RSS

Archiwa tagu: Zimna Wojna

Ukryta Gra

Jest październik 1962 roku. Świat staje na krawędzi kolejnej wojny, gdy Związek Radziecki kieruje statki z rakietami atomowymi w kierunku Kuby.

W apogeum zimnej wojny w Warszawie ma odbyć się pełen symboliki mecz szachowy pomiędzy USA i ZSRR. Reprezentatem Ameryki niespodziewanie staje się Joshua Mansky. Pogrążony w alkoholizmie genialny matematyk, profesor akademicki i były szachista jest strzępkiem siebie. W Warszawie szybko orientuje się, że został uwikłany w bezwzględną walkę tajnych służb.

„Ukryta gra” nie miała łatwego startu. W ostatniej chwili Williama Hurta zastąpił Bill Pullman. Aktor okazał się strzałem w dziesiątkę. W całej zresztą międzynarodowej obsadzie nie ma słabych punktów, a flanki wypełniają statyści z obficie słowiańskimi paszczami.

Amerykańskiej gwieździe show ukradli zresztą dwaj Słowianie – Więckiewicz w roli dyrektora PKiN i Aleksiej Serebryakov jako generał major Krutow.

Dzięki udziałowi mistrzów światowej klasy – Allana Starskiego i Pawła Edelmana – debiut Łukasza Kośmickiego stał się filmem na światowym poziomie.

Ostatni film Piotra Woźniaka-Staraka osadzony w sugestywnie przedstawionej Warszawie lat sześćdziesiątych poziomem realizacji i samym prowadzeniem fabuły udowadnia, że w Polsze może powstać film, którego nie będziemy się wstydzić.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 listopada 2019 w kino 2019

 

Tagi: , , , , ,

Atomic Blonde

Agentka MI6 Lorraine Broughton z misją specjalną za Żelazną Kurtyną. W Berlinie poszukuje tajnej listy szpiegów – przedmiotu mrocznego pożądania wywiadów po obu stronach berlińskiego muru. Jest jesień 1989. Po zachodniej stronie Berlin pełen jest kolorowych reklam i nocnych klubów. Po wschodniej szarość komunizmu ubarwiają Trabanty. Wszystkie szare.

Agentka Lorraine to wybuchowa mikstura złożona z pierwiastków Bond i Bourne, wlana w ciało blond bestii w krótkiej mini. Nie brakuje jej i intelektu, zaprawionego sporą dawką cynizmu i bezczelności.

„Atomic Blonde” nie byłoby niczym więcej niż kolejnym sensacyjnym filmem o szpiegach walących się po pyskach gdyby nie trzy czynniki, których użycie stworzyło mieszankę wybuchową.

Pierwszy to obsada: Charlize Theron otoczona świetnymi aktorami. Jak zawsze doskonali James McAvoy, Eddie Marsan, John Goodman i Toby Jones.

Drugi to sam Berlin czasów Pierestrojki, rozdarty na dwie części, z których każda ma swój niepowtarzalny charakter.

Trzeci to muzyka – genialnie dobrana muza niespokojnych lat, Bowie, New Order, Depeche Mode a nawet popowe przeboje Neny, George Michaela i Duran Duran.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 3 marca 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , , , ,

Bridge of Spies

bridge-of-spiesPierwszego maja 1960 roku radzieckie rakiety przeciwlotnicze S-75 strąciły nad Swierdłowskiem dwa samoloty. Pierwszy z nich to omyłkowo zestrzelony własny Mig-19. Drugim, którego zestrzelenie wymagało aż 14 rakiet oraz dekonspiracji posiadania broni sięgającej stratosfery, okazał się amerykański samolot szpiegowski. Najsławniejsza maszyna w dziejach Zimenj Wojny: Lockheed U-2. Tego dnia w ręce radzieckiego wywiadu dostał się jej pilot – Gary Powers.

Władza ludowa skazała kapitana Powersa – na 3 lat więzienia i 7 lat ciężkich robót. Miał dużo szczęścia. W 1962 roku wymieniono go na radzieckiego szpiega, Rudolfa Abla.

Rudolf Abel to fałszywe nazwisko podane podczas aresztowania. Naprawdę nazywał się zupełnie nie po radziecku: William Fisher. Urodził się w północnej Anglii w rodzinie niemieckiego komunisty. W latach pięćdziesiątych szpiegował dla ZSRR. Abel wpadł przez przypadek. Do przekazywania mikrofilmów używał wydrążonych dziesięciocentówek. Płacąc za gazetę omyłkowo dał chłopcu szpiegowski „one dime” z mikrofilmem w środku a podejrzliwy boy wyczuł, że moneta jest zbyt lekka.

W 1962 roku wymianą szpiegów zajęło się dwóch nietuzinkowych ludzi. James B. Donovan, utalentowany amerykański prawnik negocjator i niemiecki adwokat Wolfgang Vogel „człowiek w złotym mercedesie”. Pierwszy z nich miał okazję uwolnić póżniej 10 tysięcy więźniów Fidela Castro. Drugi sprzedał 33 tysiące więźniów politycznych z bratniego NRD do kapitalistycznego RFN. Przy okazji zarabiając dla komunistycznego reżimu miliardy marek.

„Bridge of Spies” to nieco podkoloryzowana, ale doskonała opowieść, z finałową wymianą na moście Glieniecker, łączącym Pocztam z Berlinem.

Centralną postacią akcji jest James B. Donovan (Tom Hanks). Choć to na Hanksie skupia się kamera, obsypany nagrodami film wprowadził do pierszej ligi Marka Rylance (doskonały również w serialu Wolf Hall!) Za drugolanową rolę Rudolfa Abla został nagrodzony Oscarem.

„Bridge of Spies” to typowy produkt Spielberga – świetnie zrealizowany i trzymający w napięciu film sensacyjny oparty na zdarzeniu historycznym. Reżyser momentami szarżuje ze swoimi sympatiami i moralizowaniem, przez co rola Jamesa Donovana nabiera zbyt wiele spiżu. Po drugiej stronie opowieść tonuje doskonały Mark Rylance w roli radzieckiego szpiega, w gruncie rzeczy kradnąc show głównemu aktorowi.

Spielberg ma nosa do dobrych historii i chwała mu za to. Bez niego nikt nie pamiętałby już o Jamesie Donovanie czy Wolfgangu Voglu.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29 października 2016 w kino 2016

 

Tagi: , , , ,

Trumbo

TrumboBiografia wielkiego scenarzysty Hollywood z czasów, w których pomysł na film i suspens były ważniejsze niż post-procesowa obróbka komputerowa.

Dalton Trumbo był wziętym twórcą, gdy na skutek swoich przekonań i przewrotnego temperamentu trafił na „Czarną listę Hollywood” – listę wrogów narodu amerykańskiego, domniemanych zwolenników komunizmu.

W czasach Zimnej Wojny i paranoicznego strachu przed szpiegami, czasach prosperity senatora McCarthy’ego i J.E. Hoovera, znany z lewackich przekonań Trumbo stał się doskonałym celem do politycznej popisówki.

Odmawiając jednoznacznej negacji pytania: „Jesteś, lub byłeś członkiem partii komunistycznej?” został umieszczony na pierwszej liście, zwanej „The Hollywood Ten”. Kolejna zawierała już nie kilka, ale 151 nazwisk.

Zimnowojenną paranoję przypłacił prawie rocznym więzieniem i kilkunastoletnim wykluczeniem z zawodu. Upór, determinacja, a także wielki talent twórczy pozwoliły Daltonowi Trumbo pokonać system.

„Trumbo” szkicuje postać swojego bohatera w klasycznej biografii, ustawiając ramki akcji w jego najtrudniejszym momencie życia. Zderzenie oparów absurdu polityki z niezaprzeczalnym talentem scenarzysty obnaża przyziemność tej pierwszej. „Sztuka obroni się sama” – to kolejna prosta konstatacja filmu.

Miło jest zobaczyć Bryana Cranstona w kolejnej wymagającej roli. Dzięki niemu film nabiera rumieńców wynosząc się ponad wyidealizowaną biografią w amerykańskim stylu. W drugim tle Cranstonowi świetnie partneruje Helen Mirren, John Goodman i mistrzowsko grający Michael Stuhlbarg.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29 września 2016 w kino 2016

 

Tagi: , , , , , ,

The Man from U.N.C.L.E.

the-man-from-uncleNajnowszy film Guy’a Ritchie wraca do korzeni dobrej rozrywki po latach mody na chropowate i przesiąknięte realizmem filmy szpiegowskie. Klasyczny temat walki wywiadów podzielonych Żelazną Kurtyną, zagrożenie wojną atomową i bliżej nieokreśloną egzotyczną i zbrodniczą organizacją a nawet powojenne reminiscencje w postaci byłego SS-mana z gracją przypomina świat dawnego Bonda, tego w garniturze z Savile Row, nie od Toma Forda.

„The Man from U.N.C.L.E.” to na dobrą sprawę remake klasycznego i mało znanego  w Polsce serialu lat 60-ych. Utalentowany złodziej a obecnie szpieg CIA Napoleon Solo (cóż za personalia) musi współpracować z niegdysiejszym wrogiem, asem radzieckiego wywiadu Illią Kuryiakinem. Na swojej drodze spotkają niemiecką specjalistkę od mechaniki Gaby Teller i piękną femme fatale Victorię Vinciguerra. Pojawi się też Wawerly, angielski szef wywiadu – oczywiście z twarzą arcybrytyjskiego Hugh Granta. W swoje role doskonale wpisali się Henry Cavill (Solo) i Armie Hammer (Kuryiakin).

Guy Ritchie bawi się filmem jak małe dziecko. To zabawa nie tylko konwencją ale także powrotem do malowniczej epoki lat sześćdziesiątych z całym entourage mody, plenerów i gadżetów. Reżyser utkał film tysiącem smaczków, zarówno bawiąc się konwencją super-sprzętu dla superszpiegów jak i pozornie niewinnymi dygresyjkami w nazwiskach bohaterów.

Fajna, niezobowiązująca parodia kina akcji, jednak z ambicjami większymi niż prześmiewcze komedie z Leslie Nielsenem. Guy Ritchie na fali wznoszącej od czasu obu „Sherlocków”!

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29 grudnia 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , , , ,