RSS

Archiwa tagu: Johny Depp

The Professor

W pierwszej scenie filmu, tytułowy profesor Richard (Johny Depp) słyszy jednoznaczną i ostateczną diagnozę. Umrze. I nastąpi to zdecydowanie szybko. Pogodzony z lekarskim wyrokiem profesor robi to, czego widownia spodziewa się po bohaterze – oddaje bezbrzeżnemu nihilizmowi. Zderzenie wizerunku grzecznego profesora i niegrzecznych czynów to jednak ledwie początek opowieści o Richardzie. Dalej będzie zdecydowanie mniej komediowo, ale i bez uderzania w płaczliwe tony.

Johnny Depp w swoim wielokrotnie wystudiowanym outficie: podpity wesołek strojący miny do zaszokowanej gawiedzi. Jak zwykle uroczy i ujmujący.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28 sierpnia 2019 w kino 2019

 

Tagi: ,

Morderstwo w Orientexpressie

Klasyczna proza Agathy Christie. W trakcie podróży luksusowym pociągiem „Orient Express” dochodzi do zbrodni. Wśród pasażerów jest sławny Hercules Poirot.

Detektyw rozpoczyna śledztwo i każdy z pasażerów staje się podejrzanym.

Kto czytał, obejrzy z zaciekawieniem, ale i wiedzą „kto zabił”. Kto nie czytał, będzie mieć „fun”, ale ominie go magia prozy pani Agathy.

Orient Express roku 2017 to doskonale wykonane widowisko, wystylizowane stosownie do powieściowej epoki i wypełnione gwiazdami niczym domowy indyk z nadzieniem.

Johny Depp, Willem Dafoe, Judi Dench, Penelope Cruz, Michelle Pfeiffer i wreszcie Kenneth Branagh w roli Herculesa Poirot – wprost nie sposób znaleźć sceny bez aktora za milion dolarów.

A jednak „Morderstwo w Orient Expressie” nieco rozczarowuje. Początek niczym opowieść kina familijnego, fabuła prowadzona poprawnie, ale jakoś tak bez dreszczyku emocji… być może chęć stworzenia kolejnego blockbustera „pewniaka” zapędziło twórców w filmowy „kozi róg”.

Półka z przygodami belgijskiego detektywa jest długa. Spodziewajmy się zatem kolejnych pastelowych kryminałów.

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 stycznia 2018 w kino 2017

 

Tagi: , , ,

Black Mass

Black MassJames „Whitey” Bulger – postać autentyczna – szef bostońskiej grupy przestępczej „Winter Hill Gang”, jednego z odłamów irlandzkiej mafii. Zawodowy morderca oskarżony o conajmniej 19 zabójstw nie byłby tematem wyjątkowym, gdyby nie jego powiązanie z FBI.

„Black Mass” opowiada o skomplikowanych relacjach Bulgera z agentem Johnem Connolly i wieloletnią grą, jaką prowadził „Whitey” z FBI, wykorzystując rządową organizację do legitymizowania własnych zbrodni i niszczenia konkurencji.

„Pakt z diabłem” to film przyzwoity i dobrze zrobiony. Niestety tylko dobrze, bo nie ma w nim iskry, jaka z innych ekranowych mafiozów zrobiła hollywoodzkie gwiazdy.

Choć reżyser Scott Cooper stara się jak może, Black Mass nie dorównuje „Chłopcom z ferajny” czy „Donnie Brasco”. Być może to wina głównej gwiazdy.

Zapewne Johny Depp miał chrapkę na upieczenie dwóch gołąbków na raz: kolejną świetną rolę na koncie oraz zdystansowanie się od pozy rock’n’rollowego pirata z Karaibów. Rola Bulgera wymagała mocnej charakteryzacji a sam efekt upodabniający pięknego Johny’ego do chudego i łysego brzydala to duża odmiana w emploi aktora.

Byłoby dobrze, ale dobrze nie jest. Depp z doklejonym nosem, łysiną, zepsutymi zębami i dziwnie bladymi oczami wzbudza wewnętrzny sprzeciw kinomana. Facjata pięknego Johna najzwyczajniej nie pasuje do roli sk@#$wiela pokroju Bulgera, a on sam rozprasza uwagę tą kuriozalną charakteryzacją niczym postać z bajki dla dzieci. Szkoda tym większa, że Depp dobrym aktorem jest i w rolę gangstera wcielił się bardzo sugestywnie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 marca 2016 w kino 2016

 

Tagi: , , , ,

Transcendence

transcendence.29748TRANSCENDENCJA – w filozofii: istnienie na zewnątrz, poza (ponad) czymś, w szczególności: istnienie przedmiotu poznania poza umysłem poznającym, bądź bytu absolutnego poza rzeczywistością (słownik języka polskiego).

Naukowiec Will Caster (Johnny Depp) pracuje nad AI (sztuczną inteligencją). Jest entuzjastą tego zagadnienia, co kieruje na niego gniew radykalistów przeciwnych rozwijaniu inteligencji maszyn i łączenia ludzkiego umysłu z komputerem. Kiedy Caster zostaje śmiertelnie ranny w zamachu, najbliżsi przenoszą jego umysł do superkomputera.

Intrygujący tytuł i udział Johnniego Deppa sugerują, że „Transcendencja” będzie dziełem skomplikowanym, bardziej do filozofowania niż nerwowego obserwowania akcji. Po reżyserze Wallym Pfisterze także spodziewano się nieco innego kierunku. Pfister, zdobywca Oscara za zdjęcia do Incepcji, ściśle współpracował wcześniej z Chrispopherem Nolanem („Incepcja”, „Memento”, dwa „Batmany”). Pflister zrobił kino po swojemu, bardziej skupiając się na akcji niż na humanistycznym rozważaniu o naturze ludzkiego umysłu.

Film nie jest przeładowany efektami specjalnymi ale sprawia wrażenie efekciarskiego. Sama obiecująca koncepcja ludzkiego mózgu w koputerowej sieci została sprowadzona do bajeczki o szalonym naukowcu. Mnożą się absurdy scenariusza. Gwiazda Deppa przyćmiewa historię i w zasadzie nieco jej szkodzi. Szkoda. Smakowity pomysł rozmienił się na drobne.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 października 2014 w kino 2014

 

Tagi: , , ,

Jeździec znikąd (Lone Ranger)

Lone Ranger Dystrybutor dwoi się i troi żeby wykrzesać z „Jeźdźca znikąd” coś więcej niż kolejny spektakl min Johnnego Deepa. Niestety, jakby tematu nie ugryźć, „Lone Ranger” taki właśnie się wydaje – one man show.

Johnny Deep wielkim artystą jest, ale powielanie min stukniętego pirata w stroju stukniętego Indianina jest nieco wtórne. Cała opowieść ma w sobie ducha Dzikiego Zachodu i wiele odnośników do klasyki tego gatunku. Jest też dużo spektakularnych efektów specjalnych, głównie spod znaku niszczenia mienia PKP. Fakt – kraksy i pościgi pociągami są spektakularne.

Tytułowy jeździec miota się smętnie po ekranie w umownej masce i tak naprawdę bez większego celu.

Pod kreską rachunku sumienia pozostaje więc wciąż strojenie min Johnnego i karmienie zdechłego kruka na kapeluszu.

Disney tradycyjnie postawił na kartę filmu dla dzieci i dorosłych i z czystym sumieniem dostawi kolejne sekcje w parkach tematycznych żeby rachunek się zgadzał a klient był zadowolony.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 stycznia 2014 w kino 2014

 

Tagi: , , ,

The Rum Diary

Przyjemność jaką film daje widzom to nie tylko sama fabuła, ale też tzw. smaczki.
W przypadku „Rum Diary” miało to być nawiązanie do magicznej przyjaźni pomiędzy odtwórcą głównej roli Johnym Deppem a pierwowzorem – znanym dziennikarzem Hunterem S. Thompsonem.
Wyszło tak sobie.

Samo zestawienie dziennikarza, który za młodu uganiał się po Puerto Rico lat 60-ych i współcześnie żyjącego Deppa jest dosyć dziwne. Trudno sobie ich wyobrazić jako kumpli od draki. Ponoć jednak Depp uwielbiał ekscentrycznego Thompsona i poniekąd się na nim wzorował. Na ekranie widać raczej grymasy Jacka Sparrowa. Widać też trochę pijackich wygłupów, co być może było spójnikiem głównego bohatera i jego pierwowzoru.
Hunter S Thompson to postać ciekawa. Redaktor w Playboyu, Rolling Stone i kilku innych, poważniejszych, zwolennik marihuany, krytyk amerykańskich prezydentów, autor książek i twórca terminu „Gonzo” (nie, nie chodzi o gościa z trąbką). W wieku lat 67(!) popełnił samobójstwo nie widząc sensu dalszego życia. Jego prochy wystrzelono z armaty o niecodziennym kształcie, przy dźwiękach Mr. Tambourine Man Boba Dylana.

A film? Fajny ale bez rewelacji. Raczej awanturka z palmami i widoczkami w tle niż dzieło dające do myślenia. Być może autor chciał pokazać atmosferę Puerto Rico jak gotujący się sagan z lawą rewolucji. Dekadenckie życie bohaterów zrobiło z tego raczej atmosferę postrzelonych awanturników, z małymi przebłyskami myśli o wolności prasy.

Brawa dla Giovanniego Ribisi w roli Moburga, przyjaciela nazistów.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 sierpnia 2012 w kino 2012

 

Tagi: