RSS

Archiwa tagu: przekręt

I care a lot

Marla Grayson (Rosamund Pike) dynamicznie i bez skrupułów realizuje swój plan biznesowy. Założona przez nią firma dba o starszych ludzi, ze szczególną atencją traktując tych, którzy nie mają bliskich.

Jak nietrudno zgadnąć, empatia Marli kończy się tuż za szklanymi drzwiami eleganckiego domu starców, do których starsi ludzie są wysyłani kwadrans po ustanowieniu opieki prawnej. Kolejna wymarzona klientka Jennifer (Diane West) szybko traci dom i nowego Mercedesa. Tym razem jednak, ku zaskoczeniu Marli tradycyjnego oporu podopiecznej nie da się zwalczyć pigułkami uspokajającymi.

Rosamund Pike udaje się wielka rzecz. W roli zimnej jak stal Marli wzbudza 200% ekstrakt nienawiści, powodując że każdy z widzów zacznie zastanawiać się nad pułapkami starości. W pewnym momencie ta odrażająca postać zaczyna zyskiwać na wartości nie tracąc nic z dotychczasowej filozofii życia.

Nietypowy thriller, którego koniec wydaje się być oczywisty, a później dzieje się coś co nazywamy „magią kina” 🙂

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 kwietnia 2021 w kino 2021

 

Tagi: , , ,

Volta

Przyglądając się nowemu filmowi Juliusza Machulskiego nie sposób odgonić myśli o podobieństwie do „VaBanku”. O ile jednak klasyk polskiej komedii kryminalnej opowiadał doskonałą historię, „Volta” trzeszczy w szwach z trudem brnąc do przewidywalnego końca.

Tytułowy Bruno Volta (Andrzej Zieliński) para się doradztwem politycznym. Spin doktor jest fechmistrzem słowa i wielkim erudytą. Napawa się swoją wielkością i wpływem na otoczenie. Jego pierwszym krokiem w kierunku dna staje się chciwość. Skomplikowana intryga, w której pierwsze skrzypce gra Wiki (Olga Bołądź) prowadzi widza przez meandry polskiej kultury, żywot Kazimierza Wielkiego, wojnę domową w Hiszpanii , ucieczkę Henryka Walezego i czasy napoleońskie. Niekoniecznie w tej kolejności.

Niezłą w ogólnym zarysie „caper story” (opowieść o wielkim przekręcie) przykrywa smutna polska specjalność – nachalny product placement. Cukierkowa promocja XXX-lecia miasta Lublin i niezbyt subtelne najazdy kamery na nazwy firm, które wpłaciły trochę kasy boleśnie objawia żałosnego twista, jaki musiał wykonać Machulski w celu sfinansowania swojego dzieła. Ożywiane komercyjnym zastrzykiem gotówki polskie filmy straszą od dawna, ale wciąż trudno się przyzwyczaić do prostackich metod wiejskiego „product placement”.

Nie to jest jednak najgorsze. Problemem „Volty” jest przede wszystkim sypiący się niczym tynk z praskich kamienic scenariusz. Jak nietrudno domyślić się od 3 minuty filmu, bohater zwiedziony wizją wielkiej fortuny zostanie zrobiony w balona. Droga, jaka do tego prowadzi mnoży się od scenariuszowych absurdów. Trudno uwierzyć w historię, w której iskrzący erudycją stary wyjadacz jest „robiony” historyjką dla dzieci zmyśloną na poczekaniu. Historyjkę dodatkowo przetykaną epizodami gwiazd polskiego kina, co bardziej irytuje niż bawi. Role Więckiewicza i Kota to najbardziej jaskrawy przykład.

Na szczęście Machulskiego broni kilka dobrych elementów. Pierwszy z nich to kampania wyborcza niejakiego Kazimierza Dolnego. Jacek Braciak kradnie show w każdej scenie a i Andrzej Zieliński odkrywa przed widzami swoje aktorskie talenty. Dialogi Volty i Kazimierza Dolnego na długo zapadają w pamięć. Element numer dwa to krótki epizod Pazury. Nieco przeszarżowana charakteryzacja drażni, ale sam performance pana Czarka jest doskonały.

Mimo ambicji twórców i próby przemycania w scenariuszu krytyki polskiej rzeczywistości „Volta” nie będzie długo gościć na ekranach. Ot, wakacyjna komedyjka skręcona przez starego wyjadacza.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 września 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , , ,

Gold

Spocony, wczorajszy, napędzany burbonem i fajkami. Osobnik z potężnym ADHD, przetłuszczonym fryzem w najgorszym możliwym nieładzie. W dodatku to przecież łysy z długimi włosami. Kenny Wells jest przykładem totalnego loosera, pożyczającego kasę na lewo i prawo, żeby szybko roztrwonić ją w wątpliwej jakości przedsięwzięciach. Kenny żyje marzeniami i rodzinną ambicją znalezienia kolejnego, wciąż nie odkrytego El-Dorado.

Walls jest zdeterminowany. Kradnie biżuterię partnerki, żeby zdobyć kasę na bilet do Indonezji. To tam przekona słynnego geologa Michaela Acostę do swoich szalonych planów. Panowie dogadują deal i ruszają wgłąb dżungli.

„Gold” to fikcja, ale scenariusz oparto na prawdziwej aferze na rynku złota. W 1995 kanadyjska spółka Bre-X podała do wiadomości, że odnaleziono bogate złoża tego cennego kruszcu. Odkrycie w środku indonezyjskiej dżungli pojawiło się w czasie, gdy akcje Bre-X sięgały poziomu śmieciowego.

Gold to popisowa rola Matthew McConaughey, znanego z dużego poświęcenia dla sztuki filmowej. Tym razem blond amant przeistoczył się w otłuszczonego brzydala z krzywymi zębiskami wystającymi z paszczy. To zdecydowanie dobra rola McConaughey’a, który w postaci Kenny Wellsa widział prostą ścieżkę do kolejnych oscarowych nominacji. Kreacja przypominająca zresztą zlepek ról pięknego Matthew – nie tylko z uwagi na zdecydowaną zmianę sylwetki.

Problemem „Gold” są jednak intencje reżysera. Film utknął w pół drogi pomiędzy komedią, awanturniczą przygodą a opowiastką o grubym przekręcie. A taki klincz przeważnie kończy się tak samo – mieszanymi uczuciami.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 czerwca 2018 w kino 2018

 

Tagi: , ,

Wilk z Wall Street – Jordan Belfort

Wilk z Wall StreetOryginalna historia Jordana Belforta – maklera giełdowego, grubej ryby Wall Street, jednego z największych oszustów Ameryki.

Twórca Stratton Oakmont do dziś nie rozliczył się z Mont Everestu dolarów, które wyciągnął od inwestorów. Chociaż na książce i sprzedaży praw do filmu zarobił przeszło 1,7 miliona USD, do spłacenia nadal pozostaje mu jeszcze trochę z zasądzonych 110 milionów 🙂 Wilk z Wall Street nie byłby zresztą sobą, gdyby przy okazji nie wyrolował kolejnych naiwniaków – tym razem amerykańskiej jurysdykcji, bezskutecznie ściągającej zasądzony dług.

Biografia Jordana Belforta to samograj, z którego Martin Scorsese wykroił zgrabny film z główną rolą boskiego Leonardo. Od pierwszych stron czytelnikowi naturalnie „wizualizują się” wszystkie sceny – od lądowania helikopterem po podróż do country clubu.

Na szczęście opasła książka to tylko nie skrypt sensacyjnego filmu. Sławny makler oprócz rzucania karłami i skutecznego zatopienia jachtu Coco Chanel sporo uwagi poświęca swojemu rosnącemu uzależnieniu od narkotyków, alternatywnych biznesów w branży obuwniczej i nadciągającej katastrofie życia prywatnego.

Jednego się z tej książki nie dowiemy – na czym tak naprawdę polegał przekręt „penny stock boiler room” i gdzie podziało 200 milionów dolarów.

 

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 15 czerwca 2016 w kino 2016

 

Tagi: , , , , ,

The Wolf of Wall Street

THE WOLF OF WALL STREET

Najlepsze na początek: Jordan Belfort istniał naprawdę. Oglądając „Wilka z Wall Street” szybko można o tym zapomnieć, obserwując wyczyny Leonardo DiCaprio.

W odróżnieniu od „GoodFellas”, „Casino” czy „The Departed” nikt tu nikogo nie zakopuje na polu kukurydzy i nie przywołuje do porządku kijem do baseballa. A jednak Martin Scorsese ponownie wywołuje ciarki przedstawiając złe charaktery. Tym większe, że złym wilkiem jest przemiły facet w drogim garniturze.

„A może poszedłbyś na Wall Street i zgarnął jednego z prawdziwych bandytów” wykrzykuje w twarz policjantowi jeden ze złych chłopców z Ferajny. Scorsese właśnie to robi – bez moralizowania pokazuje jak bawią się wilki z Wall Street, na co dzień ubrani w futerka uroczych owieczek.

Belfort nie ma żadnych hamulców. Szybko pojmuje, że zarabianie dużej kasy i moralność to dwie różne rzeczy. Swiadomie otacza się osobnikami sobie podobnymi, rekinami zgarniającymi kasę bez refleksji kogo ograbiają. Im więcej mają na koncie, tym większa jest ich rozwiązłość. Pokazując to, reżyser nie próbuje się cenzurować, film jest więc kontrowersyjny w płaszczyźnie „sex drugs and … money”. I chociaż Belfort zmierza do nieuchronnej zagłady, niejeden z widzów zobaczy w tym filmie jedynie pochwałę cwaniactwa.

Być może jest to wynikiem doskonałej gry boskiego Leonardo. DiCaprio z wirtuozerią pokazuje jak z gracją zarabiać, a przede wszystkim używać wielkiej fortuny.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 4 Maj 2014 w kino 2014

 

Tagi: , , , , ,

Dom Hemingway

Dom HemingwayDo tej produkcji jak ulał pasuje określenie „kozacki”. Wszystko tu jest „kozackie” – plakat, dialogi, charaktery, no i least but not last – Jude Law.

Piękniś w zwiewnych kaszmirowych szalikach pokazuje tu inną, chyba nieznaną dotąd twarz i absolutnie przyćmiewa film swoją kreacją.

„Dom Hemingway” byłoby oklepaną opowieścią o angielskim cwaniaczku, historią jakich było już sporo. Filmy Guy’a Ritchie, „Bronson” czy nawet klasyczna „Mechaniczna Pomarańcza” powiedzialy już na temat dużo. Tytułowy Dom H. ratuje się jednak jednym – gadką. Tyrady Doma są czymś pomiędzy słowotokiem intelektualisty a zajadłym szczekaniem pitbula. Wywody na granicy choroby psychicznej zwalają z nóg. Jude Law używa tu specyficznego akcentu i slangu, co jednak nie może podlegać „zachwytowi” z pozycji innej niż native speakera.

Film nie ma zadęcia na moralitet ale jest niczym skecz ze skórką od banana pośród kina moralnego niepokoju produkcji irańsko-pakistańskiej – rozbraja.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 kwietnia 2014 w kino 2014

 

Tagi: , , ,

American Hustle

AMERICAN-HUSTLE

Doskonała gra aktorów oraz świetna stylizacja czasów lat disco i kokainy to największy atut „American Hustle”. Christian Bale i Bradley Cooper wyciskają z ról ile się da. Bale, znany ze swojego poświęcenia w upodobnianiu się do postaci w scenariuszu, tym razem przytył ładne kilka kilo żeby zagrać starzejącego się oszusta Irvinga Rosenfelda. Partnerujące mu panie Amy Adams (kochanka i partnerka w oszustwach) i Jennifer Lawrence (popijająca i mało rozgarnięta żona) prześcigają się w stylizacjach „z epoki”. Pełen zapału młody agent FBI Richie DiMaso (Cooper) zaraża swoją energią. Dodajmy do tego Jeremego Rennera w roli burmistrza Carmine Polito oraz nie wymienionego w czołówce Roberta De Niro (ponownie w roli mafioso) a otrzymamy film wypełnony po brzegimistrzowską grą.

Sama akcja pozostaje w „American Hustle” nieco z tyłu, jakby nie do końca rozwinięta. Wątek sensacyjny to ambitna próba złapania na gorącym uczynku jak największej liczby łapowników i oszustów. DiMaso wplątuje Rosenfelda i jego wspólniczkę, zmuszając ich do współpracy z FBI. Z czasem apetyt i ambicje Richiego DiMaso przekraczają zdrowy rozsądek, stwarzając przy tym wiele okazji aby scenki komiczne przyćmiły detale przekrętów.

Końcowy „twist” podobnie jak główny wątek sensacyjny ginie pod naporem gry kwartetu Bale\Cooper\Adams\Lawrence. Film jest jednak na tyle wciągający i dynamiczny, że nie osłabia to ostatecznego, dobrego wrażenia.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 marca 2014 w kino 2014

 

Tagi: , , , ,