RSS

Archiwa tagu: the killers

Fargo – Season 01

W zadupnym Bemidji, którego symbolem jest drewniana figura facia i towarzyszącego mu bawoła zazwyczaj nic się nie dzieje. Ot, jedno z zasypanych śniegiem pipidówek Minnesoty.

Wszystko zmienia się wraz z incydentem, którego efektem jest odnalezienie zamarzniętego gołego grubasa. W miasteczku pojawia się tajemniczy Lorne Malvo. Jego przybycie zburzy lamerski żywot sprzedawcy ubezpieczeń Lestera Nygaarda – podobnie jak i reszty mieszkańców, którym przyjdzie zmierzyć się z nadciągającą katastrofą.

Każdy z odcinków zaczyna się deklaracją, że wypadki te wydarzyły się naprawdę, w 2006 roku w Minnesocie. To pierwsze z nawiązań do kinowego „Fargo” braci Coen. Oczywiście nie jedyne – będzie skórzana walizka w śniegu, ciężarna policjantka i osobliwi cyngle. Tytuł zobowiązuje, a jeszcze bardziej legendarni panowie Coen w roli dyrektorów wykonawczych.

Czarna komedia i dramat w jednym stanowi duże zaskoczenie w serialowym światku. „Userialowienie” kultowej produkcji kinowej zdawałoby się prostą drogą do porażki. Twórcy poradzili sobie jednak fantastycznie i „Fargo” na długo zapadnie w głowę.

Doskonałe kreacje Billy’ego Boba Thorntona (Lorne Malvo) i Martina Freemana (Nygaard). Tą rolą B.B.Thornton zasłużył sobie na miejsce w aktorskim „Hall of Fame”. Freeman raz jeszcze udowodnił jak doskonałym jest aktorem (i to nie tylko jako Bilbo Baggins).

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 września 2017 w seriale

 

Tagi: , , , , , , ,

the Killers – Battle Born (2012)

the-killers-battle-born

Z The Killers jest nie lada kłopot. Ich debiut to perła. Później zaczęły się schody. Na „Day and Age” mieli chwilę geniuszu. Szyjąc już bardziej w stronę pop/disco niż w indie/rock urodzili „Human”. Reszta była dosyć słaba.

„Battle Born” stworzona po czterech latach ciszy nie przynosi nic poza wyrachowaniem. Brandon Flowers ma wyraźne problemy z komponowaniem hitów ale wciąż lekką rękę do chwytliwych melodyjek. Tyle, że to melodyjki – wypadają z głowy po kilku dniach. Wszystko jest krojone na stadionowe hymny.

Najbardziej przebojowy na płycie „The Way It was” jest nieco cukierkowy, ale wyraźnie błyszczy na tle reszty kompozycji. Warto wspomnieć jeszcze delikatną „Be still”, bardziej pasującą do solowego projektu Flowersa.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 3 stycznia 2013 w muzyka

 

Tagi: