RSS

Archiwa tagu: Indie

The August Virgin

Trzydziestotrzyletnia Ewa przyjeżdża do Madrytu w środku lata. W sierpniu upały sprawiają, że ulice pustoszeją i ludzie uciekają z miasta. Dla Ewy to doskonałe miejsce i czas na życiowy reset. Bohaterka szwęda się po mieście bez celu, spotyka kolejne rozmiękczone upałem osoby i toczy długie rozmowy o niczym.

Wybitnie festiwalowy „The August Virgin” to propozycja dla klubu miłośników Madrytu. Do obejrzenia wyłącznie w długie i mroźne, zimowe wieczory.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 września 2020 w kino 2020, Nie do obejrzenia 2020

 

Tagi: , ,

Na wschód od zachodu – Wojciech Jagielski

Jagielski powszechnie znany, to Jagielski reporter wojenny, podążający za konfliktami rozrywającymi miejsca i narody. „Na wschód od zachodu” to reportaż zupełnie inny, momentami nawet nie będący reportażem, lecz niemalże historią opowiadaną oczami bohatera.

Z barwnej podróży „na wschód od zachodu” wyłaniają się dwie wiodące postacie. „Święty” jest „klasycznym” hipisem, który do Indii trafił zgodnie z prawidłami ruchu „make love, not war” – szlakiem przez Turcję, Iran i Afganistan. Kamal do krainy szczęśliwości wywędrowała z Polski, zostawiając za sobą aspiracje, karierę i „dobrze się zapowiadającą” osobę z porządnej rodziny. Dziś już nie pamięta poprzedniego życia, wypełniając swoje jestestwo podróżą z Północy na Południe (i z powrotem).

Dwie skrajnie różne postacie, których wspólny mianownik stanowi spełnienie marzenia o krainie spokoju i wiecznej szczęśliwości. Naiwni przybysze z zachodniej cywilizacji czy ludzie, którzy dotknęli absolutu? Wojciech Jagielski niczego nie przesądza, ostateczną opinię pozostawiając czytelnikom.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 sierpnia 2018 w literatura 2018

 

Tagi: , , ,

Victoria and Abdul

Prawdopodobnie autentyczna historia fascynacji królowej Wiktorii swoim poddanym Abdulem Karimem.

Jedna z największych władczyń świata, spiżowa królowa Anglii w epoce, która od niej samej zyskała określenie „wiktoriańska” przełamuje konwenanse ulegając czarowi przybysza z Indii. Abdul Karim przybył na dwór korony brytyjskiej jako symboliczny wysłannik poddanych cesarstwa Indii. Przedstawiany początkowo jako szlachetnie urodzony hindus, okazał się zwyczajnym urzędnikiem, w dodatku muzułmaninem.

Film rozwija wątek przyjaźni łamiącej konwenanse a przy okazji ocieplającej wizerunek wielkiej królowej. Pachnie nowoczesnym PR-em w wykonaniu angielskich cwaniaków: dobrze, powiadają. Byliśmy centrum świata i największym beneficjentem niewolnictwa i wyzyskiwania podbitych narodów, ale za to jacy byliśmy humanitarni! 🙂

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29 stycznia 2018 w kino 2018

 

Tagi: , , ,

Lion

Mały Saroo gubi się na ulicach Kalkuty, kilkaset kilometrów od swojej wioski. Pięciolatek nie wie nawet  dokładnie jak nazywa się jego wieś, zostaje więc kolejnym z tysięcy bezdomnych w przeludnionej aglomeracji, gdzie musi stawić czoła wielu niebezpieczeństwom. Adoptowany trafia do Australii. Dwadzieścia pięć lat później dorosły Saroo obsesyjnie próbuje odnaleźć swoją indyjską rodzinę.

Ckliwy dramat Gartha Davisa ma w sobie wszystko, co film tego gatunku mieć powinien – doskonałe zdjęcia, ujmującą muzykę a przede wszystkim świetną historię, która wydarzyła się naprawdę. Dodajmy do tego chwytającą za serce brudną buźkę małego Saroo a uzyskamy film, który nie może się nie podobać.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 września 2017 w kino 2017

 

Tagi: , , ,

Proces

Court-Movie„Proces” jest dowodem na to, że kino Indii to nie tylko Bollywood. Choć specyficzne musicale hinduskie przytłaczają swoim stylem i ilością nieporównywalną z żadną inną kinematografią, „Proces” jest dowodem na to, że Hindusi są w stanie przedstawić rzeczywistość bez podrygiwania z przytupywaniem.

„Proces” przedstawia perypetie sławnego lokalnie, zaangażowanego politycznie „wykonawcy” muzyki ludowej*. Na skutek nieszczęśliwego wypadku ginie człowiek oczyszczający kanały ściekowe**. W wyniku niezrozumiałego dla Europejczyka procesu myślowego i dowodowego, głównym podejrzanym  jest Narayan Kamble. Wyjec indyjski występował owego feralnego dnia w okolicy miejsca zamieszkania ofiary, wykonując podobno (choć nie jest to pewne) utwór, w którym jakoby podżegał do samobójstwa słowami piosenki (choć słowa nie traktują o tym bezpośrednio). Zderzenie z indyjską sprawiedliwością nie należy do przyjemnych, ale główny bohater zdaje się nie wyczuwać nadchodzącej katastrofy. 

Narayan Kamble jest uparty czym coraz mocniej zraża do siebie urzędniczą klikę i ściąga na siebie wzrok hinduskiej Temidy. W jego obronie staje Vinay Vora, prawnik o prozachodnim stylu bycia i światłym obliczu. Narayan Kamble i Vinay Vora zdają się nie dostrzegać, że wspomniana Temida ma rozbieżnego zeza i jest na warunkowym zwolnieniu z wariatkowa…

Film Chaitanya Tamhane jest równie pokręcony jak nazwisko reżysera. Ścieżki myślowe bohaterów, logika działania policji i sądów, a nawet cytowane w filmie prawo są nie do ogarnięcia umysłem człowieka Zachodu. Zrozumienie*** indyjskiego ducha zabrało Beatelsom pare miesięcy, górę dragów i kupę siana wyciągniętą przez ich guru Maharishiego Mahesh Yogi (Machesza Jogiego?) w zamian za stek filozoficznych pierdół i naukę kilku chwytów na sitharze. Przeciętny widz powinien być zatem wniebowzięty ogólnym zrozumieniem fabuły 😉

Chociaż hinduski „Proces” nie jest ekranizacją prozy Franza Kafki, to w gruncie rzeczy jest z nim bardzo zbieżny. A zatem drogie dzieci, nigdy nie próbujcie spełniać się muzycznie i\lub politycznie, jeśli w okolicy pracuje kanalarz. A jeśli już, to przynajmniej nie w okolicach Maharashtry w Indiach.

 

* opisać się tego nie da, to trzeba zobaczyć\usłyszeć

** czyszczenie kanałów w Indiach to chyba jedno z najbardziej ekstremalnych zajęć na świecie

 

*** tak się im przynajmniej wydawało

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31 lipca 2016 w kino 2016

 

Tagi: , , ,

Life of Pi

Life of PI

Baśń, która ze swojego hinduskiego kolorytu na początku przeradza się w pełną napięcia opowieść o próbie przeżycia w ekstremum. Piscine Patel ratujący się z katastrofy statku przeżywa w szalupie ratunkowej niewiarygodne wręcz „przygody”. W tym obrazie każdy odnajdzie coś innego – niektórzy alegorię, inni ucieczkę umysłu przed dramatycznymi wydarzeniami. W centrum rozważań nieomal namacalnie pojawia się religia wprowadzona nieco humorystycznie pod wieloma wierzeniami, które przyjmuje pragmatyczny mały chłopiec.

Efekty specjalne i narracja kamery powodują, że „Życie Pi” można obejrzeć po hindusku. Zaskakujący element kończący historię jest natomiast nieco zamglony. Czytelnik obejrzy więc film z lekkim wyrazem wyższości. Widz bez literackiego wprowadzenia nie dojrzy zapewne tak wielu odcieni opowieści. Cóż, koza i tak powie, że „książka była lepsza”.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 3 kwietnia 2013 w kino 2013

 

Tagi: ,