RSS

Archiwa tagu: Kresy

Pomocnik Kata – Marek Krajewski

7 czerwca 1927 roku. Na Dworcu Głównym w Warszawie białoruski student Borys Kowerda strzela do radzieckiego ambasadora w Polsce, Piotra Wojkowa. Były uczeń rosyjskiego gimnazjum w Wilnie twierdzi, że zabójstwo komunistycznego posła to odwet za zamordowanie cara Mikołaja II.

Skąd w tym wszystkim nieustraszony Edward Popielski? Marek Krajewski ponownie wplata losy swojego bohatera w prawdziwe fakty historyczne.

Wysoko postawione osoby ze środowiska polskiego wywiadu nakazują Popielskiego wcielenie się w rolę korepetytora wileńskiego studenta Kowerdy. Biegłość w językach klasycznych to nie jedyna cecha, która zdecydowała o nominacji Popielskiego. „Łyssy” znany także z nienawiści do zwyrodnialców krzywdzących dzieci ma nakłonić zapalczywego Białorusina do zastrzelenia Wojkowa. Ten ostatni oskarżony jest o czyny lubieżne na córce innego dyplomaty. Co ciekawe, zabójstwo Wojkowa jest wygodne dla drugiej strony. Czerwona Rosja prowadzi skomplikowaną grę wywiadów, w której Popielski okaże się jedynie pionkiem.

Kolejna po „Dziewczynie o czterech palcach” powieść z cyklu Edward Popielski, w której prezentowane są początki kariery lwowskiego policjanta. Intryga wkomponowana w burzliwe lata dwudzieste trzyma w napięciu do ostatnich stron powieści, odkrywając kolejne karty z barwnego życiorysu „Łyssego”.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 grudnia 2020 w literatura 2020

 

Tagi: , , , , ,

Wysiedleni. Akcja Wisła 1947 – Krzysztof Ziemiec

28 marca 1947 roku ukraińska sotnia „Chrina” urządziła zasadzkę, w której zginął generał Karol Świerczewski.

28 kwietnia 1947 o świcie rozpoczęto akcję „Wisła”. Akcję, która za śmierć generała wymierzała zbiorową odpowiedzialność lokalnej ludności ukraińskiej. Z okolic południowo-wschodniej Polski wywieziono w ciągu trzech miesięcy około 140 tysięcy ludzi. Śmierć Świerczewskiego była pretekstem, a sama akcja – brutalna i gwałtowna – starannie zaplanowanym oczyszczeniem nowego polskiego pogranicza z elementu podejrzanego.

Krzysztof Ziemiec pieczołowicie zebrał wspomnienia ostatnich żywych światków tamtych lat. Dziś rozrzuceni od Pomorza Zachodniego po Mazury są ostatnim poruszającym świadectwem bogatej kultury Bieszczad – Łemków, Bojków a także prawosławnych Polaków i Ukraińców żyjących przez wieki w symbiozie. Zanim nie dopadła nas zaraza krwawego nacjonalizmu.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 25 grudnia 2019 w literatura 2019

 

Tagi: , , ,

Wołyń

Smarzowskiemu udało się coś, co nie udało się historykom – przywołać rzeź wołyńską do masowej świadomości. Po premierze filmu i dyskusji, jaka przetoczyła się przez Polskę słowo Wołyń przestało oznaczać bliżej nieokreśloną krainę a stało się symbolem polskiej krzywdy.

Rok 1939. We wsi żenią się Polka Helena z Ukraińcem Wasylem. Przy stołach Polacy, Ukraińcy, Żydzi. Bawią się i przepijają do siebie w zgodzie ale w oczach widać rodzące się demony nacjonalizmu.

Wybuch wojny wywołuje najgorsze instynkty. Naziści eksterminują Żydów, przeważnie przy biernym przyzwoleniu lokalnej ludności od wieków trawionej antysemityzmem. Einsatzgruppen dają dobry przykład – mordować można bezkarnie i na masową skalę.

Rodzący się agresywny nacjonalizm ukraiński wybucha gdy w 1943 roku słabnie potęga Hitlera. Festiwal bestialstwa skupia się na znienawidzonych Lachach. Rzeź nie ma litości dla żadnego wieku, płci czy pochodzenia.

Fabuła śledzi losy młodej Polki, ale to tylko przyczynek do szerszego obrazu historii Kresów Wschodnich. Zosia Głowacka przemierza czas i przestrzeń niczym bohaterowie Boskiej Komedii. Na Wołyniu kręgi piekielne to piętrzące się okrucieństwo Ukraińców. Czyśćca i Raju nie przewidziano.

Smarzowski operuje na granicy prawdy historycznej i kina gore. Niedaleko stąd do sensacji. Reżyser nie stroni od scen okrutnych, ale można doszukać się w nich smutnej konstatacji ludzkiego gatunku – niewiele potrzeba, żeby łagodni krajanie zmienili się w dyszących zemstą oprawców.

„Wołyń” ma wszelkie zadatki na film, który pozostanie w pamięci widzów na długo. Ale trudno ocenić ten film jednoznacznie. Masakra, w której zginęło około 100 tysięcy Polaków z pewnością można nazwać ludobójstwem. Nie powinno zapominać się tak bolesnych kart historii. A jednak „Wołyń” może narobić nie lada szkód w umysłach Polaków. Szczególnie w czasach wykorzystywanego politycznie nacjonalizmu.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 3 listopada 2017 w kino 2017

 

Tagi: , , , ,