RSS

Archiwa tagu: PRL

Zupa Nic

Socjalistyczne życie rodziny Makowskich w socjalistycznym mieszkanku socjalistycznego bloku. Płynąca sztucznym miodem i chudym mlekiem opowieść o perypetiach Polaka Szaraka na pograniczu epok. Z jednej strony siermiężne dziedzictwo PRL, z drugiej czające się tuż za rogiem dobra szmuglowane przez prywaciarza.

Makowscy to szablonowa reprezentacja społeczeństwa: Tadeus (Woronowicz)  nieporadny życiowo inżynier, jego żona Ela (Kinga Prejs) działaczka Solidarności, typowa kobieta pracujaca czasów zdobywania czegokolwiek, szwagier prywaciarz (Rutkowski) z naburmuszoną nowobogacką żoną w ciuchach z bazaru. Do tego babcia sącząca opowieści z Powstania Warszawskiego.

Meblościanka, komplet wypoczynkowy, pomarańcze na święta i karp w wannie. W apogeum dorzucić kultowego „maluszka” i mamy tytułową zupę nic – wywar z sentymentu minionej epoki, która może i biedna ale jednak kolorowa.

Film Kingi Dębskiej to miła ale niezbyt odkrywcza podróż w czasy PRL-u i film zdecydowanie niższych lotów niż wcześniejsze dzieła reżyserki. Nagroda dla Adama Woronowicza w konkursie Off Camera 2022.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 Maj 2022 w kino 2022

 

Tagi: , , , ,

Gierek

Historia politycznej kariery I Sekretarza PZPR Edwarda Gierka, polskiego „genseka” dekady 1970 – 1980. Jeśli zamiarem twórców było przywrócenie dobrego imienia Edka, to wybitnie niezamierzony sposób wyszło na opak.

„Gierek” to film hagiograficzny, który bezkrytycznie relawityzuje lata siedemdziesiąte i okresy rządów duetu Gierek – Jaroszewicz. Fabuła poprzetykana nieumyślnie komediowymi scenkami i podbita wyjątkowo nietrafioną obsadą od początku wprawia w konfuzję. Nie wiadomo czy to dramat (patetyczna, nachalna muzyka, dramatyczna scena otwarcia z dnia stanu wojennego) czy komedia (Breżniew jako miszka – faraon, jebnięty generał KGB grający w bierki, podrygujący z emocji i rozwalający radio Jaruzel).

Postać Jaruzelskiego sama w sobie zasługuje na dodatkowy opis. Nie mogę zrozumieć powodów, dla których niektóre postaci historyczne zostały pro-forma zakamuflowane zmyślonymi nazwiskami. Charakterystyczny wizualnie i niezaprzeczalny historycznie generał został w filmie przemianowany na Roztockiego. Grający go Antoni Pawlicki to największy fuck-up obsady. 100 punktów mocy za beznadziejną charakteryzację i nieumiejętność zagrania postaci.

Pawlicki zasłużenie wygrywa w kategorii aktora paździerza, ale o pudło dzielnie walczą mocni przeciwnicy. To przede wszystkim Cezary Żak (Breżniew) – typ jak znalazł z niedoścignionej komedii „Śmierć Stalina” i Krzysztof Tyniec w roli krwiożerczego szefa KGB. Tyniec z głosem disneyowskiego Pumby i grą w bierki w pełni potwierdza wybitne antytalencie autora obsady filmu.

Jest wreszcie Kożuchowska imitująca Stasię Gierek ale żywcem przeniesiona z „Rodzinki Pe EL”.

Nad filmem można pastwić się bez końca: debilny zgryz Zakościelnego, makiaweliczni (sic!) bankierzy ze zgniłego Zachodu, imitacja Ameryki, I sekretarz latający do Moskwy rozklekotanym „kukuruźnikiem”.

Smutne to. Łopatologiczny wykład z historii w zamysłach twórców miał podnieść rangę oczernianego latami Gierka do roli polskiego zbawiciela, który zastał Polskę w ruinie a zostawił potęgę światową. Nawet jeśli część filmowych teorii jest prawdziwa albo przynajmniej ciekawa, to ogólna nieudolność całkowicie to torpeduje. Przykładem jest postać grana przez Zakościelnego – nieznany i ciekawy wątek polskiego naukowca z WAT-u i koncepcja uzbrojenia Polski w broń atomową przyćmiewa … wypchany watą pysk pięknisia z komedii romantycznych.

„Gierek” to produkcja tak zła, że panu Michałowi Węgrzynowi powinno się zabronić dotykania kamery. Może niech raczej dokumentuje przygody Rutkowskiego. Najlepiej telefonem.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 kwietnia 2022 w kino 2022, Nie do obejrzenia 2022

 

Tagi: , , ,

Najmro

Zdzisław Najmrocki zasłynął z obrabiania luksusowych sklepów i spektakularnych ucieczek. Milicję Obywatelską przysparzał o chroniczny ból głowy, stając się tematem numer jeden telewizyjnego show „997”.

O postrachu Pewexu i Baltony polskie kino przypomniało sobie na fali sentymentu do czarującego Peerelu. „Najmro” to kolejna postać wyniesiona na ołtarze kina jako sympatyczny i w zasadzie zupełnie niegroźny cwaniak.

Wizualnie produkcji blisko do netflixowego Nikosia. W obu produkcjach PRL to pastelowo – sielska kraina pełna kultowych gratów wzbudzających dziś uczucia resentymentu do chudych lat Gierka i Jaruzela.

Kraina, w której kradzież jest nieszkodliwa o ile kradnie się państwowe – czyli niczyje. Zdziśkowi gładko przychodzi wytłumaczenie kradzieży samochodów – wprawdzie „zabierają” je zwykłym ludziom, ale …. to taka redystrybucja od uprzywilejowanych do zwykłych „frajerów”.

Obsada „Najmro” to najmocniejsza strona filmu. Balansujący na granicy pastiszu Ogrodnik, szarżujący pod koniec filmu Gierszał ale przede wszystkim para, która powinna dostać własny serial – milicjanci Zawierucha i Więckiewicz.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28 marca 2022 w kino 2022

 

Tagi: , , , , ,

Bo we mnie jest seks

Urocza opowieść o naczelnej „heroinie” socjalistycznego szołbiznesu Kalinie Jędrusik.

W nietypowym jak na polskie kino „pół musicalu” na warsztat wjeżdża skomplikowane emocjonalnie życie bohaterki.

Związana z uwielbianym przez władzę intelektualistą Stanisławem Dygatem, otoczona przez sławy artystycznej bohemy w „Spatifie”, nie stroniąca od jawnych przygód erotycznych i luźnego podejścia do instytucji małżeństwa Kalina Jędrusik wzbudzała sensację.

Filmowym trzęsieniem ziemi okazuje się jednak nie tyle obyczajowość, co chorobliwa popularność artystki i konflikt z niedoszłym amantem piastującym władczą rolę dyrektora telewizji. Typ o uroczym nazwisku Molski staje na wysokości zadania, spychając aktorkę popularnego „Kabaretu Starszych Panów” w artystyczny niebyt.

Dobrze dobrana i świetnie bawiąca się rolą Maria Dębska, intrygujący Lichota (jako Dygat) i zadziwiająca kolorowa estetyka filmu daleka od zwyczajowo szaro-burych obrazów PRL-u to duże plusy. Muzyk Krzysztof Zalewski w roli muzyka – ciekawy eksperyment. Borys Szyc z czupryną a’la „młody Piłsudski” w roli młodego Kazimierza Kutza – masakra (choć w sumie śmieszna).

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 grudnia 2021 w kino 2021

 

Tagi: , ,

Hiacynt

Robert Mrozowski stawia pierwsze kroki jako młody milicjant. Pełen ambicji i młodzieńczych zasad nie potrafi zignorować sprawy, którą przełożeni rozkazują mu „zamieść pod dywan”.

Są lata osiemdziesiąte. Toczona wewnętrznym rozpadem władza ludowa próbuje oczyścić społeczeństwo z elementów moralnie niepewnych. Akcja „Hiacynt” to doskonały pretekst do załatwiania brudnych interesów.

Pomimo zakazu Mrozowski mocno angażuje się w sprawę zabójstwa na tle rabunkowym. Ofiara to mężczyzna, którego dossier leży w jednym z milicyjnych sejfów. Pośród innych, zamkniętych na klucz steczek homoseksualistów współpracujących z reżimem.

Kryminalny thriller na początku, z każdą minutą zyskuje dodatkowych kolorów spod znaku melodramatu.

„Hiacynt” to kolejny udany polski film – dobrze pomyślany, sprawnie nakręcony, posiadający klimat i stylistykę bez scenograficznych uproszczeń. Rola główna Tomasza Ziętka wynosi produkcję na najwyższy poziom.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 19 listopada 2021 w kino 2021

 

Tagi: , , , ,

Wroniec – Jacek Dukaj

Ulica. Ulica. Czarne okna. Kruki. Śnieg. Mróz. Noc. Oczy Puchaczy. Ulica. Ulica. Głosy maszyn wojny. Potwory z cienia. Szarość starych kineskopów. Ulica. Nie ma ludzi. Są kruki. A nawet gdyby ktoś na ulicy. To Wroniak. Nie ma nikogo. Na ulicach. Noc.

Magiczna baśń o tym, jak małemu Adasiowi Wroniec porwał i uwięził rodzinę. Malec podróżuje po dziwnym świecie „Miłychpańciów”, „Bubeków” i „Momo”, nocnym świecie pełnym dziwnych zjawisk i niebezpiecznych stworów.

Krótka książeczka niby-dla-dzieci to małe arcydzieło lingwistyczne Dukaja.

Starsi czytelnicy dojrzą we „Wrońcu” ponury grudzień 1981 z czołgami na ulicach, koksownikami i hordami Zomowców w pełnym uzbrojeniu – alegorię czasu generała. Dla dzieci „Wroniec” będzie przede wszystkim nietuzinkową baśnią o dzielnym chłopcu w fantastycznym świecie, pełnym majaków z niezrozumiałych opowieści dorosłych.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 9 sierpnia 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , , , ,

Jak zostałem gangsterem

Jest coś fascynującego w gangsterach niezależnie od ich pochodzenia. Na ekranie nie brakuje im magnetyzmu i charyzmy. Bywają brutalni ale i oddani przyjaciołom. Zaborczy i pazerni na kasę, ale pełni fantazji w jej wydawaniu.

Reżyserom kina gangsterskiego nie trudno wpaść w klasyczną pułapkę, w której czarny charakter staje się ulubieńcem publiczności. Cała sztuka w tym, czy film legitymizuje to, czego w codziennym życiu zaakceptować nie sposób.

Nieznany z imienia bohater filmu to zlepek legendarnych polskich „gangusów”. Zaczyna karierę od podpatrywania królów życia lat 70-tych, cinkciarzy. Zawierucha ustrojowa lat dziewięćdziesiątych, sławetny czas warszawskich mafii to moment, w którym los wynagradza. Szybcy i wściekli trafiają na mafiny top lub lądują w dole z wapnem. Co komu pisane.

„Jak zostałem Gangsterem” zdecydowanie przewyższa kino spod znaku Vegi. Wszystko za sprawą oszczędnie prowadzonej historii, bez niepotrzebnej błazenady, ale i pełnej scen twardego kina gatunkowego. Podsypane szczyptą sentymentalnych kadrów z Polski lat 70-80-90 z pewnością spodoba się większości widzów.

Sukces flmu przede wszystkim to zasługa tandemu głównych bohaterów: grającego „bezimienną” rolę Marcina Kowalczyka i doskonałego w tej roli Tomasza Włosoka jako „Waldena”.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 listopada 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , , , ,

7 uczuć

Adaś Miałczyński na kozetce psychoanalityka – to akurat nie dziwi. Myślami wraca do dzieciństwa, które każdy sfrustrowany dorosły wspomina jako okres beztroski i szczęścia. Czy oby na pewno? Azaliż, gdyż?

Radość, złość, smutek, strach, samotność, wstyd i poczucie winy. Siedem uczuć analizowanych przez Adama z punktu widzenia Adasia.

Koterski jasno wskazuje co jest przyczyną licznych neuroz i nerwicy natręctw. W świecie, którego kamieniem milowym jest recytacja wszystkich dopływów Nilu opresja towarzyszy Adasiom od najmłodszych lat. Wszyscy nasiąkamy społecznymi „izmami”, jak miłością do zupy pomidorowej.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 listopada 2020 w kino 2018

 

Tagi: , , , , ,

Ikar

Kino lubi takie zakurzone legendy. Zapomniany jazzman, którego krótki sceniczny żywot zaowocował zaledwie jedną płytą kryje w sobie pełnokrwistą opowieść o ambicjach, niespełnionych marzeniach i aspiracjach wykraczających poza zatęchły światek demoludów.

Legenda Mietka Kosza to legenda cudownego dziecka, herosa, który zjawił się znikąd, zajaśniał niczym gwiazda i równie szybko spalił się w ogniu własnych namiętności .

Historii jazzmana nie powstydziłby się żaden z wielkich światowych reżyserów. Jest w niej wszystko, czego potrzebuje kino – od smutnego dzieciństwa i ruszającej z kopyta kariery, po destrukcyjny koniec.

Mietek Kosz zginął w dosyć tajemniczych okolicznościach u szczytu swojej kariery, w wieku 29 lat. Gdyby świat o nim wiedział, byłby prekursorem (nie)sławnego „klubu 27”.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 kwietnia 2020 w kino 2020

 

Tagi: , , , ,

Pan T

„Komunizm jest przeciw zębom. W Polsce nie wytwarza się normalnych szczoteczek, tylko takie, które ranią dziąsła.” peroruje pan T. przechadzając się wśród bazarowych handlarzy. To mała próbka stylu, w jakim prowadzony jest cały film.

Gustownie sfilmowany „Pan T” to opowieść o literacie odstawionym na boczny tor. Pan T nie knuje przeciw systemowi, on ten system całym sobą kontestuje. W każdym geście bohatera – od spoglądania na robotnicze gumofilce za oknem po łyk zupy w SPATIFie – wyraża się miałkość, która nastała w powojennej Polsce. Dukający z kartki Bierut, kremujący rąsie ubek i pani literatka, od której zaczyna się legenda zburzenia pałacu. Każda z pojawiających się na ekranie postaci podkreśla absurd czasów i miejsca. Stojący do nich w kontrze pan T tym bardziej wydaje się kosmitą – ze swoim zblazowanym wyrazem twarzy i w „zachodnich” okularach słonecznych.

„A, widzę nowy szaliczek. Pewnie z Paryża?” zagaja nie bez zawiści romansujący z systemem kolega literat.

„Nie, to z Kriegsmarine” brzmi szybka riposta głównego bohatera.

Film Krzyształowicza miesza gatunki w sposób nieoczywisty. Sceny komediowe jak ta z palącym „zielsko” Bierutem przeplatają się z nostalgicznymi zdjęciami odbudowywanej Warszawy i pełnej absurdu wizji terrorystów w plastikowych maskach. Wciąż powracające „Lalki dla dorosłych” nie ułatwiają odbioru, cisnąc beret widza w daremnym ustaleniu „co autor miał na myśli”.

Gdyby „Pan T” był łatwiejszy w odbiorze, z pewnością stałby się kolejnym filmem, którego teksty cytuje się przez lata.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 grudnia 2019 w kino 2019

 

Tagi: , , ,