RSS

Archiwa tagu: Robert De Niro

Goodfellas

Ekranizacja powieści „Wiseguy” Nicholasa Pileggi to jedno z tych dzieł kina, które całkowicie przyćmiły literacki pierwowzór. Autentyczna postać Henry’ego Hilla na zawsze już kojarzyć się będzie z twarzą młodego Raya Liotty. Plus niezawodny De Niro i oskar za rolę drugoplanową dla Joego Pesci.

Klasyk nad klasyki.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28 sierpnia 2019 w kino 2019, klasyka kina

 

Tagi: , , , ,

The Wizard of Lies

Bernie Madoff miszczem był. Ciężko zapracował na swoje 150 lat więzienia, zasądzone w czerwcu 2009 roku.

Zanim Madoff stał się numerem  #61727-054 w więzieniu stanowym Karoliny Północnej zdążył nieźle się zabawić. Przez przeszło 20 lat budował piramidę finansową pod przykrywką własnego geniuszu. Bernard L. Madoff Investment Securities przeważnie tylko udawał troskę o inwestycje wielkich banków i prywatnych inwstorów. Przez ostatnie 13 lat nawet już nie udawał, bo nie inwestował nigdzie, skupiając się na nakręcaniu coraz większej spirali długów. Skończyło się smuteczkiem, gdy trzęsący się o własne tyłki syneczkowie podpierdzielili tatuśka do FBI. Smuteczek mieli też inwestorzy, którzy stracili (wg różnych szacunków) od 40 do 65 MILIARDÓW dolarów.

„The Wizard of Lies” przedstawia schyłek finansowego barona. Film nie wdaje się w techniczne meandry fiansowego krachu imperium Madoffa. Pisany z pozycji bogacza, któremu rzeczywistość wymyka się z rąk film stanowi ciekawe stadium oszusta przez wyjątkowe duże „Ą” („ą” jak Ąszust, naturalnie 🙂 ).

Świetne role Roberta De Niro (wreszcie uciekł od rólek głupkowatych dziadków) i Michelle Pfeiffer (wreszcie uciekła od udawania 20-latki).

ps. Bernie Madoff jest urodzonym w Nowym Jorku Żydem. Dziadkowie Bernarda pochodzili z Polski. Przypadek? 😉

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28 listopada 2017 w kino 2017

 

Tagi: , , , ,

Joy

JoyAmeryka to taki fantastyczny zakątek świata, w którym tyrająca za grosze matka otoczona wianuszkiem nieudaczników wymyśla cudowne urządzenie i staje się milionerką. Zainteresowanie branży filmowej i ekranizacja losów biznesfrau z twarzami Lawrence, Coopera i De Niro to dodatkowa nobilitacja. W tym filmie brakuje spadających samolotów i światowego spisku. Epicentrum historii to stary dobry mop, a akcja toczy się wartko i trzyma w napięciu.

Joy Mangano jest postacią autentyczną. Królowa sprzedaży telewizyjnej ma na koncie przynajmniej setki wynalazków i tysiące wypromowanych „must have” codziennego użytku. Od cudownych wieszaków po cudowne drapaczki do małego palca u stopy.

Jenifer Lawrence dzięki „Joy” doczekała się kolejnej (czwartej, w tym jedna wygrana) nominacji do Oscara. David O. Russell wyciąga dla niej kolejne role obsypywane deszczem nagród. Po „Silver Linings Playbook” i „American Hustle” staje się to zresztą nieco męczące – Lawrence wydaje się zrośnięta z Bradleyem Cooperem jak syjamskie bliźnięta. W dwóch na trzy filmach pojawia się też inny ulubieniec reżysera – poczciwy Bob De Niro. W obu w roli zdziwaczałego ojca pierdoły.

Oddając królowej co królewskie – pani Lawrence jest absolutnym zawodowcem a jej zapasy z życiem po nieco niemrawym początku wciągają widza coraz mocniej. Siła przekazu ukryta jest w magii trzymania kciuków. Wzbudzająca sympatię Joy pokonuje kolejne przeszkody niczym biegacz na olimpiadzie. Gdy po pierwszej telewizyjnej próbie zdaje się wychodzić na prostą, życie dostawia kolejne płotki. Akcja nabiera tempa, a publiczność zapomina że to historia plastikowej lali z teleshoppingu.

Opowiastka o zdeterminowanej wynalazczyni z trójką dzieci, byłym chłopakiem w piwnicy i resztą dysfunkcyjnej rodziny poukrywanej w innych częściach domu łatwo skatalogować jako kolejną opowieść o „american dream”. Po niezliczonych bohaterach wojennych, sportowcach i krystalicznych politykach przyszedł moment na herosów dnia powszedniego. W dobie powszechnej pogardy dla telewizyjnych show z magiczną obieraczką do jarzyn za 2,99- w filmie można doszukiwać się ukrytej ironii. Być może tak byłoby w ambitnym kinie europejskim. Amerykanie z całą powagą chylą czoła matce wszystkich mopów.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 września 2016 w kino 2016

 

Tagi: , , , , , ,

Intern

InternBen (Robert De Niro), elegancki emeryt, nie chce samotnie gnuśnieć w domu. Nie spieszno mu do żałosnych romansów z wdowami z sąsiedztwa. Znajduje sobie pracę na miarę czasów – jako praktykant w nowoczesnej firmie internetowej.

Śmiszkom – hahaszkom nie ma końca. Wszakże zderzenie starego z nowym, antycznego z nowoczesnym, starej komórki z iPhonem (no, oczywiście że z 6s)….etc jest takie zabawne.

„Praktykant” chciałby być ważnym głosem we współczesnym świecie – apoteozą dostojnej i mądrej dojrzałości i krytyką pokolenia „Y” z ich operatywnymi kciukami, wielozadaniowym mózgiem i totalną ignorancją pryncypiów poprzednich epok (tych przedinternetowych). Chciałby, ale mu nie wychodzi.

To oczywiście „wina” reżysera\scenarzysty.  Nancy Meyers – rocznik 1949 – w naturalny sposób odnosi się do teraźniejszości patrząc oczami sześćdziesięciolatka. Dwudziestoletnie „no-lajfy” z nosami w smartfonach i życiem na „fejsie” muszą budzić jej wewnętrzne przerażenie. W efekcie komedyjka z aspiracjami nie jest w stanie zająć stanowiska w temacie odwiecznej walki pokoleń.

„Intern” nieco zbyt kanoniczny w gloryfikacji emerytów z klasą i krzywym spojrzeniem na pokolenie zdziecinniałych mężczyzn i maskulinizujących pań businessman pozostaje niezłym filmem rozrywkowym. Pani Meyers udało się kolejny raz w dorobku stworzyć film o miłym klimacie, w sam raz na odstresowujący wieczór z lampką wina. Udało się też panu De Niro. Stary lis wie jak zagrać na emocjach widza. W swoim wieku i garniturze jest bardziej wiarygodny niż czeszący się na pożyczkę i udający młodzieniaszka Al Pacino.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 lutego 2016 w kino 2016

 

Tagi: , , ,

Analyze This

analyze-this-dvd-cover-93Billy Crystal w roli pełnego kompleksów psychoanalityka i Robert De Niro o komediowym obliczu. A przy okazji w jednej z pierwszych ról na „schodzącym kursie” od monumentalnego Taksówkarza do gniotów w rodzaju „Last Vegas”.

Póki co jest rok 1999 a „Analyze This” ma przychylne recenzje i kilka nominacji  – w tym dla De Niro za rolę komediową. Cóż, wtedy nie znali jeszcze przyszłości aktora i jego kilku żenujących kreacji komediowych.

Paul Vitti (De Niro) trzęsie Nowym Jorkiem. Jako bezwzględny szef mafii ma jednak duży defekt – dostaje ataków paniki w momentach, w których powinien zrobić komuś krzywdę. Przypadkowo wpada na kozetkę nierozgarniętego psychoanalityka Bena Sobela. Tą dwójkę połączy dłuższa historia i prawdziwa męska „sztama”.

Familijna komedyjka sprzed 15 lat wciąż nadaje się do obejrzenia. Musicie tylko zapomnieć, że ten grymas na twarzy Roberta zobaczycie w kolejnych dwustu filmach każdego gatunku. Będzie śmiesznie, ale bez przesady.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 listopada 2015 w kino 2015, klasyka kina

 

Tagi: , , , ,

Grudge Match

grudge_matchCzy na ringu jest geriatra?

Kiedy do mediów trafiły pierwsze informacje o filmie „Grudge Match” pomyślałem #$%#$&**! Na myśl przyszły mi też określenia: „odcinanie kuponów”, „kolejny Rocky”, „paździerz”. Wybuchami śmiechu przyznałem sam sobie laury za bon-mot do filmu: „czy na ringu jest geriatra?” Film okazuje się jednak lepszy niż można się spodziewać. To całkiem udana komedia, w któej Stallone puszcza oko do widza po napuszonym sześciopaku „Rocky”**.

Statler i Waldorf*

Pierwsze rundy filmu zdają się potwierdzać, że Stallone nie może raz na zawsze odciąć się od produkowania kolejnych prostych historyjek o pięściarzach podnoszących się z kolan. Zdumiewające kadry odmłodzonych o kilkadziesiąt lat bohaterów to klasyczna „przebitka z historii”. Na marginesie – sceny z młodziutkim De Niro i jego równolatkiem Stallone potwierdzają, jak wiele mogą dziś zdziałać komputery graficzne, choć całość wygląda co najmniej dziwnie.

Biografia Henrego „Razora” Sharpa (S.Stallone) to znowu pustego umysłu geniusz pana Stallone. Ile razy można powtarzać tę samą kalkę? Losy Billiego „Kida” McDonnena (De Niro) są równie symptomatyczne. Stary bokser prowadzi knajpkę i męczy widzów oklepanymi żartami – to także odgrzewany kotlet z opowieści o włoskim ogierze. Dwaj starsi panowie niczym dziadki z Muppetów kontestują siebie nawzajem. Równie zrzędliwy jest Lightning (w tej roli 80-letni Alan Arkin). Stary trener z zasadami to także ulubiona postać pana Sylwestra.

Na koniec świata i jeszcze dalej

Widz wprowadzony w świat Sylwka nie oczekuje już nic nowego. I nagle scena, w której „Razor” nagrywa sceny do gry komputerowej na greenscreenie odwraca wszystko do góry nogami. Tak dobrego gagu nie było od dawna. Dwóch demolujących studio Buzzów Astrali – De Niro i Stallone przechodzą samych siebie.

„Grudge Match” okazuje się być całkiem udaną komedią. Sylwkowi tym razem nie zabrakło dystansu do samego siebie. Zdecydowanie mniej ma go De Niro. Na korzyść tego ostatniego przemawia za to nieco lepsza niż ostatnimi czasy gra. Dziadek Robert nie musi nadużywać oklepanych min. „Legendy Ringu” to zgrabnie opakowany produkt przemysłu filmowego. Dużo śmiechu, trochę nostalgii i szczypta sportowych emocji. Doskonale skomponowana mieszanka dla starzejącego się społeczeństwa Zachodu. Ubawi także młosze pokolenia, dla których wydurniający się na youtube celebryci są wciąż doskonałą rozrywką.

 

 

*Statler i Waldorf – nazywani potocznie dziadkami z Muppetów

** Pominąwszy ambiwalentny walor filmów z serii „Rocky” trzeba chylić czoła. Seria zarobiła ponad miliard dwieście tysięcy dolarów a Sylwek został uhonorowany przez International Boxing Hall of Fame.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 12 lutego 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , ,

Być jak Flynn

 

flynn

Nie od dziś wiadomo, że początkowe „oparte na prawdziwej historii” doskonale promuje film. Tym razem, równie dobrze mogłaby to być historia fikcyjna. Fakt, że Nick Flynn współtworzył film na podstawie własnej książki i nomen omen – życia, dodaje jednak tej historii wyrazu.

Jonathan Flynn – pijak, konfabulant, kanciarz i niespełniony pisarz – jest wszystkim tylko nie ojcem. A jednak los rzuca go na ścieżkę dawno opuszczonego syna,  pracującego w schronisku bezdomnych.

Prosta historia o niełatwych relacjach ojciec – syn jest ciekawa dzięki dwóm aktorom. Spisany już na straty Robert De Niro wreszcie w roli innej niż krzywiącego się komediowo zgreda  i Paul Dano, którego nietuzinkowa aparycja wprowadza sporo niepokoju do każdej roli jaką gra.

Obaj tworzą kreację, dla której fllm wart jest obejrzenia.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 3 marca 2014 w kino 2014

 

Tagi: , , ,