RSS

Archiwa tagu: Francja

Lato’85

Szesnastoletni Alexis przeprowadza się z rodzicami do malowniczego turystycznego miasteczka w Normandii. Wrażliwy nastolatek poznaje lokalnego playboya Davida, z którym wkrótce połączy go namiętny romans. To jednak tylko początek przejmującej historii.

Szalenie emocjonalny, poruszający do głębi film o nastolatkach klimatem i nastrojem przywodzi na myśl doskonałego, włoskiego protoplastę „Tamte dni, tamte noce”. Jeśli w najnowszym dziele Francoisa Ozona jest jakaś doza podobieństwa do filmu Luca Guadagnino, to zupełnie nie psuje przyjemności oglądania.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 września 2021 w kino 2021

 

Tagi: , , , ,

Toast Weselny

Adriena, trzydziestoletniego neurotyka, spotykamy w momencie życiowego kryzysu. Rozstanie z ukochaną to preludium do małego dramatu. W dodatku właśnie dowiaduje się, że ma zostać świadkiem na ślubie siostry. Ten banalny fakt oznacza dla niego potężną dawkę stresu związaną z publicznym przemówieniem. Adrien utkwił właśnie na arcynudnej, przewidywalnej do bólu rodzinnej kolacji. Ledwie dostrzegając domowników Adrien rozpamiętuje swój związek z Sonią i zastanawia jak wybrnąć z obowiązku wygłoszenia weselnego toastu.

Typowa francuska komedia – lekka i zwiewna a za razem poruszająca delikatne struny rodzinnych relacji i płytko zakopanego topora wojennego.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 sierpnia 2021 w kino 2021

 

Tagi: , ,

Żegnajcie głupcy

Pomieszanie z poplątaniem, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. „Żegnajcie głupcy” łączy gatunki udając błahą komedyjkę i przemycając kilka zgoła nieśmiesznych historii.

Suze dowiaduje się o chorobie, która nie pozwoli jej cieszyć się pogodną starością. Zegar tyka a bohaterka próbuje nadrobić stracone lata w kilka dni. Na jej drodze los postawi informatyka nieudacznika i przebojowego niewidomego. Specgrupa spóbuje odnaleźć utracone trzydzieści lat wcześniej dziecko, przemeblowując przy okazji kilka życiorysów.

Film otrzymał w 2021 roku aż sześć francuskich Cezarów.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 sierpnia 2021 w kino 2021

 

Tagi: ,

Mapa i terytorium – Michel Houellebecq

Spodziewałem się, że spotkanie z panem będzie… hm… trudniejsze. Ma pan reputację człowieka w permanentnej depresji. Na przykład sądziłem, że pan dużo więcej pije.

Jed Martin z początku fotografuje martwe przedmioty, gustując w tych stworzonych ręką człowieka. Dzięki jednemu spojrzeniu staje się artystą cenionym i zamożnym – w artystyczny sposób fotografuje mapy Michelina.

Trochę po omacku opanował przesunięcie boczne, pochylanie przedniego i tylnego standardu oraz regułę Scheimpfluga, zanim rzucił się w to, co miało mu zająć niemal całe studia artystyczne: systematyczne fotografowanie wytworów człowieka.

I właśnie w tym momencie, rozkładając mapę o dwa kroki od zapakowanych w celofan kanapek, przeżył drugie w swoim życiu odkrycie estetyczne. Mapa była niezwykła; doznał takiego wstrząsu, że ogarnęły go dreszcze. Nigdy w życiu nie widział czegoś równie wspaniałego, równie pełnego emocji i znaczenia jak ta mapa Michelin departamentów Haute-Vienne i Creuse w skali 1:150 000. Esencja nowoczesności, naukowego i technicznego pojmowania świata, łączyła się w niej z esencją życia zwierzęcego. Rysunek był finezyjny i piękny, absolutnie klarowny, z ograniczonym kodem kolorystycznym.

Z czasem porzuca i to intratne zajęcie na rzecz klasycznego malarstwa. Tu także osiąga sukces a jego cykl „zwykłych zawodów” staje się cyklem bijącym rekordy aukcji. Wystawie prac Martina towarzyszy katalog napisany ręką znanego francuskiego pisarza Michela Houellebecq. Obrazy osiągają niebotyczne ceny, Martin staje się bogaczem.

„Mapa i terytorium” z pozoru tylko brzmi jak idylliczna bajka o genialnym malarzu. Houellebecq pozostał sobą i jego bohaterowie to wciąż zagubieni we współczesnym świecie, cierpiący w samotności  starzejący się mężczyźni.

Ojciec po raz ostatni ponownie przeżywał nadzieje tworzące historię jego życia i ich utratę. Ludzkie życie to zazwyczaj nic takiego, sprowadza się do ograniczonego ciągu wydarzeń; tym razem Jed znakomicie zrozumiał gorycz straconych lat, raka, stresu, a także samobójstwa matki.

Jed Martin żyje w samotności znikając ze społeczeństwa na lata, pochłonięty własną twórczością, gadający do popiskującego kaloryfera. Podobnie jest z ojcem Jeda, starym architektem przeżuwającym w samotności gorycz minionego życia. W powieści pojawia się i trzeci bohater – autor Michel Houellebecq we własnej osobie. Sportretowany ze sporą dozą auto złośliwości stanowi kolejne studium męskich frustracji. O dziwo żaden z bohaterów „Mapy i Terytorium” nie ma erotycznych przygód i przemyśleń jakimi pisarz Houellbecq przyzwyczaił czytelników.

„Mapa i Terytorium” podejrzewana o inspirację filozofią postmodernisty Jeana Baudrillarda jest w gruncie rzeczy najmniej skomplikowaną z powieści tego autora. Niemała tu zasługa niecodziennego w twórczości Houellebecq’a wątku kryminalnego, dzięki czemu powieść czyta się łatwo i szybko. Prawdziwym smakiem „Mapy i terytorium” pozostają po mistrzowsku nakreślone postacie i ich nie mający końca smutek współczesnego człowieka.

I ostatecznie mój grzejnik przeżył Houellebecqa, pomyślał Jed, zerkając na urządzenie, które przywitało go ponurym pomrukiem, niczym rozzłoszczone zwierzę.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 5 grudnia 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,

Platforma – Michel Houellebecq

Michel Renault pracuje w Ministerstwie Kultury. Praca łatwa i przyjemna, nie wymagająca nadmiernego zaangażowania ani nadmiernej wiedzy. W znośnej i monotonnej codzienności czas Michela wypełnia oglądanie telewizji i seks w formach dostępnych dla starzejącego się, francuskiego singla. Spadek po ojcu pozwala samotnemu urzędnikowi na podróż do Tajlandii, gdzie bez cienia fałszywego wstydu korzysta z uroków seks turystyki. W podróży poznaje uroczą Valerie, ambitną pracownicę biura podróży.

Po powrocie zostaną kochankami a zamiłowanie Michela do korzystania z tanich tajskich prostytutek będzie przyczynkiem do projektu, który pochłonie ich bez reszty. Tajlandia zwabi parę raz jeszcze do siebie, szykując zaskakującą zapłatę za wkład w rozwój seks turystyki dla zmanierowanych przedstawicieli Europy.

„Platforma” to Houellebecq w pigułce. Wzorcowy bohater jest rozczarowanym zasobnym społeczeństwem Zachodu, dojrzałym mężczyzną z obsesją seksu, brakiem pruderii i zdolności do nawiązywania trwałych relacji. Trochę nieporadnym, zdecydowanie nieatrakcyjnym i pozbawionym mrzonek o wspaniałej przyszłości. Jak i w innych powieściach pisarza, życie pana Renaulta pełne jest pesymizmu i przekonania o schyłku cywilizacji reprezentowanej przez francuskie wartości. Promyczkiem nadziei jest miłość, często niespełniona lub rozpadająca się zbyt wcześnie.

Znakiem rozpoznawczym paryskiego pisarza jest jak zawsze rozbudowana sfera seksualności bohaterów, nie stroniąca od porno detali.

Chronologicznie późniejsza niż „Cząstki Elementarne” „Platforma” ma w sobie przynajmniej cień optymizmu. Houellebecq nie daje się jednak zwieść nadmiernej radości, szykując czytelnikowi niezapomniane zakończenie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 Maj 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , ,

Serotonina – Michel Houellebecq

Florent-Claude Labrouste, lat 46. Pracuje dla Ministerstwa Rolnictwa jako zewnętrzny konsultant, co pozwala mu zgrabnie omijać limity zarobków dla urzędników państwowych. Apartament na 29 piętrze prestiżowego Tour Totem w Paryżu, wakacyjny dom w Hiszpanii i pożerający tony paliwa szpanerski Mercedes G 350 V6 turbo to kolejne dowody, że bohaterowi nie wiedzie się źle. No i jest jeszcze 700 tysięcy euro odziedziczone po ojcu oraz wybitnie luksusowa żona z importu, której zazdroszczą Labrouste’mu znajomi.

Florent-Claude’owi to wszystko zwisa. Nienawidzi swojego imienia. Brzydzi się pracą, w której ideały dawno wyparł europejski konformizm i regularna pensja. Nie bawi go wyuzdana japońska kochanka.

Ta zresztą okazuje się miłośniczką libertyńskich wieczorków pełnych grupenseksu, męża doceniając raczej w funkcji bankomatu.

Labrouste popada w coraz większy marazm. Postępującą depresję zwalcza kaprysami. Miesiącami pomieszkuje w hotelach, odwiedza restauracje z gwiazdkami Michelina i dużo, dużo pije.

Wizyta u lekarza przynosi chwilową ulgę. Cudowna tabletka Captorix codziennym strzałem serotoniny staje się chemiczną przeciwwagą postępującej frustracji.

„Serotonina” piętnuje degrengoladę Europy, szydząc z bogatych „Werterów”, cierpiących katusze w topowych restauracjach i luksusowych Mercedesach. Nakręcających się swoją niedolą w apartamentach kupionych za gotówkę. Dostaje się jednak nie tylko przepłacanym urzędnikom ale i naiwnym idealistom. Tych ostatnich zjada rynek w myśl zasady, że gorszy pieniądz wypiera lepszy.

Ale krytyka zasobnego społeczeństwa to nie jedyne co interesuje autora. Houellebecq pod grubą warstwą ironii i cyniczną postawą semi-pornografa snuje opowieść dużo bardziej skomplikowaną. O upadku humanizmu zastępowanego pogonią za luksusem, o upadku ideałów, o szaleństwie człowieka nieumiejącego już poradzić sobie z powszechną obojętnością. Alegorycznie oddaje to chemia ludzkiego organizmu – serotonina walczy z kortyzolem. Uczucie szczęścia szachuje ciągły stres utrzymujący się w żyłach w czysto chemicznej postaci.

Michel Houellebecq w gruncie rzeczy powtarza się w każdej ze swoich powieści. Choć zmieniają się bohaterowie i okoliczności, autor wciąż krąży wokół jednej idei – egzystencjalnego nihilizmu. I robi to po mistrzowsku.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 19 marca 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , ,

Cząstki elementarne – Michel Houellebecq

Esej o życiu dwóch przyrodnich braci. Młody biolog Michel, wycofany intelektualista poświęca każdą chwilę na badania naukowe z pogranicza filozofii i biologii. Bruno po uszy tkwiący w kryzysie wieku średniego skupia się wyłącznie na fizycznej stronie egzystencji. Jego świat wypełnia obsesyjnie pochłaniana pornografia i żałosna pogoń za seksualnymi okazjami.

Houellebecq łączy w jednej powieści filozofię, science fiction i twardą pornografię. To co dla jednych jest ciekawym zderzeniem historii obyczajowej z dosłownością, dla innych może wydać się jedynie wulgarne i obsceniczne.

Nietuzinkowe tyrady o istocie życia rozpisane na dwa głosy – intelektualisty i onanisty?Jest w tym jakiś diabelski chichot z literatury.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 marca 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,

Oficer i szpieg

„J’accuse…!” krzyczała pierwsza strona popularnego paryskiego dziennika z 13 stycznia 1898 roku. List otwarty wybitnego literata Emila Zoli do prezydenta Republiki odbił się szerokim echem we Francji, wywołując wieloletni ostry spór pomiędzy Francuzami. Na jaw wyszły wewnętrzne napięcia narastające od 1870 roku – krytyka ustroju, antysemityzm, nacjonalizmy obleczone w napuszony patriotyzm.

