RSS

Archiwa tagu: Katyń

Gibraltar i Katyń. Co kryją archiwa rosyjskie i brytyjskie -Tadeusz Kisielewski

Próba powiązania ze sobą dwóch najistotniejszych dla II Rzeczpospolitej politycznie wydarzeń pierwszej części II wojny światowej.

Autor stara się dowieść, że zbrodnia katyńska która wstrząsnęła generałem Sikorskim i miała duży wpływ na jego politykę zagraniczną stała się powodem zamachu, jaki miał miejsce nad Gibraltarem.

Śledztwo historyczne prowadzi do wnikliwej analizy składu załogi B-24 Liberator, powojennych dzienników uczestników i świadków tragedii i wielu dygresji do mniej lub bardziej słusznych teorii tego co stało się 4 lipca 1943 roku.

Wśród sensacyjnych oświadczeń autora osobną kartą jest sprawa córki generała – potencjalnie żywej i porwanej przez Rosjan.

Pan Tadeusz Kisielewski jest niewątpliwie upartym historykiem, który postawiwszy sobie tezę do udowodnienia robi wszystko, aby tezę tę uczynić niepowtarzalną. Efektem tego jest długa lista książek krążących wokół wspomnianych dwóch wydarzeń. Dopóki archiwa brytyjskie i rosyjskie pozostaną zamknięte i nie wyjawią ostatecznych dowodów, teorie pana Tadeusza pozostaną jego osobistym fiksum dyrdum, powodującym literacką sraczkę wydawniczą.

Niestety Rebis zdaje się płynąć na fali obecnej mody na historyczne archiwa X i wydaje kolejne powtarzające się wywody bez cienia komentarza innych historyków.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27 grudnia 2017 w literatura 2017

 

Tagi: , , ,

Był Pan w Smoleńsku, Kapitanie? – Philip Kerr

byl-pan-w-smolensku

Smoleńsk to w polskiej świadomości nazwa tak traumatyczna, że wszelkie komercyjne próby nawiązania do którejkolwiek z historycznych tragedii narodowych jest niczym dorysowanie wąsów na portrecie Jana Pawła II.

Philip Kerr jest Brytyjczykiem, któremu historia nie jest obca, ale też nie pisze swoich powieści za wszelką cenę trzymając się faktów. Ceniony w Brytanii za doskonałe pióro i delikatnie ironiczne podejście do historii Kerr daleki jest od polityki historycznej i rozważań natury naukowej. Masowe groby w Lesie Katyńskim stanowią zaledwie tło dla mięsistego kryminału, którego bohater podąża plączącymi się ścieżkami od morderstwa dwóch kaprali po wmieszane w intrygę postaci z najwyższych kręgów władzy III Rzeszy.

1943 rok. Oficer Bernhard Gunter dostaje misję zbadania pochodzenia ludzkich szczątków odkopanych przez wilki w lasach nieopodal Smoleńska. Stacjonujące tam oddziały Wermachtu są skonfundowane. Znaleziska sugerują masowe groby mordów. Pozostaje tylko pytanie czy jest to dzieło wycofującej się Armii Czerwonej czy kolegów z SS dbających o czystość rasy.

Autor inteligentnie wykorzystuje historię jako tło swojego kryminału. Sporo tu nazwisk i faktów znanych z podręczników. Prócz aktu ludobójstwa na polskich oficerach jest też wątek niemieckiej opozycji, zamachów na Hitlera i niechybnej kontrofensywy radzieckiej.

„A Man without breath” – bo taki tytuł nosi oryginał – to jedna z powieści dłuższego cyklu zwanego „Berlin noir”. Opowiadania o detektywie Bernhardzie Guntherze toczą się w okresie Niemiec Weimarskich i III Rzeszy. Bohater jest „oldschoolowym” policjantem. W czasach wojny zmuszony przywdziać mundur Kripo (co w praktyce oznaczało czarny mundur SS z charakterystycznymi trupimi czaszkami na czapce) Guhter nie romansuje z systemem. Stara się skupić na sprawach kryminalnych, wykazując przy tym gorliwość „przedwojennego” wyjadacza nawet w absurdalnych okolicznościach poszukiwań mordercy dwóch ludzi w sąsiedztwie lasów, w których wymordowano tysiące.

Komisarz Bernhard Gunther szybko przywodzi na myśl polskich superbohaterów z powieści Marka Krajewskiego – Popielskiego i Mocka. Panowie mogliby spotkać się w przedwojennym Breslau lub w eleganckim berlińskim burdelu, szybko przypadając sobie do gustu podobnym spojrzeniem na rzeczywistość i historię.

Kerr pisze lekko i ciekawie kreśli wątki. Momentami delikatnie razi poprawność polityczna starannie dzieląca Niemców na dobrych i złych. O tych dobrych nie wypada zapomnieć. Złych Niemców, podobnie jak złych Rosjan opisuje autor bez swady i naszego polskiego punktu widzenia. To perspektywa, której zazwyczaj nie mają polscy autorzy, nawet jeśli gatunkiem nie jest dzieło historyczne a powieść kryminalna. Cenna pozostaje natomiast delikatna szczypta angielskiego humoru:

Sam mężczyzna wyglądał jak Tołstoj, w Smoleńsku nawet psy wyglądały jak Tołstoj.

Na marginesie rozważań o samej książce pozostaje marketing. Polski tytuł powieści kolejny raz wywołuje mimowolne skrzywienie facjaty. Podobnie jak z powieścią Svena Hassela o Powstaniu Warszawskim wydawca wykorzystał nawiązanie do polskiej historii jako wabika. Tym wszystkim, którzy w książce Philipa  Kerra szukają współczesnego kontekstu lojalnie odradzam lekturę.

 
3 Komentarze

Opublikował/a w dniu 20 lutego 2016 w literatura 2016

 

Tagi: , , , , , ,