RSS

Archiwa tagu: RPA

Hańba – John Maxwell Coetzee

Popadłem w stan pohańbienia, z którego niełatwo mi będzie się podźwignąć. Nie próbowałem uniknąć tej kary. Nie śmiem przeciwko niej się burzyć. Na odwrót, dzień w dzień odbywam ją całym sobą, usiłując zaakceptować hańbę jaką swoją kondycję. Czy pańskim zdaniem Bogu wystarczy, że żyję pod brzemieniem bezterminowej hańby?

Profesor literatury David Lurie wpada w kłopoty. Krótki romans ze studentką rujnuje życie intelektualisty. Zhańbiony Lurie opuszcza Kapsztad i przeprowadza się na farmę córki.

Prowincja przygniata Luriego rzeczywistością dalece odmienną od warunków, w jakich przebywał dotychczas. Post apartheidowe społeczeństwo rządzi się niezrozumiałymi dla białego intelektualisty prawami. Hańba nie opuści bohatera, choć objawi się na wiele nieznanych dotąd sposobów.

Wielkość prozy południowoafrykańskiego noblisty leży w lapidarnej formie, której ślad pozostaje na długo w czytelniku. Do głębi smutna i niepozbawiona biologicznej brutalności „Hańba” dotyka wielu tematów, z których egzystencjalne problemy „człowieka Zachodu” to ledwie górna warstwa. Poruszająca analiza społeczeństwa i stan umysłu nowej klasy panów mówią o RPA więcej niż niejedno opasłe dzieło.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 lipca 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , , ,

Chappie

ChappieNeill Blomkamp, cudowne dziecko RPA, spełnia swoje kolejne marzenia reżysera. Po zdumiewającym, świeżym spojrzeniu na S-F z perspektywy afrykańskich slumsów „Dystryktu Dziewiątego” zrealizował spektakularne, wysokobudżetowe „Elisjum” – także osadzone w realiach RPA przyszłości. „Chappie” jest głosem Blomkampa w dyskusji o dominacji robotów i kondycji gatunku ludzkiego.

Świat przyszłości to znowu środowisko slumsów i ich dzikich mieszkańców. Agresję ludzkiego gatunku są w stanie okiełznać wyłącznie super roboty, przystosowane do walk ulicznych i policyjnych obław. Młody inżynier marzy jednak o czymś więcej – o sztucznej inteligencji uczącej się jak człowiek i nabywającej ludzkich cech. W swoim geniuszu ociera się o naiwność a „młodego” robota Chappie’go szybko przejmują ludzie wyzuci z humanistycznych idei.

„Chappie” jest kolejnym świetnie wykonanym i nieźle przemyślanym filmem Blomkampa. Problemem tego reżysera staje się jednak jego (dotychczas) główna zaleta – pochodzenie. Estetyka afrykańskiego chaosu, wywodząca się z głęboko zakorzenionych południowoafrykańskich losów czyni prace tego twórcy rozpoznawalnymi. Po „Dystrykcie 9” i „Elizjum” styl ten staje się nudny. Świat Blomkampa to postindustrialne slumsy pełne „ludzkiego śmiecia”. W „Chappie” podkreślają to role głównych bohaterów: Ninji i Yo-Landi. Estetyka tych dwu postaci wpisuje się zresztą w ulubiony „look” reżysera.

Zatrudnienie do filmu muzyków „Die Antwoord” było zabiegiem sprytnym marketingowo ale obciążającym film grą natruszczyków. W efekcie większa część „Chappiego” staje się nieznośnie przerysowana. Dodajmy do tego Hugh Jackmana w przeszarżowanej roli złego chłopca z czeską fryzurą i zalęknionego Deva Patela (wciąż kojarzącego się wyłącznie ze Slumdogiem w hinduskim sosie). Efekt? Makabreska dla widzów Disney Channel.

„Chappie” mimo wszystko jest filmem efektownym i zaskakującym. Początkowo niebezpiecznie przypomina niemalże 30-letni familijny „Short Circuit” („Krótkie Spięcie”), aby wkrótce przerodzić się w Robocopa. Z czasem zyskuje własny charakter i pozytywnie rozczarowuje. Choć można naśmiewać się z uproszczeń scenariusza i naiwnych rozwiązań w sferze technologii film zaskakuje niespodziewanym zakończeniem. Zaskoczeniem, będącym nowym głosem w dyskusji o robotyce.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 5 września 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , ,

Wypalanie Traw – Wojciech Jagielski

wypalanie-traw-Jagielski

W 1994 roku RPA otrzymało nową Konstytucję, która formalnie zniosła podziały rasowe. Formalnie, bo podziały pozostają wciąż w umysłach białych i czarnych.

Terre’Blanche to po francusku „biała ziemia”. To także nazwisko potomka francuskich imigrantów, którzy obok holenderskich kolonistów osiedlili się na samym końcu Afryki. Eugene Terre’Blanche nie piastował żadnego urzędu, formalnie pozostając zwykłym farmerem z małego Ventersdorpu.  W rzeczywistości stał się uosobieniem apartheidu, którego nie chciał porzucić zakładając „Białe bractwo”. Eugene jest alegorią skomplikowanych stosunków pomiędzy rdzennymi mieszkańcami Afryki a białymi kolonistami, których korzenie wrosły w ten kraj przez wieki. Obserwując go, autor plastycznie przedstawia wielowarstwowy konflikt pomiędzy rasami a także niechęć Burów do Anglików i różnice pomiędzy

Jagielski snuje swoją opowieść niczym kryminał. Na początku jest morderstwo białego farmera, czyn, który nie mieści się w głowach Afrykanerów. Człowiek, którego bali się wszyscy mieszkańcy Transwalu a nawet centralne władze, zginął z rąk przypadkowych przybłędów. Nie jest to przypadek odosobniony. Biali farmerzy, wcześniej „sól ziemi” i podstawa potęgi białej rasy są mordowani przez Czarnych (ponad 3700 przypadków od 1994 roku). Read the rest of this entry »

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 24 lutego 2014 w literatura 2014

 

Tagi: , , ,