RSS

Archiwa tagu: Robert Więckiewicz

Ukryta Gra

Jest październik 1962 roku. Świat staje na krawędzi kolejnej wojny, gdy Związek Radziecki kieruje statki z rakietami atomowymi w kierunku Kuby.

W apogeum zimnej wojny w Warszawie ma odbyć się pełen symboliki mecz szachowy pomiędzy USA i ZSRR. Reprezentatem Ameryki niespodziewanie staje się Joshua Mansky. Pogrążony w alkoholizmie genialny matematyk, profesor akademicki i były szachista jest strzępkiem siebie. W Warszawie szybko orientuje się, że został uwikłany w bezwzględną walkę tajnych służb.

„Ukryta gra” nie miała łatwego startu. W ostatniej chwili Williama Hurta zastąpił Bill Pullman. Aktor okazał się strzałem w dziesiątkę. W całej zresztą międzynarodowej obsadzie nie ma słabych punktów, a flanki wypełniają statyści z obficie słowiańskimi paszczami.

Amerykańskiej gwieździe show ukradli zresztą dwaj Słowianie – Więckiewicz w roli dyrektora PKiN i Aleksiej Serebryakov jako generał major Krutow.

Dzięki udziałowi mistrzów światowej klasy – Allana Starskiego i Pawła Edelmana – debiut Łukasza Kośmickiego stał się filmem na światowym poziomie.

Ostatni film Piotra Woźniaka-Staraka osadzony w sugestywnie przedstawionej Warszawie lat sześćdziesiątych poziomem realizacji i samym prowadzeniem fabuły udowadnia, że w Polsze może powstać film, którego nie będziemy się wstydzić.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 listopada 2019 w kino 2019

 

Tagi: , , , , ,

Król życia

Krol zyciaEdward był jednym z nas – wiecznie zajęty, wiecznie zmęczony, wiecznie wkur#$^&ny. Nie dogadywał się z najbliższymi, nie zwracał uwagi na otaczający świat, zawężając spektrum widzenia do gabinetu szefa. Do czasu, gdy przypadek mocno puknął go w główkę.

Diametralna przemiana bohatera ze sfrustrowanego korposzczura, dopalającego służbowego papieroska przed szklanym biurowcem w pozytywnie kopniętego kontestatora życia to klasyczna bajka z morałem, o którym marzy każdy posiadacz kredytu w szwajcarskim franku. Banał? Tak, ale uroczy.

„Król życia” oferuje widzowi przerysowaną rzeczywistość – jeśli korpo to z szefem fanatykiem i boksami jak w chińskiej szwalni, jeśli luzik – to na granicy wariatkowa. Więckiewicz mógłby zagrać śledzia od namiotu. W „Królu Życia” dokazuje jak dzieciak i najwyraźniej ma z tego niezły ubaw. A widz z nim, o ile nie nastawił się na prawdy objawione i poważną pointe.

W polskim kinie było kilka lepszych filmów. W zalewie kolejnych komedii romantycznych „Król życia” to coś nowego – bezpretensjonalna komedia na przyzwoitym poziomie. Taka, z której człowiek wychodzi bez zażenowania.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 4 Maj 2016 w kino 2016

 

Tagi: , ,

Wałęsa – Człowiek z Nadziei

Walesa.-Czlowiek-nadzieiPowstanie historycznego filmu o człowieku, który wciąż żyje nie jest zjawiskiem częstym. Już samo to pokazuje jakim symbolem stało się nazwisko Wałęsa. Mimo kontrowersji i grzeszków jakie ma na sumieniu, Wałęsa to wciąż polska legenda. Byłoby dobrze, gdyby tak zostało. W tym kontekście film Wajdy to kawał dobrej roboty.

„Człowiek z nadziei” rozciąga się do dekady walki z PRL-owskim aparatem władzy – od wczesnych lat siedemdziesiątych po osiemdziesiąte. Wybór dat nie jest przypadkowy – od młodego robotnika po ludzku oburzonego na warunki życia, po świadomego swojej siły i sławy przywódcy Solidarności.

Andrzej Wajda to reżyser o wielkim doświadczeniu i zasługach. Niestety od dawna już powielający swoją twórczość filmowiec opowiada na Wałęsie na kolanach. Obraz przywódcy Solidarności jest wygładzoną opowiastką o rodzącym się mężu stanu. Reżyser momentami zbyt jawnie narzucająca jedyny słuszny punkt widzenia. Wajdowski sposób na kino to wciąż kino historyczne z morałem „ku pokrzepieniu serc” niczym u starego, dobrego Sienkiewicza. A że przy okazji to także doskonały sposób na strumień sprzedanych biletów dla wycieczek szkolnych…

Poprawną warsztatowo, choć nieoszałamiającą produkcję ciągnie w górę doskonały Więckiewicz. Aktor perfekcyjnie wcielił się w rolę – od młodego pre-Lecha, po buńczucznego polityka, jakim Wałęsa jawi się w trakcie wywiadu z Orianą Fallaci.

Dzięki pomysłowemu połączeniu scen z „Człowiekiem z Marmuru” i surowości wplecionej w fabułę polskiej muzyki film zyskuje całkiem ciekawy klimat, a nawet kapkę nowoczesności, co Mistrzowi Wajdzie dawno się nie zdarzyło.

„Człowiek z Nadziei” nie jest ani dobry, ani zły. To poprawny film, w sam raz dla młodego widza, któremu warto przypomnieć najnowszą historię Polski podaną w atrakcyjnej formie. Na filmy kontrowersyjne czy wręcz wrogo do Wałęsy nastawione przyjdzie czas (przyszedł? ;). Dziś, kiedy maluczcy z Sejmu opluwają ten bądź co bądź największy polski symbol ważniejsze jest podkreślenie, że wolność nie przyszła do nas dzięki uprzejmości panów Jaruzelskiego i Kiszczaka. I chyba też niekoniecznie dzięki tym, co ukradli księżyc.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 marca 2016 w kino 2016

 

Tagi: , , , , ,

Ziarno Prawdy

Ziarno PrawdyDruga z powieści Zygmunta Miłoszewskiego miała więcej szczęścia w kinie niż słabiutkie „Uwikłanie”. Być może to zasługa nie tylko Borysa Lankosza, któremu udał się także „Rewers”, ale samego pisarza zaangażowanego w reżyserię. Nikt tak jak on sam nie mógłby pokierować ekranizacją drugiego kryminału z cyklu „Teodor Szacki”.

Warszawski prokurator trafia „na wygnanie” do Sandomierza. Miasto, w którym największymi sprawami były dotychczas kradzieże komórek przeżywa szok po odnalezieniu bestialsko zmasakrowanych zwłok. W sandomierskim światku denatka uchodziła za osobę bezkonfliktową, prawdziwego „anioła”. Teodor Szacki zaczyna dochodzenie nie tylko z łatką warszawskiego dupka w garniturze, ignoranta i człowieka niemającego pojęcia o mieście. Ambitny prokurator zaczyna dochodzenie, w którym podejrzanym jest całe otaczające go środowisko. Dowody wprost wskazują na mord rytualny, ale dla doświadczonego prokuratora to zbyt grubo ciosana teoria.

Ziarno Prawdy” jest doskonałym kryminałem. Miłoszewski po mistrzowsku wplótł w klasyczny kształt powieści o dzielnym prokuratorze (policjancie, dziennikarzu itp.) małe polskie traumy. Urągający dużej części społeczeństwa podział na Polskę „A” i „B”, głęboko zakorzeniony antysemityzm czy polskie przywary kłótliwości i zawiści mają tu swoje małe role. Przywar nie brakuje i samemu superbohaterowi ze Stolicy.

Filmowcom udało się zachować ducha powieści i – pomimo niezbędnych ograniczeń taśmy filmowej – nadać historii książkowy puls. Świetnie filmowany nocny, zamglony Sandomierz nasącza film swoją tajemnicą.

Oczywistym plusem ekranizacji jest główny bohater. Udział Roberta Więckiewicza w kolejnym filmie może początkowo wywołać jęk rozpaczy – znowu on! Nie ma jednak lepszego kandydata na Szackiego.

Więckiewicz to stary wyjadacz a do roli zgorzkniałych i sponiewieranych życiem „komisarzy” jakby się urodził. W jego grze jest sporo cech Mikaela Blomkvista z „Millenium” – to zaleta, nie wada. Polski bohater kryminału wreszcie przestał przypominać wiecznie żywego Borewicza, z jego peerelowskim obnoszeniem się luksusowymi „Caro” z filtrem.

Reasumując – całkiem udany film kryminalny, z inteligentną intrygą i ciekawym zakończeniem (tym razem bez radosnych zmian w pijanym widzie reżysera).

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31 grudnia 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , , , ,

Pod mocnym aniołem

Tpod mocnym anioleen film miał być właśnie taki. Niby śmieszny, ale po chwili uśmiech spływa widzowi z twarzy niczym rozpuszczony makijaż. Apoteoza pijaństwa w polskim kinie dostała niezłego kopa w „Zółtym Szaliku” Morgensterna. Smarzowski poprawia mu zabójczym podbródkowym.

Trudna w odbiorze – i zapewne jeszcze trudniejsza w ekranizacji – proza Jerzego Pilcha wydaje się momentami zbyt barokowa. Pasuje jednak do głównego bohatera – erudyty i literata, a przy okazji alkoholika. Alter ego samego pisarza Jerzy (Robert Więckiewicz) z każdą minutą filmu zagłębia się w odmęty coraz większego upodlenia. Prześwity w oceanie wódy to niemrawe próby ratowania się w imię miłości do dziewczyny.

Smarzowski nie pierwszy raz wbija widza w fotel. Jego dzieła są sugestywne, mocne i tak bardzo polskie. Można zarzucać mu wtórność – epatowaniem polskimi przywarami – pijactwem, kłótliwością, ułańską fantazją na bani. Nadal jednak ta receptura się sprawdza.

Fabuła skupia się na glównym bohaterze i Więckiewicz zawodowo wywiązuje się w tej roli. Warto jednak zwrócić uwagę na resztę obsady, doskonale dobranej. Niepotrzebną rolą pozostaje chyba tylko Woronowicz w roli „ducha” Jerzego. Element magiczny z książek Pilcha jest nieprzekładalny na język filmu – przynajmniej nie w ten sposób.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 lipca 2014 w kino 2014

 

Tagi: , , ,

Ambassada

ambassadaJuliusz Machulski wielkim reżyserem jest. Czy może był. Ostatnio zdarzają się mu filmy raczej słabe. Być może jest to barometr polskiej kinematografii – już nawet najlepszym nie udaje się stworzyć godnego dzieła. Niestety Machulski spróbował się nie tylko w stworzeniu filmu za małe pieniądze, ale wdepnął w wątpliwej jakości efekty specjalne. Ta strona filmu szczególnie poraża i jest niemalże tak źle jak w niesławnej „Bitwie pod Wiedniem”.

„AmbaSSada” niemal w całości opiera się na jednym gagu – na Hitlerze bez wąsów. Poza tym nie ma się z czego śmiać. Główni bohaterowie są sztuczni i nie ma w nich za grosz autentyczności. „Nergal” Darski samym swoim zaistnieniem na ekranie jest jedną wielką pozą. Gdy chwyta za gitarę, robi się naprawdę żenująco.

Zatrudnienie do roli ober-faszysty rozchwytywanego Roberta Więckiewicza miało być strzałem w dziesiątkę. Sam Więckiewicz bywa nawet śmieszny, choć w roli Hitlera bez wąsów bawiłby widza niemal każdy, nieco podobny do Adolfa aktor.

Smutny to film, którego najlepsze gagi mieszczą się w trailerze. Reszta to wata, humbug i żałosna realizacja.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 kwietnia 2014 w kino 2014

 

Tagi: , , ,

Wymyk

wymyk

Wymyk to ćwiczenie gimnastyczne, fikołek, obrócenie się o 360 stopni „do góry nogami”. Po obejrzeniu filmu można mieć jeszcze jedno skojarzenie – o czymś co „wymyka się” spod kontroli.

Mocna fabuła ukryta w niepozornej scenerii. Przypowieść niczym biblijna historia Kaina i Abla szybko zmienia się w tragedię. Niezdecydowanie, tchórzostwo czy też chęć udowodnienia drugiemu swojej wyższości sprowadza fabułę do pogrążania się w winie i rozpaczy. Zgliński (reżyser) nie ubiera filmu w efekciarskie wizualizacje. Wszystko tu jest niepozorne – mała firma, zwykła rodzina, kościół, toczące się życie małej miejscowości. Efekt nadaje historii wiarygodności.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 5 lutego 2013 w kino 2013

 

Tagi: , ,