RSS

Archiwa tagu: Tom Hardy

Peaky Blinders – Season 04

Rodzina Shelby skłócona po wydarzeniach sezonu 3 jest rozproszona. Nowe zagrożenie zmusza członków Peaky Blinders do odłożenia na bok starych animozji.

Do miasta przybyli chłopcy z Nowego Jorku. Dawny znajomy rodziny, Luca Changretta wraca do Birmingham zneutralizować konkurentów w branży nielegalnego handlu whisky. Wsparty potęgą amerykańskiej Cosa Nostry Włoch jest pewien szybkiego zwycięstwa.

Pomiędzy interesami Shelby’ch i Włochów staje żydowska mafia Alfiego Solomonsa.

Doskonała rola Adriena Brody’ego dodała ognia serialowi, który okrzepł i zaczął kręcić się wokół własnej osi. Popis dał i Tom Hardy w wyrazistej kreacji żydowskiego króla kryminalnego Londynu. Ci panowie zasługują na swoje serialowe spin-offy 🙂

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 4 czerwca 2020 w seriale

 

Tagi: , , , , , ,

Peaky Blinders – season 02

Drugi sezon „Blindersów” nie traci impetu. Sugestywnej grze Cilliana Murphy’ego towarzyszy tym razem Tom Hardy w roli żydowskiego piekarza. Urodzonemu w Londynie Hardy’emu rola Alfiego Solomona musiała przynieść niebywałą radochę 🙂

Apetyty Tommiego Shelby rosną wraz z umacnianiem się organizacji. Peaky Blinders sięgają po Londyn, raz jeszcze twardo stając na drodze potężnemu gangowi Włocha Sabiniego. Sojusznikiem w nierównej konfrontacji ma być żydowska mafia z Camden Town. Przymierze z Alfie Solomonem to jednak nie przelewki i przywódca prowincjonalnego Peaky Blinders musi udowodnić swoją wartość. Na scenie po raz drugi pojawia się komisarz Campbell pielęgnujący osobistą nienawiść do Tommiego Shelby i planujący definitywny koniec rzezimieszka z Birmingham.

Apogeum sezonu to wyścigi „Derby Day” w Epsom, miejscu opanowanym przez Sabiniego.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 25 grudnia 2018 w seriale

 

Tagi: , , , ,

Venom

Life Foundation, megakorporacja Carltona Drake w tajemnicy sprowadza na Ziemię obcych. W tajnym laboratorium trwają próby zespolenia pozaziemskich organizmów z dawcami. Symbionty, co oczywiste, wydostają się spod kontroli a jeden z nich opanowuje organizm ambitnego dziennikarza Eddiego Brocka. W pogoni za glutowatym, czarnym zbiegiem z laboratorium Carlton Drake zarządza polowanie na Eddiego Brocka.

W komiksowym wszechświecie Venom nierozerwalnie łączy się z postacią Spider-Mana. Twórcy Venoma A.D. 2018 mieli nie lada problem, żeby wybrnąć z komiksowego kanonu i skierować uwagę na czarnego stwora. Tkając własną kulawą bajeczkę o początkach antagonisty Człowieka Pająka musieli sklecić historię alternatywną, która nie tylko zaciekawi widza ale i wykrzesa z czarnego luda minimum sympatii. Zgrzytów na linii komiks – film i tak nie zabrakło, a w „Venomie” wyraźnie brakuje kolesia w czerwono-niebieskim trykocie. Chociażby mignięcia, gdzieś na dachu budynku.

Brak Spider-Mana to nie jedyny problem produkcji. Fabuła zwyczajnie nudzi a momentami jest po prostu głupia. Biedny Tom Hardy wspina się na wyżyny aktorskiej woltyżerki, zmieniając dramatyczną symbiozę i potworem w slapstickową komedię o obłąkanym kolesiu, gadającym do siebie.

Jakiś problem? Tak. Nie unikniemy Venoma Dwa, Trzy i Cztery oraz tuzina filmów krosujących się z całą plejadą super herosów od Marvela.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 25 grudnia 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , ,

Dunkirk

Mówiło się, że tylko Christopher Nolan może obecnie pozwolić sobie na wydawanie wielkich budżetów na produkcję pojedynczej historii, bez chytrego planu na prequele i sequele. Bez obcinania kuponów i panteonu bohaterów z prawami do sprzedania w zestawie Happy Meal.

Zapewne tak było, skoro to właśnie Nolan stworzył monumentalne dzieło opiewające akt najszybszego w historii świata spieprzania z pustej plaży.

„Dunkierkę” trudno spojlerować, ale nie łatwo też opisać jej  fabułę. Ta jest znana od 1940 roku, czyli od spektakularnego wykonania „operacji Dynamo”. Ten problem miał zapewne sam pan reżyser, postanowił więc rozpisać dramat na kilka pionków. Tommy to szeregowiec – pechowiec, którego szanse na przeżycie są nikłe. Farrier (Tom Hardy) to angielski fanatyk. Dziś byłby psychofanem Chelsea, w 1940 roku skupił się na wybiciu wszystkich Messerschmittów Bf 109.

Są także starsi panowie – komandor Bolton i pan Dawson. Obaj „dzielni”. No i kilku młodych chłopców o nienagannym angielskim akcencie. Przeważnie dzielnych, choć czasem mocno spanikowanych. Co ciekawe, produkcja skrzętnie ukrywa mundury Wermachtu. Na amnestię trafili także dotychczasowi ulubieńcy ciemnej strony mocy – psychopatyczni oberfuhrerzy SS, dyszący żądzą ukatrupienia dzielnych aliantów.

Niezaprzeczalnym przymiotem jest oczywiście sama produkcja – super duper haj fi, definiszyn, w trendi kolorach sezonu i obowiązkowym realizmem, w którym konsultanci wojskowi zatwierdzają prawdziwy dźwięk pocisków kaliber 200 mm chlapiących w wybrzeże Dunkierki.

„Dunkirk” jest równie wyrazisty jak shepherd’s pie. Angole się nim zażerają, nam nie koniecznie smakuje. Bo potrząsając narodową szabelką: czymże jest ta ich cała ewakuacja przy naszej straceńczej szarży kawaleryji na czołgi? 🙂

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 marca 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , ,

Taboo

James Keziah Delaney (Tom Hardy) wraca po niemalże dekadzie do rodzinnego Londynu. Jest 1814 rok, Anglia dominuje nad światem na morzach i lądach. Prawą ręką Królestwa są kampanie handlowe spowijające odległe ziemie nowego świata pajęczyną tras, powiązań i wpływów.

Delaney ma w sobie mieszankę angielskiej i indiańskiej krwi. Po latach życia na odludziu jego dusza kryje mroczne tajemnice. Do Anglii sprowadza go testament ojca i spodziewane przejęcie firmy handlowej. Na miejscu rzeczy okazują się być dalekimi od tego co James zostawił opuszczając Londyn.

Pozostawione przez ojca prawo własności przesmyku Nutka jest asem pik w talii Delaney’a. Przesmyk stoi na drodze importu herbaty – przez co jest kluczowym elementem walki mocarstw Anglii i Stanów Zjednoczonych o panowanie nad handlem tą egzotyczną rośliną.

Fabuła „Taboo” to przede wszystkim coraz dalsza podróż w mroczne jestestwo Jamesa Keziah Delaney’a. Bezwzględny i brutalny kiedy sytuacja go do tego zmusza, główny bohater to także doskonały strateg i tęgi umysł.

„Taboo”  czaruje wiernie oddanym, dusznym klimatem XIX wiecznego Londynu pełnego brudu i nieprawości. To także doskonale rozpisana historia głównego bohatera z pojawiającymi się – ale nie przytłaczającymi – elementami voodoo. Całość złożyła się na perfekcyjne widowisko filmowe, w którym nie ma ani chwili na nudę i dłużyznę.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 lipca 2017 w seriale

 

Tagi: , , , ,

The Revenant

 

The-RevenantDo zrecenzowania „The Revenant” zbierałem się miesiącami, bo co tu pisać o przeszło dwugodzinnym czołganiu się głównego bohatera przez mroźny klimat. Z rzadka przerywany spotkaniami z przygodnymi monstrami pokroju złych misiów i jeszcze gorszych kolegów z pracy oraz nieustannym jęczeniu i pomrukiwaniu.

