RSS

Archiwa tagu: Mark Wahlberg

Mile 22

James Silva (Mark Wahlberg) cudowne nadpobudliwe dziecko wyrasta na super duper nadpobudliwego agenta.

Agent dużo gada, strzela z gumki i drze ryja na komputerowych nerdów, których chce zmotywować do dekryptażu dysku. Co oczywiście i tak nie może się zdarzyć, bo w łeb wziąłby scenariusz. Ale od początku.

Do ambasady amerykańskiej w azjatyckim mieście dociera nietypowy zbieg. Li Noor twierdzi, że na zaszyfrowanym dysku ma krytyczne dla FBI informacje o lokalizacji radioaktywnego cezu.

Rozpoczyna się brutalna gra o głowę bezcennego świadka. Specjalna jednostka FBI ma za zadanie przewieźć Li Noora przez miasto, pokonując tytułowe 22 mile. Co oczywiście nie jest tak przyjemne jak podróż do ulubionego dyskontu Biedronka.

Twardy niczym Roman Bratny Wahlberg i znana z Walking Dead Lauren Cohan to dwie główne atrakcje „Mile 22”. Do tego tradycyjnie wygimnastykowany Azjata i John Malkovich jako opanowany mózg operacji.

Sensacyjny przeciętniak z przegadanymi scenami i przekombinowanymi intelektualnie dialogami siepaczy spod znaku FBI.

 

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 czerwca 2019 w kino 2019

 

Tagi: , , , ,

Deepwater Horizon

20 kwietnia 2010 podczas wiercenia szybu podmorskiego, doszło do niespodziewanego wybuchu na ultranowoczesnej platformie wiertniczej. „Deepwater Horizon”, jedna z dwóch bliźniaczych platform firmy Transocean, pracujących dla światowego koncernu BP kończyła właśnie prace nad kolejnym odwiertem w Zatoce Meksykańskiej, 200 km od Nowego Orleanu.

Tego dnia zawiodły wszelkie zabezpieczenia, ale zabójczą serię zapoczątkował ludzki błąd. Warta 560 milionów dolarów pływająca konstrukcja zatonęła po 2 dniach. Pierwotną przyczyną był błąd w cementowaniu podmorskiej studni i presja wywierana przez management firmy BP, obecny tego dnia na platformie.

„Deepwater Horizon” pokazuje katastrofę niezwykle plastycznie. Twórcy dołożyli starań, aby komputerowe efekty nie przyćmiły dramatu ludzi, którzy stracili życie w katastrofie.  Szczęśliwie dla fabuły, odtwórcy głównych ról – M.Wahlberg i K.Russell nie szarżowali ze swadą wśród płomieni, jak to czasami w amerykańskich filmach bywa. Szkoda tylko, że film zupełnie pominął skutki wybuchu „Deepwater Horizon” – największej w dziejach ludzkości katastrofy ekologicznej. Ale to już zapewne temat na kolejny katastroficzny scenariusz.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 października 2017 w kino 2017

 

Tagi: , , , ,

Patriots Day

Kwiecień 2013. W trakcie maratonu bostońskiego w tłumie wybucha bomba pułapka, klasyczne dzieło domowego terrorysty. Bostońska policja uruchamia wszystkie siły, żeby znaleźć sprawców.

„Patriots Day” unika nadmiaru patosu, a jeśli nawet jest go tu sporo, to jest w nim coś pozytywnego. Zjednoczony Boston, dzielni policjanci o twarzach Marka Wahlberga i J.K. Simmonsa, odpowiedzialni szefowie (John Goodman, Kevin Bacon) a nawet chiński emigrant, wszystko jest w „Dniu Patriotów” po bożemu i po amerykańsku ułożone w zgrabną fabułę.

Trudno o wielką podnietę przy tak ważkiej społecznie i przewidywalnej fabule. Ku pokrzepieniu (bostońskich) serc. Moje ujął najbardziej mieszkaniec przedmieść wspierający nieudolny atak policji dodatkowym bejzbolem.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 października 2017 w kino 2016

 

Tagi: , , , ,

Transformers – Age of Extinction

[uwaga spojler]

Ziemia. Śmieszniutki dinozaur podjada trawkę. Tysiąc gigantycznych statków kosmicznych atakuje dinozaury. Kataklizm. Ciach.

Arktyka. Energiczna pani „bad ass” odkrywa dinozaura z metalu. Każe nie ruszać. Ciach.

Ameryka. Wiocha. Mark Wahlberg coś reperuje. Cudowny wynalazca. Wraca córka, laska z nogami do samej szyi. On – coś wymyślę. Ona – ale tato… Ciach

Inna Ameryka – źli panowie w średnim wieku knują coś w swojej siedzibie hi-tech. Ciach.

Dużo robotów wszędzie. Biją się. Ciach.

Chiny. Właściwie jedna długa reklama Chin. Znowu hi-tech, źli panowie, mnóstwo robotów. Ciach

Chiny. Jakieś inne roboty robią się dinobotami. Biją się. Ciach.

Ogólna rozpierducha w Hong Kongu. Laska, kolo, łysy i Wahlberg mają sztamę. xoxo, ale są śmieszni. Mają kosę ze złymi robotami i złymi panami w drogich samochodach. Ciach.

Dobro zwycięża, chociaż zarzekali się że koniec i szlus z tym. Dobry robot odlatuje szukać kogoś – chyba tego z obślinioną łapą z początku filmu. Koniec.

 

Eksperyment się nie powiódł. Transformers w kolejnej odsłonie okazał się kąskiem nie do przełknięcia, niczym wczorajsza bułka z Lidla. Michael Bay – ojciec Transformersów – odciął za dużo kuponów od pierwszej części. Bezkrytyczny siedmioletni wielbiciel resoraków i dinobotów składanych z trzydziestu ruchomych części połapie się po 3 minutach, że coś tu śmierdzi. To zapach kupy dinobota. Kupa. W dodatku przypalona na oleju mechanicznym.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 21 września 2017 w kino 2017, Nie do obejrzenia 2017

 

Tagi: , , ,

Ted 2

Ted 2Ted postanawia się ustatkować. Ślub, dzieci, dobra praca…. zaraz, dzieci?

Po pierwszej części „Ted’a” sięgnięcie po kolejny tom przygód misia skandalisty nie było łatwe. Ileż razy można śmiać się z koszarowych dowcipów. Egzotyka zestawienia słodkiego pluszaczka z haniebnym zachowaniem i plugawym językiem również straciła element zaskoczenia.

Set MacFarlane dał się poznać jako twórca paru obrazoburczych kreskówek dla dorosłych i reżyser\aktor dennego „A milion ways to die ….„. Trudno było spodziewać się po nim szekspirowskiego wyrafinowania. To czym reżyser mógł błysnąć to podniesienie poprzeczki prostego dowcipu. I udało się.

„Ted 2” to paczka jeszcze większej ilości gagów, dygresji i cytatów. Do zestawu misia brutala i głupawego kumpla (M.Wahlberg) MacFarlane dorzucił bystrą, ale równie kontrowersyjną prawniczkę (Amanda Seyfried). Z nieokrzesanego duetu powstało niegorsze trio. W gąszczu slapstickowych żarcików można wyłowić kilka lepszych – w tym przypominające bijatyki braci Marx zamieszki na Comic-Con (festiwal fanów komiksu).

Generalnie: Porzućcie sens i dobry smak wy, którzy to obejrzycie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 października 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , ,

The Gambler

the gamblerJim Bennet (Mark Wahlberg), profesor literatury angielskiej, jest nałogowym hazardzistą. Życie dzieli na dzienną edukację nowych mistrzów pióra i nocne posiedzenia przy zielonym stoliku. Jak to w życiu (hazardzistów) bywa, zadłuża się po uszy u nie tych ludzi, którym odmawia się punktualnej zapłaty. Bennet konsekwentnie nakręca spiralę długu trafiając na koniec do Franka, grubej ryby w kryminalnym świecie.

Mało odkrywczy „The Gambler” jest przewidywalny jak zawartość puszki z paprykarzem szczecińskim. Połączenie rozentuzjazmowanego nauczyciela akademickiego z luzakiem odwiedzającym kasyna jest egzotyczny, ale przez to ciekawy. Oczywistą pointę o zagrożeniu hazardu dla życia i zdrowia ogląda się z przyjemnością a nawet dreszczykiem emocji. Splendoru fabule dodaje sam odtwórca roli tytułowej, pierwszy raz w roli niewymagającej paradowania bez koszulki. Sznytu „Gamblerowi” dodaje także John Goodman (Frank). Imponującym gabarytem i fantastyczną grą doskonale kreśli image faceta, do którego respekt czują największe szumowiny.

Honoru Gamblera – nieco zbyt oczywistego w treści – broni mały końcowy twist akcji. Dzięki temu film pozostawia po sobie wrażenie całkiem miło spędzonych 2 godzin w kinie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 11 września 2015 w kino 2015

 

Tagi: , , , ,

Lone Survivor

Lone_SurvivorOperacja „Red Wings” miała miejsce w 2005 roku w Afganistanie. Zadaniem było wytropienie i pojmanie Ahmada Szaha, jednego z przywódców Talibów. W ramach rozpoznania czteroosobowy oddział Navy Seals został zrzucony w górach prowincji Kunar. Przypadkowe wykrycie sealsów przez tubylców i humanitarna decyzja o oszczędzeniu ich przesądziła o niepowodzeniu misji. Oddział został szybko wytropiony przez terrorystów.

Historia Marcusa Lutrella, jedynego ocalałego komandosa stała się bazą filmu Petera Berga. Berg – uznany twórca filmów akcji – wywiązał się świetnie ze swojej roli, nie ukrywając przy tym swojego patriotyzmu i dumy z żołnierzy. Choć łopot gwiaździstego sztandaru i tu się pojawi, widz nie będzie zażenowany nim tak, jak długim ujęciem na mrożonki Hortexu w naszych rodzimych produkcjach.

„Ocalony” trąci nieco agitką i nie ma w nim nowatorstwa. Pierwsze sceny to tradycyjny trening Marines. Kolejne to podkreślenie szczególnych więzów między żołnierzami. Później jest już tylko czyste kino akcji. Od czasów Rambo wiadomo, że US komandos to prawdziwy Iron Man a tubylcy atakują hordami niczym wściekłe psy. Na korzyść Berga przemawia jednak większa (niż w Rambo) realność. Przemiawia też fakt, że ta historia zdarzyła się na prawdę.

Oczywiście format zobowiązuje i jest w filmie kilka irytujących wyolbrzymień z szczerzącym białe kły głównym talibo-szwarc charakterem. Dobrze ze swojej roli wywiązuje się jednak Wahlberg z kolegami, zbliżając produkcję w stronę dobrych historii faktu i dystansując się od dzieł w stylu „Expendables”.

Dla militarystów jak znalazł na wtorkowy wieczór.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 8 października 2014 w kino 2014

 

Tagi: , , , ,