemniczej maszynie, której proweniencji nie sposób odgadnąć.

Po kilku godzinach błądzenia w mroku turyści prowadzeni przez tajemniczego Parkera zderzą się z rzeczywistością daleko bardziej szokującą niż legendy o nazistowskiej fabryce. Ich świat zmieni się nie do poznania.

Kompleks Riese istnieje i można go zwiedzać. Ogromna militarna inwestycja wojennych Niemiec składa się z siedmiu znanych obiektów, wzbudzając fantazje o nieodkrytych dotychczas komnatach i połączeniu z odległym o ponad 20 km Zamkiem Książ.

Autor znany przede wszystkim z powieści kryminalnych w gatunku S-F radzi sobie całkiem nieźle. Trzymająca w napięciu S-F Mroza zręcznie wykorzystuje rodzime legendy o tajnych projektach Trzeciej Rzeszy, zgrabnie zaplatając wątki wokół fizycznych zjawisk uznanych naukowo za możliwe, choć wciąż nie mieszczących się w umysłach ludzkich.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 stycznia 2023 w literatura 2022

 

Tagi: , , , ,

Brud – David Vann

Dwudziestoletni Galen mieszka z matką w starej rezydencji rodzinnej. Codzienność Galena wypełniają rytuały rodzinne: podwieczorek z mamą, wizyta u babci cierpiącej na zaniki pamięci, sezonowe prace w orzechowym sadzie.

Utrzymują się z rodzinnego majątku, którym w imieniu babki zarządza matka. Na swoją część spadku dybie ciotka Helen i jej cyniczna córka Jennifer.

W trakcie tradycyjnego wyjazdu do wiejskiego domku dojdzie do zdarzeń, które rozpoczną rodzinną katastrofę.

U Davida Vanna nie ma miejsca na letnie emocje. Tu wszystko wrze w tyglu rodzinnych animozji i słabo skrywanych emocji. W „Brudzie” Vann podąża śladami osuwającego się w obłęd Galena.

Krótkie, mocne, nie do ozobaczenia.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 22 grudnia 2022 w literatura 2022

 

Tagi: , , ,

Warszawa 1944. Tragiczne Powstanie – Alexandra Richie

Teza na okładce i dowód w postaci kolejnego grubego dzieła o Powstaniu. Alexandra Richie patrzy na historię oczami tych, którzy nie decydowali ale ponieśli największą cenę za bunt przeciw III Rzeszy. Tu nie ma miejsca na tłumaczenia romantycznego zrywu czy pobudek politycznych. Jest krew i łzy, nieskończony potok łez. I stosy ciał niemieszczących się na podwórkach i rozkopanych skwerach.

Nie ma to być całościowa historia Powstania Warszawskiego. Zasadnicze stawiane powszechnie pytania brzmią: dlaczego w końcu lipca 1944 roku, gdy Niemcy niemal zupełnie opuścili miasto, nagle zdecydowali się do niego wrócić i dlaczego po wybuchu powstania zwalczali je z taką zawziętością? Nie jest to książka o tym, co „powinno” było się stać lub co „mogło” się stać albo co Stalin i zachodni alianci „mogli” zrobić – to historia o tym, co w rzeczywistości wydarzyło się latem 1944 roku, szczególnie o stosunkach między Niemcami i Polakami.

***

Dowódca Warszawskiego Okręgu AK, pułkownik „Monter”, przybył na spotkanie 31 lipca 1944 roku o godz. 17.00 z mylną informacją, że Sowieci „są na Pradze”, i twierdził, że odkładanie wybuchu powstania będzie katastrofą. Generał „Bór” – który pod wieloma względami nie pasował do roli, jaką wyznaczyła mu historia – nie czekał na weryfikację meldunku, tylko wydał rozkaz do rozpoczęcia walk. Ani „Bór”, ani „Monter” nie rozumieli, jakie znaczenie ma kontrofensywa Modela. Ze względu na nią Armia Czerwona nie mogła zająć Warszawy w pierwszym tygodniu sierpnia, ale Polacy o tym nie wiedzieli. Rozpoczęto mobilizację do powstania. Wybuchło ono 1 sierpnia o godzinie 17.00 i miało przynieść całkowite zniszczenie miasta.

***

Gunnar Paulsson pisał: „W czasie II wojny światowej w Warszawie zginęło 98% żydowskiej ludności, zginęła też jedna czwarta ludności polskiej: w sumie ok. 720 000 istnień ludzkich… Być może w całych dziejach ludzkości nie było większej rzezi dokonanej na pojedynczym mieście”

***
Po wybuchu Powstania Warszawskiego Guderian poprosił, by miasto oddać w jurysdykcję 9. armii, ale do tego samego dążył Himmler. Hitler uległ żądaniom Reichsführera SS. Guderian zanotował: „Himmler zwyciężył”. Powstanie było tłumione nie przez regularne oddziały, ale przez doskonalących swoje umiejętności na polach śmierci Białorusi osławionych zbirów z SS: Ericha von dem Bacha-Zelewskiego, Oskara Dirlewangera, Bronisława Kamińskiego i członków Einsatzgruppe B, bezceremonialnie zabranych z ich wygodnych siedzib na wschodzie. Wskutek tej decyzji stłumienie Powstania Warszawskiego stało się jedyną niemiecką lądową operacją bojową przeprowadzoną niemal całkowicie przez SS.

***

Ponad siedemdziesiąt lat od wybuchu Powstania, pierwszego sierpnia każdego roku na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich pojawia się tłum patriotów z racami i biało-czerwonymi sztandarami. Polska czci 30 tysięcy walczących bohaterów, kombatanci dostają odznaczenia. O 200 tysiącach wymordowanych Warszawiaków wspomina się trochę rzadziej.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 21 grudnia 2022 w literatura 2022

 

Tagi: , , , ,

Siekierezada – Edward Stachura

Nikt nigdy nie cofnie, mówię, tych, co już były, ludzkich nieszczęść i krzywd, od których aż trzeszczą, aż pękają w szwach panoramiczne ekrany powietrza. Aż za ramy się to czasami wylewa i wtedy się to widzi, i wtedy się to słyszy: skargi, jęki, zawodzenia, płacz, szloch, wycie i dudnienie ziemi od padających na nią rannych i trupów.

Wydana w 1971 roku „Siekierezada” powstała na bazie własnych doświadczeń poety. Zaledwie 4 lata wcześniej mieszkał w Grochowicach i pracował jako robotnik leśny wnikliwie obserwując autochtonów.

„Siekierezada” jest taka jak jej autor – mieszanka poezji i prozy, pijackiego bełkotu przy bimbrze i eterycznych wspomnień ukochanej, ciężkiej fizycznej pracy przy wyrębie i tęsknego patrzenia na nocny księżyc.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 grudnia 2022 w literatura 2022

 

Tagi: , , , ,

Szczury z Via Veneto – Piotr Kępiński

Zbiór reportaży o Rzymie „i nie tylko”. Piotr Kępiński prowadzi czytelników własnymi ścieżkami, częściej na marginesie pięknej Romy niż zatłoczonymi przez turystów pasażami.

Włochy to kraj paradoksów. Zna się tam na pamięć aforyzmy Marka Aureliusza, ale już tragedia na Istrii, gdzie w latach 1943–1945 wojska jugosłowiańskie wraz z mieszkańcami wymordowały około pięciu tysięcy Włochów, wrzucając ich do fojb, czyli głębokich jaskiń krasowych, jest zapomniana.

Autor rozpoczyna podróż na Via Veneto. To miejsce alegoryczne – dawniej pełna luksusowych sklepów, dziś nieco przybrudzona i pełna szczurów. Taka zresztą jest spora część miasta, na którą zazwyczaj nie pada oko turysty.

Dzisiaj na ulicę oficjalnie noszącą nazwę via Rusticucci wszyscy mówią „via degli escrementi”. Szczury mają się tutaj doskonale. A sterty śmierci w pobliżu rosną jak na drożdżach.

Z Via Veneto uliczkami, którymi dreptał Pier Polo Pasolini Kępiński podąża na Via Merulana, na której wciąż funkcjonuje sklep Pewex, zdumiewająco przypominający swoim logiem polską sieć czasów PRL-u. To przy tej ulicy dzieje się akcja powieści „Niezły pasztet na via Merulana” Carla Emigio Gaddy.

Mam wrażenie, że Włochy od czasów Gustawa Herlinga-Grudzińskiego się nie zmieniły. Autor Innego świata pisał w Dzienniku 1957–1958, że kiedy przyjeżdżał do Rzymu, zawsze widywał żebraków i żebraczki traktowane przez miejscowych bardzo łagodnie.

O Suburrze i romskich dzielnicach, włoskim „Barei” Paolo Villaggio i jego kultowym Fantozzim – autor meandruje uliczkami Rzymu i kolejnymi historiami, które zadowolą najzacieklejszych italofilów.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 grudnia 2022 w literatura 2022

 

Tagi: , ,

Czarna Madonna – Remigiusz Mróz

Samolot z Warszawy do Tel Awiwu znika z radarów na wysokości Morza Śródziemnego. Nie wiadomo co stało się z maszyną i pasażerami. Na pokładzie była Aneta, narzeczona Filipa Szumskiego.

Kilka dni później, kiedy poszukiwania utknęły w martwym miejscu, niespodziewanie odzywa się system geolokacyjny maszyny. Sygnał zgłasza się w kilku absurdalnie odległych lokalizacjach.

Filip rozpoczyna własne śledztwo. Znajduje analogię między katastrofą a lotem Air Japan 123 sprzed kilkudziesięciu lat. W obu przypadkach na pokładzie przewożono obraz Czarnej Madonny Jako niedoszły ksiądz, Filip rozpoznaje kolejne znaki prowadzące do mrożącego krew w żyłach finału.

Horror Remigiusza Mroza krąży wokół katolickiego mistycyzmu, świętych proroctw i kościelnych egzorcyzmów. Pełna nadprzyrodzonych zdarzeń i symboli powieść Mroza jest popisem erudycji autora zupełnie jakby on sam przyjął edukację w seminarium.

Podążając za akcją można natknąć się na ciekawostki z dziedziny religioznawstwa. Czym było saeculum obscurum i Ad extirpanda, czy jak wygląda proces wygnania demona z duszy człowieka to tylko niektóre z poruszanych kwestii. Będzie też miejsce na osobliwą podróż w pętli czasowej 🙂

A twoja Biblia? Wiesz, jak powstała? Nie miałem zamiaru odpowiadać. Czułem odrazę, ale nie wobec demona. Wobec siebie samego. – Do czwartego wieku istniała jako Vetus Latina. Zbiór po łacinie, zawierający wszystkie biblijne teksty. Dopiero potem zaczęto wybierać z nich te, które odpowiadały Kościołowi. I w tej formie funkcjonowała jako jedyna oficjalna wersja aż do szesnastego wieku.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 15 grudnia 2022 w literatura 2022

 

Tagi: , , ,

Bastion – Stephen King

Zegar stanął. Wskazywał dokładnie: 13.06.90; 02:37:16. Trzynastego czerwca 1990 roku. Trzydzieści siedem minut po drugiej na ranem. I jeszcze szesnaście sekund.

Jak dotąd odizolowaliśmy przynajmniej szesnaście przypadków zmieniającej się stale grypy A-Prime. I są to tylko te, które zostały ujawnione.

choroba znana jako Kapitan Trips przynosiła ze sobą setki i tysiące sypialni z jednym lub dwoma ciałami, rowy i doły wypełnione zwłokami (w późniejszym stadium) stosy trupów wyrzucane u wybrzeży i do oceanu

Miał wrażenie, jakby nocne powietrze przesiąknięte było smakiem tego czegoś. Czuł przesycony sadzą, ostry smak płynący praktycznie zewsząd, jak gdyby Bóg planował wielkie przyjęcie z barbecue, na którym ludzie mieli pełnić rolę pieczeni. Węgle były już rozpalone, białe i złuszczone na zewnątrz, w środku zaś czerwone, niczym ślepia demonów. Wielka rzecz.

Nie wiem, czy wolą Boga jest byście go pokonali. Nie wiem, czy wolą Boga jest, byście jeszcze kiedykolwiek ujrzeli Boulder. Nie mnie o tym rozsądzać. Te rzeczy nie zostały mi wyjawione. Adwersarz jest obecnie w Las Vegas i tam właśnie musicie się udać i tam też przyjdzie wam się z nim zmierzyć. Wyruszycie w drogę i będziecie niezłomni niczym Bastion, ponieważ ramieniem swoim wspierać was będzie Pan Nasz, Bóg Wszechmogący. Z Bożą pomocą stawicie czoła Złemu. Jesteście naszym Bastionem.

Wydaną w 1978 roku powieść „Bastion” (The Stand) uznaje się za jedno z największych dokonań pisarza. W 1990 roku King powrócił do starych notatek, z których przywrócił ponad 400 wykreślonych w pierwszej edycji stron. Przy okazji uaktualnił datę epidemii z 1980 roku na 1990 i przerobił kilka historycznych faktów z dekady, która przestała być przyszłością.

Czytana w 2017 roku powieść zdawała się ciekawą historią z gatunku S-F. Powrót do powieści w roku 2022 przyniósł za sobą refleksję o tym, jak mogłaby wyglądać rzeczywistość w marcu 2019. W międzyczasie wszyscy stali się specjalistami od retrowirusów, mając szczęście że Covid okazał się mniej zjadliwy niż książkowy Kapitan Trips. Ciekawe czy w głowie autora nie zaświtała myśl o ponownej reedycji „Bastionu”.

Bóg przyjął zakład. I wygrał. – Uśmiechnęła się smętnie. – Bóg zawsze wygrywa. Założę się, że jest fanem Boston Celtics.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 grudnia 2022 w literatura 2022

 

Tagi: , , , ,

Noc w Lizbonie – Erich Maria Remarque

Wciąż jeszcze nie mogłem przyzwyczaić się do beztroskich świateł Lizbony, chociaż w tym mieście przebywałem już od tygodnia. W krajach, z których przywędrowałem, miasta, niby kopalnie węgla, tonęły nocą w ciemnościach, a każdy błysk latarki w mroku był bardziej niebezpieczny aniżeli morowe powietrze w średniowieczu. Przybyłem z Europy dwudziestego stulecia. Był to statek pasażerski.

Na spowitym mrokiem nabrzeżu stoi uciekinier z wojennej pożogi. Jego wzrok pada na ostatni statek, którym mógłby uciec do Ameryki. Mógłby, ale zdobycie wartego fortunę biletu jest ponad siły skromnego emigranta. Jeszcze nie wie, że przypadkowe spotkanie z tajemniczym Schwarzem przyniesie wybawienie. Za cenę wysłuchania całonocnej historii.

Kolejny klasyk E.M. Remarque nie tracący na aktualności.

Nazywam się Schwarz – powiedział. – Nie jest to moje prawdziwe nazwisko. Na to nazwisko wystawiony jest mój paszport. Ale przyzwyczaiłem się do niego.

Jechałem noc i następny dzień, aż wreszcie bez przeszkód znalazłem się w Austrii. Dzienniki pełne były żądań, ubolewań i komunikatów o zajściach na granicy, które zawsze poprzedzają wojnę i w których jakimś dziwnym sposobem zawsze naród słabszy oskarżany jest o agresję wobec silniejszego. Widziałem pociągi pełne wojska, ale większość ludzi, z którymi rozmawiałem, nie wierzyła, by miała wybuchnąć wojna. Oczekiwali nowego Monachium, które zapobiegnie katastrofie.

Możliwe, że okres, w którym żyjemy, zostanie kiedyś nazwany okresem ironii – rzekł Schwarz. – Oczywiście nie chodzi tu o pełną esprit ironię osiemnastego stulecia, lecz o mimowolną ironię okresu przemocy, złośliwości i głupoty naszego niezdarnego wieku, wieku postępu technicznego i regresji kulturalnej. Hitler nie tylko głosił przed światem, lecz sam w to wierzył, że jest orędownikiem pokoju i że to inni narzucili mu wojnę. Jego wiarę podzielało pięćdziesiąt milionów Niemców. To, że tylko oni jedni w ciągu wielu lat zbroili się po zęby, podczas gdy żaden inny naród nie był przygotowany do wojny, w niczym nie zmienia ich rozumowania.

Leżałem w lesie i przyglądałem się opadającym z drzew umarłym, jaskrawym liściom. Powtarzałem w myślach: „Pozwól jej żyć! Pozwól jej, Boże, żyć, a ja nigdy jej o nic nie zapytam! Życie ludzkie jest czymś o wiele wspanialszym aniżeli sprzeczności, w których się wikłamy! Pozwól jej żyć… A jeżeli jest to możliwe beze mnie, pozwól niech żyje beze mnie – lecz pozwól, by żyła!”

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 listopada 2022 w literatura 2022

 

Tagi: , , , ,

Greenpoint – Ewa Winnicka

Niepohamowana ludzka fala sprawia, że w 1892 roku Stany Zjednoczone otwierają stację na Ellis Island (która w emigranckich listach z Polski wciąż jest nazywana „Kaselgardą” albo „Kesosgordą”). Ma ona większą przepustowość, wyposażona jest także w poczekalnię, gabinety lekarskie, a nawet biura organizacji społecznych, które informują przybyłych o kolejnych krokach na nowej ziemi. W bramie do raju odbywa się selekcja. Z roku na rok przybywa restrykcji. Najpierw wystarczy mieć ze sobą dziesięć dolarów, potem trzeba już dwadzieścia. Nie można być niezamężną kobietą. Nie można być zaangażowanym anarchistą. Zapis, że trzeba umieć czytać, nie zostaje przegłosowany. Odsyła się wszystkich podejrzanych o choroby zakaźne i psychiczne, tych, którzy mogliby się stać ciężarem publicznym, także poligamistów i osoby nielojalne względem rodziny.

Między 1891 a 1900 rokiem przybyło do USA około dwustu siedemdziesięciu tysięcy Polaków. Drugie tyle w latach 1901–1904. W dekadzie poprzedzającej pierwszą wojnę światową – ponad milion.

Między 1870 a 1910 rokiem do Stanów Zjednoczonych wjeżdża trzydzieści milionów osób. Dwie trzecie z nich to przybysze z Europy Środkowo-Wschodniej i Południowej.

By trafić na właściwy statek w Bremie czy Hamburgu, ulotki odpowiedniej kompanii okrętowej zatyka się za czapkę – to sygnał dla jej agentów. Na zaokrętowanie czeka się kilka dni. Podróż trwa mniej więcej dwa tygodnie i odbywa się ją pod pokładem, w zbiorowych, sześćdziesięcioosobowych kajutach. Nie wszyscy dożywają. Kolejnym etapem są właściwe bramy raju – Castle Garden.

Dla większości polskich emigrantów Greenpoint był pierwszym, a w wielu przypadkach jedynym miejscem, do którego trafiali po selekcji na Ellis Island. Nic dziwnego, że ten skrawek Brooklynu wciśnięty w meandry starej rzeki Newton Creek zostało szybko ochrzczone mianem „Little Poland”.

Kolejne pokolenia uciekinierów z Polski utykało na zawsze w miejscu zawieszonym pomiędzy Ameryką a rodzinną wsią. Fale emigracji sprzed pierwszej i po drugiej wonie światowej wytworzyły swój własny świat. Kolejne pokolenia zasilały szeregi polskiej społeczności Greenpointu tworząc niepowtarzalny klimat.

Blisko Pomostu był słynny sklep z materacami dla Polaków, którzy pod koniec lat osiemdziesiątych zaczęli falami przyjeżdżać na Greenpoint. Te materace zbierano z wystawek, na szybko odnawiano i wypychano. Szefem był Luis, Kolumbijczyk, a jego pracownikiem Juan, nazywany Jasiem. Nauczyliśmy go pytać klientów po polsku: „Materacyk gwarantowany czy zasikany?”.

Chłopcy azbestowcy ćwierć wypłaty zostawiali w lakierni i ćwierć u nas. Poza pracą i relaksem w piątek nic ich nie interesowało, nic. Kochamy ich, ale byli zupełnie bezradni poza szlakiem: subway, azbest, lakiernia i my. Jak z dowcipu: „Czy pan zna angielski? Osobiście nie, ale słyszałem dużo dobrego”.

Opowieść Ewy Winnickiej o największej polskiej kolonii zamorskiej 😉 toczy się dwoma torami. Jedna to opowieść o miejscu, podróż przez czas. Druga to autentyczne wypowiedzi autochtonów, którzy wpadli na krótkie „saksy” a zostali na całe życie.

Najgorszy z nich to był Jacek Kaczmarski. Ja jego piosenki uwielbiałem, ale człowiek był z niego wredny. Wredny, nieodpowiedzialny pijak. Jak go nie znasz, myślisz, że do rany przyłóż. Ale myśmy z nim mieszkali i obwoziliśmy go po Stanach i Kanadzie. Załatwialiśmy mieszkania w domach, bo ludzie chcieli dotknąć sławnego człowieka. Co on wyprawiał, to gospodarze płakali, żeby im go z domu zabrać. Ilu ludziom żony przeleciał po pijaku, to tylko on wie. Jedyny artysta na poziomie to był Andrzej Zaorski.

Bardzo brudno. Wie pani o tym? Polacy wyczyścili Amerykę z kakroczy, ze szczurów, myszy, z pluskiew, z wszystkiego. To Polacy dbali o czystość, kupowali boraksy, płacili za eksterminatorów. Na przykład właścicielka domu, w którym mieszkam, Amerykanka, nie chce wziąć eksterminatora.

Wydany z cyklu „serii amerykańskiej” „Greenpoint” to lektura, która otwiera oczy ukazując to, czego na próżno szukać w polskich legendach o wspaniałej Ameryce. To także perfekcyjna odpowiedź na pytanie skąd wzięły się „polish jokes”.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 listopada 2022 w literatura 2022

 

Tagi: , , , , ,