RSS

Archiwa tagu: wojsko

Limbo – Melania Mazzucco

Sierżant Manuela Paris z dywizji strzelców wraca do rodzinnego Ladispoli pod Rzymem. W domu czeka ją długa rehabilitacja po ranach jakich doznała w trakcie wybuchu miny pułapki w trakcie służby. Rany fizyczne to nie jedyna pamiątka po Afganistanie. Równie groźne co pogruchotane kości nóg są rany na psychice i nieuleczony żal po utraconych żołnierzach.

W Ladispoli czeka na Manuelę zwykłe życie rodzinne – tak inne od codziennych patroli w pustynnej okolicy. Ale prócz matki, siostry i nowej rodziny ojca włoska pani sierżant spotka jeszcze kogoś. Tajemniczego mężczyznę w pustym o tej porze roku hotelu.

Portret współczesnej kobiety jakże dalece obiegającej od tradycyjnej włoskiej roli żony i matki. Wnikliwy i  rozbudowany.

Dzieląc opowieść na „Live” i „Homework” Melania Mazzucco nadaje historii rytm dwóch równoległych światów – spokojnej choć gorzkiej egzystencji w Ladispoli i stresującej ale i podniecającej służby w wojskowej bazie.

Świetnie napisana, jak zawsze u Mazzucco.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 października 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , , , ,

Last Flag Flying

Larry „Doc” Shepherd (Steve Carell) odnajduje dwóch kumpli z Wietnamu – barmana Sala (Bryan Cranston) i Wielebnego Muellera (Fishbourne). Stara wojskowa „sztama” ma być lekiem na zbolałe serce „Doca”. Larry musi pochować swojego syna – młodego U.S Marine, który zginął w Iraku. Podróż staje się dla trójki weteranów chwilą refleksji nad własną przeszłością. A przy okazji ciętą obserwacją współczesnego świata.

„Last Flag Flying” dotyka ulubionych tematów Ameryki – sensu toczenia wojen i umiłowania własnej armii. Tym razem nie w duchu powiewającej flagi, choć gwieździsty sztandar pojawia się już w tytule. Smutna konstatacja, że ofiary wojen to nie tylko bohaterowie polegli na polu chwały pachnie banałem. Podobnie jak bohaterowie poszeregowani na pozytywnych i złych (tu jak zawsze bezduszny pułkownik sztabowy). Na szczęście przekaz filmu jest ciut bardziej skomplikowany, zataczając kręgi o przyjaźń, godność i dążenie do prawdy. Mimo ciężkiego dramatycznie motywu wiodącego klimat opowieści jest zaskakująco pozytywny.

Znany z komediowych ról Steve Carell stara się udowodnić, że nie samym śmiechem człowiek żyje. Tak mocno, że jego smętna paszcza łamie serce niemalże w każdej ze scen. Problemem tego aktora jest jednak jego twarz, w której dopatrujemy się zgrywu nawet w najczarniejszych filmowych kreacjach.

Smutno-smętną kreację Carella ubarwiają pozostali dwaj bohaterowie. Cranston i Fishbourne, momentami pozują na parę komiczną w klasycznym układzie „szalony plus stateczny ale nie szarżują. Dobrą grą Cranstona film zyskuje na lekkości, wychodząc poza schemat opowiadania o kondukcie żałobnym i problemach w U.S. Army.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 1 października 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , ,

Journey’s End

4 dni pomiędzy osiemnastym a dwudziestym pierwszym marca 1918 roku. Okopy w Saint-Quentin, Aisne. Po czterech latach morderczych walk i pogrzebaniu milionów istnień obie strony tkwią w okopach frontu zachodniego. Wkrótce ma nastąpić potężne uderzenie armii niemieckiej, znanej w historii I Wojny Światowej pod nazwą „operacja Michael”. Zderzenie, którego jedynym efektem będzie czasowe przesunięcie linii walk. I prawie pół miliona zabitych.

W oczekiwaniu na niemiecką ofensywę, w okopach Brytyjczyków rozgrywa się niemy dramat. Znużeni służbą szeregowcy mają nadzieję, że ich wachta skończy się zanim wróg zaatakuje. Oficerów nie stać na taki komfort. Każdy z osobna zmaga się z wizją nieuchronnej rzezi.

„It was late in the evening when we came at last to our journey’s end”

„Kres Drogi” z 2017 roku to siódma (!) ekranizacja nobliwej sztuki teatralnej R.C. Sheriffa z 1928 roku. W pierwszej z nich, wystawionej w londyńskim Apollo Theatre zagrał Laurence Olivier.

Sznyt Melpomene wyraźnie odczuwa się we współczesnej produkcji studia Lionsgate, której głównym miejscem pozostaje pogrążona w ciemności oficerska ziemianka.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 15 września 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , ,

Slużby specjalne. Podwójna przykrywka – Patryk Vega

Wystarczy spojrzeć na okładkę, by zrozumieć podmiot liryczny książki. Z taką fizis Jarosław Pieczonka nie musiał czuć się obco wśród wszystkich zbójów i bandziochów ,z jakimi przyszło mu się potykać. A nawet lubić, co sam – nie bez dużej satysfakcji – wielokrotnie przyznaje.

Bo jak powszechnie wiadomo, szacun na dzielni to jednak podstawa.

Kolejna z książek Patryka Vegi, którą czyta się jak dobrą powieść kryminalną. Vega ma naturalny talent do beletryzowania polskich patologii na osi policja – zbiry. Jaką męką musiało być wysłuchanie i ubranie w słowa wywiadu rzeki z Pieczonką ergo „Majami” wie natomiast tylko sam autor.

Podążając za wyznaniami szarej eminencji polskiego wymiaru sprawiedliwości Vega stara się jak może, żeby bohatera Pieczonkę prowadzić ścieżką rycerza w błyszczącej zbroi. Nie zawsze się udaje, bo życiorysowi „Majami” bliżej jest do mafijnych oponentów niż do sznytu mściciela bez skazy.

Tytułowa „podwójna przykrywka” to dygresja do kilku wcieleń Pieczonki Jarosława – zarówno podczas pracy w kontrwywiadzie jak i podczas kafarowania u kilku trójmiejskich bonzów biznesowych.

Czytać między wierszami 🙂

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 5 marca 2018 w literatura 2018

 

Tagi: , , , ,

Ostatni Bastion (2001)

ostatni-bastionDo wojskowego więzienia ukrytego za zabytkowymi murami starej twierdzy zostaje doprowadzony generał Eugene Irwin.  Już od pierwszych scen wykuta w granicie amerykańska twarz Roberta Redforda gwarantuje nieskalany charakter i żelazną wolę legendy poprzednich wojen.

Równie przewidywalny jest ponurak w stroju pułkownika. Gandolfini (pułkownik Winter) pod dobrotliwym uśmieszkiem skrywa naturę maniakalną.

Konflikt na linii: stary wojenny wyga kontra pan ważny z zaplecza szybko przeistacza się w globalną katastrofę. Tytułowy ostatni bastion faktycznie zmienia się w średniowieczną fortecę, wliczając w to (uwaga spoiler) niby-średniowieczne machiny oblężnicze. Absurd goni absurd a kreślone grubą krechą pomysły reżysera momentami mogą zwalić z nóg.

„The last castle” byłby kompletną porażką, gdyby nie kilka topowych nazwisk w czołówce. Redford wyciąga najgorsze szmiry z poziomu „Polsat na Bis” do „przynajmniej akceptowalnych” historyjek. Gandolfini – momentami zbyt przerysowany – nadaje swojej roli kolorytu, za który go kochamy. W filmie z roku 2001 nieźle zagrał również Mark Ruffalo. Całość podlana gęstym sosem patosu da się spożyć po starannym wypłukaniu, w stanie doskwierającej nudy.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 września 2016 w kino 2016

 

Tagi: , , , ,

Armadillo

ArmadilloDokument o egzotycznym, bo duńskim kontyngencie wojskowym w Afganistanie. Żołnierze stacjonują w bazie Armadillo położonej w południowej prowincji na skraju strefy wojny. Okolica jest niespokojna, więc wojsko ma sporo obowiązków.

Autentyzmu dodaje filmowi chropowaty język duński – równie egzotyczny jak afgańskie narzecza.

„Armadillo” portretuje wojaków w zaangażowany sposób. Rozpoczyna od wywiadów z młodymi kogucikami strojącymi się na wojnę, kończy stężałymi twarzami facetów, którzy swoje przeżyli. To co pośrodku obrazuje wojnę daleką od hollywoodzkich sceneriuszy. Nuda, rutyna, garnizonowe życie kilkudziesięciu facetów rzuconych na środek pustkowia tysiące kilometrów od MTV i internetu. Kiedy codzienność patroli zaburza poważna akcja, z żołnierzy wychodzą emocje i pierwotne instynkty.

