RSS

Archiwa tagu: porno

Miłość to zabawa

Wczesne lata osiemdziesiąte. Plac Pigalle jest siedliskiem rozpusty przez wielkie R. Dwóch gliniarzy dostaje zadanie specjalne – pod przykrywką mają rozpracować nielegalny pornobiznes od środka. Frank i Serge przejmują podupadły klub ze striptizem. Jako nuworysze w różowym biznesie coraz bardziej wciągają się w niecodzienne obowiązki. Wśród nich jest produkcja krótkich metraży dla dorosłych.

Reklamowany jako komedia „Miłość to zabawa” z pewnością nie dorówna heheszkom „Żandarma z St. Tropez”, bo też żadna z niego komedia. Dzieło Cederica Angera trudno zaszufladkować, choć z pewnością ma w sobie europejską wrażliwość.

Francuska produkcja ma swój rytm i wdzięk, ale w trakcie seansu nie sposób odgonić porównań do świetnego „Boogie Nights”. Amerykański film z 1997 roku pulsował szaleństwem kwitnącego pornobiznesu karmiąc widza opowieścią o legendarnym Dirku Digglerze. Francuski „L’Amour est une Fete” rozmywa się pomiędzy szerokim kadrem europejskiej rewolucji seksualnej i opowieścią o gliniarzach marzących o nowym życiu.

 

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 lipca 2019 w kino 2019

 

Tagi: , , ,

Tylko seks – Zygmunt Gołąb

Marek rzuca niewolniczą pracę we Wrocławiu i szuka szczęścia w stolicy. Wszystko będzie lepsze niż 10 godzin dziennie na nogach w sklepie odzieżowym, z wyśrubowanymi celami sprzedażowymi i wszechobecną wrogością „kolegów”.

Wszystko?

W Warszawie przypadkowo trafia do wydawnictwa „Red&Sex”, na pozór raju dla mężczyzn. Czy można wyobrazić sobie robotę w branży lepszej niż porno? Codzienność daleka jest od wyobrażeń napalonych „czytelników” periodyków „Madame” „Mister” i „Polo Seks”. Praca producenta sesji to harówa od rana do nocy w nieco – hmm – osobliwych okolicznościach. Z czasem Marek zostanie pozbawiony najmniejszych złudzeń co do natury porno bizesu. Za marne grosze zagłębi się w świat mechanicznego seksu i wydawniczego cynizmu. Przy okazji odzierając się także z własnej godności i niszcząc wszystko, co wcześniej było dla niego wartościowe.

Gorzka literatura o lekkim reportażowym sznycie. Zygmunt Gołąb przeszedł drogę zbliżoną do opisywanych losów powieściowego Marka. Tak jak on wylądował w Warszawie bez grosza przy duszy, ale z kilkoma własnymi opowiadaniami i apetytem na pracę w prasie. Jemu również było dane organizować igrzyska „Mega Gang-Bang” i wykorzystywać naiwnych prostaczków w charakterze „wydawniczego mięsa”.

„Tylko seks” mogłaby być książką o dużym potencjale społecznym. Niestety nie jest z uwagi na format powieści – momentami zbyt kolokwialny i sensacyjny. Choć trudno odmówić autorowi wiedzy, paradokumentalna powieść jest tylko na okładce.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 listopada 2017 w literatura 2017

 

Tagi: , ,

Love

LoveGaspar Noe, filmowiec aspirujący do miana największego skandalisty kina, nie jest pierwszym, który wprowadza porno na salony. Kobiece ciała stały się w kinie czymś powszechnym, a męski wzwód miał już swoje 5 sekund sławy w pełnej krasie. Oczywiście poza różową branżą. Pewnym novum jest jedynie radosna ejakulacja – dotychczas wstydliwie skrywana przed okiem kamery i zarezerwowana dla kina XXX.

Wijące się ciała z przyklejoną łatką skandalu serwował inny artysta z Europy – Lars von Trier. Przed nim jednak było kilku innych niemniej obrazoburczych w swoim czasie. Na przykład Bernardo Bertolluci. O ile Noe błysnął wśród nobliwych kolegów rzeczoną dosłownością to na tle psychicznej perwersji serwowanej przez von Triera czy Bertolluciego pozostaje skautem podglądającym kąpiącą się drużynową.

Historia Amerykanina w Paryżu (jedna z wielu „gasparowych” dygresyjek w filmie) i Francuzki Electry odarta z przekraczających obyczajowość scen to stary poczciwy dramat o miłości.

Kiedy Murphy otrzymuje telefon od matki Electry, jego myśli wracają do burzliwego związku z dziewczyną. Większość scen filmu i jego zasadnicza treść to retrospekcja dobitnie podkreślająca beznadziejne położenie bohatera. Beznadziejne z niego punktu widzenia – tkwiącego w nudnym związku i wspominającego ekscytujące czasy eksperymentowania z Elektrą jak dwa bieguny życia.

Znajomość, która zaczyna się pierwszymi nieśmiałymi randkami, rozwija się w erotyczną fascynację prowadzącą do coraz śmielszych eksperymentów. „Czym dalej w las…” mógłby spuentować Noe swój pomysł na film.

Banalny morał opowieści o miłości dynamizuje agresywny montaż. Sceny z artystyczną swadą przeskakują bez ostrzeżenia z przeszłości w przyszłość i z powrotem, a ich inteligentne sklejanie wprowadza niejednokrotnie widza w lekki zawrót głowy.

„Love” serwuje widzowi pełne sekwencje seksu, w czym Gaspar Noe upatrzył swój sposób na przekroczenie dotychczasowych granic obyczajowości. Fakt – tak ostro w kinie jeszcze nie było. Dodajmy do tego „3D” a uzyskamy efekt „wow!”.

„Love” miał szczęście wejścia na polskie ekrany przed Wyborami. Nowy minister kultury zapewne dostałby pąsów na sam anonimowy donos co się w tym filmie wyprawia, a my bylibyśmy zmuszeni do oglądania „Love” w drugim obiegu niczym niemieckie „świerszczyki” na VHS-ie 🙂

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 lutego 2016 w kino 2015

 

Tagi: , , , , ,

Don Jon

Don Jon

„Don Jon” zaczyna się z przytupem scenami śweitnie charakteryzującymi młodego Amerykanina o włoskich korzeniach. Forma rodem z teledysków MTV dynamicznie przedstawia włoskie korzenie (Kościół, rodzina) i amerykańską nowoczesność (kumple, fura, siła, sport, porno). Dużo tu stereotypów, ale jest też ostre oko  obserwatora.

Niestety dalej film wytrąca swój rozpęd stając się czymś pomiędzy komedią romantyczną a rozprawką o złym wpływie wszechobecnej golizny w sieci.

„Don Jon” nie jest więc filmem ukazującym problem z nadużywaniem pornografii, choć głębsza analiza takiego zjawiska mogłaby być ciekawa. To raczej szersze spojrzenie na to, co stanowi o sensie życia. Niestety Joseph Gordon – Levitt (tu w dwóch rolach – głównego bohatera i twórcy filmu) zabrnął w konwencję komediową, jedynie w końcówce mętnie filozofując.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 3 marca 2014 w kino 2014

 

Tagi: , , , ,

Lovelace

Lovelace

Linda Lovelace trafiła do porno biznesu przypadkowo i zagościła w nim przez kilkanaście minut. Kwadransik „make love, not war” zamieniło jej życie w koszmar, a z walki o własną godność uczyniło nadrzędny cel.

Sama bohaterka walczyła o rehabilitację w sądach i w mediach, opublikowała też bolesną autobiografię.

Jednak po latach od obyczajowo sensacyjnego „Deep Throat” Linda wciąż pozostaje najbardziej rozpoznawalną „gwiazdą” porno.

„Lovelace” to film o barwie „zobaczcie jak było naprawdę”. Jest o tyle ciekawy, że dwutorowo przedstawia historię – najpierw z tej powszechnie znanej, gładkiej strony, później z tej bardziej chropowatej. Zabieg stawia „Lovelace” po moralnie właściwej stronie, nie szafując jedynie sensacją i wykorzystaniem nośnego tematu porno. Produkcji brak jednak ostrości jaką miał podobny w przesłaniu „Boogie Nights”. Pozytywem w filmie są grający główne role Samata Seyfried i Peter Sarsgaard.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 grudnia 2013 w kino 2013

 

Tagi: , , ,