RSS

Archiwa tagu: Paris

Paryż, 13 Dzielnica

Trzy dziewczyny, jeden chłopak. Co ich łączy? Banalnie byłoby powiedzieć seks, bo chociaż to najbardziej oczywista styczna, łączy ich dużo więcej.

Są młodzi, pochodzą z różnych kultur, miłość i seks traktują z pasją ale bez nadmiernych poświęceń. Monochromatyczny francuski dramat w całości dzieje się w paryskiej trzynastej dzielnicy – miejsca pełnego nowoczesnej i odważnej architektury. 13 Dzielnica to paryskie china town pełne nie tylko przybyszy z tego kraju, ale wielokulturowy tygiel pośród gęsto zabudowanych wieżowców.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 9 września 2022 w kino 2022

 

Tagi: , , , ,

My Old Lady

Sześćdziesięciolatek Mathias przyjeżdża z Nowego Jorku do Paryża po odbiór spadku. my old ladyNa miejscu okazuje się, że warty miliony paryski dom ma poważną wadę w postaci niezbywalnych rezydentów. Powyższy, krótki plot to w zasadzie wszystko co charakteryzuje film, ale też wszystko co jest punktem wyjścia do zgoła mało żartobliwej historii.

Początkowa wesołkowatość głównego bohatera (godne lekkiej komedii na lato) szybko przeradza się w szereg scen o gorzkim zabarwieniu. Monodramy aktorów niespodziewanie zmieniają temperaturę filmu a Paryż w tle nabiera nieco sardonicznego wydźwięku. Taka mała dygresyjka o kolejnym „Amerykaninie w Paryżu”, któremu niekoniecznie przygrywa Gershwin a bardziej Chopin marszem żałobnym.

Choć „My Old Lady” nie jest dramatem szekspirowskim, wartości nadają mu aktorzy. Cała trójka trzyma poziom, świetnie trzymając się wyznaczonych linii. Kevin Kline bryluje z bezpretensjonalnością Nowojorczyka, Kristin Scott Thomas jest strzałem w dziesiątkę w roli starzejącej się francuskiej panny. Po przeciwnej stronie osiemdziesięcioletnia Maggie Smith pięknie odgrywa kobietę z zaskakującymi tajemnicami życia.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29 czerwca 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , ,

Odliczanie

OdliczanieFrancuski kryminał przez lata uchodził w Polsce za coś wyjątkowego. Z socjalistycznego braku dobrego amerykańskiego kina wszystkie te żągebeny i alądelony stały się wyznacznikiem intelektualno-kryminalnej rozrywki  – takiej, co to można obejrzeć bez posądzenia o plebejskie gusta.

Francuskie kino faktycznie stawia sobie za punkt honoru tworzenie dzieł polegających na czymś więcej, niż tylko na pościgach i mordobiciach. Czasem udaje się zrobić film z klasą, czasem hybrydę nadętą do granic możliwości. Do tej ostatniej kategorii można zaliczyć „Odliczanie”.

Dwóch kumpli ma kłopoty finansowe. Próba zarobienia szybkiej kasy w Meksyku kończy się katastrofą, której reperkusje przyjdzie im ponosić po 6 latach. Zagmatwana intryga rzuca Milana i Victora do kolejnych spelun nocnego Paryża, coraz bardziej komplikując siatkę ich zależności od bandyckiego półświatka. Tyle streszczenia – reszty nie zrozumiałem.

Starsi panowie ganiają się, biją, rozstrzeliwują. Straszne gęby, motywacje, zakrwawione ludzkie wraki – wszystko to się miesza w rytm natarczywego transowego beatu. Francuz płakał jak oglądał.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 Maj 2015 w kino 2015, Nie do obejrzenia 2015

 

Tagi: , , ,

As Above So Below

As Above

Piękna, gibka oraz światła błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa.

Scarlett wraz ze swoimi dyplomami z archeologii i licznymi osiągnięciami poszukuje (rany boskie!) kamienia filozoficznego i wrażeń w katakumbach Paryża. Nudne jak flaki z grzybową „found footage”, czyli kręcone z rąsi home video już samą formą tego archaicznego i ogranego stylu budzi przerażenie. Dodajcie do tego efekty rodem z głupich dowcipów:

– crescendo muzyki grozy zakończone kakofonicznym rykiem

– wykrzywione i zdeformowane ryje kina klasy B

– charakteryzacja z filmów polskiej klasy aspirującej do miana  vlogerów, z czarną peleryną na czele i keczupem

– nienarodzone dzieci szwendające się po lochach

– bracia Mroczek wyjący z offu

Efekt musi być porażający i taki jest. Najbardziej łebscy Francuzi bali się dotychczas, „żeby niebo nie zwaliło im się na głowy” – niech tak lepiej pozostanie.

 

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 3 kwietnia 2015 w Nie do obejrzenia 2015

 

Tagi: , , , ,

Spódnice w górę

Sous les joupesKobieta o  kobietach dla kobiet. Audrey Dana nakręciła film o emocjonalnych górach i dolinach płci pięknej. Film wypełniony kobietami to zbiór emocjonalny: randki, rozstania, romanse, kłótnie, przyjaźń i nienawiść.

Dana przedstawia emocjonalne huśtawki w wielu odsłonach jakby bojąc się, że dla jednej bohaterki filmu byłoby tego za wiele. Jednocześnie „bogactwo materiału” powoduje niespotykane zazwyczaj nasycenie celuloidu estrogenami.

Rose (Vanessa Paradis) to coraz cześciej występujący model businesswoman – władcza i pewna siebie a jednocześnie samotna i zagubiona. Za wszelką cenę pragnie zwykłego kumpelstwa w miejsce usłużnego lizusostwa.

Ysis (G Nakache) w nudzie związku z wypacykowanym Francuzikiem odkrywa w sobie pociąg do kobiet.

Fanny (Julie Ferrer) mało rozgarnięty kierowca autobusu – po mocnym uderzeniu w głowę przeistacza się w bezpruderyjną nimfomankę (trzeba do tego aż uszkodzenia czaszki?).

Agate (Laetitia Casta) to nieśmiała pani mecenas, wstydnisia z problemami gastrycznymi i kupą kompleksów.

Dla siebie reżyserka zostawiła rolę Yo – czyli od gorącej kochanki do houswife z przymusu.

Bohaterek jest sporo więcej i rozeznanie się w ich perypetiach może być początkowo nieco skomplikowane.

Film nieco nudnawy dla mężczyzn może być zabawny dla płci pięknej. Z pewnością sporo w nim ironicznego spojrzenia na problemy współczesnej Paryżanki (i innych mieszkanek dużych metropolii bogatych państw). Być może jednak to właśnie panowie powinni uważnie śledzić poszczególne bohaterki jako rodzaj wzorca i podręcznik?

 

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 14 marca 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , ,

3 days to kill

3 days to kill

Jeeeezuu, ile lat ma ten facet? Kolejny niczym Lenin wiecznie żywy koleś musi udowadniać, że potrafi podskoczyć, walnąć i tupnąć. Costner to dziś seksowny sześćdziesięciolatek. Zaraz, „seksowny”? No właśnie, w tym cały problem z Hollywood.

piernik dzidzia atakuje

Wygląda na to, że krainą celuloidu rządzi hunta staruszków albo brakuje tam autentycznych czterdziestolatków. Jest też inna opcja – 40 latkowie w Los Angeles jeżdżą jeszcze na trzykołowych rowerkach pod domem.

Ostatnie tango w Paryżu

Ethan Renner chce wycofać się z „zawodu” po ostatniej wybuchowej akcji w Serbii i mało obiecującej analizie swojego zdrowia. CIA nigdy nie zapomina o swoich i raz jeszcze usiłuje wykorzystać doświadczonego zabijakę do wyższych celów. Tak się fantastycznie składa, że miejsce gdzie Ethan postanawia wyzionąć ducha prywatnie, jest też areną zmagań ze złym „Wolfem” (niemiecki – a jakże – złoczyńca niczym tajna broń Angeli Merkel). Ethan radośnie rozpirza Paryż, przetykając wartkie pościgi i tortury w obleśnej łazience opieką nad niesforną córką i jeżdżeniem na fioletowym rowerku.

Kevin sam w domu, za wyjątkiem 70 imigrantów.

Za produkcją w oryginale zatytułowaną „3 days to kill” a w Polsce radośnie przeliczoną na godziny stoi niejaki McG (kuriozalny nick dla reżysera) oraz płodny jak cała murzyńska wioska Luc Besson. Francuz wypluwa ostatnio 4 – 5 filmów rocznie i warto już chyba skontaktować z mistrzem Nicolasem Cage.

„72 godziny” to bardziej komedia niż film sensacyjny. Nawalanek jest tu godnie – jak na Luca Bessona przystało, ale przebijają je wątki rodzinne. Zamierzone lub nie, są zdecydowanie pozytywną częścią filmu, spuszczając nieco ciśnienia z nadętego agenta od ośmiu boleści Ethana „Tańczącego z rowerami” Costnera. Były Bodyguard i Robin Hood daje radę zorganizowanym grupom osiłków. W wieku gdy statystyczny Polak zaczyna zastanawiać się nad zniżkami w aptekach, Costner okłada do nieprzytomności napakowanych zabijaków. Co ta Ameryka robi z ludzi!

Francusko – Bessonowską wstawką jest natomiast zmuszający do łez komunał z rodziną emigrantów. Najwyraźniej Luc Besson ma w kontrakcie zgodę na wtrącanie takich bezsensowności dla podkreślenia swojej europejskiej wrażliwości.

„72 godziny” (co ci dystrybutorzy mają z przeliczaniem na godziny?!) może być nieco bezmózgim umilaczem czasu pod jednym warunkiem – potraktujcie go jako komedię, nie jak film sensacyjny. Dodatkowym atutem pozostają ulice i mosty Paryża – obiekt miłości wszystkich kamer świata.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 marca 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , , ,

I, Frankenstein

I FrankensteinFrankie goes to Hollywood

Monstrum dr. Frankensteina zaprząta umysły ludzkie od wieków. Oryginał angielskiej pisarki Mary Shelley z 1818 obrósł legendą  stając się ikoną kultury masowej. W 1931 Frankensteinem został Boris Karloff – do dziś niedościgniony wzór. Potwora zagrał też Robert De Niro.

Pierwowzór Mary Shelley miał tytuł „Frankenstein czyli współczesny Prometeusz” a jego ideą było nie tyle epatowanie szpetotą co zadawanie uniwersalnych pytań. Kultura masowa zniekształciła przekaz spłycając go do samej postaci faceta pozszywanego przez słabego chirurga.  Film z 2014 idzie dalej. Frankenstein jest już pozszywanym nudziarzem.

Piękny Aaron Eckhart nie ma farta w robocie. Albo nie ma zbyt wiele talentu oferując w większości scen swój boski dołeczek w brodzie oraz blond grzywkę. Choć stara się bardzo, wciąż wypada mdło i bez polotu. Jego monstrum to zamyślony filozof i tajemny obrońca ludzkiego rodu. Zdaje się w podzięce za zbiorowo przekazane części ciała. Facio miota się po ekranie bez ładu i składu. Momentami w towarzystwie pięknej blond pani naukowiec (jak powszechnie wiadomo, panie naukowiec przeważnie są blondynkami w mini). Patrząc na monstrum jedyna konkluzja brzmi:

Kto przyszył głowę Eckarta do Brada Pitta?

„I, Frankenstein” można ustawić na półce obok całej masy filmów spod znaku kotłowaniny pomiędzy dobrymi i złymi. Tym razem to (dobre choć nieurodziwe) gargulce przeciw facetom w garniturach (to ci źli, z czasem mający szpetne ryje, jak to u pracowników biurowych bywa). Trzeba tylko pamiętać, żeby była to jakaś bardzo odległa półka.

Twórcom nie udało się stworzyć nic godnego uwagi. Film jest pochodną ich wcześniejszych dzieł(ek) spod znaku „Underworld”. Nawet aktorzy po części  się powtarzają. Gotyckie wnętrza (w końcu to „niby” paryska katedra gra head office dobrzaków) i bogato inkrustowana broń też jakby pasują do pierwowzoru. Tylko ten Aaron… on nie pasuje do niczego. Nawet do plagiatu innego filmu.

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 lutego 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , , ,

Callas – Zbyt dumna, zbyt krucha

zbyt-dumna-zbyt-krucha

Biografia Marii Callas pióra włoskiego dziennikarza Alfonso Signorini. Włoski pisarz znany jest z publikacji w plotkarskich magazynach, nie jest więc zaskoczeniem, że „Zbyt dumna..” skupia się bardziej na sensacyjnej sferze życia artystki niż na jej osiągnięciach muzycznych.

A życie Callas to nieustanne pasmo sensacjivi wdzięczny temat na książkę. Począwszy od trudnego dzieciństwa u boku matki materialistki, poprzez biznesowe małżeństwo z włoskim przedsiębiorcą aż po opus magnum – związek z greckim bogaczem Onasisem.

Książka Signoriniego nie jest w zasadzie biografią, ale beletryzowaną powieścią o życiu Marii Callas, opartą na faktach i listach wielkiej Divy. Dzięki temu fascynuje także w czasach tabloidów i masowej produkcji gwiazd. W czasach, w których opera pozostaje wartością dla wtajemniczonych.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 stycznia 2014 w literatura 2014

 

Tagi: , , , ,

Faceci od kuchni

Faceci_od_kuchniMiła i stusunkowo mało groźna komedyjka w stylu francuskim. Jean Reno – gwiazda filmu – został nieco przyćmiony przez drugiego z kucharzy (mniejsza o nazwisko). To ten młodszy robi show wprowadzając dynamikę i zmiany do walącej się kariery i życia starszego Szefa kuchni. Dla większej dozy komizmu do gotujących bohaterów dołączono trzech nieudaczników karmiących zazwyczaj staruszków z domu opieki.

Do obejrzenia i zapomnienia, ale w sam raz na wieczór z dzieciakami.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 stycznia 2013 w kino 2013

 

Tagi: , , ,

Bel Ami

Polski tytuł – „Uwodzicicel” – w zasadzie oddaje treść i przesłanie filmu. Piękny inaczej Pattison Robert stroi miny przystające wampirkowi. Trudno ocenić czy to naturalna fizis czy też genialna gra aktorska.

Wampirek uwodzi zgodnie z tytułem Panie z okolicy celem wspięcia się na drabinie społecznej niedostępnej dla tępawego weterana.

Największe zaskoczenie w filmie? XIX wieczny Paryż jest „grany” plenerami Budapesztu i Londynu 🙂

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 12 listopada 2012 w kino 2012

 

Tagi: ,