RSS

Archiwa tagu: muzyka

Bohemian Rhapsody

Życie i twórczość Freddiego Mercury’ego. Zagrana na najwyższej nucie i z wiodącą rolą Ramiego Malka zachwyca kreacją idealną, ze wszystkimi cechami lidera Queen w skali 1:1

Hagiograficznej”Bohemian  Rhapsody” trudno odmówić uroku, ale też nie ma w niej nic zaskakującego.  Dla  wtajemniczonych żywot Freddiego nie będzie niczym nowym. Dla tych, którzy słyszeli kilka kawałków „Quinów” w Radio Zet to dobra okazja do odkrycia muzyki („o, to też oni nagrali?”).

Potęgę biografii Mercury’ego napędza muzyka, podobnie jest z filmem. Szukając własnej metody na kolejną muzyczną biografię Brian Singer (wcześniej m.in „X-Meni”) postawił na historię sukcesu – od pucybuta do milionera. Polewając całą fabułę sosem superbohatera reżyser namalował portret człowieka bez skazy. Być może tak było. A może jednak nie do końca.

Dla „Mr. Robota” Malka rola otwierająca karierę w poważnym showbiznesie.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 5 kwietnia 2019 w kino 2019

 

Tagi: , , , ,

Coma – Stodoła 03-12-2017

Jeden z ostatnich przystanków Comy na trasie promującej ostatni album o przewrotnym tytule „Metal Ballads Volume 1”.

Zespół zaimponował profesjonalnym przygotowaniem i doskonałym brzmieniem, czego nie dałoby się zrobić bez akustyki „Stodoły”. Rogucki okazał się gościem bez manieryzmu jurora z telewizji, prowadząc z publiką fajny dialog. Na scenie pojawili się goście miło urozmaicający wykon Comy.

Setlista zgodnie z zapowiedzią na początku koncertu skupiła się na najnowszej płycie. Nie zabrakło jednak kilku starszych kawałków z „Leszkiem” na wejście. Magiczna chwila – po drugim bisie, gdy część sali zbiera się do wyjścia reszta siada kolektywnie na glebie i wyśpiewuje a capella  „Sto tysięcy jednakowych miast” do spółki z Roguckim. Duży szacun!

Setlista

Leszek Żukowski
Uspokój się
Cukiernicy
Magda
Trujące rośliny
Widzę do tyłu
Odwołane
Nie mogę zasnąć
(with Marcelina) (Marcelina’s song)
W cwał
System
Konfetti
Za chwilę przestaniemy świecić
Za słaby
Snajper
Odniebienie
Spadam
(with Skubas)
Woda leży pod powierzchnią
Proste decyzje
Lajki
Skaczemy

Dokładka:
Los cebula i krokodyle łzy
Odwołane

Extra Bis 2:
Sto tysięcy jednakowych miast

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 15 grudnia 2017 w koncerty

 

Tagi: ,

Inside Llewyn Davis

Inside_Llewyn_DavisFolkowy artysta nowojorskiej bohemy szuka swojego miejsca w życiu. Llewyn Davis pałęta się po ulicach w poszukiwaniu kanapy na jedną noc.

Ciepłą opowieść braci Coen trudno jednoznacznie streścić, ale nie o samą wartką akcję tu chodzi. Tej zresztą jest jak na lekarstwo, co nie ma zupełnie znaczenia dla atrakcyjności filmu.

„Inside Llewyn Davis” wywołuje uśmiech na twarzy chociaż filmowi bliżej do dramatu niż komedii. Tytułowy bohater wzbudza sympatię od pierwszej sceny i tak już pozostanie do końca. Ulubieniec Joela i Ethana Coenów John Goodman oczywiście także się pojawia, a jego rola przedziwnego Rolanda Turnera jest aktorską perełką.

Uwaga! To nie jest film dla fanów Sylvestra Stallone.

 

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 10 stycznia 2016 w kino 2016

 

Tagi: , , , , ,

Whiplash

Whiplash

Were U rushing or were U dragging?

Na początku był rytm. Najpierw rytmiczny i powolny, po chwili narastająco intensywny, aż do bólu. Double-time swing. Otwierająca scena „Whiplash” to wyłącznie uderzenia w werbel. Dźwięk, który przywodzi na myśl wojskowy dryg. Czy raczej narastające tempo wybijane na werblu przed egzekucją.

Andrew Neimann (Miles Teller) chce zostać profesjonalnym muzykiem. Jego talent dostrzega legendarny wykładowca akademii, Terrence Fletcher (J.K. Simmons). Andrew szybko trafia na jazzowy olimp – do orkiestry pod batutą Fletchera. Znany z surowości Fletcher z bliska zdaje się być ucieleśnieniem najgorszych snów rekruta. Niczym sadystyczny sierżant szkolący idących na wojnę, Fletcher tyranizuje swój zespół uciekając się zarówno do słownych jak i fizycznych aktów znęcania się nad uczniami. Potrafi też tanio kupić pozytywne uczucia podwładnych nagłym objawem empatii, aby ze zdwojoną siłą kogoś poniżyć.

Neimann początkowo naiwnie postrzega Fletchera wyłącznie w kategoriach guru, który przez łzy i pot wyciągnie geniusz z obiecujących uczniów. Narastająca jak początkowe tempo atmosfera nienawiści i obsesyjności zdaje się jednak zmierzać do popadnięcia w szaleństwo prędzej niż do osiągnięcia mistrzostwa.

I never really had a Charlie Parker. But I tried. I actually fucking tried. And that’s more than most people ever do

„Whiplash” nie jest filmem o muzyce jako takiej. Jazz z całą jego elitarnością i intelektualizmem jest jedynie przyczynkiem do opowieści o perfekcjoniźmie i dążeniu do osiągnięcia szczytów możliwości. Zarówno uczeń jak i nauczyciel mają swoje cele. Dla pierwszego perfekcja będzie metodą uzyskania akceptacji mistrza. Dla mistrza sztuka ta jest jeszcze trudniejsza. To chęć sięgnięcia absolutu – wykrzesania z niezłych muzyków geniuszu na miarę legend.

Fletcher: You’re here for a reason. You believe that, right?

Andrew: Yes.

Fletcher: Say it.

Andrew: I’m here for a reason.

Fletcher: [Smiling] Cool.

Damien Chazelle stworzył film brutalny i stresujący bez uciekania się do zabiegów z gatunku thrillerów. Terrence Fletcher trzyma w napięciu nie tylko przerażonych muzyków, ale i widza. Kliniczny obraz syndromu sztokholmskiego w relacjach pomiędzy Fletscherem a milczącym zaciekle Andrew rodzi tysiące myśli. I pozostawi je na długo po ostatnich rytmach filmu.

There are no two words in the English language more harmful than „good job”.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 31 października 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , ,

Nirvana – prawdziwa historia – Everett True

nirvana everett true smallKurt Cobain, kolejny z „klubu 27”. Kontrowersyjne życie i śmierć muzyka jest przedmiotem kolejnych opowieści. Uzbierała się już tego cała półka.

Historia lidera Nirvany wciąż pozostaje tematem nośnym. Najpopularniejszą biografią zespołu z Aberdeen jest „Come as you Are” Michaela Azerrada z 1993 – dzieło pod egidą biznesowych opiekunów zespołu, pisana jeszcze za życia wokalisty.

W 2006 roku głos w sprawie Nirvany zabrał Everett „The Legend!” True – brytyjski punkowiec, muzyk, dziennikarz muzyczny i wreszcie – bliski znajomy państwa „Kurtney”.

Książka Everetta True jest pozycją szczególną. Z pozoru może wydawać się kolejną próbą odcinania kuponów od cudzego sukcesu, powołując się na dawne znajomości i otarcie się o sławę. Autor był jednak kimś więcej niż jednym z tłumu osób kręcących się wokół Nirvany z czasów jej komercyjnego boomu. True to absolutny pasjonat rubieży rocka i wielbiciel punka. Swoją znajomość z zespołem zaczął na ulicach Olimpii i Aberdeen. W czasach, gdy Cobain i Novoselic wałęsali się po ulicach szarego, zadupnego miasteczka marząc o sławie na miarę The Melvins  i grając koncerty dla kilku osób.

Opowieść Everetta True nasycona jest subiektywizmem. Słabo skrywane uwielbienie Courtney Love i współdzielenie z Kurtem nienawiści do wszystkiego co komercyjne wyznaczają punkt widzenia autora. Stąd plucie jadem (niesłuszne) na resztę nurtu „grunge” i osobliwie łagodne spojrzenie na destrukcyjny charakter związku Cobain – Courney Love. Fanatyzm autora daje się we znaki szczególnie w odniesieniu do zespołów, które dostały się na szczyt równolegle z Nirvaną, tym samym depcząc ideały nie bratania się z komercją.

„Prawdziwą historię” momentami czyta się opornie. Prócz ciekawych scen z życia Nirvany i Cobaina pełno tu „wycieczek” w stronę alternatywnych kapel i środowiska muzyków z okolic Seattle. Sporo jest wypowiedzi i historii osób, które przewinęły się przez życie Kurta. Czasem są to wątki ciekawe, częściej dosyć mało pasjonujące. Everett True bywa męczący. Przezwisko zobowiązuje, więc „The Legend!” (pisownia z wykrzyknikiem oryginalna) wyskakuje przed szereg stawiając siebie w roli prawie-że członka zespołu, delikatnie sugerując, że nikt tak jak on (spośród innych biografów) nie zna tematu.

„Prawdziwa historia” nie jest być może wzorem obiektywnej biografii zespołu rockowego, ale dzięki swym wadom i fanatycznemu uwielbieniu mało znanej subkulturze muzycznej sceny Północnego – Zachodu autor stworzył ciekawy klimat opowieści. Dla wnikliwych fanów Nirvany.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28 kwietnia 2015 w literatura 2015

 

Tagi: , , , , ,

Queen Unseen – Peter Hince

queen-HincejpgKsiążka z nurtu biografii znanych ludzi i znanych zespołów. Nie jest to jednak typowa pozycja traktująca o życiu i twórczości, zaopatrzona w biografie artystów od kołyski aż po grób.   Nietypowa, bo widziana od środka oczami „technicznego”. Książka napisana przez robotnika na cześć Członka Zarządu.

Peter „Ratty” Hince był technicznym Freddie Mercury’ego i jednocześnie (basisty) Johna Deacona. „Fred” niezaprzeczalnie najbardziej kolorowym spośród „Queen-ów” i jego twarzą co Peter Hince podkreśla z pietyzmem na każdym kroku. Chociaż autor „Nieznanej historii” osobiście asystował Mercury’emu, książka opisuje członków zespołu prawdziwie demokratycznie. Tak naprawdę jednak cichym bohaterem jest tu obsługa technczna. Jako maszyna, jako pojedynczy ludzie, jako specyficzna kasta w hierarchii zespołu muzycznego.

Typek o szczurzej facjacie i przetłuszczonych włosach miał okazję poznać muzyków zanim do nich dołączył. Gdy już zaokrętował się na RMS Queen, uwierzył w ten zespół i stał się jego częścią. Jak to jednak bywa z obsługą techniczną wszelkiego sortu – niedoszli artyści noszą w sobie rodzaj urazy, który nie pozwala im zapomnieć o własnej wyjątkowości. Ogrzani w świetle sławy zespołu stają się nieco drażliwi. Z czasem odchodzą i piszą burleski o swoich byłych mocodawcach. Peter Hince okazał się jednak dobrze wychowanym Anglikiem (lub dostał ostrzeżenie od żyjących członków zespołu napisane przez prawnika) i nie wyjawił sensacyjnych wątków godnych „News of the World”.

Zawiedzie się zatem ten, kto w „Queen Unseen” poszukuje pikantnych opowieści obsługi podpatrującej mistrzów i sprzedającej brudy alkowy za godziwe tantiemy. „Ratty” nie kryje się specjalnie z oczywistym emploi rockowego muzyka, ale jego wspomnienia to raczej przejazdy, przeloty, rozkładanie trasy i przedziwne czasami „zachciewajki” wielkich gwiazd. Z rozrzewnieniem wspomina epizod, gdy udało mu się zastąpić basistę w intro do jednej z piosenek. A później znowu zwijanie sceny, przeloty, przejazdy.I to czyni książkę interesującą lekturą uzupełniającą.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 2 grudnia 2014 w literatura 2014

 

Tagi: , , ,

The Beatles – Hunter Davies

hunter-davies-the-beatles-1Uznawana za najważniejszą i najlepszą biografię the Beatles. Wielokrotnie wznawiana i poddawana aktualizacjom. Biografia Beatlesów pióra Huntera Daviesa pozostaje oldschoolowym, brytofilskim spojrzeniem na ten najważniejszy zespół w dziejach rock n’rolla.

Wydanie z roku 2011 różni się od oryginału dodatkowym podsumowaniem napisanym w roku 1985 oraz krótkim spisem osób z „galaktyki the Beatles” – krewnych, bliskich, współpracowników (często w formie epitafium).

Podstawowa część biografii jest anachroniczna w uroczy sposób. Pisana przez Anglika z krwi i kości, w czasach gdy nie było tabloidów, internetu i smartfonów w okrągły sposób unika faktów, które we współczesnych książkach o wielkiej czwórce stały się bardzo ważne. Hunter Davies jest gentlemanem w dobrym wiktoriańskim stylu. Późniejsze biografie – wliczając w to „Shout!” Philipa Normana  – bez ogródek opisują szaleństwa w Hamburgu, narkotyki czy homoseksualizm Briana Epsteina.

Czy książka Huntera Daviesa jest zatem anachroniczna? Nie. Trzeba ją czytać jak bezcenny opis osoby, która nie tylko gromadziła fakty, ale żyła u boku Wielkiej Czwórki. Davies przeprowadził też osobiste wywiady (a często przyjaźnił się) z rodzicami, żonami i najbliższymi ludźmi z otoczenia Batlesów. Odpoczywał w Portugalii u boku Paula i Lindy. Dostawał kartki od Johna.

Opis nacechowany epoką, z której pochodzi jest unikalny w czasach, gdy każda gwiazda muzyki popularnej szokuje wyznaniami w stylu sex, drugs and rock n’roll.

Beatlesi nie byli inni niż Stonesi, the Who, Guns N’Roses czy Motley Crue. Oni byli tylko dyskretniejsi.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 września 2014 w literatura 2014

 

Tagi: , , ,