RSS

Archiwa tagu: Związek Radziecki

Chernobyl – serial

26 kwietnia 1986 roku. W reaktorze bloku nr 4 czarnobylskiej elektrowni jądrowej dochodzi do przegrzania rdzenia. Błędy konstrukcyjne nie pozwalają prawidłowo wyłączyć reaktora. Zawodzą także procedury, skostniałe jak cały Związek Radziecki.

Skażeniu ulega obszar niemalże 150 tysięcy kilometrów kwadratowych, w tym położone najbliżej miasto Prypeć. A w nim pięćdziesiąt tysięcy radzieckich obywateli.

Na miejsce przylatuje naukowiec Walerij Legasow. Z pomocą komunistycznego aparatczyka Szczerbiny podejmie się pionierskiej próby ugaszenia pożaru reaktora i usunięcia skutków katastrofy.

Czarnobyl to serial genialny. Uświadamia jak blisko byliśmy nie tylko poważnego skażenia Europy, ale katastrofy, która zniszczyłaby życie na kontynencie na wieki.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 4 lipca 2019 w seriale

 

Tagi: , , , ,

Chwilowe trudności

Sasza Korolow rodzi się z dziecięcym porażeniem mózgowym. Diagnoza wisi nad chłopcem jak wyrok. Beznadziejność sytuacji podkreśla ponura radziecka rzeczywistość, w której zdobycie wózka inwalidzkiego graniczy z cudem.

Choroba dziecka najbardziej uderza w ojca. Prosty radziecki hutnik podchodzi do niepełnosprawności syna na swój własny, konsomolski sposób. Odmawia dziecku współczucia, traktując je na równi z podwładnymi w fabryce – twardą ręką wymuszając posłuszeństwo w wypełnianiu zadań. „To wszystko chwilowe trudności” powtarza ojciec w okolicznościach, w których poddałby się niejeden gigant.

Trudna więź syna i ojca balansuje na granicy nienawiści.

Film Michała Raschodnikowa z 2018 roku jest osadzony w zgrzebnej, prowincjonalnej rzeczywistości chwiejącego się Imperium. To jednak opowieść uniwersalna, kryjąca w sobie ogromne emocje towarzyszące pokonywaniu fatum, jakie zawisło nad rodziną.

Chwytająca za serce opowieść ma w sobie siłę bajki o Brzydkim Kaczątku. Suspens, jaki czeka widza na koniec zaskakuje, choć jest po części przewidywalny. Nie zmienia to jednak faktu, że kino opuszcza się z bijącym z przejęcia sercem.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 21 listopada 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , , , ,

Śmierć Stalina

Otwierająca krakowski festiwal filmowy Off Camera „Śmierć Stalina” to przewrotnie nie niszowy, ambitny film z egzotycznego kraju, ale porządnie zrealizowana europejska komedia.

Trzeba przyznać, że nie jest to jednak kolejny wysokobudżetowy blockbuster a film z pomysłem, klimatem, a przede wszystkim świetnym humorem.

Jest rok 1953. „Wowa” Stalin zamęcza swoich najbliższych współpracowników nocnymi seansami westernów, ciężkim dowcipem i wszechobecnym paraliżującym strachem. Za murami Kremla trwa apogeum czystek realizowanych przez NKWD pod wodzą krwawego Berii. Kiedy Wielki Wódz umiera, nad jego ciałem zaczynają pląsy ambitni członkowie politbiura.

Szkot Armando Iannucci stworzył film godny zapamiętania. Pomimo ciężkiej gatunkowo tematyki (podanej zresztą niezwykle zręcznie i bez popadania w niepotrzebny patos) film nie bardzo dba o historię samą w sobie. Stalinizm ociekający ludobójstwem i sięgającą zenitu indoktrynacją umysłów to dla reżysera wyłącznie tło do uniwersalnej przypowieści o naturze człowieka.

Doskonałe kreacje Steve’a Buscemi (Nikita Chruszczow) i Jeffrey’a Tambora (Gerogij Malenkov). Cała reszta zresztą też wytrawna.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 czerwca 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , ,

Sowieci – Piotr Zychowicz

I znowu o Ruskich. Tym razem piórem Piotra Zychowicza, będzie więc prawicowo i bez litości dla wujaszków ze Wschodu.

„Nie znam takiego drugiego kraju” – głosiła słynna sowiecka pieśń – „gdzie tak swobodnie oddycha człowiek”. Ludzie śpiewali ją – koniecznie z uśmiechem na ustach – podczas niezliczonych pochodów, akademii, wieców i świąt

***

Jak powiedziała czołowa komunistyczna działaczka Dolores „la Pasionaria” Ibárruri, „lepiej zabić stu niewinnych, niż wypuścić jednego winnego”. Zgodnie z marksowską ideologią skuteczność rewolucji uzależniano od eksterminacji całych grup społecznych.

Podzieloną na kilka części książkę zaczyna cykl wywiadów, jakie przeprowadził autor ze znawcami tematu. Wśród nich jest Wiktor Suworow z dyskusyjną tezą o kulisach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

W kolejnych rozdziałach Zychowicz skupia się na antysowietach, działalności szpiegowskiej GPU a także na codzienności życia nasiąkniętej lewactwem i indoktrynowanej absurdalną stalinowską retoryką.

Po „Obłędzie 44″ Zychowiczowi na stałe przyczepiono łatkę historycznego skandalisty. „Opowieści niepoprawne polityczne” są kolejnym dziełem wzbudzającym emocje. „Sowieci” w gruncie rzeczy obrazoburczy nie są, bo tezy udowadniane przez autora pokrywają się z ogólną oceną zbrodniczości reżimu stalinowskiego.

Dobra lektura uzupełniająca dla ludzi znających historię, którzy do części „zychowiczowych’ sensacji podejdą bez nadmiernych emocji. Wśród ciekawostek niezłe teorie dysydenta Marka Sołonina, informacje o jugosławiańskim obozie koncentracyjnym na wyspie Goli Otok i wspomnienie Bałachowców, którzy na baranich czapach nosili małe trupie główki.

 

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 27 grudnia 2017 w literatura 2017

 

Tagi: , ,

Sprawa Tułajewa – Victor Serge

cci12102013_0000Wiktor Serge urodził się jako Wiktor Lwowicz Kibalczicz. To ciekawa choć dziś zupełnie zapomniana postać. Szczęśliwie dla polskiego czytelnika wydawnictwo W.A.B odkurzyło największe dzieło Victora Serge w serii „Nowy Kanon” przygotowanej przy współpracy z „The New York Review of Books”.

Rosja sowiecka w czasach wielkiego terroru. Społeczeństwo nie ma już w sobie fanatyzmu zmian z pierwszych lat rewolucji. Włodzimierz Ilicz odszedł, a z nim najstarsze struktury partii. Większość z małą pomocą NKWD. Panuje bieda, kraj popada w ruinę i pogrąża się w paszczy komunistycznego szaleństwa. Ludzie różnie reagują – jedni ślepo podążają za władzą inni pogrążają w coraz większej rozpaczy.

Romaszkin kupuje na targu stary rewolwer, ale nie ma siły go wykorzystać. Broń przypadkiem znajdzie się w rękach młodego sąsiada Romaszkina. Kostia korzysta z broni przez przypadek, spotykając znanego kacyka. Niesiony nagłym impulsem Kostia skupia swoje frustracje na towarzyszu Tułajewie, członku Komitetu Centralnego. Jedna kula na zaśnieżonej moskiewskiej ulicy uruchamia efekt domina. Władza wykorzystuje przypadkowe morderstwo do kolejnych czystek na szczycie. Rusza śledztwo, które powiąże towarzyszy z komunistycznych brygad na wojnie w Hiszpanii, agentów w Paryżu i najważniejszych oponentów Towarzysza Pierwszego Sekretarza (w powieści nazywanego „Szefem”). Wynikiem dochodzenia mogą być tylko kolejne aresztowania, tortury i procesy pod publiczkę. A na koniec oczywiście kula w łeb – wizytówka sowieckiej władzy.

Victor Serge, człowiek bez narodowości. Urodził się w Belgii w rodzinie rosyjskiego radykalisty zwalczającego carat terrorem. Zafascynowany rewolucją wziął w niej czynny udział. Kilkakrotnie więziony cudem uszedł szponom wielkiej czystki wyjeżdżając z Rosji. Przez lata tułał się po świecie. Za swój krytyczny stosunek do stalinowskiego reżimu i znajomość z Trockim musiał umykać przed radzieckimi agentami. W swojej powieści nadzwyczaj sugestywnie przedstawia mechanizmy wielkiego wielkiego terroru, w całym jego bezwzględnym spektrum.

„Sprawa Tułajewa” sięga do rdzenia sowieckiego piekła. Pod osnową powieści kryje się wnikliwa analiza rosyjskiego społeczeństwa, zniszczonego szaleństwem totalitaryzmu od podstaw aż po najwyższe stanowiska. Dziesięć rozdziałów przedstawia dziesięć osób, które przypadkowo lub nie, zaplątały się w koła zbrodniczej machiny śmierci. Lektura przygniata autentycznością i przygnębiającą atmosferą bezradności wobec wszechobecnej psychozy stalinizmu.

Sołżenicyn opisał istotę totalitaryzmu z pozycji więźnia Gułagu. Wasilij Grossmann widział Rosję oczami umęczonego szarego człowieka. Victor Serge to unikalna szansa zobaczenia tego kraju przez pryzmat kogoś, kto sam walczył z caratem wierząc w potęgę socjalizmu, a z czasem dojrzał w swoim dziele potwora.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 19 grudnia 2016 w literatura 2016

 

Tagi: , , ,

Child 44

Child 44Andriej Romanowicz Czikatiło urodził się w 1936 roku w wiosce Jabłocznoje na Ukrainie. Czasy były trudne, kilka lat po klęsce głodu. Dzieciak już od małego słuchał opowieści o starszym bracie, który zmarł z głodu i został zjedzony przez sąsiadów. Zbrodnie Wermachtu wzmocniły jego młodzieńcze lęki a niechlubny powrót ojca z jenieckiej niewoli i związany z tym ostracyzm społeczny „syna zdrajcy” do końca wyalienowały Andrieja Romanowicza.

W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych Czikatiło zaczął popełniać zbrodnie, za które zyskał sobie miano „Rzeźnika z Rostowa”. Władza radziecka nie uznawała wówczas gwałtów na dzieciach i seryjnych morderstw za możliwe w „Kraju Rad”. Zbrodnie były tuszowane oskarżeniami wrogich agentów przygotowujących zamach na władzę radziecką. Za popełnione przez Rzeźnika z Rostowa bestialstwa skazywano też „zwykłych” kryminalistów.

Ignorancja reżimu pozwoliła Andriejowi Czikatile działać aż do wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Kiedy wreszcie został złapany, zaszokował opinię publiczną przyznaniem się do 56 morderstw dzieci obojga płci. Swoje ofiary wyszukiwał często wśród licznej grupy bezdomnych dzieciaków na dworcach kolejowych a samych aktów gwałtu i morderstwa dokonywał w pobliskich lasach. W trakcie procesu przyznał się także do aktów kanibalizmu.

Choć „System 44” nie wspomina  o Andrieju Czikatiło wprost, stał się on inspiracją dla Toma Roba Smitha. Na podstawie powieści tego autora powstał właśnie film „Child 44”. Film przenosi sprawę wampira z Rostowa w czasy głębokiego Stalinizmu.

