RSS

Archiwa tagu: Roberto Saviano

Chłopcy z Paranzy – Roberto Saviano

Nazywano ich dzieciakami i tak właśnie było – byli jeszcze dziećmi. I jako że nie zaczęli jeszcze naprawdę żyć, nie bali się niczego, ludzi starszych uważali za skończonych, właściwie za trupy, już pogrzebane. Ich bronią była dzikość, która zachowała się u ludzkich szczeniąt.

Nastolatkowie z dzielnicy Forcella mają nowych idoli. Nie zrezygnowali ze Spider Mana i Batmana, nadal ich uwielbiają jak każdy dzieciak na świecie. Ale chłopcy z Napoli chcą być jak Gennaro Savastano.  Bohaterowie „Gomorry” są dla nich równie ważni jak herosi Marvela. A nawet ważniejsi, bo w przeciwieństwie do człowieka-pająka, protoplastów Savastano można tu spotkać na każdym rogu.

Nicola ma kilkanaście lat i własną bandę. To jeszcze dzieciaki, ale ich umysły przesiąknięte są cytatami z włoskiego „Il Cammorista” i amerykańskich superprodukcji o mafii. Rozbijają się po dzielnicy na swoich skuterkach, uważnie obserwując starszych. „Dron”, „Ząbek” czy „Śnięta ryba” to wciąż nieporadni młodzi chłopcy, których marzenia kończą się na nowej parze adidasów. Nicola myśli jak stary kamorysta i zaraża pragnieniami. Chce własnej „paranzy” – mafijnej grupy posiadającej własne terytorium. Chce forsy z haraczy, własnej loży w kultowej knajpie „Maharadża” a przede wszystkim szacunku ulicy i respektu jaki osiąga się przystawiając komuś spluwę do twarzy.

Za pierwsze pieniądze z napadów chłopcy z paranzy kupią słodycze i nowe buty. Kolejne przeznaczą na ostrą amunicję. Ziomy Nicoli szybko dojrzewają i szybko uczą się na własnych błędach.

Roberto Saviano dodaje nowy rozdział do swojego dorobku literackiego. Sensacyjna powieść „La paranza dei bambini” odbiega formą od dotychczasowych dokonań reporterskich, które przyniosły mu światowy rozgłos ale i wyrok śmierci od Camorry.

W „Chłopcach z Paranzy” Saviano obnaża mechanizmy napędzające biedne południe Włoch. Kopie głęboko w poszukiwaniu źródeł niesłabnącej mocy mafijnej ośmiornicy. Bieda to nie jedyne wyjaśnienie. „Paranza dzieci” – bo tak brzmiałoby prawidłowe tłumaczenie tytułu – dotyka sedna problemu. Podatność na zło, łatwy i szybki zarobek, przemoc gwarantująca szacunek otoczenia – to wnioski płynące z powieści.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 Maj 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , ,

Zero Zero Zero

‚Zero Zero Zero” to klasa najczystszego, najbielszego proszku. W zwyczajnym świecie zarezerwowana dla najlepszej mąki. Dla ulicznego dealera produkt marzeń, zarezerwowany do cudownego rozmnożenia na miliony gramowych działek.

Rubieże włoskiego „buta”, Kalabria. Wiekowy ale wciąż posiadający potężne wpływy Don Minu walczy o przywództwo w klanie. Don Minu zamawia wielką dostawę kokainy.

W Meksyku gang braci Leyra przyjmuje zlecenie warte 62 miniony euro.

Pomiędzy kalabryjską ‚Ndrangheta a meksykańskim kartelem pośredniczy amerykańska rodzina Lynwood. Transoceaniczny armator ma wszystko czego potrzeba do połączenia biznesów po dwóch stronach oceanu.

Droga kokainy od producenta do nabywcy pozornie wydaje się łatwa jak łączenie kropek: Meksyk – Europa. W narkotykowym biznesie nic nie jest jednak proste a najpewniejsze rozwiązania trafiają na nieoczekiwane problemy. Prosta łącząca dwa punkty na mapie plącze się w nieskończoność. Tam gdzie pojawia się kokaina, szybko znajdują się kolejni amatorzy łatwego zarobku.

Kokaina napędza światową gospodarkę – twierdzi jeden z bohaterów. To diaboliczne twierdzenie ma w sobie sporo racji. Jest to jednak nie tyle napędzanie gospodarki, co karmienie toczącej świat zarazy, dające okazje do zarobków afrykańskim ekstremistom, arabskim terrorystom i skorumpowanym policjantom.

Żadna ze stron transakcji nie wyjdzie z biznesu bez szwanku. Miliony euro wyzwalają najgorsze instynkty we wszystkich, którzy dotknęli przeklętego biznesu. Problemom Don Minu z ambitnym wnukiem w Kalabrii wtórują brutalne walki o władzę w meksykańskim Monterey. Lynwoodowie z Nowego Orleanu zapłacą krwią za ładunek warty milionów dolarów.

Ośmioodcinkowy serial na podstawie opowiadania Roberto Saviano jest dziełem Sterfano Sollima. Nie mogło trafić na większego eksperta. Sollima to autor świetnej „Suburry” i „Sicario 2” co doskonale czuć w pierwszych taktach „Zero Zero Zero”.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 marca 2020 w seriale

 

Tagi: , , , , ,

Chodź ze mną – Roberto Saviano

Vieni Via con meRoberto Saviano od dawna zaburza światu romantyczny wizerunek pięknej Italii. Jego Włochy nie są krainą pomidorów, cappuccino i gondoli.

Saviano zasłynął głośną „Gomorrą” przerywając ciszę w temacie neapolitańskiej Camorry. Po raz pierwszy i bez hollywoodzkiego sznytu ktoś odważył się opisać rozległe imperium bezprawia od środka, wykazując ze znawstwem gdzie sięgają jego macki. Dzięki swojej książce stał się nie tylko najsławniejszym włoskim dziennikarzem śledczym, ale też najbardziej poszukiwanym przez Camorrę pisarzem.

Telewizyjnym programem publicystycznym „Chodź ze mną” Saviano bez bawienia się w konwenanse wraca do piętnowania narodowych przywar i raka toczącego nie tylko skorumpowane elity, ale wpływające na całe włoskie społeczeństwo. Program próbowano „zamieść pod dywan” emitując go na trzecim (nudnym) kanale publicznej RAI równolegle z Ligą Mistrzów, ale obronił się sam zaangażowaniem i tematami – jak się okazało – ważniejszymi dla Włochów bardziej niż CALCIO.

Książka „Chodź ze mną” raz jeszcze wraca do najważniejszych reportaży: szwindli w ekobiznesie,  mafijnych interesów, które zainfekowały bogatą włoską północ, przyczyny rosnących gór śmieci w Neapolu. Korupcja i mafia wciąż wplatają się we wszystkie dziedziny życia. Opowieści o samotnej walce Giacomo Panizzy z ‘ndranghetą, katastrofa budowlana na skutek fuszerki to kolejne tematy gdzie korzenie tkwią głęboko we włoskiej mentalności.

To nie jest kraj dla prawych ludzi, choć trafiają się też tacy jak Roberto Saviano.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 1 października 2015 w literatura 2015

 

Tagi: , , , , ,

Gomorra – sezon 1

GomorraNa początku byli Panowie w komediach rodzaju „Some like it hot”  – trójrzędowe garnitury, oxfordy z wyłożonymi białymi ochraniaczami, kapelusze fedora. Troszkę retro i troszkę straszni.

Później w głowie Mario Puzo narodził się Don Vito Corleone. Opowieść Francisa Forda Coppoli zostawiła w tyle wszystkie filmy o zorganizowanej przestępczości. Panowie w smokingach i ich czarne Cadillacki. Ich imperium było przedsiębiorstwem. Oni nie byli już śmieszni.

W XXI wieku twarzą złych chłopców stał się Tony Soprano. Rozpuszczał niewygodnych gości w kwasie solnym i obijał kijem baseballowym. Miewał też dobre serce i kupę problemów, z których zwierzał się na kozetce u psychoanalityka. Dzięki HBO dowiedzieliśmy się, że gangsterzy są jak biznesmeni i także miewają problemy w prowadzeniu swojej „firmy”.

Jak ma się do tego włoski serial „Gomorra”? Otóż Gomorra zmiata wszystko ze sceny. Amerykanie najlepiej wiedzą jak robić filmy. Ale słowo „Mafia” pochodzi z Półwyspu Apenińskiego. I nic nie brzmi bardziej autentycznie w ustach kamorrystów, niż bełkotliwa gwara neapolitańska.

„Gomorra – La Serie” to opowieść luźno nawiązująca do książki Roberto Saviano. Fabuła ma także niewiele wspólnych cech z kinową ekranizacją Metteo Garrone z 2008 roku.

Rodzina Savastano stanowi jeden z wielu luźno połączonych kręgów organizacji Camorra. Głową rodu jest Pietro – mężczyzna stateczny, kochający żonę Immę i syna Gennaro. Pietro jest panem części Neapolu. Osiedle Scampia to teren, na który policja nie próbuje zazwyczaj zaglądać. Odpowiednio spreparowane przejścia, kraty i tajne drzwi. Hordy ćpunów i zwyrodniałych podrostków. Tu każdy służy rodzinie, jeśli tylko ta go potrzebuje. Od lat 6 do 100. Oporni i zawadzający są likwidowani sprawnie, bez mrugnięcia okiem. Jeśli trzeba – nawet masowo przy pomocy broni maszynowej.

Welcome to the Jungle. Czy raczej: Benvenuto alla giungla.

Gomorra powala swoją autentycznością. Scampia to typowe brudne miejsce na południu Włoch. Wrzeszczące bachory, pranie w oknach. Włoska wylewność powitań i pożegnań. Kult Matki Boskiej, której figura cierpliwie patronuje okolicy. I wszechobecna przemoc.

Jest jeszcze jeden element charakterystyczny. Famiglia Savastano to nie sympatyczna rodzina Soprano czy posępny ale honorowy Michael Corleone. W rodzinie Savastano nie ma nikogo, kto wzbudzałby pozytywne uczucia. Bliżej oryginału może być już wyłącznie film dokumentalny.

 
3 Komentarze

Opublikował/a w dniu 27 stycznia 2015 w seriale

 

Tagi: , , , , ,