Awantura, która rozpoczęła się od oskarżenia o szpiegostwo wywróciła życie wielu ludzi – w tym samego Emila Zoli, zmuszonego emigrować z Francji. Niesłusznie oskarżony oficer żydowskiego pochodzenia – Alfred Dreyfus stał się zadrą w oku szerokiego grona rządzących – od bezpośrednio zaangażowanych w fałszowanie sprawy oficerów, po wysoko postawionych urzędników państwowych.

W dalekiej perspektywie proces Dreyfusa miał swoje konotacje w powstaniu ruchu syjonistycznego i w efekcie powstania państwa Izrael.

Samo „J’accuse!” stało się we Francji synonimem walki jednostki z systemem.

Dla Polaków historyczne tło nie jest oczywiste. Juz sam tytuł zdaje się wychodzić poza francuskie dysputy, stawiając w centrum opowieści głównych bohaterów: pułkownika Picquart i Alfreda Dreyfusa.

Roman Polański nieprzypadkowo zabrał się za przykurzoną historię z XIX wieku. Przesiąkniętego frankońską kulturą Polańskiego nietrudno rozszyfrować. Reżyser sam zresztą nie kryje intencji, stawiając znak równości pomiędzy oskarżeniami artylerzysty i swoimi problemami z wymiarem sprawiedliwości.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 4 lutego 2020 w kino 2020

 

Tagi: , ,

Henryk Walezy – Stanisław Grzybowski

Pierwszy król elekcyjny w Polsce nie budzi sympatii w kraju nad Wisłą.W powszechnej świadomości wsławił się tylko jednym – gdy zorientował się w panującym na miejscu syfie, dał nogę do rodzimej Francji.

Biografia Henryka z Walezjuszy, ostatniego króla Francji z tej dynastii ukazuje tego króla w lepszym świetle. Bo był z Henryka niezły władca i niezgorszy kozak, chociaż w Polsce zazwyczaj gorszył obyczajowością, lenistwem i brakiem zaangażowania w sprawy wewnętrzne.

Jako czwarty syn panującego Henryka II miał niewielkie szanse na tron francuski. Zanim został pierwszym pretendentem miał więc sporo czasu na różnoraką działalność. Zaczął od udziału w wojnach religijnych, wykazując się niezłym talentem militarnym.

Będąc synem Katarzyny Medycejskiej uczestniczył w trwających dekady zapasach polityki wewnętrznej i zagranicznej Walencjuszy z licznymi wrogami wciąż zagrażającymi królewskiej władzy w Paryżu.

Życiorys późniejszego Henryka III obfituje w zdarzenia ciekawe i fakty mało znane ze szkolnych podręczników. Zwycięstwa w bitwach zapomniane zbrukaniem się Nocą Św. Bartłomieja. Panowanie w Polsce przyćmione potajemną nocną ucieczką.

Do końca panowania na francuskim tronie Henryk III Walezy tytułował się Królem Polski i Litwy.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 grudnia 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , , ,

Miłość to zabawa

Wczesne lata osiemdziesiąte. Plac Pigalle jest siedliskiem rozpusty przez wielkie R. Dwóch gliniarzy dostaje zadanie specjalne – pod przykrywką mają rozpracować nielegalny pornobiznes od środka. Frank i Serge przejmują podupadły klub ze striptizem. Jako nuworysze w różowym biznesie coraz bardziej wciągają się w niecodzienne obowiązki. Wśród nich jest produkcja krótkich metraży dla dorosłych.

Reklamowany jako komedia „Miłość to zabawa” z pewnością nie dorówna heheszkom „Żandarma z St. Tropez”, bo też żadna z niego komedia. Dzieło Cederica Angera trudno zaszufladkować, choć z pewnością ma w sobie europejską wrażliwość.

Francuska produkcja ma swój rytm i wdzięk, ale w trakcie seansu nie sposób odgonić porównań do świetnego „Boogie Nights”. Amerykański film z 1997 roku pulsował szaleństwem kwitnącego pornobiznesu karmiąc widza opowieścią o legendarnym Dirku Digglerze. Francuski „L’Amour est une Fete” rozmywa się pomiędzy szerokim kadrem europejskiej rewolucji seksualnej i opowieścią o gliniarzach marzących o nowym życiu.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 lipca 2019 w kino 2019

 

Tagi: , , ,