Leo Demidov, bohater wojenny ZSRR stał się aparatczykiem NKWD ścigającym wrogów ludu. Znienawidzony przez najbliższych staje się wkrótce ofiarą systemu. Zdegradowany i przeniesiony na prowincję na stanowisko milicjanta (jedna z wielu historycznych niedorzeczności amerykańskiego filmu sensacyjnego) angażuje się w śledztwo brutalnych morderstw na dzieciach. Tym samym naraża się Systemowi, wg którego akt morderstwa nie istnieje w idealnym społeczeństwie komunizmu.

Scenariusz nie skupia się jedynie na śledztwie zbrodni. Autorzy podjęli się ambitnej próby analizy społecznej rodziny enkawudzisty, nakreślenia grozy Stalinizmu i mrocznej atmosfery czasów wszechobecnej paranoi. Próby równie nieudane jak męczące ruskie akcenty w ustach bohaterów.

Pomimo chwilowych słabości scenariusza film broni się klimatem i doborową obsadą. Tom Hardy udowadnia profesjonalizm (zresztą wypada lepiej w roli radzieckiego aparatczyka niż Mad Maxa), Gary Oldman, Vincent Cassel, Noomi Rapace, Jason Clarke dobrze wcielają się w role. Co ciekawe w obsadzie brakuje samych Rosjan a jedynym przedstawicielem wschodnich nacji jest Agnieszka Grochowska.

Prawdziwy Rzeźnik z Rostowa został złapany i osądzony dopiero w 1994 roku. Przyznając się do swoich zbrodni oskarżył system i spowodowane nim traumy dzieciństwa jako przyczynę swojego bestialstwa. Karę śmierci wykonano przez arcyrosyjski strzał w tył głowy.

 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu 12 grudnia 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , , ,

Stalin – Dwór czerwonego cara

Stalin Dwór czerwonego cara

„Był różnym człowiekiem przy różnych okazjach. Znałem co najmniej pięciu lub sześciu Stalinów” Łazar Kaganowicz*

Stricte poważną książkę historyczną Simona Sebag Montefiore czyta się z zapartym tchem. Angielski historyk kreśli Stalina i otaczających go ludzi w oparciu o nowe źródła archiwalne, wspomnienia i pamiętniki. Poważnym źródłem są też rozmowy z potomkami stalinowskiej „wierchuszki”.

Początkiem opowieści jest wieczór, którego konsekwencje wpłynęły na psychikę Stalina. 8 listopada 1932 umiera ukochana żona dyktatora, Natalia Alliłujewa. Do dziś trwają spory czy było to samobójstwo, czy też zabójstwo dokonane ręką małżonka. W początkowym okresie rządów Józefa Wissarionowicza życie za murami Kremla zdawało się mieć symptomy normalności. Żony polityków zajmowały się domem, dzieci dokazywały na dziedzińcu siedziby carów, mężczyźni prócz obowiązków spotykali się wieczorami prywatnie. Już wtedy jednak pierwszy sekretarz zazdrośnie strzegł władzy i starannie rozgrywał sprawy kadrowe.

Pewnego razu Beria napisał Kutas na kawałku papieru i przypiął go Chruszczowowi na plecach.

Po śmierci żony Stalin popadł w jeszcze większą paranoję, stając się wietrzącym spiski, despotycznym masowym mordercą.

Dopiero po czystce w kierowniczych kadrach NKWD i Armii Czerwonej pomięczy 03 a 07 1937 roku Stalin stał się absolutnym dyktatorem.*

[w późnych latach 40-ych] Pozostał wielkim manipulatorem, chociaż arterioskleroza spotęgowała jego wybuchy gniewu, depresję i paranoję. Nigdy nie był szalony: jego największe obsesje zawsze miały podstawę.*

 

Życie na dworze „czerwonego cara” oscylowało pomiędzy sztubacką atmosferą a paranoicznymi decyzjami o ludobójstwie. Współpracownicy Józefa nigdy nie wiedzieli czego się spodziewać: pochwał czy nagany (równoznacznej z karą śmierci), kloacznych dowcipów czy wybuchu szaleństwa.

„(Timoszenko) – Niemcy bombardują Sewastopol. Powinniśmy powiedzieć o tym Stalinowi?

(Budionny) -Zawiadomcie go natychmiast!

-Wy do niego zadzwońcie – poprosił Timoszenko – ja się boje”

 

Na jednej z kartek krążących wokół stołu Woroszyłow napisał: Nie mogę wygłosić przemówienia do traktorzystów, ponieważ boli mnie głowa.

Stalina jednoznacznie opisuje się jako morderczego dyktatora, pozbawionego skrupułów i bezwzględnego. Józef Wissarionowicz bez szczególnej przyczyny potrafił skazać tysiące na śmierć jednym złośliwym słowem. Bywał też uroczym kompanem w zabawie, pełnym gruzińskiego uroku. Książka Simona Montefiore ukazuje szeroką paletę nastrojów i twarzy człowieka, który wymordował miliony.

 

  • cytaty z książki Simona S. Montefiore

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 października 2015 w literatura 2015

 

Tagi: , , , , ,

Bitwa o Sewastopol

Bitwa o SewastopolOpowieść o Ludmile Pawliczenko, kobiecie gieroju, mistrzyni w uwielbianym przez kino zawodzie snajper.

W Armii Czerwonej było około 2 tysiące kobiet snajperów. Przeżyło około 500. Ludmiła Pawliczenko miała 309 potwierdzonych trafień, z czego 36 to „zdjęci” snajperzy niemieccy. Trzykrotnie ranna w trakcie obrony Odessy, wróciła na front by wziąć udział w obronie Sewastopola. Ostatnia ciężka rana z eksplozji pocisku moździerzowego dała jej przepustkę do ewakuacji. Wkrótce po tym Sewastopol został zdobyty. Za swoje zasługi Pawliczenko otrzymała order Złotej Gwiazdy Bohatera Związku Narodowego.

„Battle for Sevastopol” to niezły film wojenny, niepozbawiony – z uwagi na kobietę jako głównego bohatera – pierwiastków obyczajowych. W „snajperskich filmach” kamera skupia się przeważnie na akcji i specyfice profesji. „American Sniper” przełamał ostatnio nieco konwencję ukazując tytułowego żołnierza w szerszym kontekście. Opowieść o Pawliczenko jest odmienna – tu sceny batalistyczne są raczej dodatkiem do „opowieści o życiu”. Jest więc sporo o wczesnych latach dziewczyny, jej miłościach – tych pokojowych i tych frontowych oraz słabsze wstawki z amerykańskiej podróży, w której bohaterka poznała panią Roosevelt.

Choć dziś Krym w pierwszej kolejności kojarzy się z konfliktem Rosja – Ukraina a film w mało wysublimowany sposób promuje radziecką chwałę wojenną, produkcja nie jest współczesną rosyjską agitką. Choć wydaje się to nieprawdopodobne w roku 2015 – współprodukcja ukraińsko – rosyjska pozostała ponad podziałami politycznymi i nie ma tu scen powiewającego radzieckiego sztandaru (co w wielu współczesnych super-rosyjsko-produkcjach razi na kilometr).

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31 sierpnia 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , ,

Black Sea

black_sea„Sorry, taki mamy klimat” słyszy kapitan Robinson (Jude Law) kiedy pyta o przyczyny zwolnienia go po 11 latach dowodzenia statkami podwodnymi. Angielskie wybrzeża pełne są zacumowanych na zawsze szrotów a nabrzeżne bary pełne zgorzkniałych wilków morskich bez pensa przy duszy. Tak zaczyna się opowieść straceńczej misji na Morzu Czarnym.

Kapitan Robinson o zabawnym szkockim akcencie dobiera sobie szemraną załogę, składającą się z Anglików i Rosjan. Anglicy to sfrustrowane zbiry, Ruscy oczywiście ni w ząb nie rozumieją angielskiego i mają sentyment do dawnych Sowieckich Sojuzów. W opowieści pojawia się także cwany biznesmen – szwarc charakter. Okrojona do minimum załoga gierojów wsiada w Sewastopolu na skorodowany do granic możliwości poradziecki statek podwodny.

Po zatrzaśnięciu włazu sprawy zaczynają przybierać nieoczekiwany obrót.

Film Kevina Macdonalda to mariaż przygody z marynistyką. Motorem napędowym opowieści jest wyprawa po złote runo – w tym przypadku po bajkowe złoto Stalina w niemieckim U-Boocie 🙂 O ile bajeczkę o zaginionym skarbie można od biedy przełknąć i spokojnie śledzić losy załogi, to sekwencje na pokładzie zdają się mocno ocierać o fantasy. Oderwanie od realiów w filmie przygodowym nie musi razić, jeśli scenarzysta nie przesadza z nadmiarem fantazji. „Black Sea” nosi w sobie taki nadmiar absurdu, że idzie na dno bez pomocy szemranej załogi. Trochę szkoda, bo klimat wnętrza dorównywał klasykom „Das Boot” czy „The Hunt for Red October” a Jude Law jest gwarantem raczej dobrego kina.

Mimo długiej listy gaf „Black Sea” spodoba się wszystkim zwolennikom filmów akcji – tym razem nie będzie machania nogami i Chucka Norrisa a klimat budują role Jude Law i Konstantina Khabenskiego (Chabieńskiego?). Ten ostatni to doskonały rosyjski aktor znany choćby z cyklu „Straż Nocna / Dzienna”.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 25 Maj 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , , , ,

Stalingrad (2013)

stalingrad2013

Film Fiodora Bondarczuka, autora doskonałej „9 kompanii” jest kolejną ekranizacją losów wielkiej bitwy.

Zrobiony z wielkim rozmachem rodem z amerykańskich wytwórni film nie wychodzi jednak poza ograną już formułę. Akcja ogranicza się do jednej ulicy z widokiem na kluczowe ruiny domu, w którym przyczółka borni zbieranina przypadkowych, ale wyłącznie dzielnych radzieckich gierojów. Towarzyszy im mieszkanka domu, która dając przykład wszystkim kobietom Komsomołu nie chce opuścić swojego domu aż do końca.

Ciekawostką pozostaje Thomass Kretschmann – niemiecki aktor grający wczeniej w filmie o tym samym tytule (1993). Pozostałych Niemców nie warto wspominać. Krwawe bestie ziejące ogniem, to w gruncie rzeczy mięso armatnie dla radzieckiej armii.

„Stalingrad” wpisuje się w rys nowoczesnego kina rosyjskiego. Kino robione z rozmachem i przepełnione patriotyzmem. Polaków takie kino zapewne będzie drażnić z uwagi na patetyczny, radziecki nastrój. Już sam początek wróży propagandę: bohaterscy rosyjscy ratownicy przybywają pomóc niemieckim turystom uwięzionym w ruinach japońskiego miasta. Trzy w jednym – towarszysze, dawni wrogowie oraz radziecka chojność i odwaga.

Dalej jest jeszcze straszniej. Bzdurne, ale efektowne wizualnie sceny batalistyczne, męstwo radzieckich towarzyszy umierających z ważnym przesłaniem dla świata i uśmiechem na ustach. Niemiec, który gwałci Rosjankę, żeby po chwili cierpieć katusze egzystencjalne.

To, co zostaje w pamięci to efekt niczym z wymuskanych poetycko chińskich eposów – pruszący niczym śnieg, czarny pył spalenizny.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 grudnia 2013 w kino 2013

 

Tagi: , , , ,