Tośmy sobie pożartowali. Można tak jeszcze. Że DiCaprio szpetny, ale w sumie taki ładny, że wyczołgał tego Oscara.

Prawda jest taka, że to świetnie zrobiony i świetnie zagrany film.

Legenda Hugha Glassa mówi o człowieku, który zaatakowany przez niedźwiedzia Gryzzly, porzucony przez ludzi przedarł się przez ponad trzysta kilometrów zabójczych Gór Skalistych. Napędzała go zemsta, silniejsza niż irracjonalnie tlące się życie.

Alejandro Gonzalez Inarritu wydobywa ze starej traperskiej opowieści coś więcej niż prostą apoteozę dzielności. Glass w wykonaniu Leonardo DiCaprio zmaga się nie tylko ze swoim umęczonym ciałem, ale przede wszystkim ze swoją psyche. Skupionej kreacji DiCaprio pomagają monumentalne zdjęcia Emmanuela Lubezkiego. Sfilmowana bezwzględna natura i wszechobecna cisza są – po DiCaprio i Tomie Hardym – trzecim głównym bohaterem.

Lubezki to absolutny mistrz. Po Oscara sięgnął trzy razu z rzędu, niczym Michael Jordan do pierścień mistrza NBA. Z pierszego miejsca na pudle nie schodzi od 2013 roku („Grawitacja”). Ma zresztą szczęście do reżyserów. W 2014 i 2015 tworzy oscarowe pewniaki właśnie z A.G Inarritu („Birdman” w 2014, „Zjawa” w 2015). Zdjęcia do „Zjawy” zapierają dech w piersiach. Surowość przyrody jest wprost namacalna.

Reżyser, operator i główny bohater wysoko podnieśli poprzeczkę. W tym oscarowym towarzystwie zalśniła zasłużenie także gwiazda Toma Hardy’ego. Anglik tchnął w rolę Johna Fitzgeralda coś więcej niż lustrzane odbicie Hugha Glassa. Jego Fitzgerald to coś więcej niż ledwie chciwy, jednowymiarowy farmer.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 Maj 2017 w kino 2016

 

Tagi: , , ,

Mad Max: Fury Road

Mad MaxEfektowna bajka dla zbieraczy resoraków.

Film autorstwa George Millera, który wyreżyserował wszystkie poprzednie części Mad Maxa luźno nawiązuje do starych wątków. Nie ma zresztą do czego, gdy kwintesencją fabuły jest czysta akcja stale podsycana zastrzykami z benzyny i nitro.

Podstarzałego i popadającego w niełaskę wielkich producentów Mela Gibsona zastąpił Tom Hardy. Facjata zacnego Toma ma się niestety nijak do swojego pierwowzoru – szaleństwa w oczach Gibsona nie da się zastąpić dobrotliwym w gruncie rzeczy spojrzeniem Hardy’ego. To coś zdaje się być zapisane w australijskich genach i Londyńczyk niewiele może w tej kwestii pomóc. Dużo ciekwszą postacią wydaje się być Furiosa. Mętne motywacje kierujące postacią skrzętnie skrywa piękna buzia Charlize Theron, pozornie oszpecona brakiem tego i owego.

George Miller w pełni wykorzystał możliwości jakie daje mu kino trzydzieści! lat po poprzednich produkcjach. Pierwszy film ukazał się w 1979 roku, kiedy większość scen musiała oprzeć się na improwizacji fachowców od spawania wraków. Apogeum szaleństwa jakie objawia się w „The Fury Road” mogłoby przyprawić o zawrót głowy największych maniaków moto przeróbek. Wystarczy przypomnieć machinę a’la „ściana dźwięku” z wiszącym na łańcuchach gitarzystą.

Z Mad Maxem jest jednak ten sam problem, jaki doskwiera „współczesnym” częściom „Gwiezdnych Wojen” i „Star Treka” – przy nieograniczonych możliwościach technicznych twórcom siada własna inwencja. W każdym z cykli coraz to nowsze pre- i sequele mają w sobie coraz mniej finezji filmu a coraz więcej cech perfekcyjnej gry komputerowej.

Chcecie perfekcyjnego Mad Maxa? Odkurzcie stare kasety VHS – są o klasę lepsze.

 

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 12 października 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , ,