RSS

Archiwa tagu: komunizm

Wysiedleni. Akcja Wisła 1947 – Krzysztof Ziemiec

28 marca 1947 roku ukraińska sotnia „Chrina” urządziła zasadzkę, w której zginął generał Karol Świerczewski.

28 kwietnia 1947 o świcie rozpoczęto akcję „Wisła”. Akcję, która za śmierć generała wymierzała zbiorową odpowiedzialność lokalnej ludności ukraińskiej. Z okolic południowo-wschodniej Polski wywieziono w ciągu trzech miesięcy około 140 tysięcy ludzi. Śmierć Świerczewskiego była pretekstem, a sama akcja – brutalna i gwałtowna – starannie zaplanowanym oczyszczeniem nowego polskiego pogranicza z elementu podejrzanego.

Krzysztof Ziemiec pieczołowicie zebrał wspomnienia ostatnich żywych światków tamtych lat. Dziś rozrzuceni od Pomorza Zachodniego po Mazury są ostatnim poruszającym świadectwem bogatej kultury Bieszczad – Łemków, Bojków a także prawosławnych Polaków i Ukraińców żyjących przez wieki w symbiozie. Zanim nie dopadła nas zaraza krwawego nacjonalizmu.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 25 grudnia 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , , ,

Zimna Wojna

Historia trudnej miłości dwojga artystów. Wiktor Warski płynie z prądem czasu. Kompozytor i wrażliwiec na codzień jeździ po zapadłych dziurach zrujnowanej powojennej Polski w poszukiwaniu talentów, z których powstanie ludowy zespół pieśni i tańca „Mazurek”. Wśród dziesiątek kandydatów Warski zauważa Zulę – dziewczynę o podejrzanej przeszłości i fantastycznym głosie.

Magnetyczna znajomość żywiołowej młodej Zuli i powściągliwego Wiktora szybko zamienia się w gorący romans. W tle ich wielkiej miłości świat dzieli się na dwa wrogie obozy przedzielone Murem Berlińskim. Zespół „Mazurek” staje się propagandowym towarem eksportowym partii. Członkowie zespołu mają niepowtarzalną okazję wyrwania się z oków komunistycznego reżimu. Miłość bohaterów przeradza się w długą epopeję rozciągniętą w czasie i przestrzeni od Warszawy przez Berlin do Paryża i z powrotem.

„Zimna Wojna” to przede wszystkim skomplikowane uczucie dwojga ludzi, z których jedno dusi się w socjalistycznej pułapce podczas gdy drugie nie potrafi żyć bez Polski.

Film Pawlikowskiego ujęty w monochromatyczne barwy i ciasny kadr to potwierdzenie mistrzostwa reżysera w tworzeniu filmów z najwyższej półki. Doskonale wkomponowana muzyka nadaje opowieści swój rytm – od ludowych przyśpiewek i monumentalnych pieśni o Stalinie po jazzujące kompozycje w zadymionych kafejkach paryskiego Montmartre. Największą perłą filmu są jednak aktorzy: będący w szczytowej formie, doskonały w rolach outsiderów-wrażliwców Tomasz Kot i fantastycznie wtórująca mu Joanna Kulig.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 października 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , , , ,

Ciemność w południe – Arthur Koestler

 

Błąd tkwi w samym systemie; może tkwi w założeniu, które wydawało mu się dotąd niepodlegające dyskusji, w którego imię poświęcił innych i sam stał się ofiarą: w założeniu, że cel uświęca środki. Właśnie to zdanie zabiło wielkie braterstwo Rewolucji i spowodowało, że wszyscy popadli w obłęd. Cóż to zapisał w dzienniku? „Wyrzuciliśmy za burtę wszelkie konwencje, jedyną naszą zasadą przewodnią jest konsekwentna logika; płyniemy bez balastu etycznego”.        Może w tym jest źródło zła? Może nie przystoi ludzkości płynąć bez balastu. Może sam rozsądek jest niedoskonałym kompasem, prowadzącym po tak krętym, zawiłym kursie, że cel traci się w końcu we mgle.

Może nastąpi teraz okres wielkiej ciemności.

Artur Koestler -autor dziś nieco zapomniany. Poliglota, dziennikarz. Zasymilowany na Węgrzech Żyd z pochodzenia w okresie międzywojennym zachłysnął się bolszewizmem. Został agentem Kominternu w Berlinie i zachwycał się nowym ustrojem radzieckim. Zaślepienie komunizmem było permanentne do tego stopnia, że Koestler legitymizował głód na Ukrainie jako element niezbędny do wykucia się nowej klasy. W 1933 roku oskarżony przez system i więziony oprzytomniał dostrzegając szaleństwo Wielkiej Czystki. Opuścił ZSRR dzięki wstawiennictwu znanych literatów.

Zło i okrucieństwo wrogów klasowych może zostać pokonane przez ludzi, którzy sami są jeszcze bardziej źli i okrutni. Ich zwycięstwo będzie stanowić ich usprawiedliwienie.

„Ciemność w południe” to największe dzieło Koestlera i swoista spowiedź umysłu skażonego utopią marksizmu. Opisuje Rubaszowa – do niedawna czołowego decydenta systemu, a obecnie więzionego bez realnych podstaw i przyczyn. Analiza psychologiczna Rubaszowa obnaża logikę Wielkiej Czystki i w unikalny sposób ukazuje mechanizmy prowadzące do niezrozumiałych dla człowieka Zachodu samooskarżeń w obliczu nieuchronnej kary śmierci.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 grudnia 2017 w literatura 2017

 

Tagi: , , , ,

Czerwony Kapitan

czerwony-kapitanMroczne kino policyjne w wydaniu czesko – słowacko – polskim. Bratysława, rok 1992 – tuż przed ostateczną śmiercią Państwa o nazwie Czechosłowacja.

Krajobraz nadal przypomina ten sprzed upadku Muru Berlińskiego. Demoludy rozdarte są pomiędzy starym systemem a młodą demokracją. Po kilkudziesięciu latach bezkarnych rządów, na powierzchnię wypływają brudne sprawy wszelakich służb specjalnych.

Dwaj policjanci dostają na warsztat pochowanego w pośpiechu nieboszczyka. W jego głowie tkwi pokaźny gwóźdź a ślady na ciele wskazują na ofiarę przesłuchań STB, czechosłowackiej służby bezpieczeństwa. Dla starego „milicjanta” Burgera to tylko kolejny przypadek do odhaczenia. Młodszy Krauz (w tej roli gadający po czesku Maciej Stuhr) podchodzi do sprawy ambitniej, coraz mocniej zapadając się w bagno powiązań komunistycznych służb, Kościoła i wykluwającej się mafii.

Obiecujący scenariusz. Gorzej z wykonaniem.

„Czerwony Kapitan” jest ekranizacją powieści poczytnego słowackiego autora. Dominik Dan jest detektywem wydziału śledczego słowackiej policji i konsultantem ds. kryminalnych ministra spraw wewnętrznych. Niestety dobry scenariusz został położony realizacją z pogranicza „czeskiego filmu”. Nasi południowi sąsiedzi są świetni w kinie niepoważnym, przy ciężkich tematach brak im chyba wrodzonego czarnowidztwa i pesymizmu.

Temat, czas i miejsce akcji naturalnie przywodzi na myśl „Psy” Pasikowskiego. „Czerwony Kapitan” nie wytrzymuje tej konkurencji. W polskim filmie klimat był przytłaczający a bohaterowie żywcem wyjęci z przaśnych lat dziewięćdziesiątych. W słowackiej produkcji wszystko rozłazi się w szwach.

Akcja plącze się niemiłosiernie, szwarc charakterów trudno ogarnąć a sam Stuhr wypada nieprzekonująco. Richard Krauz wiedziony nieznaną bliżej widzowi motywacją, posiłkując  się równie enigmatyczną dedukcją miota się pośród wszelakich mocy piekielnych z Bratysławy rodem. Mrożące krew w żyłach sceny wypadają gorzej niż straszenie dzieci Rumburakiem.

Apogeum filmowego dramatu – w zamierzeniu twórców zdaje się majstersztyk kina akcji – doprowadza do łez. Niestety nie ze wzruszenia, ale z rozpaczy nad ujęciami, za które student filmówki wyleciałby na zbity pysk z uczelni. Po obejrzeniu kolejnej dynamicznej sceny nabiera się podejrzenia, że „Czerwony Kapitan” to jednak jakiś pastisz o wysublimowanym poczuciu humoru niedostępnym polskiemu widzowi.

Niestety, oni tak na serio.

ps.

Nie jest sztuką śmiać się ze śmiesznego skądinąd języka braci zza gór, ale byłoby chyba lepiej zostawić język oryginału zamiast silić się na polskie udźwiękowienie. Całość okraszona koszmarnym dubbingiem dodatkowo uprzykrza śledzenie akcji. Stuhr polski dubluje Stuhra słowackiego a reszta aktorów brzmi jak panowie Blekota, Mekota i Pekota.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 stycznia 2017 w kino 2017

 

Tagi: , , , , ,

Sprawa Tułajewa – Victor Serge

cci12102013_0000Wiktor Serge urodził się jako Wiktor Lwowicz Kibalczicz. To ciekawa choć dziś zupełnie zapomniana postać. Szczęśliwie dla polskiego czytelnika wydawnictwo W.A.B odkurzyło największe dzieło Victora Serge w serii „Nowy Kanon” przygotowanej przy współpracy z „The New York Review of Books”.

Rosja sowiecka w czasach wielkiego terroru. Społeczeństwo nie ma już w sobie fanatyzmu zmian z pierwszych lat rewolucji. Włodzimierz Ilicz odszedł, a z nim najstarsze struktury partii. Większość z małą pomocą NKWD. Panuje bieda, kraj popada w ruinę i pogrąża się w paszczy komunistycznego szaleństwa. Ludzie różnie reagują – jedni ślepo podążają za władzą inni pogrążają w coraz większej rozpaczy.

Romaszkin kupuje na targu stary rewolwer, ale nie ma siły go wykorzystać. Broń przypadkiem znajdzie się w rękach młodego sąsiada Romaszkina. Kostia korzysta z broni przez przypadek, spotykając znanego kacyka. Niesiony nagłym impulsem Kostia skupia swoje frustracje na towarzyszu Tułajewie, członku Komitetu Centralnego. Jedna kula na zaśnieżonej moskiewskiej ulicy uruchamia efekt domina. Władza wykorzystuje przypadkowe morderstwo do kolejnych czystek na szczycie. Rusza śledztwo, które powiąże towarzyszy z komunistycznych brygad na wojnie w Hiszpanii, agentów w Paryżu i najważniejszych oponentów Towarzysza Pierwszego Sekretarza (w powieści nazywanego „Szefem”). Wynikiem dochodzenia mogą być tylko kolejne aresztowania, tortury i procesy pod publiczkę. A na koniec oczywiście kula w łeb – wizytówka sowieckiej władzy.

Victor Serge, człowiek bez narodowości. Urodził się w Belgii w rodzinie rosyjskiego radykalisty zwalczającego carat terrorem. Zafascynowany rewolucją wziął w niej czynny udział. Kilkakrotnie więziony cudem uszedł szponom wielkiej czystki wyjeżdżając z Rosji. Przez lata tułał się po świecie. Za swój krytyczny stosunek do stalinowskiego reżimu i znajomość z Trockim musiał umykać przed radzieckimi agentami. W swojej powieści nadzwyczaj sugestywnie przedstawia mechanizmy wielkiego wielkiego terroru, w całym jego bezwzględnym spektrum.

„Sprawa Tułajewa” sięga do rdzenia sowieckiego piekła. Pod osnową powieści kryje się wnikliwa analiza rosyjskiego społeczeństwa, zniszczonego szaleństwem totalitaryzmu od podstaw aż po najwyższe stanowiska. Dziesięć rozdziałów przedstawia dziesięć osób, które przypadkowo lub nie, zaplątały się w koła zbrodniczej machiny śmierci. Lektura przygniata autentycznością i przygnębiającą atmosferą bezradności wobec wszechobecnej psychozy stalinizmu.

Sołżenicyn opisał istotę totalitaryzmu z pozycji więźnia Gułagu. Wasilij Grossmann widział Rosję oczami umęczonego szarego człowieka. Victor Serge to unikalna szansa zobaczenia tego kraju przez pryzmat kogoś, kto sam walczył z caratem wierząc w potęgę socjalizmu, a z czasem dojrzał w swoim dziele potwora.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 19 grudnia 2016 w literatura 2016

 

Tagi: , , ,

Trumbo

TrumboBiografia wielkiego scenarzysty Hollywood z czasów, w których pomysł na film i suspens były ważniejsze niż post-procesowa obróbka komputerowa.

Dalton Trumbo był wziętym twórcą, gdy na skutek swoich przekonań i przewrotnego temperamentu trafił na „Czarną listę Hollywood” – listę wrogów narodu amerykańskiego, domniemanych zwolenników komunizmu.

W czasach Zimnej Wojny i paranoicznego strachu przed szpiegami, czasach prosperity senatora McCarthy’ego i J.E. Hoovera, znany z lewackich przekonań Trumbo stał się doskonałym celem do politycznej popisówki.

Odmawiając jednoznacznej negacji pytania: „Jesteś, lub byłeś członkiem partii komunistycznej?” został umieszczony na pierwszej liście, zwanej „The Hollywood Ten”. Kolejna zawierała już nie kilka, ale 151 nazwisk.

Zimnowojenną paranoję przypłacił prawie rocznym więzieniem i kilkunastoletnim wykluczeniem z zawodu. Upór, determinacja, a także wielki talent twórczy pozwoliły Daltonowi Trumbo pokonać system.

„Trumbo” szkicuje postać swojego bohatera w klasycznej biografii, ustawiając ramki akcji w jego najtrudniejszym momencie życia. Zderzenie oparów absurdu polityki z niezaprzeczalnym talentem scenarzysty obnaża przyziemność tej pierwszej. „Sztuka obroni się sama” – to kolejna prosta konstatacja filmu.

Miło jest zobaczyć Bryana Cranstona w kolejnej wymagającej roli. Dzięki niemu film nabiera rumieńców wynosząc się ponad wyidealizowaną biografią w amerykańskim stylu. W drugim tle Cranstonowi świetnie partneruje Helen Mirren, John Goodman i mistrzowsko grający Michael Stuhlbarg.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29 września 2016 w kino 2016

 

Tagi: , , , , , ,

Pozdrowienia z Korei – Suki Kim

Suki_Kim_Pozdrowienia_z_KoreiKorea Północna pozostaje jednym z najmniej dostępnych miejsc na Ziemi. Odkąd „Zimna Wojna” podzieliła kraj na dwie strefy wpływów, rozcięte trzydziestym ósmym równoleżnikiem dwie części narodu koreańskiego żyją w całkowitej polaryzacji. Podczas gdy część południowa pod skrzydłami Ameryki stała się jednym z najprężniejszych technologicznie krajów na świecie z dynamiczną gospodarką, Północ wciąż pozostaje po ciemnej stronie Księżyca.

Suki Kim, dziennikarka z Nowego Jorku mająca koreańskie korzenie trafia do świeżo utworzonej szkoły dla wybrańców. Jak się w trakcie okazuje – szkoły – azylu dla prominenckich dzieci w czasie, gdy wszystkie szkoły wyższe w kraju zostają zamknięte a studenci skierowani do pomocy na budowach strategicznych dla reżimu inwestycji.

Niestety „Pozdrowienia z Korei” ma ograniczony zasięg widzenia. Kraj tak bardzo izoluje przybyszów z zewnątrz, że autorce książki nie udaje się przebić przez mur, jakim władze odgradza starannie wybranych wizytatorów zagranicznych. Suki Kim odwiedza ze swoimi studentami „perły Korei” – wzorcowe sady (w kraju cierpiącym powszechny głód), fabryki i pełną splendoru jedną stację metra w Pjongjang. Miejsca pełne uprzejmych i schludnych pracowników, przy okazji jakby pełne też pięknych młodych „strażniczek” w mundurach.

Skrawki codzienności jakie udaje się złapać autorce to jedynie kilka wychudzonych postaci przy drodze. Izolacjonizm Korei Północnej do perfekcji doszedł w maskowaniu biedy i zamordyzmu.

Jeśli jest coś, czego nie wiedzieliśmy o kolebce kimirsenizmu z powszechnie znanych źródeł, to raczej w sferze mentalnej Koreańczyków. Suki Kim przez wiele miesięcy przebywała ze swoimi studentami. Przyszła elita kraju widziana okiem Amerykanki jest kluczem do zrozumienia mentalności tubylców. Strach mieszający się z dumą, naiwne postrzeganie świata i egocentryzm szczelnie oplatają umysły studentów. Autorce udało się jednak kilkakrotnie przebić przez barierę cenzury i samokontroli i – choćby przez kilka sekund – spojrzeć w dusze tego biednego narodu.

Północna Korea fascynuje i przeraża. Dla człowieka Zachodu czymś niezrozumiałym jest spolegliwość społeczeństwa do swoich przywódców. Głodujące masy są zindoktrynowane do stopnia zupełnie niepojmowalnego dla reszty świata. Książka Suki Kim nie przyniesie ze sobą pikantnych sensacji o ich życiu. Pomoże jednak zrozumieć jak dalece udało się Kim Ir Senowi i Kim Dzong Il zmienić mentalność całego narodu.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 grudnia 2015 w literatura 2015

 

Tagi: , , ,

Child 44

Child 44Andriej Romanowicz Czikatiło urodził się w 1936 roku w wiosce Jabłocznoje na Ukrainie. Czasy były trudne, kilka lat po klęsce głodu. Dzieciak już od małego słuchał opowieści o starszym bracie, który zmarł z głodu i został zjedzony przez sąsiadów. Zbrodnie Wermachtu wzmocniły jego młodzieńcze lęki a niechlubny powrót ojca z jenieckiej niewoli i związany z tym ostracyzm społeczny „syna zdrajcy” do końca wyalienowały Andrieja Romanowicza.

W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych Czikatiło zaczął popełniać zbrodnie, za które zyskał sobie miano „Rzeźnika z Rostowa”. Władza radziecka nie uznawała wówczas gwałtów na dzieciach i seryjnych morderstw za możliwe w „Kraju Rad”. Zbrodnie były tuszowane oskarżeniami wrogich agentów przygotowujących zamach na władzę radziecką. Za popełnione przez Rzeźnika z Rostowa bestialstwa skazywano też „zwykłych” kryminalistów.

Ignorancja reżimu pozwoliła Andriejowi Czikatile działać aż do wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Kiedy wreszcie został złapany, zaszokował opinię publiczną przyznaniem się do 56 morderstw dzieci obojga płci. Swoje ofiary wyszukiwał często wśród licznej grupy bezdomnych dzieciaków na dworcach kolejowych a samych aktów gwałtu i morderstwa dokonywał w pobliskich lasach. W trakcie procesu przyznał się także do aktów kanibalizmu.

Choć „System 44” nie wspomina  o Andrieju Czikatiło wprost, stał się on inspiracją dla Toma Roba Smitha. Na podstawie powieści tego autora powstał właśnie film „Child 44”. Film przenosi sprawę wampira z Rostowa w czasy głębokiego Stalinizmu.

Leo Demidov, bohater wojenny ZSRR stał się aparatczykiem NKWD ścigającym wrogów ludu. Znienawidzony przez najbliższych staje się wkrótce ofiarą systemu. Zdegradowany i przeniesiony na prowincję na stanowisko milicjanta (jedna z wielu historycznych niedorzeczności amerykańskiego filmu sensacyjnego) angażuje się w śledztwo brutalnych morderstw na dzieciach. Tym samym naraża się Systemowi, wg którego akt morderstwa nie istnieje w idealnym społeczeństwie komunizmu.

Scenariusz nie skupia się jedynie na śledztwie zbrodni. Autorzy podjęli się ambitnej próby analizy społecznej rodziny enkawudzisty, nakreślenia grozy Stalinizmu i mrocznej atmosfery czasów wszechobecnej paranoi. Próby równie nieudane jak męczące ruskie akcenty w ustach bohaterów.

Pomimo chwilowych słabości scenariusza film broni się klimatem i doborową obsadą. Tom Hardy udowadnia profesjonalizm (zresztą wypada lepiej w roli radzieckiego aparatczyka niż Mad Maxa), Gary Oldman, Vincent Cassel, Noomi Rapace, Jason Clarke dobrze wcielają się w role. Co ciekawe w obsadzie brakuje samych Rosjan a jedynym przedstawicielem wschodnich nacji jest Agnieszka Grochowska.

Prawdziwy Rzeźnik z Rostowa został złapany i osądzony dopiero w 1994 roku. Przyznając się do swoich zbrodni oskarżył system i spowodowane nim traumy dzieciństwa jako przyczynę swojego bestialstwa. Karę śmierci wykonano przez arcyrosyjski strzał w tył głowy.

 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu 12 grudnia 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , , ,

Stalin – Dwór czerwonego cara

Stalin Dwór czerwonego cara

„Był różnym człowiekiem przy różnych okazjach. Znałem co najmniej pięciu lub sześciu Stalinów” Łazar Kaganowicz*

Stricte poważną książkę historyczną Simona Sebag Montefiore czyta się z zapartym tchem. Angielski historyk kreśli Stalina i otaczających go ludzi w oparciu o nowe źródła archiwalne, wspomnienia i pamiętniki. Poważnym źródłem są też rozmowy z potomkami stalinowskiej „wierchuszki”.

Początkiem opowieści jest wieczór, którego konsekwencje wpłynęły na psychikę Stalina. 8 listopada 1932 umiera ukochana żona dyktatora, Natalia Alliłujewa. Do dziś trwają spory czy było to samobójstwo, czy też zabójstwo dokonane ręką małżonka. W początkowym okresie rządów Józefa Wissarionowicza życie za murami Kremla zdawało się mieć symptomy normalności. Żony polityków zajmowały się domem, dzieci dokazywały na dziedzińcu siedziby carów, mężczyźni prócz obowiązków spotykali się wieczorami prywatnie. Już wtedy jednak pierwszy sekretarz zazdrośnie strzegł władzy i starannie rozgrywał sprawy kadrowe.

Pewnego razu Beria napisał Kutas na kawałku papieru i przypiął go Chruszczowowi na plecach.

Po śmierci żony Stalin popadł w jeszcze większą paranoję, stając się wietrzącym spiski, despotycznym masowym mordercą.

Dopiero po czystce w kierowniczych kadrach NKWD i Armii Czerwonej pomięczy 03 a 07 1937 roku Stalin stał się absolutnym dyktatorem.*

[w późnych latach 40-ych] Pozostał wielkim manipulatorem, chociaż arterioskleroza spotęgowała jego wybuchy gniewu, depresję i paranoję. Nigdy nie był szalony: jego największe obsesje zawsze miały podstawę.*

 

Życie na dworze „czerwonego cara” oscylowało pomiędzy sztubacką atmosferą a paranoicznymi decyzjami o ludobójstwie. Współpracownicy Józefa nigdy nie wiedzieli czego się spodziewać: pochwał czy nagany (równoznacznej z karą śmierci), kloacznych dowcipów czy wybuchu szaleństwa.

„(Timoszenko) – Niemcy bombardują Sewastopol. Powinniśmy powiedzieć o tym Stalinowi?

(Budionny) -Zawiadomcie go natychmiast!

-Wy do niego zadzwońcie – poprosił Timoszenko – ja się boje”

 

Na jednej z kartek krążących wokół stołu Woroszyłow napisał: Nie mogę wygłosić przemówienia do traktorzystów, ponieważ boli mnie głowa.

Stalina jednoznacznie opisuje się jako morderczego dyktatora, pozbawionego skrupułów i bezwzględnego. Józef Wissarionowicz bez szczególnej przyczyny potrafił skazać tysiące na śmierć jednym złośliwym słowem. Bywał też uroczym kompanem w zabawie, pełnym gruzińskiego uroku. Książka Simona Montefiore ukazuje szeroką paletę nastrojów i twarzy człowieka, który wymordował miliony.

 

  • cytaty z książki Simona S. Montefiore

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 października 2015 w literatura 2015

 

Tagi: , , , , ,

Czasy secondhand – Swietłana Aleksijewicz

czasy-secondhandPytanie o istnienie „Czerwonego Człowieka” to pytanie retoryczne. Chociaż od smutnego końca Imperium minęło 25 lat a smrodek rozkładającego się trupa czuć ze Wschodu od przynajmniej 35, Czerwony nadal trzyma się mocno. Jest w umysłach Nowych Ruskich pławiących się w szampanie i we wspomnieniach wegetującej  biedoty, śniącej o czasach świetności ludu o złotych zębach.

„Czasy Secondhand” podzielone są na ciągi reportaży – wywiadów rzek. Swietłana Aleksijewicz dociera do wielu kręgów, cierpliwie notując intymne spowiedzi spadkobierców ZSRR. Bez względu na zasobność portfela w każdym z nich siedzi rosyjska dusza, zwyczajna bydlęcemu traktowaniu a mimo to pełna nostalgii.

Jasny podział – wynikający także z układu książki – przebiega pomiędzy tymi, dla których upadek Związku Radzieckiego był końcem świata i dla tych, którzy wpisali się w gorbaczowsko – jelcynowsko – putinowski krajobraz nowej Rosji. Dla wszystkich krach czerwonego kolosa był szokiem a lata 90-te upadkiem dumnego narodu.

U Swietłany Aleksijewicz przeważa smutna nuta. Większość radzieckich obywateli nie zdołało podnieść się z mentalnego komunizmu i państwowości Sowietskich Sajuzow. Niczym ofiary z syndromem sztokholmskim ludzie radzieccy nie dostrzegają smutnej historii swojego kraju jako przyczynku do obecnej biedy i lichości. Ludzka pamięć jest wybiórcza.

„Czasy Secondhand” to lektura obowiązkowa dla Polaków. W epoce dyszącego na Wschodzie Putlera warto lepiej poznać braci Słowian i zrozumieć ich lepiej.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 czerwca 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , , ,