RSS

Archiwa tagu: zabójca

Staircase

Telefon z eleganckiej rezydencji przy Cedar Street w Durham stawiia na nogi lokalną policję. Na miejscu funkcjonariusze wpadają na rozhisteryzowanego Michaela Petersona, który twierdzi, że jego żonie zdarzył się śmiertelny wypadek.

Obrażenia ofiary i mętne wyjaśnienia małżonka motywują policjantów do zabezpieczenia miejsca i zakwalifikowanie sprawy jako podejrzenie zabójstwa.

Zszokowana rodzina Petersonów staje murem za głową rodziny rozpoczynając długą batalię sądową. W trakcie dochodzenia i procesu na jak wychodzą kolejne niewygodne fakty z życia pisarza. Tytułowe schody są niemym świadkiem  wydarzenia, które dla jednej strony są brutalnym mordem a dla drugiej niespotykanym tragicznym splotem okoliczności.

Fabularna wersja głośnej sprawy Michaela Petersona opowiada dwie historie. Pierwsza z nich to żmudny proces sądowy i próba odpowiedzi na pytanie kto zabił. Druga to historia powstawania dokumentu, który zapoczątkował gatunek „true crime” latami relacjonując kolejne wzloty i upadki hipotetycznego sprawcy.

W roli głównej doskonale balansujący między winą a niewinnością Colin Firth.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 9 września 2022 w seriale, seriale 2022

 

Tagi: , , , ,

The American (2010)

Człowiek od mokrej roboty Jack (George Clooney) zaszywa się na włoskim zadupiu. Tajemnicza profesja jaką się para trzyma Jacka w ciągłym napięciu i gotowości. Włoskie miasteczko nie jest wystarczająco anonimowe dla człowieka ściganego przez groźnych przeciwników. Killer chciałby się wycofać z „zawodu” choć sam najlepiej wie, że wyjście jest tylko jedno – musi umrzeć.

W oryginalnym opowiadaniu Martina Bootha Włosi nazywają bohatera  „Signore Farfalla”, bo Amerykanin maluje motylki i udaje, że to jego główne zajęcie. Signor Farfalla spaceruje po cichej okolicy, słucha muzyki poważnej i rozprawia z księdzem o istocie Boga i przeznaczeniu.

W filmie Jack jest nazywany „motylkiem” przez kobiety. Jedna – bo widziała jak rozczula się nad robaczkiem. Druga – bo widziała tatuaż na karku. Pan Motylek wciąż tkwi w nerwowym dygocie. Film Antona Corbijna („A most wanted man” , „Control”) nie należy do gatunku thrillero-strzelanek, ale to bynajmniej też nie „Pod słońcem Toskanii” w męskim wydaniu. „The American” ma swój klimat, boski Clooney świetnie się w nim odnajduje. Warto zobaczyć dla samej Abruzji i gołej baby wychodzącej z jeziorka 🙂

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 21 września 2017 w kino 2017

 

Tagi: , , ,

Anatomia Zła

anatomia-zlaEmerytowany „cyngiel” mafii po odsiadce Lulek otrzymuje propozycję nie do odrzucenia. Łapki trochę mu sie trzęsą – wszak dobre kilka lat spędził za kratami. Do swojej roboty zatrudnia kipiącego testosteronem i oburzeniem na „system” byłego żołnierza. Sierżant Waśko na służbie odstrzeliwał złych Talibów, szybko więc wkręca się w intrygę.

Banalny scenariusz Jacka Bromskiego zgrzyta na każdym kroku. Misterna intryga panów z Warszawki przypomina zagadki Bodzia z Ulicy Sezamkowej. Genialny plan zbrodni wymyśliłby chyba Szwedzki Kucharz z Muppetów (i byłby przy tym równie zabójczy). Moralne dylematy bohaterów nakreślone są subtelnie ręką orangutana. Piotr Głowacki w tradycyjnej roli ci(a)py i ujmująca postać młodej dziwki dopełniają szyku.

Co zadziwiające film daje się obejrzeć i broni przed zaszczytną kategorią ‚kupa”, stosowaną w niniejszym blogu dla dzieł zaiste powodujących zatwardzenie. W przypadku „Anatomii zła” to zasługa Krzysztofa Stroińskiego i Marcina Kowalczyka. Stroiński, dawny demon „emzetki” Leszku z kultowego „Daleko od szosy” dobrze wpisuje się w rolę pana kapelusika na codzień i wujka same zło od święta. Kowalczyk pozytywnie zaskakuje powagą i manierą wkurzonego obywatela.

Zapomniałbym o motto filmu: „wszyscy kradną” (alias „układ sięga wyżej niż myślisz”).

Brawo Bromski! Brawo ten pan! Nie zapominajmy, że to autor trzech gniotów o „U Pana Boga [gdzieś tam]”.Szkoda, że zapomniał o swoim ‚Zabij mnie glino” z 1987.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 grudnia 2016 w kino 2016

 

Tagi: , ,

True Story

True storyHistoria spotkania dwóch ludzi: dziennikarza New York Times’a Michaela Finkela z mordercą Christianem Longo. Nie jest to może dzieło wybitne, ale na tle klasyków gatunku (choćby „Dead Man walking”) wypada całkiem dobrze.

Dla dziennikarza skompromitowanego i usuniętego z topowej gazety przypadek staje się ostatnią deską ratunku. Ukrywając się w Meksyku Longo podawał się właśnie za Finkela. Niczym Truman Capote z jego „Z zimną krwią” Finkelowi marzy się powrót na rynek wydawniczy w glorii wybitnego dziennikarza faktu.

Gorliwość i słabo skrywane podniecenie wykorzystuje Longo – pozornie skrywający głębsze, dramatyczne przemyślenia morderca.

 

Nieznana bliżej dla polskiego widza sprawa zabójstwa żony i trójki małych dzieci jest popisem pary aktorów, którzy pojawili się już razem na ekranie w nieco lżejszym repertuarze. Finkela gra Jonah Hill, Longo – James Franco. Obaj aktorzy rzetelnie odgrywają swoje role, z lekkim wskazaniem na Franco. To właśnie dzięki Jamesowi Franco nadającemu swojemu bohaterowi aureolę tajemnicy film trzyma w niepewności (prawie) do końca.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31 grudnia 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , ,

W otchłani mroku – Marek Krajewski

W otchlani mroku KrajewskiPiąta w kolejności powieść, której bohaterem jest Edward Popielski. Marek Krajewski krzepnie w swoim pisarstwie, eksperymentując nieco z formą. „W otchłani mroku” po raz pierwszy pojawia się zapis w pierwszej osobie. Format ten ma swój powód, którego w recenzji wyjawiać nie należy. Książka nie ma też precyzyjnych ram czasowych jak miało to miejsce w cyklu o Eberhardzie Mocku. Nie oznacza to całkowitego zagubienia w czasie. Autor w charakterystyczny sposób nadaje rytm opowieści dzieląc wątki latami.

Zasadnicza akcja „Otchłani..” toczy się w chaosie 1946 roku. Umiejscowiona tuż po „Rzekach Hadesu” akcja zastaje Popielskiego bezpiecznego po nagonce UB. To jednak wciąż zdewastowany Wrocław, który dopiero co przestał nazywać się „Breslau”. Ulice przywalone gruzem i pogorzeliskami są niemym świadkiem parady zwycięzców. Armia Czerwona traktuje miasto jak należne trofeum. Jak hordy Czyngis Hana biorą wszystko – od rowerów i srebrnej zastawy – po dziewictwo uczennic gimnazjum. Creme de la creme książki jest jednak irracjonalna w tych warunkach walka filozofów. W otchłani piekła, gdzie UB walczy o prymat bestialstwa z Armią Czerwoną i NKWD, dwóch profesorów akademickich rozpoczyna śmiertelnie poważny spór o dogmaty ludzkiej egzystencji.

Krajewski nie byłby sobą, gdyby akcja nie zakotwiczyła we współczesności. Rok 2012 służący autorowi za wstęp i arenę książkowej pointy poprzedzają jeszcze dwie daty: 1989 i 1991. Przaśne lata III RP spajają mroczną przeszłość z teraźniejszością w tradycyjnie u tego autora zaskakujące „brakujące ogniwa”.

Chociaż proza Marka Krajewskiego rozrosła się do małego zbiorku a kolejny kryminał w zasadzie idzie przetartą ścieżką poprzedników, nadal przyjemnie czyta się tego autora. Raz jeszcze można cieszyć się z maestrii wrocławskiego pisarza, życząc mu kolejnych udanych książek z galaktyki Popielskiego i Mocka.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 lutego 2015 w literatura 2015

 

Tagi: , , , , , , , , , , ,

John Wick

john_wickNie rusz lwa, jak lew … 

Co najbardziej wkurza spokojnego faceta? Kiedy ktoś ruszy jego nawoskowaną brykę. Jeśli tą bryką jest retro Mustang ’69, a ruskie zakapiory przy okazji zabiją małego pieska, dochodzi do wrzenia. Jeżeli do wrzenia doprowadzony jest „emerytowany zabójca” – klękajcie narody.

Na dźwięk nazwiska „John Wick” wszystkie zbiry New York City robią „oj oj” cieniutkim głosem. Ferajna częściej nazywa go „the Boogeyman”  lub bardziej słowiańsko „Baba Yaga”. John, ustatkowany emeryt, jest legendą elity killerów. Wkurzony brakiem pieska postanawia znaleźć oprawcę czworonoga. Honor nie pozwoli mu odpuścić nawet mając do czynienia z armią uzbrojonych Rusków. Każdemu przeznaczy chwilkę i przynajmniej dwie kulki w czoło.

„John Wick” to dzieło dwóch facetów parających się wcześniej kaskaderką a odpowiadający za scenariusz Derek Kolstad błysnął dotychczas dwoma filmami z Dolphem Lundgrenem. Fachowcy zadbali o oprawę i choreografię widowiska w sposób perfekcyjny, niespecjalnie przejmując się głębią psychologiczną. Początkowe sceny można uznać za obowiązkowy wstęp, po którym następuje klarowna napierdzielanka. Keanu sprawnie macha kończynami, jeszcze lepiej rozmazując ruskie mózgi na eleganckich tapetach.

Solidna Baba Yaga

„John Wick” byłby zarówno doskonałym komiksem jak i świetną grą. Film stworzony przez fachowców od naparzanek jest solidnym kinem akcji bez najmniejszej potrzeby myślenia. Takie obrazy są potrzebne, choć ich wtórność momentami przytłacza. Zatrudnienie drewnianotwarzego Reeves’a było strzałem w dziesiątkę. Nazwisko gwiazdy podniosło rangę widowiska  „oczko wyżej” niż podobne widowiska „B klasy”. Sukces box office przełoży się też z pewnością do kolejnych produkcji we franczyzie. Prequele i sequele aż się proszą – Keanu będzie mógł odcinać kupony przez następne kilka lat… jak Birdman.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 15 lutego 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , ,

The Iceman

movies-the-iceman

Rysio Kukliński to postać autentyczna. Kochający ojciec, dobry mąż, porządny obywatel. I perfekcyjny zabójca. Przypisuje się mu ponad 100 morderstw, wykonanych głównie na zlecenia bossa mafijnego, Roya DeMeo. Był nowatorski – przydomek dostał z uwagi na metodę, którą wymyślił – zamrażał ofiary (lub ich części) żeby nie pozwolić analitykom policyjnym na określenie momentu śmierci.

Film „The Iceman” to klasyczny obraz gangsterski. Lata 70-te z ich stylistyką, smutni faceci w długich, czarnych limuzynach, rozmowy w cichych gabinetach pełnych ciężkich mebli. Michael Schannon (znany z serialu „Boardwalk Empire„) doskonale wciela się w rolę seryjnego zabójcy. Jego ciężka i zwalista sylwetka, nerwowy sposób bycia i porywczość kreują bohatera z krwi i kości. Świetny jak zwykle jest też Ray Liotta w roli mafioza.

Jedyne co można zarzucić filmowi to brak informacji, że ktoś taki istniał naprawdę i nieco pokręcony wątek Roberta Pronge, który w filmie urasta do konkurenta Icemana (w rzeczywistości był raczej jego pomocnikiem). Nie powala też Winona Ryder grająca swoimi olbrzymimi, wylęknionymi oczami tak, jakby od początku wiedziała, że jej mąż do morderca.

Btw.: kolejna rólka Weroniki Rossati – tym razem wypowiada kilka zdań 🙂

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 listopada 2013 w kino 2013

 

Tagi: , , , ,

Killshot (2008)

killshot Taka sobie historyjka. Małżeństwo z problemami przypadkowo staje się problemem dla zawodowego cyngla mafii (Mickey Rourke), u boku którego szaleje przypadkowy kompan – impulsywny i niezrównoważony Richie Nix. Zatwardziały bandzior ma swoją ludzką twarz i zadziwiające imię Armand 🙂

Poprawnie napisany scenariusz, poprawnie poprowadzona historia i budowanie napięcia. Nieźli są też aktorzy, bo oprócz dwójki killerów (Rourke, Joseph Gordon-Levitt) nieźle grają Diane Lane i Thomas Jane (małżeństwo z kłopotami) i Rosario Dawson (znana m.in. z Clerksów czy Transu).

Pomimo poprawności i niezłego aktorstwa film nie ma w sobie zbyt wiele inwencji i odkrywczości. W rachunku ostatecznym to niezły film do obejrzenia z kasety VHS.

Dla fanów miękko – twardego Mickeya Rourke

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 listopada 2013 w kino 2013

 

Tagi: , ,