W gruncie rzeczy Armadillo to próba odpowiedzi na pytanie – czy można sprawiedliwie sądzić żołnierza za jego czyny? Prawda jest relatywna.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 marca 2016 w dokument, kino 2016

 

Tagi: , , , , ,

Batalion czołgów – Josef Skvorecky

batalion_czolgow Świat komunistycznego wojska w zapadłej czeskiej dziurze widziany oczami Dann’ego Smirzickiego.

Powieść napisana w 1954 roku, wydana już na emigracji w Kanadzie w 1971 musiała stanąć ością w gardle czechosłowackich kacyków. Smirzycky – nie jedyny, choć podstawowy bohater – dołącza do szeregu, w którym stoi poczciwy CK pucybut Josef Szwejk.

Opowieść rozpoczyna się od kompletnej porażki ideologiczno – instytucjonalnej czyli od manewrów batalionu czołgów. Niczym wzorzec z Servres, nad każdym z czechosłowackich wojaków czuwa duch Szwejka z miną poczciwego idioty. Idiotów jest tu zresztą sporo – cały batalion.

„Porucznik Różiczka spojrzał na sierżanta łagodnymi oczami kelnera. Wyglądał na inteligentnego, co było wspaniałym złudzeniem”.

Życie jednostki wypełnione jest mistrzowskim unikaniem obywatelskich obowiązków i odliczaniem dni do cywila. W obliczu niemożliwej do uniknięcia konfrontacji z majorem Boroviczka zwanym Malutkim Diabłem żołnierze uciekają się do dobrotliwego uśmiechu i bełkotliwego powtarzania socjalistycznych komunałów. Perłą jest egzamin na odznakę Fuczika, szczyt na który wznosi się socjalistyczna myśl dowództwa za wszelką cenę starającego się udowodnić sukcesy wychowawcze wśród młodych poborowych.

„<<Daleko od Moskwy>> to jest, znaczy się… niby … jak to się mówi…, taka …. to jest ta, taka książka co w niej … znaczy się oni.. w tej książce …niby tyn, no tyn pisarz, on tam napisał jak oni… tyn tego … jak tam było … wtedy, że to było… daleko od Moskwy, … że znaczy się bardzo daleko od Moskwy (…)”

Oprócz wykuwania myśli ideologicznej, kadra oficerska stara się tchnąć w wojsko kulturę organizując wieczorek poezji i recital piosenki wojskowej. Rozkaz jest rozkazem i nawet największy z leserów, mówiący w nieistniejącym oficjalnym języku czechosłowackim przedstawia tradycyjną piosenkę o marnym życiu na Hawajach. Zimny pot oblewa kontaktujących jeszcze oficerów. Tymczasem żołnierze myślą wyłącznie o swoich Janeczkach, cywilu i zimnym piwku. Dużą estymą cieszy się opowieść o zachodzącym nad górami księżycu, którego pointa jest ni mniej, ni więcej taka:

„I znów jeden miesiąc w dupie”

Każdy z rozdziałów książki stanowi sam w sobie literacki majstersztyk, doskonale opisując samo wojsko, ale też lakonicznie kreśląc stan umysłu całego społeczeństwa CSRS.

Batalion kapitana Vaclava Matki to fantastyczna alegoria nieistniejącej krainy czechosłowackiej. Kraju Rad bratniemu ZSRR, w którym na siłę próbuje się odciągnąć poczciwych Czechów i Słowaków od spokojnego życia. Szkolenie wojskowe może przynieść tylko jeden rezultat – kompletną klapę. Skvorecky w nieosiągalnym dla nas stylu czeskiego luzu perfekcyjnie ujmuje gdzie Czesi mają radzieckie porządki i socjalistyczną ideologię. Powieść jest prawdziwą perłą literatury ale też bombą o dużej masie działającej na umysły. Nic dziwnego, że „Batalion Czołgów” nie ukazał się po latach w Kanadzie a polskie wydanie zaistniało wyłącznie w drugim obiegu.

„(…) Jak powiedział Gorky: przyczyną wszystkiego jest literatura”*

 

* w rzeczywistości, był to podporucznik Prouza

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 22 sierpnia 2014 w literatura 2014

 

Tagi: , , , ,