RSS

Archiwa tagu: Izrael

Dolina Łez

6 października 1973 roku Żydzi przystąpili do swojego najważniejszego święta religijnego. Jom Kipur (hebr.: „Dzień Pojednania”) poprzedza dziesięć dni pokuty. Judaizm nakazuje w wigilię tego dnia ścisły post i całkowity zakaz pracy.

Wywiad Izraela zdążył wyprzedzić atak jedynie o 6 godzin, o świcie uruchamiając powszechną mobilizację, na której pełną gotowość potrzebne były 2-3 dni.

6 października o godzinie 14:00 sprzymierzone wojska krajów arabskich rozpoczęły natarcie na niekompletne i słabo obsadzone stanowiska izraelskie z dwóch stron jednocześnie: na wzgórza Golan i półwysep Synaj.

Potężne uderzenie syryjsko-egipskie miało roznieść w pył zaskoczoną armię rezerwistów.

Miniserial „Valley of Tears” to opowieść o ludziach, których determinacja na polu bitwy uchroniła Izrael przed upadkiem.

„Dolina Łez” to sprawnie zrealizowana, ciekawa historia pierwszych chwil wojny: zaskoczenia, chaosu, klęski realnej do bólu.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 marca 2021 w kino 2021, seriale

 

Tagi: , , ,

7 days in Entebbe

Fabularna opowieść o porwaniu samolotu Air France i spektakularnej akcji odbicia zakładników przez izraelski Mosad.

27 czerwca 1976 z lotniska w Tel Awiwie wystartował pasażerski samolot Air France. Tuż po międzylądowaniu w Atenach, samolot został porwany. Maszyna z 250-ma pasażerami na pokładzie wylądowała na libijskim lotnisku w Bengazi. Porywaczami okazali się dwaj Palestyńczycy z Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny oraz dwójka Niemców z radykalnej organizacji terrorystycznej „Komórki Rewolucyjne”. Po zatankowaniu samolot wystartował w kierunku Ugandy.

Po dotarciu do celu terroryści uwięzili pasażerów i załogę w starym terminalu lotniska Entebbe. Rozpoczęły się negocjacje terrorystów z rządem Izraela. Równocześnie z nimi Mosad rozpoczął prace nad planem odbicia zakładników z terytorium, którego władze po cichu wspierały porywaczy.

Operacja „Piorun” przeszła do historii jako jedna z najśmielszych ale i najskuteczniejszych akcji odbicia zakładników z rąk terrorystów.

„7 Days in Entebbe” precyzyjnie kreśli historię – to poprawnie nakręcona fabularna wersja wydarzeń. Dobrym, ale nie wybitnym, rolom terrorystów (Rosamund Pike, Daniel Bruhl) zabrakło towarzystwa gwiazdy dużego kalibru, która z historycznie wyjątkowej opowieści zrobiłaby trzymający w napięciu, topowy film akcji.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 24 grudnia 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , ,

Gdzie sobota jest niedzielą. Niemiecki student w Izraelu – Markus Flohr

Mężczyzna z chlebem wskazał w tym kierunku, mówiąc:

– It is the Jews. The Israilis settlement. You know? Skinąłem głową. Settlement. Israil. – They lie to us. They kill us. The Israili. The basterds.

Spojrzałem na Simsona. Simson spojrzał na mnie. Mężczyzna z chlebem jeszcze nie skończył.

– You don’t have in German Israil. Ups. – Hitler. Właśnie. – Why Hitler go to Russia? Why not Palestin?

– Yes! – krzyknął Simson. – Heil Hitler. W autobusie zrobiło się bardzo cicho.

Niemiec w Izraelu brzmi jak oksymoron i nieuchronnie prowadzi do skojarzeń rodzaju: holokaust – naziści. Zderzenie kulturowe obu nacji przez kolejne tysiąc lat nie uniknie tlącego się poczucia winy z jednej i ledwie skrywanej wrogości z drugiej strony. Choć oba narody przerobiły kwestię zbrodni i kary po wielokroć, niemiecka stopa na uświęconej żydowskiej ziemi to nadal rzecz zdumiewająca mieszkańców tradycyjnej Jerozolimy. A nawet nowoczesnego Tel Avivu.

– Ma seh? Ma atah osseh? Atah meschuggah? Eise Germani! Eise Nazi! You want to kill me? You want to finish the Holocaust?

Opisując własne doświadczenia w Izraelu Markus Flohr postanowił przełamać stereotypy i wcielić się w Niemca obywatela świata.

Imprezy do rana, używki na festiwalu, erotyczne przygody wypełniają opowieść po brzegi. Podobne historie można umiejscowić w dowolnym europejskim mieście. Jak tysiące mu podobnych podróżników dowolnej nacji – pochłania świat przez pryzmat przygody, zabawy i nieuchronnych kulturowych faux pass. Te pojawiają się często, bo przybyszowi ze starej Europy wdepnięcie w grząskie tematy zdarza się co drugi krok. Szczególnie jeśli jego przodków kojarzy się głównie z mundurem w kolorze feldblau.

Syn niemieckiego pastora nie pisze z pozycji kolan, nie unika tematów tabu i niewygodnych twierdzeń. Bawi się sytuacją, skupiając na codzienności. Kątem oka dostrzega oczywiście wszystko, co w codziennych rytuałach sięga korzeniami do jarzma przeszłości.

Nocne życie Jerozolimy to jedno, spotkania z konserwatywną większością to drugie oblicze książki. Markus wpada często w sytuacje, w których różnice kulturowe zarysowują się ostro. Jak choćby ta o podróży autobusem z wielkim drewnianym krzyżem – scena żywcem wyjęta z „Monty Pythona”. Zdumiewający przemarsz w stylu Jezusa to za mało. Bohater myli autobusy i trafia do dzielnicy Mea Szarim, enklawy żydowskich „ultrasów”.

Mówi się, że w Jerozolimie można zadzwonić do Boga, płacąc za połączenie według taryfy lokalnej. W Mea Szearim Bóg do ciebie oddzwoni.

Dyskusje o religiach i obyczajach są zresztą największą osobliwością książki. Toczone w nadzwyczaj frywolnym tonie młodego pokolenia, często ocierają się o granice dobrego wychowania, oddając jednak na swój przewrotny sposób sceptyczne spojrzenie na cudze wierzenia.

Cóż on poradzi na to, powiedział, że my, chrześcijanie, musimy wszystko robić inaczej. Najpierw wymyśliliśmy nową religię z tym lekko głupkowatym Żydem jako maskotką. Potem zmieniliśmy plan tygodnia, przełożyliśmy szabat na niedzielę i udajemy, że tak było zapisane w Biblii od zawsze – a potem jeszcze ja przyjeżdżam do Jerozolimy i tłumaczę mu, kiedy jest szabat?

***

– To Simson. On jest Izraelczykiem. – O, Shalom. Did you like the church? – Yes. Great show. Najbardziej podobał mi się ten kawałek, kiedy zjedliście Jezusa.

***

Jak streścić wszystkie żydowskie święta w trzech zdaniach? Oni chcieli nas zniszczyć. My przeżyliśmy. Najedzmy się.

Sięgając po „Gdzie sobota jest niedzielą” nie liczcie na kolejną opowieść z cyklu „National Geographic”. Markus Flohr nie jest  turystą odhaczającym kolejne atrakcje na liście „the best of Israel”. Nie jest to także traktat pokojowy, jakiego można by spodziewać się po Niemcu krytycznie patrzącym na historię. Najcenniejsze obserwacje to te, które przekuwają nadęty balon „narodu wybranego” pokazujące jego współczesną, zwyczajną twarz.

Można zarzucić autorowi intelektualną płyciznę, pozbawioną głębszej zadumy. Błąd. Opowieść Flohra to możliwość przyjrzenia się Izraelowi oczami przechodnia, bez czołobitności, ale z dużą sympatią dla tego narodu.

 

 

 

 

 

 

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 listopada 2018 w literatura 2018

 

Tagi: , , , ,

The reports on Sarah and Saleem

Sara jest właścicielką małej kafejki w Jerozolimie. Saleem dostarcza towar. Łączy ich romans, którego owoce konsumują na tylnym siedzeniu samochodu. W zantagonizowanej kulturowo Jerozolimie to jedyne miejsce, gdzie mogą spotkać się Żydówka i Palestyńczyk, mocno wykraczający poza sferę obyczajową.

Pewnego dnia Saleem otrzymuje nową robotę – przewożenie zakupów przez granicę. Kursuje do Betlejem, po drodze mijając wielki betonowy mur, oddzielający Izrael od terenów Autonomii Palestyńskiej. Tuż za nim zaczyna się inny świat – terytorium, którym włada Hamas.

W napiętych stosunkach izraelsko – palestyńskich życie lokalnych mieszkańców uwarunkowane jest wieloma niepisanymi zasadami. Wystaczy iskra, żeby doprowadzić do poważnego wybuchu. Taką iskrą okazuje się nierozważna wycieczka do baru w Betlejem, której konsekwencją jest afera szpiegowska i dramat dwóch rodzin.

„The Reports on Sarah & Saleem” w historii romansu ukrywa ważniejszy obraz skomplikowanego życia ludzi, którzy uczestniczą w konflikcie palestyńsko – izraelskim. Ludzi, którzy   nie różnią się od siebie aparycją, ale ponoszą konsekwencje błędów historii i meandrów polityki zależni od narodowości wpisanej do paszportu.

Mocny i trzymający w napięciu film, klimatem przypominający twórczość Irańczyka Asghara Farhadiego.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 12 Maj 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , ,

Meszuge – Isaac Bashevis Singer

MeszugePrzedostatnia w dorobku noblisty, pośmiertnie wydana powieść o losach emigrantów żydowskiego pochodzenia w Nowym Jorku lat pięćdziesiątych.

Aron Greidinger, główny bohater powieści jest pisarzem tworzącym opowiadania w odcinkach. Szalenie popularny w kręgach żydowskich emigrantów w Ameryce, Europie i Izraelu opisuje pełne sentymentu zdarzenia sprzed epoki holocaustu – głównie dotyczące obyczajów przedwojennej warszawskiej diaspory. W dużej mierze alter-ego samego autora.

Max Aberdam jest hipnotyzującym kobiety starcem. Również jego korzenie sięgają Polski, gdzie stracił całą rodzinę. Max żyje w niemalże bigamicznym związku – pomiędzy żoną Prywą a jawną kochanką Miriam. Ma przemożny wpływ na otoczenie.

Miriam. Młoda dziewczyna, która zamyka trójkąt – czy może wielokąt – związków. Przeżyła likwidację Getta i Powstanie Warszawskie. W kolejnych plotkach szeptanych przez nowojorską socjetę odkrywa się jej prawdziwa historia, skomplikowana i tragiczna.

Postaci łączy nie tylko polsko-żydowskie pochodzenie, Nowy Jork i Warszawa. Siatka zależności i podobieństw jest dużo subtelniejsza. To przede wszystkim ciężar holocaustu, wyobcowanie w nowej ojczyźnie, niepewność jutra. A także – momentami dziwna – miłość.

Meszuge (jidysz: Meshugah) to określenie kogoś szalonego, zwariowanego, pomylonego, obłąkanego. Kto zatem jest szalony w tej powieści? Każdy po trochu. A przede wszystkim czasy. „Meszuge” to dojrzała powieść Singera, chochlami czerpiąca z doświadczenia autora i wypełniona dylematami człowieka, na którego oczach ogromna społeczność zniknęła z powierzchni Ziemi, przekształcając się w nowe emigracyjne środowiska. W swojej podstawowej treści zaś to opowieść o ludziach, których obciążenie historią doprowadziło do utraty wiary. I którzy żyją dalej pomimo skomplikowanych relacji i rozrywających ich wewnętrznych uczuć.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 Maj 2015 w literatura 2015

 

Tagi: , , , , ,

Big Bad Wolves

big-bad-wolvesThriller w pokręconym klimacie „a la Tarantino” to coś zupełnie niepasującego do hasła „made in Israel”. Jeśli już to dramat moralnego niepokoju lub dylemat młodego szeregowca w Bejrucie. Podszyty czarnym humorem film jest jak żydowska mafia w Nowym Jorku – niby to fakt, ale nie bardzo „pasuje”.

Trzech mężczyzn łączy ciało bestialsko zdekapitowanej dziewczynki. Dror, ciapowaty nauczyciel, jest podejrzewany przez policję. Po nagraniu w sieci, na którym Dror jest brutalnie przesłuchiwany, jeden ze śledczych (Miki) musi odejść ze stanowiska. Policjant nie przerywa swojego dochodzenia przekonany o winie podejrzanego. Dror i Miki spotykają się w misternie przygotowanym miejscu kaźni. To piwnica Gidiego, ojca zagninionej dziewczynki. Ten ostatni za wszelką cenę chce wyciągnąć z podejrzanego miejsce gdzie ukryta jest głowa córki. Zanim zabierze się za bezpardonowe tortury, z pietyzmem przygotowuje tort.

Miks amerykańskiego do szpiku kości gatunku z izraelską wrażliwością tworzy specyficzny klimat. Podobieństwo do estetyki Tarantino jest pozorne. Amerykanie kroją swoje filmy na wzór komiksu. Izraelska produkcja to opowieść braci Grimm w swojej pierwotnej, hardkorowej wersji. Temat jest ciężki do bólu, waląc widza między oczy. Sceny tortur są do bólu realistyczne. Nie ma w „Złych wilkach” pastiszowych wstawek, które mrugałyby do widza okiem informując „to wszystko tylko na niby”. Zamiast tego dostajemy komiczne postacie oprawców. Co dziwniejsze, także ofiara nie jest odrażającym dewiantem a raczej typkiem ze slapstickowej komedii. Bohaterowie tak bardzo odstają zachowaniem od sytuacji, że całość przywodzi na myśl bajkę. Taką o bardzo złych wilkach. A jak wiadomo z książek braci Grimm, wilki będą chuchać, dmuchać aż załatwią świnki na dobrze przypieczony bekon.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 19 listopada 2014 w kino 2014

 

Tagi: , ,

Wśród Swoich – Amoz Oz

Wsrod Swoich Amoz OzCzy Kibuc co miejsce szczęśliwości zbudowane na kanwie doświadczeń Zagłady? Czy przedmioty, ziemia, dzieci mogą być wspólne? Czy twarde prawo i przynależność do małej wspólnoty to wszystko czego człowiek powinien w życiu zaznać?

Amoz Oz nie odpowiada wprost na pytania, ale zdaje się delikatnie podsuwać rozwiązania. Opowieści,  w których wciąż wraca zdanie „Daj mi chwilę, żeby trochę uporządkować sprawy”. Postacie Davida Dagana, Joaw Karni, Nachuma Aszerowa i innych wciąż przeplatają się w krótkich powiastkach o urywkach ich życia. Konstrukcja, w której opowiadanie poświęcone jednej osobie „zawiera” osoby z poprzednich nowelek podkreśla wszechobecne związki garstki ludzi budujących swoje małe społeczeństwo od zera.

„Wśród swoich” jest zbiorem oszczędnie napisanych, krótkich opowiadań o ludziach w jednym żydowskim osiedlu. Kibuc jest ich miłością i zmorą a najbliżsi sąsiedzi to przyjaciele i obcy ludzie jednocześnie.

Obcy Europejczykom świat opatrzony jest przedmową tłumacza, w której podane są definicje słów opisujących egzotyczne dla nas zjawiska. Bejt jeladim to „dom dzieci” co absolutnie kojarzy się z „domem dziecka”, tłumacz ryzykownie więc tworzy słowo „dzieciniec”. Mosad chinuchi to „zakład edukacyjny” brzmiący równie szorstko co polska „szkoła z internatem”. Książka Amosa Oza jest jak okno na świat. Na zakątek, którego nie znamy.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 stycznia 2014 w literatura 2014

 

Tagi: , , , ,