RSS

Archiwa tagu: sztuka

Antygona w Nowym Jorku – Janusz Głowacki

Mityczna Antygona pochowała ciało brata, za co została skazana na śmierć przez satrapę Kreona. U Głowackiego Antygonę zastępuje Portorykanka Anita. Bezdomna z nowojorskiego parku chce godnie pochować Johna, którego ciało czeka na złożenie w bezimiennym grobie na Potter’s Field. Ją także czeka śmierć, choć miejsce władcy Teb zajmuje bezduszny system a agorę przed pałacem króla parkowa ławka.

Zwięzła, ironiczna sztuka Głowackiego uchwyciła ledwie kilka scenek z życia bezdomnych w Nowym Jorku. Polak „Pchełka”, rosyjski Żyd Sasza i latynoska Anita rozprawiają o codzienności, której podstawą jest kilka dolarów na tanie wino i luksus przespania się w przegrzanej kotłowni. Przyszłość jawi się im w kolorowych barwach, spełnieniu amerykańskiego snu o bezpiecznym i zasobnym życiu.

Obecny jedynie ciałem denat John przysłuchuje się im ze stoickim spokojem, chwilami tylko lekko tracąc pion.

Głowacki niezwykle syntetycznie punktuje rzeczywistość pozostawiając czytelnikowi (widzowi) dowolność interpretacji.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 Maj 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,

Bezcenny – Zygmunt Miłoszewski

Bezcenny Miloszewski„Portret Młodzieńca”, niesygnowany obraz przypisywany Rafaelowi Santi został namalowany na początku XVI wieku.

Olej na desce parkietowanej, przedstawiający pięknego młodzieńca trafił do kolekcji w Polsce za sprawą Adama Jerzego Czartoryskiego, wysłannika cara Aleksandra I na dworze króla Sardynii. W 1939 roku dzieło spakowane wraz z dwoma innymi najcenniejszymi okazami do skrzyni z napisem LRR (Leonardo, Rembrandt, Rafael) powędrowało do kryjówki w Sieniawie. Bezcenne obrazy szybko zostały wytropione i trafiły w ręce faszystowskich urzędników. „Portret młodzieńca” wpadł podobno w łapy samego Hansa Franka i w czasie okupacji ozdabiał ściany gabinetu gubernatora na Wawelu.

Z końcem wojny trop się urywa a dzieło Rafaela zajmuje pierwsze miejsce na liście zaginionych skarbów polskiej kultury. W muzeum Czartoryskich, obok „Damy z Gronostajem” wiszą symboliczne puste ramy z fotograficzną reprodukcją „Portretu Młodzieńca”.

I tu zaczyna się fabuła powieści sensacyjnej Zygmunta Miłoszewskiego.

Polskie władze otrzymują sensacyjną informację z zaufanego źródła. Zaginione dzieło Rafaela istnieje i ma się dobrze. Do akcji wkracza supergrupa składająca się z ambitnej historyk sztuki pracującej w MSZ, emerytowanego komandosa, światowca marszanda sztuki i szwedzkiej złodziejki, mistrzyni znikania dzieł impresjonistów. Dynamiczna akcja od Ameryki po Zakopane trzyma w napięciu wzorem najlepszych książek gatunku.

Koncept poszukiwań bezcennego dzieła tropem zagadek próbuje dorównać twórczości Dana Browna. Dotarcie do obrazu wiąże się z obowiązkowym rozwiązywaniem zagadek, niczym układanie niepasujących pozornie puzzli. Erudycja autora kryje się w barwnym kreśleniu świata najcenniejszych dzieł sztuki, chciwych marszandów i fanatycznych w swojej żądzy kolekcjonerów. W akcję miesza się amerykański wywiad i szwedzka policja a w tle panowie drżący na myśl o tym, że wraz z dziełem Rafaela światło dzienne ujrzą kompromitujące fakty z historii. Wmieszanie „elementu siłowego” dynamizuje akcję, nie pozostawiając odkrycia łamigłówki w rękach smętnego docenta w laboratorium.

Miłośników prozy Miłoszewskiego zaskoczy zarówno tematyka, jak i forma powieści. Niejako dla odpoczynku od mrocznych przygód Szackiego autor sięgnął po obszar dotychczas nieznany – powieść sensacyjną. Wbrew krzykliwej naklejce „Bezcenny” to nie thriller a raczej współczesna wersja przygód Indiana Jonesa.

Powieść ma swój walor edukacyjny – zachęceni samym autorem czytelnicy być może zainteresują się nie tylko rozwiązaniem zagadki, ale i samym malarstwem. Paradujący przez karty książki Nowosielski, Szapocznikow, Fangor, Opałka, Winslow Homer i Whistler (tak, tak to ten, którego obraz zdemolował Jaś Fasola 🙂 oraz oczywiście poczet impresjonistów aż błagają o sięgnięcie po dowolną encyklopedię sztuki.

Zygmunt Miłoszewski to sprawdzony pisarz, któremu jak widać pióro służy nie tylko w powieści detektywistycznej. W „Bezcennym” sporo jest elementów nieco banalnych, dziwnych zbiegów okoliczności i uproszczeń. Która z książek ich jednak nie ma?

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 22 sierpnia 2016 w literatura 2016

 

Tagi: , , , , , ,

Clouds of Sils Maria

Sils Maria„Sils Maria” jest jak kanapka: buła, masło, pasztet, buła. Kto jest pasztetem, co bułą a komu przypada zaszczytne w tym gronie miano masełka – poniżej.

Maria Enders (Juliette Binoche) jest wielką divą ekranu, odtwórczynią mitycznej roli w „Wężu z Maloja”. Sztuka ta wyniosła Marię na szczyty i pozwoliła grać różnego rodzaju agentki specjalne i kosmitki. Po latach dostaje przewrotną propozycję od młodego reżysera – zagra raz jeszcze w wybitnej sztuce. Niestety już nie w roli młodej podwładnej, ale starzejącej się przełożonej.

Symboliczna zamiana ról i trud zagrania opozycyjnej roli staje się dla Marie problemem filozoficzno – egzystencjalnym.

Maria zaszywa się w uroczej szwajcarskiej wiosce Sils Maria ze swoją asystentką (Kristen Stewart) żeby przemyśleć propozycję i przygotować się do roli.

Ten nieco zagmatwany rys scenariusza w pewnym uproszczeniu przedstawia sytuację. Wszelkie węże, Silsy i Maloje są dla reżysera otoczką do sztuki w sztuce. Relacje między uznaną aktorką i jej niesforną, młodą asystentką od początku cechuje pokoleniowe napięcie. W trakcie ćwiczeń z czytania skryptu rzeczywistość przeplata się z fikcją a obie panie odpoczywające w Sils Maria mimowolnie wchodzą w role.

Olivier Assayas prowokuje pojedynek nie tylko w fabule filmu, ale także komentuje dzisiejszy świat. Binoche kontra Stewart to walka pomiędzy starym a nowym, uduchowioną sztuką versus komercyjnym kinem.

Namaszczenie francuskim Cezarem i nominacją do Złotej Palmy zobowiązują do zachwytu nad tym arcyintelektualnym dziełem. Być może Assayas celowo podkreślił zmiany kulturowe kręcąc film potrafiący zamęczyć największych fanów inteligentnego kina.

Sils Maria jest jak wspomniana na początku buła z pasztetem – ledwo co można ją przełknąć. Drażniąca Binoche sama chyba zmaga się z dylematami swojego filmowego wcielenia. Obronną ręką wychodzi z roli Kristen Stewart – na luziku i z nieodłącznym papierosem świetnie portretuje pokolenie, dla którego prawda życiowa Star Treka jest równie ważna jak zakurzone dramaty Szekspira.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 20 listopada 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , , ,

La grande bellezza

la grande bellezzaPaolo Sorentino aspiruje do miana nowego Felliniego. Bliżej tu autorowi do twórczości malarzy niż do opowiadacza historii.

Nie zagłębiając się w meandry znaczeń i przeplatających się scen można postawić znak równości pomiędzy „La grande bellezza” a „Roma”. Miasto i jego plenery gra tu ważną rolę, stając się kontrpunktem do brzydoty ludzkiej. Ci są raczej wrzodem na eleganckiej patynie Wiecznego Miasta. Pretensjonalni artyści, zdeprawowani arystokraci, zmanierowana inteligencja.

Jep Gambardella spina w całość piękno i brzydotę. Wrażliwość na piękno architektury i rzeźby zobojętnia scenkami nocnych libacji, które podkreślają brzydotę śmietanki towarzyskiej. W tym kontekście bohater pełen jest gracji i wewnętrznego piękna.

Cały film to plastyczna i wysmakowana opowieść snująca się niespiesznie niczym życie Jepa. O ile wątek fabularny filmu może wydać się nieco mętny, w oczach widza pozostanie piękno (głównie nocnego) Rzymu.

 

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 7 czerwca 2014 w kino 2014

 

Tagi: , , ,