RSS

Archiwa tagu: Indie

Biały Tygrys – Aravind Adiga

Myślę, Ekscelencjo, że ja też powinienem zacząć od złożenia pocałunku na dupie któregoś boga. Którego zatem? Bo jest naprawdę duży wybór. Muzułmanie mają jednego. Chrześcijanie trzech. A hinduiści trzydzieści sześć milionów. W sumie mogę więc wybierać spośród 36 000 004 boskich dup.

Na wieść o wizycie chińskiego premiera Jibao w Bangladurze Balram Halwai kreśli w kilku listach historię swojego życia. Balram hołubi  Chińczyków jako nację, więc najpotężniejszemu z nich chce pochwalić się własną oszołamiającą karierą. Nie bez przyczyny okrzyknął się białym tygrysem.

Człowiek niskiej kasty posługiwaczy wybija się ponad przeciętność zostając kierowcą hinduskiego bogacza. Stąd już tylko krok dzieli go od wejścia do wymarzonej elity – tych, którzy sami mają służących.

Parias wkrada się w łaski swego pana, aby podstępem zająć jego miejsce. W podzielonym hermetycznie kastowym społeczeństwie to historia z bajki rodem.

Historia Balrama, cyniczna i pełna entuzjazmu kryje w sobie okrutną prawdę o współczesnych Indiach, w których garstka szczęśliwców wspina się na szczyt po plecach milionów nędzarzy.

W Indiach nie mamy dyktatury. Nie mamy tajnej policji. Bo mamy kojec. Nigdy wcześniej w całej historii ludzkości tak niewielu nie zawdzięczało tak wiele tak wielu, Panie Jiabao. W tym kraju garstka ludzi nauczyła pozostałe 99,9 procent – pod każdym względem równie silnych, równie utalentowanych, równie inteligentnych – egzystować w stanie permanentnej służebności.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28 Maj 2021 w literatura 2021

 

Tagi: , ,

The August Virgin

Trzydziestotrzyletnia Ewa przyjeżdża do Madrytu w środku lata. W sierpniu upały sprawiają, że ulice pustoszeją i ludzie uciekają z miasta. Dla Ewy to doskonałe miejsce i czas na życiowy reset. Bohaterka szwęda się po mieście bez celu, spotyka kolejne rozmiękczone upałem osoby i toczy długie rozmowy o niczym.

Wybitnie festiwalowy „The August Virgin” to propozycja dla klubu miłośników Madrytu. Do obejrzenia wyłącznie w długie i mroźne, zimowe wieczory.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 września 2020 w kino 2020, Nie do obejrzenia 2020

 

Tagi: , ,

Na wschód od zachodu – Wojciech Jagielski

Jagielski powszechnie znany, to Jagielski reporter wojenny, podążający za konfliktami rozrywającymi miejsca i narody. „Na wschód od zachodu” to reportaż zupełnie inny, momentami nawet nie będący reportażem, lecz niemalże historią opowiadaną oczami bohatera.

Z barwnej podróży „na wschód od zachodu” wyłaniają się dwie wiodące postacie. „Święty” jest „klasycznym” hipisem, który do Indii trafił zgodnie z prawidłami ruchu „make love, not war” – szlakiem przez Turcję, Iran i Afganistan. Kamal do krainy szczęśliwości wywędrowała z Polski, zostawiając za sobą aspiracje, karierę i „dobrze się zapowiadającą” osobę z porządnej rodziny. Dziś już nie pamięta poprzedniego życia, wypełniając swoje jestestwo podróżą z Północy na Południe (i z powrotem).

Dwie skrajnie różne postacie, których wspólny mianownik stanowi spełnienie marzenia o krainie spokoju i wiecznej szczęśliwości. Naiwni przybysze z zachodniej cywilizacji czy ludzie, którzy dotknęli absolutu? Wojciech Jagielski niczego nie przesądza, ostateczną opinię pozostawiając czytelnikom.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 sierpnia 2018 w literatura 2018

 

Tagi: , , ,

Victoria and Abdul

Prawdopodobnie autentyczna historia fascynacji królowej Wiktorii swoim poddanym Abdulem Karimem.

Jedna z największych władczyń świata, spiżowa królowa Anglii w epoce, która od niej samej zyskała określenie „wiktoriańska” przełamuje konwenanse ulegając czarowi przybysza z Indii. Abdul Karim przybył na dwór korony brytyjskiej jako symboliczny wysłannik poddanych cesarstwa Indii. Przedstawiany początkowo jako szlachetnie urodzony hindus, okazał się zwyczajnym urzędnikiem, w dodatku muzułmaninem.

Film rozwija wątek przyjaźni łamiącej konwenanse a przy okazji ocieplającej wizerunek wielkiej królowej. Pachnie nowoczesnym PR-em w wykonaniu angielskich cwaniaków: dobrze, powiadają. Byliśmy centrum świata i największym beneficjentem niewolnictwa i wyzyskiwania podbitych narodów, ale za to jacy byliśmy humanitarni! 🙂

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29 stycznia 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , ,

Lion

Mały Saroo gubi się na ulicach Kalkuty, kilkaset kilometrów od swojej wioski. Pięciolatek nie wie nawet  dokładnie jak nazywa się jego wieś, zostaje więc kolejnym z tysięcy bezdomnych w przeludnionej aglomeracji, gdzie musi stawić czoła wielu niebezpieczeństwom. Adoptowany trafia do Australii. Dwadzieścia pięć lat później dorosły Saroo obsesyjnie próbuje odnaleźć swoją indyjską rodzinę.

Ckliwy dramat Gartha Davisa ma w sobie wszystko, co film tego gatunku mieć powinien – doskonałe zdjęcia, ujmującą muzykę a przede wszystkim świetną historię, która wydarzyła się naprawdę. Dodajmy do tego chwytającą za serce brudną buźkę małego Saroo a uzyskamy film, który nie może się nie podobać.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 września 2017 w kino 2017

 

Tagi: , , ,

Proces

Court-Movie„Proces” jest dowodem na to, że kino Indii to nie tylko Bollywood. Choć specyficzne musicale hinduskie przytłaczają swoim stylem i ilością nieporównywalną z żadną inną kinematografią, „Proces” jest dowodem na to, że Hindusi są w stanie przedstawić rzeczywistość bez podrygiwania z przytupywaniem.

„Proces” przedstawia perypetie sławnego lokalnie, zaangażowanego politycznie „wykonawcy” muzyki ludowej*. Na skutek nieszczęśliwego wypadku ginie człowiek oczyszczający kanały ściekowe**. W wyniku niezrozumiałego dla Europejczyka procesu myślowego i dowodowego, głównym podejrzanym  jest Narayan Kamble. Wyjec indyjski występował owego feralnego dnia w okolicy miejsca zamieszkania ofiary, wykonując podobno (choć nie jest to pewne) utwór, w którym jakoby podżegał do samobójstwa słowami piosenki (choć słowa nie traktują o tym bezpośrednio). Zderzenie z indyjską sprawiedliwością nie należy do przyjemnych, ale główny bohater zdaje się nie wyczuwać nadchodzącej katastrofy. 

Narayan Kamble jest uparty czym coraz mocniej zraża do siebie urzędniczą klikę i ściąga na siebie wzrok hinduskiej Temidy. W jego obronie staje Vinay Vora, prawnik o prozachodnim stylu bycia i światłym obliczu. Narayan Kamble i Vinay Vora zdają się nie dostrzegać, że wspomniana Temida ma rozbieżnego zeza i jest na warunkowym zwolnieniu z wariatkowa…

Film Chaitanya Tamhane jest równie pokręcony jak nazwisko reżysera. Ścieżki myślowe bohaterów, logika działania policji i sądów, a nawet cytowane w filmie prawo są nie do ogarnięcia umysłem człowieka Zachodu. Zrozumienie*** indyjskiego ducha zabrało Beatelsom pare miesięcy, górę dragów i kupę siana wyciągniętą przez ich guru Maharishiego Mahesh Yogi (Machesza Jogiego?) w zamian za stek filozoficznych pierdół i naukę kilku chwytów na sitharze. Przeciętny widz powinien być zatem wniebowzięty ogólnym zrozumieniem fabuły 😉

Chociaż hinduski „Proces” nie jest ekranizacją prozy Franza Kafki, to w gruncie rzeczy jest z nim bardzo zbieżny. A zatem drogie dzieci, nigdy nie próbujcie spełniać się muzycznie i\lub politycznie, jeśli w okolicy pracuje kanalarz. A jeśli już, to przynajmniej nie w okolicach Maharashtry w Indiach.

 

* opisać się tego nie da, to trzeba zobaczyć\usłyszeć

** czyszczenie kanałów w Indiach to chyba jedno z najbardziej ekstremalnych zajęć na świecie

 

*** tak się im przynajmniej wydawało

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31 lipca 2016 w kino 2016

 

Tagi: , , ,

Life of Pi

Life of PI

Baśń, która ze swojego hinduskiego kolorytu na początku przeradza się w pełną napięcia opowieść o próbie przeżycia w ekstremum. Piscine Patel ratujący się z katastrofy statku przeżywa w szalupie ratunkowej niewiarygodne wręcz „przygody”. W tym obrazie każdy odnajdzie coś innego – niektórzy alegorię, inni ucieczkę umysłu przed dramatycznymi wydarzeniami. W centrum rozważań nieomal namacalnie pojawia się religia wprowadzona nieco humorystycznie pod wieloma wierzeniami, które przyjmuje pragmatyczny mały chłopiec.

Efekty specjalne i narracja kamery powodują, że „Życie Pi” można obejrzeć po hindusku. Zaskakujący element kończący historię jest natomiast nieco zamglony. Czytelnik obejrzy więc film z lekkim wyrazem wyższości. Widz bez literackiego wprowadzenia nie dojrzy zapewne tak wielu odcieni opowieści. Cóż, koza i tak powie, że „książka była lepsza”.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 3 kwietnia 2013 w kino 2013

 

Tagi: ,