RSS

Archiwa tagu: katastrofa

Kursk

Jest zbyt ciemno, ale spróbuję pisać po omacku. Chyba nie ma szans, 10-20 procent. Mamy nadzieję, że ktoś to jednak przeczyta. Poniżej jest lista ludzi z załogi innych przedziałów, którzy zgromadzili się w dziewiątym i będą próbowali wyjść. Pozdrowienia dla wszystkich, nie trzeba rozpaczać. Kolesnikow

Być może właśnie te słowa notatki pozostawione przez jednego z oficerów natchnęły twórców do opowieści o ostatnich chwilach załogi „Kurska”.

„Kursk” to klasycznie prowadzony film spod znaku kina katastroficznego z międzynarodową obsadą. Prym wiedzie Belg o twarzy Władimira Putina – Matthias Schoenaerts w roli oficera do końca walczącego o życie. Przez ekran przewijają się paryżanka Lea Seydoux i boski Colin Firth, etatowy angielski gentelman (tu w mundurze oficera Royal Navy).

Poprawny i co oczywiste przewidywalny. Niestety także jakiś taki bez emocji.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 listopada 2019 w kino 2019

 

Tagi: , , ,

Smoleńsk

Jak w starym dowcipie, jeśli zastąpi się kalumnie o „Smoleńsku” miłościwym milczeniem, to zapadnie cisza 🙂

Goebelsowska propaganda to nie jedyne zło jakim Antoni Krauze męczy widza. Film jest monumentalnie durny, obrażający inteligencję Polaków, w dodatku zagrany w sposób urągający elementarnemu pojęciu o grze aktorskiej.

Znośna, choć drewniana pierwsza część opowieści o spisku smoleńskim i winie Tuska niczym nie zaskakuje, realizując się w mało wysublimowanych dygresjach i pomówieniach. Machiaweliczny szef „prywatnej telewizji”, aroganccy politycy rządzącej kliki, itd, itp. Prawdziwym bólem jest końcówka, w której opary absurdu sięgają zenitu. Połączenie Smoleńska z Katyniem niszczy umysł niczym zabójcze promienie gamma najeźdźców z kosmosu.

Co się raz zobaczyło, to się już nieodzobaczy.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 15 marca 2019 w kino 2019, Nie do obejrzenia 2019

 

Tagi: , , , ,

Ocaleni („Passengers” 2008)

Młoda psycholog Claire (Anne Hathaway) ma pomóc ofiarom katastrofy lotniczej. Garstka cudownie ocalałych zachowuje się dziwnie, a niektórzy z nich wkrótce znikają w niewyjaśnionych okolicznościach.

Sprawy zaczynają przybierać gorszy obrót, gdy Claire poznaje fakty niewygodne dla linii lotniczych, a związek z jedną z ofiar, Ericem (Patrick Wilson), wykracza daleko poza profesjonalną pomoc. Młoda pani psycholog czuje rosnącą presję, której źródeł upatruje w skrywanych po katastrofie niewygodnych faktach.

„Ocaleni” to film z rodzaju tych, których opis musi podlegać restrykcyjnej cenzurze. Oczywiście z uwagi na scenariusz, którego celem jest zaskoczenie widza. Dramat obyczajowy z elementami thrillera to wygodna szufladka, w której film początkowo dobrze się mieści.

Początkowo „grubo ciosany” i mdlący romantyczną naturą związku Erica i Claire zyskuje rumieńców wraz z końcem. Hollywoodzka metafizyka przypomina momentami tą z „Szóstego Zmysłu”. Ale przecież nie o głębszą myśl tu chodzi, ale o efekt „wow”, który sprawi że widz wyjdzie z kina przejęty.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 11 listopada 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , , , ,

Deepwater Horizon

20 kwietnia 2010 podczas wiercenia szybu podmorskiego, doszło do niespodziewanego wybuchu na ultranowoczesnej platformie wiertniczej. „Deepwater Horizon”, jedna z dwóch bliźniaczych platform firmy Transocean, pracujących dla światowego koncernu BP kończyła właśnie prace nad kolejnym odwiertem w Zatoce Meksykańskiej, 200 km od Nowego Orleanu.

Tego dnia zawiodły wszelkie zabezpieczenia, ale zabójczą serię zapoczątkował ludzki błąd. Warta 560 milionów dolarów pływająca konstrukcja zatonęła po 2 dniach. Pierwotną przyczyną był błąd w cementowaniu podmorskiej studni i presja wywierana przez management firmy BP, obecny tego dnia na platformie.

„Deepwater Horizon” pokazuje katastrofę niezwykle plastycznie. Twórcy dołożyli starań, aby komputerowe efekty nie przyćmiły dramatu ludzi, którzy stracili życie w katastrofie.  Szczęśliwie dla fabuły, odtwórcy głównych ról – M.Wahlberg i K.Russell nie szarżowali ze swadą wśród płomieni, jak to czasami w amerykańskich filmach bywa. Szkoda tylko, że film zupełnie pominął skutki wybuchu „Deepwater Horizon” – największej w dziejach ludzkości katastrofy ekologicznej. Ale to już zapewne temat na kolejny katastroficzny scenariusz.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 października 2017 w kino 2017

 

Tagi: , , , ,

Aftermath

 Chociaż nie ma tego w napisach początkowych, ta historia inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami.

Na skutek fatalnego zbiegu okoliczności, kilka błahych błędów ludzkich doprowadza do zderzenia dwóch samolotów.

Na lotnisku na żonę i córkę czeka Roman (Arnold Schwarzenegger). Jeszcze nie wie, że informacja o opóźnieniu zmieni się w rozmowę z psychologiem i informację „nikt nie przeżył”. Swój własny dramat przeżywa kontroler ruchu (Scoot McNairy). Katastrofą obwinia wyłącznie siebie.

Losy obu mężczyzn znajdą się raz jeszcze na kursie kolizyjnym.

Prawdziwa katastrofa miała miejsce w 2002 roku na granicy Niemiec i Szwajcarii. Nad Jeziorem Bodeńskim wyczarterowany TU-154 baszkirskich linii lotniczych z 45 dziećmi na pokładzie zderzył się z Boeningiem 757 firmy DHL. Na pokładzie Tupolewa oprócz grupy dzieci, przypadkowo znalazły się jeszcze dwie kobiety – rodzina Witalija Kałojewa. Dwa lata po katastrofie Kałojew odszukał kontrolera lotów…

„Aftermath” to kolejna produkcja spoza „tradycyjnego” emploi Arnolda Schwarzeneggera. Siedemdziesięciolatek nadal ma spore ambicje i nie spoczywa na laurach, ale role dobiera rozważnie. Po romansie z polityką Arnie nie garnie się już do filmów akcji i coraz częściej stara się grać twarzą a nie bicepsem. Całkiem udana rola Schwarzeneggera w ciężkim dramacie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 9 lipca 2017 w kino 2017

 

Tagi: , ,

400 days

fourzerozero_daysGrupa ludzi uczestniczy w eksperymencie naukowym. Przez 400 dni zamknięci w modelowym „statku kosmicznym” mają sprawdzić jak podróż kosmiczna wpływa na ich psychikę. W trakcie pobytu w podziemnym bunkrze uczestnicy zaczynają odczuwać, że coś poszło nie tak jak powinno.

„400 days” stanowi kolejną wariację oklepanego tematu „człowiek kontra jego psychika”. W tym przypadku, temat kolejny raz bazuje na zachowaniu astronautów, których przestrzeń życiowa zawęża się do kilku metrów pomieszczenia otoczonego wrogim bezkresem wszechświata. Pierwsze sceny zdają się wprowadzać w temat nieco zamieszania – bohaterowie udają się do podziemnego schronu – symulatora, co ludzkiemu umysłowi daje komfort bezpieczeństwa (w każdej chwili można wyjść na powierzchnię).

„400 days” nie jest dziełem wybitnym i odkrywczym. Przynosi jednak kilka ciekawych zwrotów akcji i niejednoznaczne zakończenie. I to jest w nim fajne.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 19 listopada 2016 w kino 2016

 

Tagi: , , ,

Plague (2015)

PlagueAwangardowa wersja apokalipsy według zombie. Australijczycy stworzyli film w manierze bliższej produkcjom psychologicznym niż porządnemu slasherowi. Gdyby nie ulegli modzie na modną filmową plagę, byłby to film o ludzkiej psyche w obliczu końca cywilizacji. To nie pierwszy taki projekt. Wystarczy wspomnieć efekciarskie Mad Maxy czy „These Final Hours” zdradzający całą fabułę w tytule. Zdaje się, że koniec świata to australijski „konik”.

Grupka ludzi ukrywa się daleko od skupisk ludzkich, drżąc każdej nocy na dźwięki dochodzące zza metalowej szopy. W grupie wybucha konflikt przy uzgodnieniu decyzji o odjeździe. Opuszczona Evie pozostaje na miejscu czekając na swojego męża. John wraca, ale jest na skraju załamania nerwowego. Do dwójki dołącza Charlie. Przybycie tego ostatniego zdaje się być nową nadzieją. Zaradny i zdecydowany przybysz okazuje się jednak nie tym za kogo się podaje.

„Plague” jest produkcją skupioną na emocjach. Film powtarza za innym klasykiem gatunku: „To nie potwór jest straszny – powinniście bać się człowieka”. Artystyczny sznyt pracy kamery i gra bliżej nieznanych europejskiemu widzowi aktorów przypomina nieco teatr z kolejnymi osobami wkraczającymi na scenę.

Jak w wielu produkcjach z „kraju kangurów” i tutaj fantastycznie grają plenery. Niewiele im trzeba do sugestywnego naszkicowania postapokaliptycznej pustki. W filmie praktycznie nie występują osobniki zarażone. Widzimy wyłącznie oszalałe spojrzenia „zdrowych” – ich postępujące zezwierzęcenie, panikę i irracjonalne decyzje.

Wraz z pojawieniem się w kadrze Charliego scenariusz klaruje się brnąc w stronę wyświechtanej opowieści o obcym. Pod tym wględem „Plague” daleko jednak do „Przylądku Strachu’ z De Niro u szczytu możliwości i nominacją do Oscara.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 listopada 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , ,