RSS

Archiwa tagu: złodzieje

Gad. Spowiedź klawisza – Paweł Kapusta

Brud, smród i ścisk, to pierwsze co pozostaje w pamięci po wsłuchaniu się w opowieści klawiszy. Rytuały codzienności przykryte rozpaczą chorej urzędowej biurokracji i nieustanna walka o psychiczną dominację to kolejne spostrzeżenie z opowieści o krainie więzień.

Paweł Kapusta oddaje głos „gadom”: oddziałowym, wychowawcom, dyrektorom i dowódcom zmian. Wspomnienia pracowników służby więziennej nie napawają optymizmem. Spod sensacyjnych historyjek o osobliwych kuracjuszach zakładów karnych wyziera szara i smutna lichość polskiego systemu penitencjarnego.

Truizmem byłoby wyliczanie czym więzienie być powinno. „Gad” dobitnie przypomina, czym jest w rzeczywistości – patologią dla tych za i tych przed kratami. Smutne. Porażające.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 października 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , ,

Szemrane Towarzystwo Niegdysiejszej Warszawy – Stanisław Milewski

Szemrane_towarzystwo

Szrajbuję Ci ksywę, byś kumał co słychać z naszymi sztamakami Józkiem i Jaśkiem. Przed Wojtkiem poganiali oni do Kalisza za żłob na jucht dolinowy do motja. Przy robocie dziakowali kiftanowi 2 majchry, za co szpagaty zabindowali im manele i wsadzili do kwaczu.

Opowieść Milewskiego zaczyna się spacerem w miejscach, których nie ma już nawet na zabytkowych dagerotypach. Warszawa, dziś ogromna aglomeracja wchłaniająca kolejne miasteczka w promieniu kilkunastu kilometrów od centrum, jeszcze w XIX wieku skupiała się wokół Starego Miasta i kilku ulic Śródmieścia. Szemrane towarzystwo istniało od zawsze. W Warszawie bywało się na robocie, u siebie tolerowało wyłącznie swojaków. W takie miejsca nie zagłębiał się nikt, komu życie było miłe.

Wiktor Gomulicki wspominał, że w młodości znał człowieka pamiętającego czasy, gdy na Marywilu – tam gdzie dziś Teatr Wielki – rozciągało się pustkowie pełne dołów, na które nikt nie śmiał zapuścić się nocą w obawie, by go nie obdarto.

Milewski sięga daleko, momentami aż do czasów zaborów. Ma to swój sens, zważywszy zarówno na obyczaje przestępczego światka jak i skorumpowanego i zdemoralizowanego ówczesną sytuacją polityczną aparatu sprawiedliwości. Wspomina chociażby „Libri maleficorum et damnatorum (księgi złoczyńców i skazańców) – prawdziwy literacki relikt poprzednich stuleci.

„Kto by okradł króla lub rycerza, ulegnie oszelmowaniu, czyli obcięciu jednego ucha” – stanowiło dawne prawo rozciągnięte potem i na inne przypadki kradzieży w przypadku recydywy (…)”

Książka skupia się jednak przede wszystkim na początkach XX wieku – czasach doliniarzy, szopenfeldziarzy i wszelkich odmian „szemranego towarzystwa”. Bogato ilustrowana opowieść klasyfikuje złoczyńców w iście biologiczną tablice gatunków, dzieląc na kategorie i hierarchie złodziejskiej diaspory. Całość nieodzownie kojarzy się z musicalem „Halo Szpicbródka” czy klimatyczną komedią „Vabank”. To oczywiście tylko część przedwojennego blichtru warszawskich „chłopców z ferajny”. Największą grupę stanowili nadal ordynarni złodzieje i dziwki z przedmieść, zazwyczaj nie mieszczący się w kadrze kolorowych retro kryminałów.

Autor skrupulatnie odnotowuje największe zbrodnie stolicy, które na długie miesiące rozpalały szpalty lokalnych gazet. Czytelnicy zaznajomieni z największymi sławami przestępczego światka z wypiekami na twarzach czekali na kolejne doniesienia „Kuriera Warszawskiego”.

Te mrożące krew w żyłach naszych pradziadków opowieści nie szokują już tak bardzo, momentami wręcz śmiesząc zaprzeszłą obyczajowością czy skalą. W wieku XXI zmieniła się perspektywa: szemrane towarzystwo stało się elitą w garniturach, bez pośpiechu okradającą ogół w majestacie prawa.

„Szemrane towarzystwo niegdysiejszej Warszawy” to pozycja popularno – naukowa i nie każdemu przypadnie do gustu. Będzie natomiast doskonałym uzupełnieniem wiedzy dla Varsavianistów i miłośników historii.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 września 2016 w literatura 2016

 

Tagi: , , , ,